Jak historia z
przemianą serca Ebenezera
Scrooge’a z Opowieści wigilijnej Karola Dickensa przekłada na nasze Boże Narodzenie? Krezusów,
podobnych Scroog’owi, jest raczej niewielu; przygniata nas szara codzienność,
niekiedy – troska o przetrwanie… Myślę jednak, że niezależnie od sytuacji, w
jakiej się znajdujemy, w każdym z nas dokonuje się cud przemiany serca. Widok
maleńkiego Dzieciątka w żłóbku nieodmiennie nas wzrusza, powoduje, że topnieją
lody pomiędzy wrogami, w sercu rozlewa się przedziwne ciepło, które pozwala
wyciągnąć rękę do drugiego człowieka. To nie magia!!! To żywy Jezus, który
rodzi się w nas, sprawia, że pragniemy być dla siebie lepsi, bardziej życzliwi…
Pragnieniu ofiarowania dobra sprzyja wtedy wszystko: i biały opłatek, którym
dzielimy się przy wigilijnym stole, i puste miejsce dla zabłąkanego gościa, i
obdarowywanie się prezentami, a także – śpiewanie najpiękniejszych na świecie
polskich kolęd…
Wigilia – to
najbardziej urzekające wspomnienia z dzieciństwa, które z rozrzewnieniem
przywołujemy po latach; to wspaniała, podniosła atmosfera … Wigilia - to także
pasterka… Pamiętam rzęsiście oświetlony kościół w moich rodzinnych Pniewach, a
w nim – chór, śpiewający jednym, potężnym głosem… Serce rosło! Miałam wtedy
wrażenie, że – przekraczając próg świątyni - wstępuję do przedsionka nieba… Bo
„gdy się Chrystus rodzi”, wszystko nabiera blasku, innego wymiaru, a człowiek
człowiekowi staje się bratem!
Ale święta
Bożego Narodzenia – to tylko dwa dni! Pozwólmy, by ten piękny nastrój, który
łączy ludzi, nie przeminął wraz z upływem czasu. Życzmy sobie wzajemnie, by
Boże Narodzenie trwało w nas nieustannie… Niech nasze serca przepełnia zawsze
Boża radość, życzliwość i serdeczność… Tego sobie i wszystkim moim Czytelnikom
życzę.
Wpis: 22 grudnia godz. 12: 15