wtorek, 30 czerwca 2026

 

Konkretne wskazówki księdza Piotra:

1.Jeśli znajdziesz w swoim domu, co budzi twój niepokój, usuń to, pozbądź się tego – wyrzuć lub spal.

2.Zadbaj o obecność w domu świętych przedmiotów: krzyż – nie jako dekoracja, ale jako wyznanie. To jest informacja dla każdej osoby, która przekracza próg twojego domu:  TU RZĄDZI CHRYSTUS!

3.Woda święcona. Trzymaj ją przy drzwiach wejściowych i żegnaj się nią wchodząc i wychodząc. Kiedy coś cię niepokoju, pokrop nią pokój, dzieci… To nie przesąd, to sakramentalia Kościoła, które mają realną moc duchową.

4.Medalik cudowny lub szkaplerz

5.Zadbaj o swoją modlitwę nie tylko mechaniczną, ale prawdziwą, od serca. Powiedz do Boga to, co naprawdę czujesz. On czeka. I odmawiaj Różaniec, choćby jedną tajemnicę. (…) Różaniec to tarcza przeciw złu.

6.Zadbaj o relacje w rodzinie. Wyciągnij rękę do zgody.

Źródło: ks. Piotr Nowak, Stałem twarzą w twarz z diabłem”


Wppis: 1 lipca godz. 6:46 

 

Ksiądz Piotr: „Modlitwa działa zawsze, ale czasem jej owoce przychodzą inaczej, niż się spodziewamy. Czasem modlitwa nie zmienia sytuacji, ale zmienia nas, daje nam siłę, żeby przez tę sytuację przejść. Daje nam spokój, gdy wszystko naokoło jest chaosem. Daje nam pewność, że nie jesteśmy sami.

Ks. Piotr: „Twój dom jest taki, jak twoje serce.” To jest klucz do wszystkiego! Dom nie jest tylko budynkiem, dom jest przestrzenią duchową. Dom nosi historie wszystkich ludzi, którzy w nim żyli; wszystkie ich modlitwy, wszystkie ich grzechy, wszystkie ich radości i tragedie. I to zostaje. Dlatego tak ważne jest to, co wpuszczasz do swojego domu, kogo wpuszczasz. Dlatego tak ważne jest, o czym się rozmawia w twoim domu. Dlatego tak ważne jest, co jest w twojej szafce, w twoim stoliku nocnym, na twojej półce. Czy to są rzeczy, które wzmacniają dobro, czy też rzeczy, które otwierają szczeliny (dla szatana).

Czy to jest w naszych domach:

*przedmioty pochodzące z nieokreślonych źródeł,

*figurki z Tajlandii jako dekoracja (tu ks. podaje konkretny przykład);

*słowa i przekleństwa; złorzeczenie, przeklinanie, rzucanie złych słów, na innych, na siebie, na dzieci (np. nic z ciebie nie będzie), urazy, niezabliźnione rany, relacje, które dawno się zżerały i nikt nie podjął się ich naprawy.

 Te słowa nie znikają w powietrzu, te słowa mają moc. Złe słowa, które idą przez pokolenia. Kościół ma na to odpowiedź. Ma modlitwy, które przerywają tę moc, ma sakramenty, które to przerywają. (…) Ale najpierw trzeba to zrozumieć.

Szatan nie tylko słucha zaproszeń, ale także szuka niezabliźnionych ran wewnętrznych, bo rana w duszy to otwarte drzwi, to miejsce, które nie jest wypełnione miłością do Boga i właśnie tam wchodzi.”

* Słowa diabła: „Każdy człowiek bez wyjątku ma przy sobie kogoś, ma przy sobie anioła, stróża, tego który pilnuje, ja to widzę – zawsze. Ja go muszę obchodzić, szukać szczelin, bo wprost nie mogę. On jest tam zawsze i ta wasza Matka, do której się modlą te kobiety z różańcem w dłoniach.”

Ks. Piotr: Nigdy nie jesteś sama, przy tobie stoi twój anioł stróż, przydzielony tobie na całe życie, wierny towarzysz – gdy płaczesz, gdy idziesz na zakupy, kiedy siedzisz sam w domu i myślisz, że nikt cię nie widzi. On jest zawsze i matka Boska, której obraz wisi w domu. To nie jest tylko piękny obraz, to jest żywa obecność. Ona naprawdę chroni, Ona naprawdę słyszy i chroni. (Źródło: ks. Piotr Nowak, Stałem twarzą w twarz z diabłem)

niedziela, 28 czerwca 2026

 

Co jeszcze powiedział diabeł do ks. Piotra?

„Brak szczerej modlitwy – nie z przyzwyczajenia, nie mechanicznie, ale szczerej. Kiedy ktoś mówi do Boga z bólem,     z miłością, z nadzieją,  ja nie mogę się zbliżyć. To jedyne miejsce, gdzie nie mam wstępu, diabeł boi się modlitwy z krwi i kości. Kiedy mówisz do Boga, który naprawdę słyszy i diabeł o tym wie. Kiedy człowiek naprawdę szczerze się modli, diabeł odchodzi.

Ksiądz zapytał, dlaczego diabeł zaatakował właśnie Marcina. Kilka miesięcy temu Marcin uczestniczył w imprezie, na której pokazano planszę do wywoływania duchów i Marcin położył na niej ręce, bo myślał, że to tylko zabawa. Tymczasem dla diabła to nie była zabawa, ale zaproszenie. Wielu ludzi myślą, że to nie ma znaczenie, że to zabobony.

Jaki był finał czterogodzinnej modlitwy kapłana? Marcin gorąco płakał, wyspowiadał się z całych lat, gdy był daleko od Boga. Odmówił wraz z księdzem i rodzicami Różaniec.”

Uwagi kapłana

„Przez cały czas uwalniania Marcina diabeł mówił też o innych zwyczajnych ludziach. Mówił jakby z dumą i chwalił się swoimi sukcesami.

Sukcesem nr 1 jest to, że ludzie przestali w niego wierzyć. Wtedy mogę robić wszystko – siać spustoszenie

2.Wykorzystuje kłótnie w rodzinach, zmęczenie, stres,

Kościół naucza, że diabeł istnieje, naucza, ostrzega przed szatanem,  bo on nie jest tylko metaforą czy symbolem, ale jest bytem realnym, który działa w realnym świecie.

3.Szczególnie ważnym celem są dla szatana kobiety. Dlatego, że kobieta jest sercem rodziny. „Jeśli ją dosięgnę, dosięgam całą rodzinę. Jeśli zasieję w niej strach, nieufność, zmęczenie, smutek bez powodu, ta kobieta przekaże to wszystkim wokół – dzieciom, wnukom, mężowi. Kobieta, która traci  pokój serca, to dom, który traci fundament. Dlatego tak mocno atakuję starsze kobiety, te, które modliły się całe życie, które wychowały dzieci w wierze. Jeśli uda mi się sprawić, że ta kobieta zacznie wątpić, myśleć, że Bóg jej nie słyszy, że jej modlitwy są daremne, że ona sama nie jest warta Bożej miłości, to wygrywam – mówi szatan. Ona jest fundamentem, jest tą, która trzyma całą rodzinę.”

Ksiądz: Jeśli jesteś taką matką, tą kobietą, która niosła cały dom na swoich ramionach, to jesteś najważniejszą osobą w rodzinie. I dlatego właśnie jesteś atakowana w różny sposób. Jest ktoś, kto wie, jak jesteś ważna i dlatego chce cię zniszczyć.

RÓŻANIEC! „Tej modlitwy nienawidzę najbardziej” – powiedział szatan z głęboką nienawiścią. „Bo ta Matka, która jest naprawdę waszą Matką, ona widzi mnie, ona wie, co robię i chroni tych, którzy przez Nią proszą.” Źródło: ks. Piotr Nowak, Stałem twarzą w twarz z diabłem”

 

Wpis: 29 czerwca godz.7:45

sobota, 27 czerwca 2026

 

Co powiedział szatan?

*Wchodzę do człowieka nie przez siłę, ale prze zaproszenie. Nie musi to być jakieś wielkie zaproszenie. Zaproszenie jest proste, często niewinne.

1.Zaproszeniem jest przedmiot, który przynosisz do domu, często nie wiedząc, co ono za sobą ciągnie.

2.Zaproszeneim jest słowo, które wypowiadasz w złości, przekleństwo rzucone w furii.

3.Zaproszeniem jest horoskop przeczytany niby dla zabawy.

4.Zaproszeniem jest wróżka, którą odwiedzasz.

5.Karta tarota wyjęta z czystej ciekawości.

6.Zaproszeniem jest gniew, który pielęgnujesz latami;

7.uraza, którą nosisz w sercu jak kamień;

8.niezałatana kłótnia z córką, synem, z mężem, bo tam, gdzie nie ma miłości, jest pusta przestrzeń;

9.amulet, bo ładnie wygląda;

10.tatuaż z symbolami nie wiadomo jakimi;

11.figurka z dalekiego wschodu;

12.muzyka typu techno;

To wszystko są mało widoczne otwarte drzwi.

(na marginesie – błogosławić każdego również wroga)

Ludzie zapraszają mnie sami, dobrowolnie powiedział diabeł.”

 Źródło: ks. Piotra Nowak, Stałem twarzą w twarz z diabłem”


Wpis: 28 czerwca godz. 8:54

Z filmu ks. Piotra Nowaka pt. „Stałem twarzą w twarz z diabłem”.

 

Ks. Piotr na początku zastrzega się, że to zdarzyło się naprawdę, mimo że wydaje się tak nieprawdopodobne. „To, co usłyszałem tamtej nocy, dotyczy bezpośrednio was, waszych domów, waszych rodzin, dzieci, wnuków. Dotyczy tego, co robicie każdego dnia, zupełnie nie  wiedząc, że właśnie wtedy otwieracie drzwi złemu.”

Kapłan przedstawia się, jest księdzem od ponad 30 lat. Mówi, że to co zobaczył, wstrząsnęło nim do szpiku kości. „Zdarzyło się to w styczniu, padał śnieg (w małym miasteczku na Podkarpaciu). Pewnej nocy zadzwoniła matka, prosząco 0 przybycie do jej syna. Rodzice powiedzieli, że od trzech tygodni coś się z nim dzieje. Lekarze, że to nerwica lub stres. Był to zwykły pobożny dom, na ścianach święte obrazy. W swoim pokoju leżał ich syn Marcin  – blady o okropnym spojrzeniu.  Gdy kapłan się modlił, chłopiec przemówi nie swoim głosem: „Wiem, po co przyszedłeś, ale ten chłopiec jest mój, zaprosił mnie dobrowolnie." Ksiądz modlił się przez ponad 4 godziny. A diabeł cały czas mówił, chcąc przestraszyć księdza. Mówił rzeczy, które dotyczyły nie tylko tego księdza i chłopca, ale dotyczyły wszystkich ludzi. Ksiądz zrozumiał, jak zło wchodzi do naszych domów i jak niszczy nasze rodziny.” Cdn. …

 

Wpis: 27 czerwca godz. 9:50

piątek, 26 czerwca 2026

 Orędzie Matki Bożej  z 25 czerwca 2026 r.

przekazane w  Medziugorje wizjonerce Marii:

 „Drogie dzieci, radujcie się ze mną,

bo Najwyższy pozwolił mi być z wami,

abym prowadziła was do Niego,

który jest Drogą, Prawdą i Życiem.

Radujcie się, dziatki, i radujcie się nawet w trudnościach;

 będziecie mieli siłę, bo uświadomicie sobie,

że jesteście pielgrzymami

i będziecie umieli ofiarować wszystko Bogu.

Dlatego nie zapominajcie:

Jestem waszą Matką

i kocham was.

Dziękuję, że odpowiedzieliście na moje wezwanie”.

(Za zgodą Kościoła)

 

Wpis: 26 czerwca godz. 9:50


czwartek, 25 czerwca 2026

 

W duszy zjednoczonej z Bogiem jest nieustanna wiosna. (św. Jan Maria Vianney)

 

Wpis: 25 czerwca godz. 14:07 

środa, 24 czerwca 2026

W uroczystość św. Jana Chrzciciela

 

Święty Jan Chrzciciel był synem Elżbiety i Zachariasza. Jego narodzenie było niezwykłe, ponieważ jego rodzice byli już w podeszłym wieku. Byli ludźmi pobożnymi, wiernymi Bogu i przestrzegali Jego przykazań. Jednak przez wiele lat nie mogli mieć dzieci. W tamtych czasach brak potomstwa uważano za brak Bożego błogosławieństwa. Mimo to Zachariasz i Elżbieta pozostawali wierni Bogu.

Pewnego dnia Zachariasz pełnił służbę kapłańską w świątyni w Jerozolimie. Podczas modlitwy ukazał mu się anioł Gabriel, który powiedział: „Elżbieta urodzi syna, dziecko ma otrzymać imię Jan, będzie wielkie przed Bogiem, przygotuje ludzi na przyjście Mesjasza.” (Imię Jan oznacza „Bóg jest łaskawy” oraz „Jahwe się zmiłował”.)

Zachariasz zwątpił w tę zapowiedź, dlatego został ukarany i aż do narodzin dziecka nie mógł mówić. Dopiero gdy Jan się urodził i nadano mu imię zgodnie  z poleceniem anioła, Zachariasz odzyskał mowę i zaczął wielbić Boga.

Jan Chrzciciel był bardzo odważny. Upominał ludzi, gdy robili coś złego. Skrytykował władcę Heroda Antypasa za jego grzeszne życie. Z tego powodu został uwięziony, a później ścięty. Dlatego Kościół czci go jako męczennika.

Święty Jan wskazuje nam kilka ważnych wartości, jakimi są: nawrócenie i zmiana życia, odwaga w mówieniu prawdy, pokora. Mówił   o Jezusie: „Potrzeba, aby On wzrastał, a ja się umniejszał”.

 

Wpis: 24 czerwca godz. 9:40

wtorek, 23 czerwca 2026

O prawdziwej odwadze

 

W przededniu uroczystości św. Jana Chrzciciela – herolda Pana Jezusa i niezwykle odważnego głosiciela prawd Bożych – przekazuję kilka  myśli św. Josemarii Escrivy o odwadze:

„Dlaczego upadasz na duchu? Z łaską Bożą możesz dojść do świętości, a o to zasadniczo chodzi.

Przekonaj się: Kiedy pracuje się dla Boga, nie ma takich trudności, których by nie można przezwyciężyć ani takich zniechęceń, które powodowałyby kapitulację, ani niepowodzeń godnych tej nazwy, choćby bezowocne wydawały się wysiłki.

Bądź zuchwały w swej modlitwie, a Pan przemieni cię z pesymisty w optymistę; z bojaźliwego w odważnego; z lękliwego w duchu na człowieka wiary, na apostoła!

 Czy chcesz żyć świętą odwagą, tak, aby Bóg działał przez ciebie? – Uciekaj się do Maryi, a Ona będzie ci towarzyszyć w drodze pokory, tak iż w obliczu rzeczy niemożliwych dla ludzkiego umysłu potrafisz powiedzieć „Fiat”! – niech się tak stanie! Słowo łączy ziemię z niebem.”

 

Wpis: 23 czerwca godz. 12:25 

poniedziałek, 22 czerwca 2026

 

Jeżeli kiedykolwiek zwątpisz w miłość Chrystusa

i zaczniesz robić Mu wyrzuty, że cię nie widzi,

że cię nie kocha, że opuścił w biedzie,

że nie chce ci pomóc, że cię lekceważy…

Spójrz na krzyż, a wpierw na Jego drogę

usłaną naszymi grzechami;

Spójrz na Jego ręce pokrwawione od uderzeń;

Spójrz na Jego plecy poorane biczami;

Spójrz na Jego twarz, zalaną krwawymi łzami;

Spójrz Mu prosto w oczy – szczerze, prawdziwie!

Czy nie dostrzegasz w nich miłości?

Najprawdziwszej, jaka tylko zdarzyć się może

Jaką tylko Bóg ofiarować ci pragnie?!

Twoja droga krzyżowa jest Jego drogą!

On idzie z tobą, kroczy tuż obok!

Jest zawsze przy tobie,

przy mnie,

przy każdym z nas!

 

Wpis: 22 czerwca godz. 14:15

niedziela, 21 czerwca 2026

Kiedy Pan Bóg się uśmiecha?

 

Gdy spogląda z miłością na ziemię;

gdy maluje niebo siedmiobarwną tęczą,

gdy zapala słońce swą ręką wszechwładną,

witając dzień wraz z tobą i ze mną…

Gdy gasi słońce u schyłku wieczora

i gdy gwiazdy rozsiewa na nieboskłonie;

gdy deszczem skrapia łany zbóż złocistych;

gdy ożywia lasy, pola i ogrody wiosną;

gdy patrzy z nieba, jak ludzi wielka rzesza

w niedzielny poranek do kościoła śpieszy!

Gdy pędzlem Boskiej wyobraźni maluje pejzaże,

gdy Chleb biały we Mszy podaje nam w darze;

gdy gospodarz ręką spracowaną wiosną zboże sieje;

gdy maleństwo przy boku matki radośnie się śmieje;

gdy mamy radość w sercu i gdy ogarnie trwoga…

Czy widzisz, jak często Pan Bóg się uśmiecha?

Uwierz, uwierz człowieku, w miłość swego Boga!

 

Wpis: 21 czerwca godz. 14:36

 

sobota, 20 czerwca 2026

Przedziwna Boża radość

„Absolutnie konieczne jest, abyśmy wierzyli, że Bóg nas kocha i raduje się nami. Wtedy będziemy w stanie przyjąć to, że wszelkie okoliczności w naszym życiu w końcu okażą się wolą naszego kochającego Ojca względem nas. Wyjdziemy z naszej pustyni, opierając się na kochającym ramieniu Jezusa. On też zamieni nasz smutek w radość. Jego łaska mnie zawsze przeprowadzała…

Kiedyś tam w chwale mój Ojciec objawi mi piękny plan, jaki miał dla mnie przez cały czas.

Pokaże mi, w jaki sposób zdobyłem cierpliwość poprzez wszystkie moje doświadczenia;

jak nauczyłem się współczucia dla innych;

jak Jego siła okazywała się mocna w mojej słabości;

jak poznawałem Jego doskonałą wierność dla mnie;

jak pragnąłem być bardziej podobny do Jezusa.

Możemy nadal pytać: dlaczego mnie spotyka nieszczęście? – ale to wszystko pozostanie tajemnicą. Jestem przygotowany, aby to zaakceptować dotąd, aż Jezus przyjdzie po mnie. Nie widzę końca moich doświadczeń i ucisków… Jednak poprzez to wszystko nadal otrzymuję coraz większą miarę siły Chrystusowej. Właściwie największe objawienie Jego chwały otrzymywałem podczas najtrudniejszych przeżyć. W podobny sposób, w twoich najtrudniejszych chwilach Jezus wyzwoli w tobie najpełniejszą miarę Jego siły.

Może nigdy nie zrozumiemy naszego bólu, depresji i niewygody. Może nigdy nie dowiemy się, dlaczego nasze modlitwy o uzdrowienie nie zostały wysłuchane. Ale nie musimy wiedzieć, dlaczego… Nasz Bóg już nam odpowiedział: Masz Moją łaskę – i to jest wszystko, czego potrzebujesz, Moje ukochane dziecko. Wystarczy ci mojej łaski!

Poświęciłem dużo czasu na szukanie Pana i Jego mądrości w tym, jak odpowiedzieć tym wierzącym, którzy cierpią. Modlę się „Panie, Ty znasz życie Twoich dzieci. Wielu z nich, to naprawdę oddani Tobie, napełnieni Duchem wierzący, ale pomimo to nie mają Twojego zwycięstwa. Nie znają wolności. Co się dzieje?”

Studiowałem fragmenty Biblii, które zawierają Boże obietnice dla tych ludzi. Przypomniałem sobie, że Pan obiecał zachować nas od upadku i przedstawić nas bez skazy, usprawiedliwić nas przez wiarę, uświęcić przez wiarę, zachować nas świętymi przez wiarę. On obiecuje, że nasz stary człowiek jest ukrzyżowany przez wiarę i że zostaliśmy przeniesieni do Jego królestwa przez wiarę.

Jedną rzeczą wspólną dla tych wszystkich obietnic jest ten zwrot: przez wiarę. Doszedłem do jedynego oczywistego wniosku w sprawie problemów tych zmagających się wierzących: gdzieś korzeniem ich związania jest niewiara. To wszystko bierze się z braku wiary.

Czy zmagasz się, aby odnosić zwycięstwo poprzez siłę własnej woli? Czy prowadzisz walkę w swojej starej naturze? Twoje zwycięstwo nie może wynikać z płaczu i zmagania się, ale poprzez wiarę, że Jezus Chrystus wywalczył dla ciebie zwycięstwo.

Paweł mówi, że do Bożych obietnic jest dołączony tylko jeden warunek: „Jeśli tylko wytrwacie w wierze, ugruntowani i stali, i nie zachwiejecie się w nadziei, opartej na Ewangelii, którą usłyszeliście…” (List do Kolosan 1:23).

Chrystus poddał wszystko Swojemu Ojcu, żeby być całkowicie posłusznym Synem. My mamy czynić tak samo. Mamy być całkowicie oddani Ojcu, tak jak Chrystus.

Jesteśmy tak zajęci sprawdzaniem Boga, że nie przygotowaliśmy naszych serc na te wielkie sprawdziany życia, przez które Bóg doświadcza człowieka.

Często, pracując dla Pana, sługa Boży czuje się zapomniany – doświadczany do granic wytrzymałości i pozostawiony samemu sobie w walce z mocami piekła. Każdy człowiek, którego Bóg błogosławił, był doświadczany w taki sam sposób.

Czy znajdujesz się w dziwnych okolicznościach? Czy czujesz się zapomniany i samotny? Czy prowadzisz walkę i przegrywasz z nieprzewidywalnym wrogiem? To są znaki wskazujące na proces doświadczania.

Jezus obiecał, że nigdy nas nie porzuci ani nie opuści, ale historie biblijne pokazują nam, że są takie chwile, kiedy Ojciec wycofuje Swoją obecność, aby nas doświadczyć. Nawet Chrystus przeżywał te chwile osamotnienia na krzyżu. Właśnie w takich chwilach nasz błogosławiony Zbawiciel współczuje najbardziej nam w naszych słabościach i szepce: Modlę się o ciebie, aby nie ustała twoja wiara.

Jezus mówi, że mamy brać swój krzyż codziennie i naśladować Go (Mat. 16:24). Czym jest ten krzyż? Jest to ciało z jego kruchościami i słabościami. Weź to teraz, idź z wiarą, a Jego siła okaże się mocna w tobie. Czy twój krzyż własnego ja i grzechu jest zbyt ciężki? Więc weź swój krzyż i naśladuj Go. On rozumie i jest koło ciebie, aby dźwigać to ciężkie brzemię!” (Źródło: David Wilkerson, Krzyż i sztylet)

 

Wpis: 20 czerwca godz. 14:46  

piątek, 19 czerwca 2026

Michael Quist o miłości

 

„Przyjacielu, słuchaj sercem, w przeciwnym razie usłyszysz tylko szmer słów, ale nie zakosztujesz ich smaku.
Najgłębszym pragnieniem w sercu każdego człowieka, przed pragnieniem życia, jest pragnienie kochania i poczucie, że jest się kochanym. Tam jest prawdziwy głód człowieka.
Nadejdzie dzień, gdy zrozumiesz, że umrzeć to nie znaczy przestać żyć, ale zaprzestać kochać.
Otóż nikt nie może objawić się przed sobą, jeśli nie objawi się przed kimś innym uważnym i kochającym.
Miłość jest pierwsza w sercu człowieka i człowiek jest zdolny do poświęcenia swojego życia, aby żyła miłość. Gdy ty, obolały i zamknięty w swojej wieży z kości słoniowej, znosisz burze, to dlatego, że jesteś sam niezdolny do mówienia, okrutnie pozbawiony miłości.
Może przyjdzie dzień, że nie będę mógł długo rozmawiać z tobą. Wtedy ci powiem. Ale zapamiętaj, że nigdy mi nie przeszkadzasz. Czas, który ci daję, będzie czasem dla ciebie. Trochę mojego życia dla ciebie!
Zabijając miłość, zabijamy życie.”
 
Wpis:19 czerwca godz. 13:05

czwartek, 18 czerwca 2026

 

„Gdy nasze umysły pochłania niepokój, wątpliwości i lęk, możemy postanowić, że będziemy pamiętali, jaka jest prawda o Bogu. Możemy myśleć o Jego bliskości.

Możemy myśleć o Jego dobroci.

Możemy myśleć o Jego opatrzności.

Możemy myśleć o Jego miłości.

Gdy pokusy podpowiadają nam, ze jesteśmy sami na tym świecie, możemy postanowić, że naszą myślą będzie: „Duch Święty żyje we mnie i dlatego nigdy nie jestem sama/sam. Są ludzie, którzy mnie kochają, którzy chcą ze mną być. (…)

Gdy kuszą mnie myśli cyniczne – że życie nie ma sensu, nasze wysiłki na nic się zdadzą, ostatecznie nic się nie liczy, nikomu nie można ufać - możemy postanowić, że otworzymy się na otaczający nas świat, będziemy się rozkoszować samym Bogiem i wszystkim, co dla nas uczynił..(…)

Jednym z nieprzyjaciół naszych umysłów, szalejącym w tym pokoleniu, jest nadmuchana wizja własnego ja, serwowana nam przez media społecznościowe, programy telewizyjne i filmy, a nawet książki o samorozwoju. Nieustannie karmi się nas hasłami o tym, jak bardzo jesteśmy ważni i jak wiele znaczymy – a my wierzymy w każde słowo zwodziciela.” (Źródło: Jennie Allen, Uwolnij głowę. Str. 181)

 

Wpis: 18 czerwca godz. 12:o5

środa, 17 czerwca 2026

 

„Jezus przyszedł jako człowiek i utkwił wzrok w przygotowanej Mu radości: radości bycia razem z nami na zawsze, radości jednania nas z Nim. Wiedział, że krzyż jest drogą do radości, wiedział też, że Jego życie miało służyć zbawieniu ludzkości. Miał wielką misję: zbawić świat.

Częścią tej misji było ogołocenie samego siebie. Jej częścią była świętość i doskonałość, a także stanie się podobnym do ludzi. Jezus uczynił to wszystko, by objawić nam Boga i pokazać nam, w jaki sposób będziemy zbawieni. (…)

Tak często zwracamy się do Jezusa i uznajemy Go za naszego Zbawiciela, ale nie patrzymy na Niego jako na wzór do naśladowania. Pozwól, że powiem ci, jak to wygląda, gdy żyjesz z takim nastawieniem, determinacją, skupiona na jednym celu. Jak to wygląda, gdy jesteś z Nim jednego serca i dobrze przeżywasz życie.

Stajesz się sługą Pragnienia innych stawiasz ponad własne. Robisz wszystko, cokolwiek powie ci Bóg.” 

(Z książki „Uwolnij głowę” autorstwa Jennie Allen; s. 241)

 

Wpis: 17 czerwca godz. 13:05

wtorek, 16 czerwca 2026

Trzy sita Sokratesa

 

Pewnego razu do Sokratesa przybiegł człowiek i zanim jeszcze otworzył usta i złapał oddech, mędrzec, widząc że szykuje się długa opowieść, poprosił:

–  Zanim cokolwiek mi powiesz, przesiej to – proszę - przez trzy sita. Zastanów się najpierw, czy to, co masz mi do powiedzenia, jest bez żadnych wątpliwości prawdą? 

–Cóż, słyszałem jak o tym mówiono – powiedział przybysz. Ale nie mogę powiedzieć, że jest to na pewno prawda.

–A może zatem – zapytał Sokrates –  jest to przynajmniej dobre? 

– Nie, nie – zakrzyknął przybysz – wręcz przeciwnie!

– To może chociaż jest to przynajmniej pożyteczne? Czy jest konieczne, aby to powiedzieć?

– Hm – nie powiedziałbym, żeby to było pożyteczne, a tym bardziej konieczne.

– Jeśli więc – powiedział Sokrates – nie jest to ani dobre, ani prawdziwe, ani konieczne – to po co o tym rozmawiać?

 

Wpis: 16 czerwca godz. 9:20

niedziela, 14 czerwca 2026

 

Obejrzałam film ks. Piotra Nowaka egzorcysty. Oto, co powiedział do niego szatan w czasie (trwającej cztery godziny) modlitwy o uwolnienie pewnego młodego człowieka:

„Wchodzę do człowieka nie przez siłę, ale przez  zaproszenie. Nie musi to być jakieś wielkie zaproszenie. Zaproszenie jest proste, często niewinne.

*Zaproszeniem jest przedmiot, który przynosisz do domu, często nie wiedząc, co ono za sobą ciągnie.

*Zaproszeniem jest słowo, które wypowiadasz w złości, przekleństwo rzucone w furii.

*Zaproszeniem jest horoskop przeczytany niby dla zabawy.

*Zaproszeniem jest wizyta u wróżki, którą odwiedzasz.

*Karta tarota wyjęta z czystej ciekawości.

*Zaproszeniem jest gniew, który pielęgnujesz latami.

*Uraza, którą nosisz w sercu jak kamień.

*Niezałatana kłótnia z córką, synem, z mężem, bo tam, gdzie nie ma miłości, jest pusta przestrzeń.

*Amulet, bo ładnie wygląda.

*Tatuaż z symbolem.

*Figurka z dalekiego Wschodu.

*Pewnego rodzaju muzyka.

To wszystko są mało widoczne otwarte drzwi.

Ludzie zapraszają mnie sami, dobrowolnie.” (Źródło: Ks. Piotr Nowak, Stałem twarzą w twarz z diabłem.)

 

Wpis: 15 czerwca godz. 8:45

 

Czy jeszcze coś Cię wzrusza, Człowieku XXI wieku? To pytanie kieruję zarówno do siebie samej, jak i do Ciebie, który czytasz te słowa. Może trzeba je sobie zadać właśnie teraz, gdy życie toczy się na najwyższych obrotach, gdy brak czasu na głębszą refleksję, a uznane od wieków wartości tracą pierwotny sens!

Czy zatem jeszcze umiem się wzruszyć? Czy w ogóle coś jeszcze potrafi poruszyć moje serce?

Pytanie niby proste, niby naiwne, ale myślę, że nie do końca… Warto je  zadać sobie od czasu do czasu, aby ocenić stan swojego serca? Swojej duszy, swojego sumienia? Na przestrzeni mojego długiego życia było wiele wzruszających momentów… Często były to losy bohaterów książkowych. Bo przecież życie ukazane w literaturze jest odzwierciedleniem rzeczywistości – czasami niezwykle brutalnej.

Dzisiaj wzrusza mnie wiele życiowych spraw dotyczących ludzi pokrzywdzonych przez los, smutnych i nieszczęśliwych… Pozostały też inne wzruszenia…

Zatem - co mnie wzrusza?

Dobroć i nieudawana pokora ludzi, których spotykam na swej drodze;

niewinne oczy dzieci;

ciągle jeszcze Ania z Zielonego Wzgórza.

W naszym kościele – wzrusza mnie piękny śpiew naszego ks. Proboszcza, Agnieszki i Piotra oraz chóru.

Zawsze błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem;

wiele dobrych słów płynących od ołtarza;

każda adoracja Pana Jezusa, ukrytego w monstrancji…

Wzruszenie sprawia, że serce jeszcze nie wyschło!

 

Wpis: 14 czerwca godz. 14:15

sobota, 13 czerwca 2026

Odpust św. Antoniego w naszej parafii


„Za życia zwano go młotem na heretyków. Był jednym z najbardziej cenionych kaznodziei XIII w.; elokwentny, ze świetną pamięcią, szeroką wiedzą i silnym, czystym głosem.(…)

Jego proces kanonizacyjny jest najkrótszym w historii Kościoła katolickiego; kanonizowany 30 maja 1232 roku przez papieża Grzegorza IX (ogłoszony świętym 352 dni po śmierci).

16 stycznia 1946 papież Pius XII ogłosił go doktorem Kościoła.

Jego święto w Kościele katolickim obchodzone jest w  rocznicę śmierci (13 czerwca) i jest hucznie obchodzone w Lizbonie.

Na miejscu grobu św. Antoniego w Padwie wznosi się poświęcona jego czci bazylika, jedno z najpopularniejszych sanktuariów w Europie.”

Nasza parafia pod wezwaniem św. Antoniego otacza Go wielką czcią. W każdy wtorek pod kierunkiem kapłana jest odprawiane nabożeństwo do św. Antoniego. Przed dzisiejszym świętem odprawialiśmy nowennę ku jego czci. I – co najważniejsze! – ks. Proboszcz utworzył Bractwo św. Antoniego, które gromadzi pięćdziesiąt  osób.

Kochamy św. Antoniego. Myślę, że On również nas kocha, bo pomaga nam w różnych, czasami bardzo trudnych sprawach.

 

Wpis: 13 czerwca godz. 9:25 

piątek, 12 czerwca 2026

Jak pokonać kryzys (4)

 

„Spotkanie z prawdą o przemijalności jest konieczne, by pojawiło się w tobie coś bardzo cennego – ciche wyczekiwanie. Ciche wyczekiwanie w atmosferze nadziei jest owocem postawy milczenia w obliczu kryzysu. Aż nadto jasno zostało ci ukazane, że ani sukces, ani wygląd, ani posiadane rzeczy materialne, ani zdolności, ani zdrowie – nic z tego nie masz na stałe. Gdy te dobra tracisz, jedyną Osobą, która może dostarczyć wówczas sensu, jest Ojciec. Jak płomyk nadziei pojawia się więc ciche wyczekiwanie, czyli zwrócenie oczu i serca na Niego. Doświadczenie znikomości w okresie kryzysu skierowuje twoją głębię do jedynego Źródła Życia. Wówczas możesz powtórzyć słowa Psalmisty: „A teraz, w czym mam pokładać nadzieję, o Panie? W Tobie jest moja nadzieja” (Ps 39, 8).

Ciche wyczekiwanie skierowuje się ku zapraszającej Miłości, która woła: Przyjdź do Mnie! Zaproszenie to wyraża Psalmista w słowach: „Uspokój się wobec Pana i Jemu zaufaj” (Ps 37, 7). Uspokój się! Niech nikt i nic nie zasmuca cię! Niech bezradność w obliczu kryzysu nie przeraża cię. Niech żaden sukces nie stanie się dla ciebie miejscem ucieczki i bezpieczeństwa. Niech żadne zło nie zamieszka w twym sercu. Nie przywiązuj się do żadnej rzeczy. Żyj w obecności Ojca; „Spocznij jedynie w Bogu, duszo moja, bo od Niego pochodzi moja nadzieja” (Ps 62, 6).

Milczenie kryzysu jest śmiertelne, ale zarazem wyzwalające. Ono uszlachetnia twoje dotychczasowe wyczekiwanie: teraz wyczekujesz wszystkiego od Ojca, jesteś milczący przed Nim. Wyczekujesz, masz nadzieję, jesteś – wszystko w ramach relacji do Niego. Właśnie ten rodzaj cichej nadziei poleca Prorok, gdy mówi: „W nawróceniu i spokoju jest wasze ocalenie, w ciszy i ufności jest wasza siła” (Iz 30, 15).

Proces wyciszenia w czasie kryzysu, który przeprowadza cię najpierw przez żywioły pytań, potem przez okres milczenia, z którego rodzi się ciche wyczekiwanie, kształtuje twoje dążenia. Najpierw zanurza je w przepaściach człowieczej niemocy i nicości, po to, by mógł zapalić się mały płomyk oczekiwania i nadziei zwróconych ku Ojcu. Ten płomyk rozwija się w ogień i wypala w tobie wszystko, co naznaczone jest piętnem niedojrzałości. Milczenie wydobywa i stawia w pełnym świetle twoje dążenia, oczyszczając je i wyzwalając.

Milczące zwrócenie się ku Ojcu jest niezastąpionym przewodnikiem ułatwiającym poruszanie się po świecie pełnym dwuznaczności, pozorów i niedoskonałości. (Źródło: karmel.pl)

 

Wpis: 12 czerwca godz. 10:30

czwartek, 11 czerwca 2026

Jak pokonać kryzys (3)

 

„Gdy przetrzymasz ufnie nawałę żywiołów zrodzonych w sercu i myślach pod wpływem zaistniałego kryzysu, przyjdzie wyciszenie. Nie jest ono jeszcze końcem doświadczenia ani też odnalezieniem odpowiedzi. Wyciszenie jest etapem, w którym pokonałeś pokusę rozpaczy i buntu przeciw Ojcu. Wciąż jednak stoisz nad ruinami tego, co kiedyś było twoim światem i w dalszym ciągu nie widzisz sensu tego doświadczenia; nie wiesz, dlaczego przyszło, ani dlaczego przytrafiło się właśnie tobie, ani też jak się ostatecznie zakończy.

Milczenie nie jest pustką. Wiele się w nim dokonuje. Nie jest także jakimś tylko momentem; jest kolejnym etapem do przejścia. Biblia ukazuje nam, jak różne mogą być ludzkie postawy w tym czasie.

Człowiek pozostaje w pozycji leżącej na ziemi lub na łożu: „Zmęczyłem się moim jękiem, płaczem obmywam co noc moje łoże, posłanie moje skrapiam łzami” (Ps 6, 7).

Idzie bez celu, chwiejąc się i potykając: „Mówię bowiem: Niech się ze mnie nie cieszą; gdy moja noga się chwieje, niech się nie wynoszą nade mnie. Bo jestem bliski upadku i ból mój jest zawsze przede mną” (Ps 38, 17).

Nakłada na siebie wór pokutny lub pości zdruzgotany cierpieniem najbliższych: „A ja, gdy chorowali, wór przywdziewałem, umartwiałem się postem, chodziłem jak w żałobie po matce sczerniały i pochylony” (Ps 35, 13-14).

Przybierając tak różne postawy, Psalmista poddaje się mocy milczenia. Pozwala, by stopiło i przekształciło wszystkie jego pretensje, żale, wszelkie wierzganie przeciw temu, co przyszło z ręki Ojca. Jest to proces, który stawia cię, tak jak postawił Psalmistę, w obliczu bolesnej, ale zarazem zbawczej prawdy: jesteś człowiekiem śmiertelnym i znikomym.

Milczenie w obliczu dostrzeżonej w sobie nędzy i słabości ma fundamentalne znaczenie dla rozwoju właściwej postawy względem Ojca. Jest to punkt wyjścia na drodze duchowego dorastania. Ma różny czas trwania. Bywa krótkie lub dłuższe, a niekiedy wieloletnie. To zależy od tego, jak twardą skałę do skruszenia znajduje w tobie Jezus. Celem tego doświadczenia jest stopniowe uwalnianie cię z wrodzonej pewności siebie i zapobiegliwości. Jest to czas rodzenia się pokory serca.

„Są chwile, – zanotowała kiedyś święta Faustyna – w których nie dowierzam sama sobie, jestem przeświadczona do dna o swojej nędzy, i poznałam, że w tych chwilach mogę wytrwać tylko ufając nieskończonemu miłosierdziu Bożemu. Cierpliwość, modlitwa i milczenie – te wzmacniają duszę. Są chwile, w których dusza powinna milczeć i nie godzi się jej rozmawiać ze stworzeniami; są to chwile niezadowolenia z samej siebie”.

Milczenie kryzysu wiedzie do miejsca, w którym doświadczasz swojej nicości, w którym widzisz siebie jako przemijający cień. Psalmista w taki oto sposób opisał to doświadczenie: „Pozwól mi poznać kres mojego życia i jaka jest miara dni moich, bym wiedział, jak jestem znikomy. Oto wymierzyłeś dni moje tylko na kilka piędzi i życie moje jak nicość przed Tobą… Człowiek jak cień przemija, na próżno tyle się niepokoi” (Ps 39, 5-7).” (źródło: karmel.pl) Cdn. …

 

Wpis: 11 czerwca godz. 13:20

środa, 10 czerwca 2026

Jak pokonać kryzys (2)

 

„Sięgnij także po oręż ufności, która podpowiada, że na czas kryzysu masz wystarczającą łaskę i nigdy nie jesteś pozostawiony sam. Rezygnacje są najboleśniejszą raną zadawaną Sercu Ojca; są niemym oskarżeniem pod Jego adresem, że nie przyszedł z pomocą.

Po wtóre, są często wynikiem uprzedzającej rezygnacji i pojawiają się na samą myśl o tym, że wytrwanie w kryzysie będzie cię trochę – a może i dużo – kosztować, że będziesz musiał zawalczyć o siebie. Świat ludzkiego wzrastania zna bardzo dobrze rezygnacje i kapitulacje na samą myśl o czekającym wysiłku walki o wytrwałość.

I trzecim wreszcie orężem, po które koniecznie musisz sięgnąć, jest modlitwa. Podejmij ją nawet wbrew sobie. W okresach kryzysów jest ona trudna, ale i decydująca dla kształtu, jaki przyjmą dalsze etapy wchodzenia w milczenie. Módl się więcej, badaj uczciwie swe sumienie i szukaj wzoru w osobie Jezusa, bo On – pisze Ewangelista – gdy był pogrążony w udręce, „jeszcze usilniej się modlił” (Łk 22, 44). (Źródło: karmel.pl) Cdn. …

 

Wpis: 10 czerwca godz. 9:20