wtorek, 21 sierpnia 2012

Marsz ku niebu...


Marsz ku niebu ma przedziwny kompas…

Ciągle ten sam kierunek…

Jedyny, niezmienny i… bardzo żmudny!



Trudno wytrwać w tym marszu …

Trudno nie zboczyć z drogi!

Wysiłek wielki, pot leci z czoła…

I wcale niełatwo wszystkiemu podołać…

Bo tyle  przeszkód piętrzy się na drodze…

Bo droga ciągle jakby pod górę…

Bo jakiś maruder kroczy z tyłu,

kulejąc na szlaku i trzeba mu pomóc…

Iluzja i głód ziemskiego szczęścia

bardzo przeszkadza w wytrwaniu…

I słońce tak mocno piecze z góry…

I deszcz niczym łzy oczy zalewa…

I wichry chłoszczą niemiłosiernie…

Ciągle trudności co niemiara…

I tak idziemy w tym marszu ku niebu…

Czwórkami, parami, osobno…

W gromadzie czy solo…



Pomóż, Aniele Stróżu Kochany,

który podążasz tuż obok,

abym wytrwała

i nie zmieniła kierunku

tej drogi...