środa, 17 stycznia 2018

Słowa Pana Jezusa do Alicji:


* Uczynność wobec bliźniego ma pierwszeństwo przed modlitwą. Tak, jak w przypowieści o dobrym Samarytaninie. Cóż warta jest modlitwa, gdy jej owocem nie jest czyn?

* Człowiek wypełniony Moją Miłością, nie może być oddzielony od świata. Byłby to  egoizm i zawłaszczanie Mojej Miłości, która jest przeznaczona dla wszystkich Moich dzieci. Najbardziej dla tych, które pogubiły ją i są same otoczone złem świata.

* Bądź hojny w miłości i kochaj nie dlatego, że wyświadczają ci dobro, ale też gdy zadają ci ból, gdy cię nie rozumieją, gdy odrzucają. Zachowaj pokój i nie poddawaj się sytuacjom zewnętrznym. Pokój tobie, Moje dziecko!

* Chciałbyś wiele osiągnąć zbyt prędko i trudno ci się pogodzić z prawdą o sobie. A trzeba znosić i prawdę o sobie, i czas, który powoli cię zmienia. Trwaj w Mojej Miłości i poddawaj się wszystkiemu, co sprawia Moja wola. Kocham cię.
* Przyszedłem powołać ludzi, a nie aniołów. Pochylam się nad tobą, bo jestem miłosierny. Kocham cię niezależnie od twojej grzeszności.  Chcę cię mieć świętym, ale wiem, kim jesteś i kim będziesz. Nie trwóż się i nie lękaj własnej słabości.

* Każdy ma swoją drogę, dla której go stworzyłem. Ważne jest, żebyś szedł własną drogą do Mnie. Na tej swojej drodze staraj się przyjmować wszystko, co daję. Każdy z ludzi jest niepowtarzalny. Pilnuj swej drogi, abyś patrząc na innych, nie zbłądził na bezdrożach.

* Sanktuarium twojej duszy  jest moim domem. Buduj je  w twej codzienności, powierzając się nieustannie Mojej opiece. Rzeczy wielkie wspierają się na małych. Niosę cię, gdy twoja bezsilność jest zbyt bolesna.


Wpis: 17 stycznia godz. 10:00




poniedziałek, 15 stycznia 2018

Ciekawe myśli ks. Jana Twardowskiego


*Jeśli ktoś płacze dlatego, że drugiemu jest źle, Pan Bóg cieszy się tym płaczem, bo takie łzy ciekną po twarzy jak perły, które nurek wyławia z ciepłego morza w Zatoce Perskiej. To są piękne łzy.
*Błogosławieni, którzy potrafią śmiać się z własnej głupoty, albowiem będą mieć ubaw do końca.
*Mówią, że najpiękniejszy uśmiech ma ten, który wiele wycierpiał.
*Można odejść na zawsze/ by stale być blisko.
*Kiedy Bóg drzwi zamyka - to otwiera okno.
*Wierzyć - to znaczy ufać, kiedy cudów nie ma.
*Żeby coś znaleźć, trzeba wiedzieć, czego się szuka.
*W życiu jest najlepiej, kiedy jest nam dobrze i źle.
Kiedy jest nam tylko dobrze - to niedobrze.
*Aby żyć w zgodzie z innymi, człowiek musi najpierw pogodzić się z samym sobą.



sobota, 13 stycznia 2018

Czy to faryzeizm? Tak!


Dość często zastanawiam się, ile jest we mnie, w każdym z nas – faryzeizmu… O faryzeuszach słyszymy w Ewangelii, również w dzisiejszej. Lubili wystawać na widocznych miejscach, aby pokazać swoją pobożność, lubili być chwaleni; gorszyli się Panem Jezusem, jego wspaniałymi czynami, uzdrowieniami, jego otwartością wobec „tych, którzy źle się mają”. Chrystus – uosobienie najdoskonalszej miłości Boga i bliźnich – był im solą w oku.

Bardzo łatwo można to przełożyć na czasy nam współczesne. Postawa faryzeizmu nie jest obca nam – ludziom XXI wieku, mimo że uczęszczamy do kościoła, przystępujemy do sakramentów świętych i – być może – uważamy się za dobrych ludzi. Ale… ileż w nas krytykanctwa (wobec innych – nie wobec siebie), oceniania innych (nie siebie!), posądzania… Ja bym tak nie postąpił – nie postąpiła – głosimy. Ale przecież nie wiesz, co ten człowiek czuje w swoim sercu! Może walczy ze swymi niedoskonałościami, może bardzo pragnie stawać się lepszy. Od krytyki (często zjadliwej) nikt nie stanie się lepszy! Krytyka nic nie kosztuje, aby ukazać kogoś w dobrym świetle, trzeba przynajmniej odrobinę dobrej woli i życzliwości! Ileż słów potępienia słyszymy wobec kapłanów! To prawda, że zło (czytaj: szatan) wkrada się również do Kościoła, ale dostrzeżmy (przynajmniej spróbujmy dostrzec) dobro, które płynie z tegoż Kościoła, którego przecież w większości jesteśmy członkami! Doceńmy świętą i gorliwą posługę kapłanów, a jest ich naprawdę wielu! Nie można przez pryzmat kilku oceniać wszystkich! Módlmy się za nich, bo właśnie ta modlitwa jest im bardzo potrzebna, a nie – miażdżąca krytyka!

Kto lub co cię upoważnia, człowieku, do potępiania innych, w tym również Ojca Świętego, księży, swoich znajomych i nieznajomych?! Kto cię upoważnił, skoro sam nie jesteś ideałem, popełniasz wiele błędów, może nawet gorszących!

I jeszcze jedno nasuwa się pytanie: Czy nie szkoda ci czasu na obgadywanie innych!? Jest tyle pięknych rzeczy, które właśnie w tym czasie możesz wykonać! Możesz przecież ten czas wykorzystać na Różaniec. Weź do ręki paciorki i pomódl się za tych wszystkich, którzy wydają ci się źli; może to właśnie dzięki twojej modlitwie zmienią się!


Wpis: 13 stycznia godz. 10:38

piątek, 12 stycznia 2018

Ojciec Józef Witko, egzorcysta o modlitwie

„Najlepsza modlitwa to taka, w której zgadzamy się z wolą Bożą, nawet jeżeli jest ona dla nas trudna do zaakceptowania i niezrozumiała – pisze ojciec Józef Witko i wyjaśnia czym jest modlitwa Jabesa. (…) Znajduje się ona w 1 Księdze Kronik, w 4 rozdziale i jest wpisana w bardzo dużą ilość wymienianych tam imion. (…)

Kiedy odkryłem tę modlitwę i zacząłem nią się modlić, również i moje życie zaczęło się zmieniać. Dlatego odmawiam ją teraz codziennie. Obok takich modlitw, jak Ojcze nasz, Różaniec czy Koronka do Bożego Miłosierdzia modlitwa Jabesa stała się dla mnie przestrzenią spotkania z żywym Bogiem, któremu na mnie bardzo zależy. Ta modlitwa pokazuje, zwłaszcza w chwilach dojmującego bólu, że Bóg czeka, aby w moim życiu uczynić cud – cud objawienia swojej miłości do mnie. Słowa tej modlitwy bardzo mocno do mnie przemawiają. Mam nadzieję, że przemówią też do tych, którzy będą nad nimi pochylać się każdego dnia. Przytoczę MODLITWĘ JABESA w całości: „A Jabes wołał do Boga Izraela tymi słowy: Obyś mi prawdziwie błogosławił i poszerzył moje granice, oby ręka twoja była ze mną i obyś zachował mnie od złego, aby mnie ból nie dotknął." I Bóg spełnił jego prośbę (1 Ks. Kronik 4.9-10)

Modlitwa zazwyczaj kojarzy nam się z czymś pozytywnym. Czy wobec tego możemy mówić o ,,złej modlitwie”?

Przede wszystkim trzeba zacząć od tego, że modlitwa jest uświadomieniem sobie obecności Boga. Kiedy zrozumiemy tę prawdę, że Bóg jest, to już wtedy możemy mówić o modlitwie. Modlitwa bowiem to nic innego, jak przebywanie w Bożej obecności. To trwanie przy Bogu, który przecież jest. Kiedy uświadamiam sobie obecność Boga, wówczas moje serce zaczyna poruszać Duch Boży, który skłania mnie do uwielbienia. Taka modlitwa może trwać nieustannie, kiedy pracuję, jadę samochodem, odpoczywam… Uświadamiając sobie Bożą obecność, już trwam na modlitwie. Często, gdy obserwuję przyrodę, widzę, co Bóg czyni w życiu innych, kiedy doświadczam czyjejś miłości i dobroci, moje serce, radując się, uwielbia Boga. Myślę, że jest to dobra modlitwa.

O złej modlitwie możemy mówić wówczas, kiedy ktoś modli się z pobudek czysto egoistycznych. Św. Jakub pisze między innymi: „Modlicie się, a nie otrzymujecie, bo się źle modlicie, starając się jedynie o zaspokojenie swych żądz” (Jk 4, 3). Warto przytoczyć jeszcze jeden fragment, z Księgi Proroka Izajasza, który pokazuje, że aby modlitwa była dobra, musi być zanurzona w miłości i wiązać się z naszym osobistym nawróceniem, czyli odwróceniem się od zła. Bez miłości modlitwa może nie spodobać się Bogu. (…)

Warunkiem dobrej modlitwy zawsze jest odrzucenie zła i uczenie się dobrego postępowania czyli zachowywanie Bożych przykazań, Bożego słowa. W Księdze Przysłów 28, 9 możemy przeczytać między innymi takie oto słowa: „Kto ucho odwraca, by Prawa nie słuchać, tego nawet modlitwa jest wstrętna”.

Zła modlitwa to również taka, w której proszę, aby Bóg wyrządził w moim imieniu zło temu, którego nienawidzi moje serce, temu, który mnie skrzywdził. Szczerze mówiąc, taka modlitwa w ogóle nie powinna mieć miejsca w życiu człowieka wierzącego. Wszak wszyscy jesteśmy przecież dziećmi jednego Boga.

W modlitwie Jabesa padają słowa ,,Obyś skutecznie mi błogosławił”, czyli inaczej mówiąc: oby działa się Boża wola. Bóg przygotował dla nas swój plan, swoje błogosławieństwa. W tej modlitwie proszę tylko o to, czego tak naprawdę Bóg pragnie dla mnie. Musimy pamiętać, że Bóg, który bardzo nas kocha, wie, co tak naprawdę dla nas jest najlepsze. Jeżeli zatem prosimy o to, co Bóg przygotował dla nas, wówczas taka modlitwa naprawdę czyni cuda w naszym życiu. (…)

Zatem najlepsza modlitwa to taka, w której zgadzamy się z wolą Bożą, nawet jeżeli jest ona dla nas trudna do zaakceptowania i niezrozumiała. Wówczas dobra może okazać się dla nas nawet choroba, poprzez którą Bóg prowadzi nas do nawrócenia, trudna sytuacja, która uczy nas zaufania do Boga, raniący nas drugi człowiek, przez którego Bóg uczy nas cierpliwości, wzajemnego wybaczania sobie oraz  miłości nieprzyjaciół, czyli doskonałej miłości. Uświadamiając sobie Bożą obecność, wierząc w Jego niepojętą miłość do mnie i zgadzając się na Jego wolę, jestem w stanie wszystko przyjąć – nawet gdy jest to bardzo bolesne. Modlitwa zgody na wolę Bożą zawsze jest dobra i przynosi nam najwięcej korzyści, gdyż przyjmujemy to wszystko, co Bóg dla nas przygotował, a to jest zawsze najlepsze.” o. Józef Witko. Źródło: Fronda.pl


Wpis: 12 stycznia godz. 10:49

czwartek, 11 stycznia 2018

W kontekście uwielbienia Boga przez Trzech Króli (4)


Wiemy już czym jest modlitwa, jaki jest jej sens i jak należy się modlić. Jest jeszcze jedno pytanie: „Jakie modlitwy są dobre?" Każda, każda modlitwa szczera i wynikająca z prawdziwego umiłowania Boga jest dobra. Owszem, nie możemy zatrzymać się na tym pacierzu rano i wieczorem. Nasza modlitwa wciąż musi ewoluować stosownie do naszych potrzeb. Formy modlitwy są różne: własnymi słowami, gotowymi tekstami, śpiewem, modlitwa myślna oraz kontemplacja. To chyba takie najważniejsze. W naszych pobożnych modlitwach nie powinno zabraknąć żadnego z tych elementów, zwłaszcza refleksji nad własnym życiem, rozmyślania o Bogu, zgłębiania Jego tajemnicy.
To nieprawda, że nie umiesz się modlić. Nie możesz po prostu odkryć piękna i wartościowości modlitwy.
To nieprawda, że nie masz czasu na modlitwę, bo jakoś na telewizję, czy Internet czas się znajdzie. A przecież nawet 15 minut dziennie wystarczy.
I nie musisz wcale od razu padać na kolana, możesz stać, siedzieć, czy iść. Możesz więc modlić się idąc do pracy, w autobusie, podczas przerwy. Liczy się dobra wola i zaangażowanie.
I mimo, że najlepiej byłoby modlić się w ciszy, która pozwala odkryć to, co zagłusza hałas świata, klęcząc, bo taka postawa wyraża nasze poddaństwo Bogu oraz wpatrując się w krzyż czy obraz święty, aby skupić swoją uwagę, to modlić się można wszędzie, jak już powiedziałem całym życiem, nieustannie.
Nie wstydź się modlitwy, złóż ręce w geście hołdu tak, jak niegdyś robili to lennicy przed swoimi wasalami. Twoim wasalem jest Najwyższy i Wszechmogący. Wreszcie bądź pochłonięty modlitwą, zapomnij na chwilę o troskach dnia codziennego i podziel się tym co cię nęka z Ojcem, który „widzi w ukryciu” i „odda tobie” w postaci drogocennych łask.
Czy to już wszystko? Czy wystarczy nam opanować materiał z dzisiejszego przemówienia? Nie. Z całą pewnością nie. Być może cię to dziwi, bo już tak długo słuchasz, tyle spraw tu poruszono, a okazuje się teraz, że to wciąż nie wszystko.
„A więc co jeszcze?” - zapytasz. Teraz musisz sam zrewidować swoje życie i odkryć piękno, cel i moc swojej modlitwy. I zapewne nie będzie to proste zadanie. Tylko od ciebie bowiem zależy jak będzie wyglądać twoja modlitwa. Musisz sam odkryć Drogę i Prawdę, które prowadzą do Ojca przez modlitwę. Życzę tego nam wszystkim, ale bez Bożej pomocy nie osiągniemy tego celu.
Prośmy więc Ducha Świętego: „Duchu święty, który mieszkasz w nas, znasz naszą słabość. Pomóż nam wierzyć, ufać i kochać Boga. Uświęć nas, Duchu Święty, abyśmy głosili Ewangelię naszym braciom, abyśmy zawsze świadczyli o Bogu, abyśmy umieli odpowiedzieć na Twoją łaskę, którą nam dajesz w oczekiwaniu na Królestwo Pokoju i Radości. Duchu Jezusa Chrystusa, naucz nas modlić się jak dzieci przybrane, które wołają: "Abba, Ojcze!"


Wpis: 11 stycznia godz. 12:42

środa, 10 stycznia 2018

W kontekście uwielbienia Boga przez Trzech Króli (3)


Nasuwa się więc kolejne pytanie: „Jak powinniśmy się modlić?” Wbrew pozorom nie jest to problem człowieka współczesnego. Już Apostołowie prosili: „Panie, naucz nas się modlić”. (Łk 11, 1) Jezus nauczył ich wtedy najpiękniejszej modlitwy – „Ojcze nasz”, zwanej stąd „Modlitwą Pańską”. Dodał też kilka pouczeń o modlitwie. Rozpoczynając modlitwę, winniśmy Boga przepraszać za nasze przewinienia i przebaczyć, jeśli mamy co przeciw komu, aby także Ojciec nasz przebaczył nam wykroczenia nasze. Zbawiciel poucza nas także, że modlitwa wcale nie musi być długa, ale musi wypływać z głębi serca. Nie tak jak faryzeusze, którzy czczą wargami, a sercem daleko są od Boga. Przestroga, aby nie robić niczego na pokaz, powinna szczególnie głośno rozbrzmiewać w dzisiejszym świecie. Powinniśmy więc modlić się z ufnością, że otrzymamy to, o co prosimy; z pokorą, bo bez Boga nic nie możemy uczynić; z wiarą, bo „wszystko jest możliwe dla tego, kto wierzy” (Mk 9, 23); a nade wszystko z całkowitym zaufaniem Jego woli, tak, jak to uczynił Jezus w Ogrojcu mówiąc: „Abba, Ojcze, dla Ciebie wszystko jest możliwe (...). Lecz nie to, co Ja chcę, ale to, co Ty [niech się stanie]!" (Mk 14, 36).
Jakże to piękne słowa pozostawienia Bogu swojej intencji i spełnienia tego, co On uzna za dobre. „Lecz nie to, co Ja chcę, ale to, co Ty [niech się stanie]!”
Pamiętajmy o tych słowach, aby zawsze dołączać je do naszej modlitwy, bo to Bóg wie lepiej od nas, czego potrzebujemy i co jest dla nas dobre. I nieraz to, co z pozoru wydaje nam się dobre, okazuje się dla nas szkodliwe i odwrotnie. A potem mamy pretensje do Boga i pytamy: „Dlaczego, przecież miało być tak pięknie?” Bóg odpowie nam wtedy: „Nie chciałem ci odmówić, mimo iż prośba twoja nie była dobra w Moich oczach.” Właśnie. Nie dajemy Bogu wyboru, ale narzucamy własne zachcianki i wyobrażenia. Jeszcze raz powtórzmy więc za Jezusem: „Lecz nie to, co Ja chcę, ale to, co Ty [niech się stanie]!” I oby to zdanie stało się nieodzownym elementem naszej modlitwy, modlitwy prawdziwej, modlitwy sercem i życiem, modlitwy wzorowanej na modlitwie Jezusa - Mistrza modlitwy, który sam dużo się modlił, o czym możemy poczytać na kartach Ewangelii.”

Wpis: 10 grudnia godz. 11:18



wtorek, 9 stycznia 2018

W kontekście uwielbienia Boga przez Trzech Króli (2)


„Są pewnie i tacy, którzy bez „mrugnięcia okiem” podpisaliby się pod wypowiedzią o modlitwie, przytoczoną na samym początku mojego przemówienia. Mam nadzieję, że jest to jedynie niewielka grupka ludzi, którzy nie modlą się wcale, którzy nie chcą się modlić, bo jak twierdzą: „to nie ma sensu”, „ja nie mam na to czasu, bo tak jestem zapracowany”, „a co ja z tego będę teraz miał?” (…) Tak naprawdę te tłumaczenia, to tylko nędzne próby usprawiedliwienia swojego postępowania. Tak naprawdę brak modlitwy lub jej niedbałość wynika z nieumiejętności odpowiedzenia sobie na to fundamentalne pytanie, wyjaśniające istotę modlitwy, na czym ona polega i jaki jest jej sens.
Rozważmy więc po kolei wszystkie te kwestie, zaczynając od sformułowania odpowiedzi na zadane już pytanie: „Czym jest modlitwa?” Z całą pewnością nie można przez modlitwę rozumieć jedynie odmawiania takich, czy innych formułek zatwierdzonych przez Kościół. Przede wszystkim musimy uświadomić sobie sens wypowiadanych słów. Nie możemy też myśleć o modlitwie jak o obowiązku porannym i wieczornym, bo możemy, a nawet powinniśmy modlić się częściej, w różnych miejscach i sytuacjach. Całe nasze życie powinno być modlitwą, czyli osobistą drogą do świętości, dążeniem do zbawienia własnej duszy.
Ale czy faktycznie Bogu potrzeba naszych modlitw? Jak możemy usłyszeć w jednej z prefacji: „Chociaż nie potrzebujesz naszego uwielbienia, pobudzasz nas jednak swoją łaską, abyśmy Tobie składali dziękczynienie. Nasze hymny pochwalne niczego Tobie nie dodają, ale przyczyniają się do naszego zbawienia”. I to stwierdzenie chyba jednoznacznie wyjaśnia cel i sens naszej modlitwy.
Powiedziałem jednak, że trzeba modlić się całym życiem. Czy oznacza to, że mamy nieustannie odmawiać np. Różaniec, Koronkę do Bożego Miłosierdzia, wspomniany pacierz, czy też inne formy modlitewne? Oczywiście, że nie. Nie moglibyśmy wówczas normalnie funkcjonować i wykonywać czynności codziennych. Modlitwa naszego życia polega na tym, aby w każdym czasie błogosławić Pana swoimi czynami i zawsze mieć Jego chwałę na swoich ustach. Te słowa znajdują swoje potwierdzenie w Liście Apostolskim św. Pawła do Koryntian: „Przeto czy jecie, czy pijecie, czy cokolwiek innego czynicie, wszystko na chwałę Bożą czyńcie”. (1 Kor 10, 32) Modlitwa jest więc poleceniem Bogu wszystkich naszych spraw: wszystkich cierpień i radości, wszystkich niepowodzeń i osiągnięć, wszystkich klęsk i zwycięstw, naszej przyszłości i czasu obecnego, czyli wszystkiego, czym jesteśmy, co mamy i co posiadamy.
Pozostaje jeszcze do wyjaśnienia sprawa „dialogu” na modlitwie. Kiedy i gdzie przemawia do nas Bóg? Może powtórzysz za Katechizmem Kościoła Katolickiego, że głos Boga rozbrzmiewa w sumieniu człowieka, ale czy tylko tam? Może dorzucisz po chwili, że w sercu, do którego przychodzi sam Bóg pod postacią opłatka. I też dobrze, ale czy tylko tam? Może pomyślisz potem, że także w duszy, gdzie Bóg woła: „Świętymi bądźcie, bo Ja jestem Święty” i wzywa nas do oczyszczenia duszy ze wszystkich brudów grzechu. Owszem, ale czy tylko tam? Zastanowisz się pewnie dłuższą chwilę i powiesz, że Bóg przemawia do swoich wybranych w różnych objawieniach, podczas snu, lub w czasie kontemplacji, kiedy to dany święty wpada w ekstazę z powodu niezwykłej bliskości Stwórcy. Tu także masz zapewne trochę racji. Trochę, ponieważ nie trzeba być „wybranym”, aby móc usłyszeć Boga. Święty Paweł mówi wszakże: „Wielokrotnie i na różne sposoby przemawiał niegdyś Bóg do ojców przez proroków, a w tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez Syna”. (Hbr 1, 1-2)
Ciekaw jestem, czy teraz odkryjesz w końcu jak przemawia Bóg. Z przytoczonego cytatu wynika, że Bóg „przemówił do nas” samych przez Jezusa Chrystusa. On bowiem jest Słowem, które stało się Ciałem. A ponieważ stał się Ciałem, czyli jednym z nas, Boże Słowo wypowiadały usta ludzkiego ciała, naszego Brata. Dziś Chrystus wciąż przemawia do nas w drugim człowieku. I właśnie „nie przez wicher ogromny i nie przez ogień”, ale w drugim człowieku nawiązuje z nami rozmowę. Sam Jezus potwierdzi to mówiąc: „Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci Moich najmniejszych, Mnieście uczynili”. (Mt 25, 40)
Tak więc modlitwa rzeczywiście jest rozmową z Bogiem. Niestety nie zawsze umiemy otworzyć się na Jego słowa. Nie umiemy lub nie chcemy, czasem nawet próbujemy słowa te zagłuszyć własną „paplaniną” tak, jak ci poganie, o których mowa w Ewangelii, którzy myślą, że im więcej powiedzą słów, tym milsza Bogu będzie ich modlitwa. Tymczasem sedno dobrej modlitwy leży u podstaw autentycznej miłości człowieka do Boga. "


Wpis: 9 stycznia godz. 10:38