U
progu Nowego Roku snujemy plany, marzenia… Ale i pytamy, jaki on będzie? Co nam
przyniesie? Czy pozwoli nam odnaleźć upragniony pokój ducha, dostrzec w swoim życiu
każde dobro, które płynie do nas różnymi „kanałami” i cieszyć się tym, co
naprawdę jest ważne?
Jestem
przekonana i powtarzam z całą mocą, że najważniejsze jest to, aby w naszym
sercu mieszkał Pan Jezus. Zamieszkał na stałe! Od nas samych przecież to zależy!
A zatem – zróbmy Mu miejsce! On nie tylko nas pocieszy, ale i ubogaci swoją
obecnością, swoją miłością. On pomoże nam zweryfikować swoje wnętrze, wskaże błędy,
nauczy wytrwałości w modlitwie, pozwoli spojrzeć z wyrozumiałością na drugiego człowieka
– również tego, który nas krzywdzi, z którym mamy niezbyt dobre relacje. On te
relacje naprawi! Naprawi nasze wnętrze. On ma wszelkie przymioty prawdziwego Przyjaciela!
Jest bezinteresowny w obdarowywaniu człowieka, jest wszechmocny – wysłuchuje naszych
(jakże nieraz trudnych) próśb.
Czego od
nas oczekuje? Jedynie odrobiny miejsca w naszym sercu, które napełni swoim Dobrem!
Wpis: 2 stycznia godz. 10:20