Przyszła Starość – nieproszona Pani!
Przyniosła mi kosz z niezwykłymi darami!
Najpierw bunt, który ustąpił miejsca
zgodzie,
że wszystko ma sens w swoim czasie i drodze.
Był też lęk — lecz szybko mnie opuścił
i spokój w sercu moim zagościł.
Wychyliło się słonko – dar złotej pogody:
Nie bój się, dziecko, to będzie czas pięknej przygody!
Słowo się rzekło i tak się stało,
bo przygód ciekawych ciągle niemało!
Starość ofiarowała mi darów tak wiele,
że można by ułożyć nawet epopeję!
Myślę jednak, że chwalić się tu nie wypada,
bo chwalenie się - to okropna wada!
Wymienić trzeba niektóre jednakże,
by nie urazić Pani Starości wszakże!
Cóż zatem? Nauczyła mnie wewnętrznej ciszy,
w której szept przyrody mogę usłyszeć!
Ciszy, która zastąpi nieopaczne słowa,
zanim je pomyśli moja star(sz)a głowa!
Wielkim też darem mojej dojrzałości
jest cierpliwość, której można pozazdrościć!
Wszystko toczy się spokojnym torem,
czy to niedziela, środa czy wtorek!
To mądra zgoda
na zbieg okoliczności!
Mało co mnie dziwi i mało co złości!
Udało mi się wiele dokonać przez te
starsze lata -
choć radość z krzyżem często się
przeplata!
Dodać muszę pokornie i z całą pewnością,
że wszystko jest wielkim darem Opatrzności!
Która czuwa nade mną zawsze – od
powicia
i niejeden raz uratowała mi życie!
Długo by wymieniać wszystkie liczne
dary…
Widzi je człowiek dopiero, gdy jest
stary!
Piękna zatem jest Pani Starość – pełna
mądrości,
a nade wszystko - wielkiej dzieci i
wnuków miłości!
Dziękuję Ci, Panie Jezu, za moje osiemdziesiąt pięć lat!
28 grudnia anno Domini 2025, godz. 7:26
