Wprawdzie dzisiaj już 16. stycznia, ale myślę, że
jeszcze nie jest zbyt późno, aby napisać o postanowieniach noworocznych… Bo
przecież na początku Nowego Roku takie postanowienia sobie składamy!
Przynajmniej powinniśmy – tak mi się wydaje, tego nauczyli mnie moi Rodzice.
Jest zatem bardzo dobra okazja, aby dokonać
swoistego resume i zapytać, co w minionym roku udało mi się zrobić
dobrego, a nad czym w dalszym ciągu muszę pracować. Myślę, że każdy homo
sapiens ma sobie coś do wyrzucenia. Nikt z nas bowiem nie jest doskonały! I
tak będzie po kres naszych dni. Ważne jest dostrzeżenie swoich błędów, bo w
przeciwnym razie – nici z naszej poprawy! Trzeba dużo pokory, aby zobaczyć
siebie w prawdziwym świetle. Bez retuszu, bez usprawiedliwiania, bez udawania i
przekonania, że jestem wspaniały/wspaniała.
Warto zastanowić się nad tym, jak nas postrzegają
ci wszyscy, z którymi się spotykamy na co dzień, co o nas myślą… Ale także –
jaki/jaka ja jestem wobec nich?
Dla jasności dodam, że mój „rozrachunek” z samą
sobą wcale nie jest taki przejrzysty i świetlisty. Wiem jednak, gdzie tkwi
źródło takich czy innych zachowań. To już coś na dobry początek!
Ogólnie powiem tak, że warto powściągnąć niekiedy
język, by źle nie ocenić i tym samym nie zrobić komuś krzywdy. Proszę mojego
niezawodnego Anioła Stróża, aby strzegł mojego języka. Aby zapalił czerwone
światełko, gdy moje myśli zaczną błądzić złą drogą, a później będą chciały
to wyartykułować. Słowa Matki Bożej: Nie
oceniaj! Nie potępiaj! Nie posądzaj! – są zawsze aktualne.
Oczywiście grzechy języka – to tylko kropla w morzu
ludzkich grzechów. Przekazałam propozycję, ale każdy musi ją uzupełnić swoim postanowieniem, aby łatwiej się żyło!
Wpis:
16 stycznia godz. 14:40