środa, 16 stycznia 2019

Ostatnie orędzia Matki Bożej w Medjugorje


Doroczne orędzie dla Jakova Colo
z 25 grudnia 2018 r.
Drogie dzieci! W ten dzień łaski wzywam was do miłości. Dzieci, Bóg niezmiernie was kocha i dlatego dzieci, pełni ufności – nie patrząc wstecz i bez lęku – w pełni oddajcie Mu wasze serca, aby Bóg napełnił je swoją miłością. Nie bójcie się wierzyć Jego miłości i miłosierdziu, bo Jego miłość jest mocniejsza od wszelkiej waszej słabości i lęku. Dlatego, dzieci moje, pełni miłości w swoich sercach zaufajcie Jezusowi i powiedzcie mu swoje «tak», bo On jest jedyną drogą, która prowadzi was do Ojca Wiecznego."
Orędzie dla Mirjany Soldo
z 2 stycznia 2019 r.
„Drogie dzieci, niestety, wśród was, moich dzieci, jest tak wiele walki, nienawiści, osobistych interesów, samolubstwa. Moje dzieci, tak łatwo zapominacie o moim Synu, Jego słowach, Jego miłości. Wiara gaśnie w wielu duszach, a serca są wypełnione materialnymi rzeczami tego świata. Lecz moje matczyne serce wie, że nadal istnieją tacy, którzy wierzą i kochają, którzy starają się jak najbardziej zbliżyć do mojego Syna, którzy niestrudzenie szukają mojego Syna – tym samym szukając także mnie. Są pokorni i łagodni ze swoim bólem i cierpieniem, które znoszą w ciszy, z nadzieją, a przede wszystkim ze swoją wiarą. To są apostołowie mojej miłości. Moje dzieci, apostołowie mojej miłości, uczę was, że Mój Syn nie prosi o nieustanne modlitwy, lecz także o uczynki i uczucia, prosi byście wierzyli, byście wzrastali w wierze dzięki osobistej modlitwie, byście wzrastali w miłości. Byście kochali się wzajemnie, o to prosi, jest to droga do życia wiecznego. Moje dzieci, nie zapominajcie, że mój Syn przyniósł światłość na ten świat a przyniósł ją tym, którzy chcieli ją zobaczyć i przyjąć. Bądźcie takimi osobami, ponieważ to jest światłość prawdy, pokoju i miłości. Ja was prowadzę jako matka, abyście czcili mojego Syna; abyście ze mną kochali mojego Syna; by wasze myśli, słowa i czyny były skierowane do mojego Syna, aby były w Jego imię. Wtedy moje serce będzie spełnione. Dziękuję wam”.
Wpis: 16 stycznia godz. 9:50


wtorek, 15 stycznia 2019

W kontekście śmierci p. Prezydenta Pawła Adamowicza...


Wielka szkoda, że tylko nadzwyczajne, tragiczne wydarzenia mobilizują nas do modlitwy! Nagle przypominamy sobie, że jest PAN BÓG, do którego możemy wołać w odruchu wielkiej rozpaczy, że jest Kościół, który chroni. Mimo że dostrzegamy w nim zło. Szkoda także, że nie potrafimy rozpoznać w nim wiele dobra, które przecież jest!!!

Jak byłoby pięknie, gdybyśmy – niezależnie od tragicznych okoliczności, ale tak po prostu, codziennie – odmówili piękną modlitwę, której nauczył nas sam CHRYSTUS - „Ojcze nasz”… A w niej: „Przyjdź Królestwo Twoje…; i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy…”

Ależ piękny byłby świat, a w nim ludzie! Nie byłoby nienawiści, nie byłoby zjadliwych wpisów na facebooku i twitterze… Człowiek człowiekowi byłby bratem!
Rozmarzyłam się…

Módlmy się za siebie wzajemnie – tak często powtarza nasz Ks. Proboszcz. Zatem módlmy się – nie tylko w chwilach ciężkich, ale każdego dnia. To tylko kilka minut!


Wpis: 15 stycznia godz. 10:34

poniedziałek, 14 stycznia 2019

Kolejne cenne wskazanie Brata Elii


„Nauczcie się przebaczać, nauczcie się przebaczać! To jest trudne także i dla mnie. Duma musi ustąpić, jeśli chcecie nazywać się dziećmi Boga i pójść do Komunii. Nie szydźcie sobie z Boga waszą pychą! Wasze życie zdaje się trwać wiecznie, ale wszystko ma swój koniec. Utrapienia pomagają wzrastać naszej duszy i naszemu umysłowi, ale pycha przeszkadza nam widzieć i iść naprzód. Pan ulecza raka w jedną minutę, a my nie potrafimy wyleczyć się z naszej pychy! Łatwiej jest wyleczyć się z raka czy z pychy? (…) Bardziej ubolewacie nad jakiś kwiatem (zwiędłym) niż nad waszym bratem, któremu nie chcecie przebaczyć tylko ze względu na dumę.”

Wpis: 14 stycznia godz. 9:44

niedziela, 13 stycznia 2019

Dziś Święto Chrztu Pańskiego


Od kilku dni Ewangelia przywołuje postać św. Jana Chrzciciela, wielkiego proroka poprzedzającego przyjście Chrystusa. Jego radykalizm i prostota przyciągały tłumy. Był to nie tylko chrzest wodą z Jordanu, ale głównie – chrzest nawrócenia. Pod wpływem chrztu i słów Jana ludzie pragną zmienić swoje życie.

Jan Chrzciciel uniża się do postawy sługi; wyraźnie podkreśla, że nie jest godzien rozwiązać Panu Jezusowi rzemyka u sandałów. „Gdy lud oczekiwał z napięciem i wszyscy snuli domysły w swych sercach co do Jana, czy nie jest Mesjaszem, on tak przemówił do wszystkich: «Ja was chrzczę wodą; lecz idzie mocniejszy ode mnie (…). On będzie was chrzcił Duchem Świętym i ogniem».

To Pan Jezus prowadzi nas do nieba. On nas na tę drogę zaprasza, On na tej drodze nas prowadzi. Dzięki łasce Chrztu świętego stajemy się ukochanymi dziećmi Pana Boga. Warto być i czuć się chrześcijaninem! Odpowiedzmy swoim życiem na miłość Pana Jezusa!

Powyższe słowa są również – jak poprzednie wpisy – zaczerpnięte z kazania – dzisiejszego!


Wpis: 13 stycznia godz. 13:58

sobota, 12 stycznia 2019

Święty Arkadiusz - wielka postać, patron dzisiejszego dnia


Zupełnie przypadkowo (?) zajrzałam do kalendarza i dowiedziałam się, że dzisiaj imieniny obchodzą wszyscy Arkadiusze. Mało - dowiedziałam się także, że patronuje im św. Arkadiusz, o którym wcześniej w ogóle nie słyszałam . Sięgnęłam zatem do wiadomości encyklopedycznych… Któż to zatem był? Okazuje się, że to wielki Święty z przełomu II i III wieku, czasów wielkiego prześladowania chrześcijan przez cesarza Dioklecjana, władającego Cesarstwem Rzymskim. „Mimo iż wzniecone przez Dioklecjana prześladowania charakteryzowały się szczególnym okrucieństwem, to nie tylko nie doprowadziły do zaparcia się wiary, lecz wydały liczne owoce męczeńskiej krwi, która stała się nasieniem nowych wyznawców. Jednym z tych, którzy w owym czasie złożyli swe życie w ofierze prawdziwemu Bogu, był św. Arkadiusz. (…) Wiedząc dokładnie o czekających go kaźniach nie zamierzał błagać o litość, tę bowiem otrzymałby tylko w zamian za zaparcie się wiary. Ponieważ tego nie uczynił, został poddany straszliwym kaźniom. (…) Oprawcy nie zadowolili się zadaniem Arkadiuszowi szybkiej śmierci. Kawałek po kawałku odcinali mu ręce i nogi, powodując niewyobrażalny ból i cierpienie. (…) Św. Arkadiusz pozostał jednak niewzruszony. Do końca życia (ok. 304 r.) znosił męki z heroicznym męstwem, zagrzewając nadto współtowarzyszy do wytrwania. Przez swą postawę oraz słowa otuchy stał się umocnieniem dla znoszących prześladowania i ratownikiem dla uginających się pod ciężarem cierpienia. Dlatego jest szczególnym patronem dla wszystkich znajdujących się w sytuacjach ekstremalnych, w których zdaje się człowiekowi, iż ciężar życia i pogodzenie go z wiarą przekracza ludzkie możliwości. Swym życiem potwierdził słowa św. Pawła Apostoła: „Wszystko mogę w tym, który mnie umacnia”. (Adonai.pl)

Niezwykła postać! Budzi podziw! Czy byłoby mnie stać na tak niezłomną postawę!? Świadczyć o przynależności do Chrystusa można na różne sposoby, trzeba tylko odwagi – niekiedy mniejszej, a niekiedy większej.


Wpis: 12 stycznia godz. 16:00




Garść myśli przyniesionych z kościoła


Mój wielki Patron, św. Jan Chrzciciel, dzisiaj kolejny raz przypomina nam o pokorze. Przywołuje go w Ewangelii św. Jan (3,22-30). Na zapytanie ludzi o swoją i Pana Jezusa rolę odpowiada: „Człowiek nie może otrzymać niczego, co by mu nie było dane z nieba. Wy sami jesteście mi świadkami, że powiedziałem: „Ja nie jestem Mesjaszem, ale zostałem przed Nim posłany”. (…) Potrzeba, by On wzrastał, a ja się umniejszał”. Z prostotą wskazuje na Chrystusa jako Największego z największych. Jan Chrzciciel był szeroko znany, przybywali do niego ludzie z dalekich stron, aby ich ochrzcił w wodach Jordanu. Nie przypisywał sobie statusu Mesjasza, choć niektórzy za takiego go uważali. Głosił prawdę.

Postawa Jana Chrzciciela jest dla nas ważną wskazówką. Wskazaniem na pokorę jako źródło prawego życia. Umniejszanie swojej osoby cechuje tylko ludzi pokornych. Czy to jest powszechne? To jest oczywiście pytanie retoryczne, wiemy bowiem, że bardzo trudno być pokornym. Pokora nie leży w naturze człowieka. W każdym (prawie każdym) drzemią ziarna pychy. Pierwszym pyszałkiem okazał się Lucyper, wypowiadając posłuszeństwo PANU BOGU. (Non serviam!) Czy jesteśmy jego spadkobiercami! Nie! Ale zły duch pragnie nas upodobnić do siebie, podpowiadając najróżniejsze myśli, sprzeciwiające się pokorze. Ile w nas pychy, a ile pokory – o to musimy spytać samych siebie, stanąć w prawdzie przed lustrem swojej osobowości, swojej duszy.

Najpokorniejszą z pokornych była MARYJA – MATKA samego BOGA! To jej pokora wywyższyła Ją ponad wszystko i ponad wszystkich. Szatan jej nienawidzi – właśnie za pokorę. Często ujawnia swą nienawiść do MARYI w czasie egzorcyzmowania ludzi opętanych. Jeżeli nie wierzymy, można zajrzeć na przykład na stronę Medjugorja lub inną stronę, która pokazuje zachowania ludzi opętanych podczas modlitwy kapłana, mającej moc uzdrawiającą.

O pokorze można nieskończenie! Św. Faustyna nazywa ją pięknym kwiatem.


Wpis: 12 stycznia godz. 10:50

Do góry


piątek, 11 stycznia 2019

Myśli zapamiętane z kazania


Opowieść o uzdrowieniu trędowatego przez Pana Jezusa znamy wszyscy… Trąd w tamtych czasach był chorobą nieuleczalną, a zarażeni nią ludzie – skazani na izolację od środowiska i wykluczenie ze społeczności. Trąd przynosił społeczną śmierć. Jednak człowiek dotknięty tą straszną chorobą wierzy, że Chrystus może go uzdrowić. I tak też się stało. Jego wiara w moc Bożą sprawiła cud.

Opowieść o człowieku trędowatym należy rozumieć nie tylko dosłownie. Ma ona głębszy sens i znaczenie symboliczne. Oznacza człowieka żyjącego w stanie grzechu. Grzech dla duszy jest tym, czym trąd dla ciała. Trąd wykluczał społecznie, a grzech pozbawia nas łaski Bożej, czyli jest śmiercią duszy. Trąd był chorobą zaraźliwą dla otoczenia. Grzech powoduje zaraźliwość w naszym otoczeniu, psuje relacje z bliźnimi.

Ta Ewangelia jest sygnałem nadziei, że tylko PAN JEZUS może uleczyć naszą duszę poprzez spowiedź świętą. Czeka na nas każdego dnia w konfesjonale.


Wpis: 11 stycznia godz. 14:15