czwartek, 11 czerwca 2026

Jak pokonać kryzys (3)

 

„Gdy przetrzymasz ufnie nawałę żywiołów zrodzonych w sercu i myślach pod wpływem zaistniałego kryzysu, przyjdzie wyciszenie. Nie jest ono jeszcze końcem doświadczenia ani też odnalezieniem odpowiedzi. Wyciszenie jest etapem, w którym pokonałeś pokusę rozpaczy i buntu przeciw Ojcu. Wciąż jednak stoisz nad ruinami tego, co kiedyś było twoim światem i w dalszym ciągu nie widzisz sensu tego doświadczenia; nie wiesz, dlaczego przyszło, ani dlaczego przytrafiło się właśnie tobie, ani też jak się ostatecznie zakończy.

Milczenie nie jest pustką. Wiele się w nim dokonuje. Nie jest także jakimś tylko momentem; jest kolejnym etapem do przejścia. Biblia ukazuje nam, jak różne mogą być ludzkie postawy w tym czasie.

Człowiek pozostaje w pozycji leżącej na ziemi lub na łożu: „Zmęczyłem się moim jękiem, płaczem obmywam co noc moje łoże, posłanie moje skrapiam łzami” (Ps 6, 7).

Idzie bez celu, chwiejąc się i potykając: „Mówię bowiem: Niech się ze mnie nie cieszą; gdy moja noga się chwieje, niech się nie wynoszą nade mnie. Bo jestem bliski upadku i ból mój jest zawsze przede mną” (Ps 38, 17).

Nakłada na siebie wór pokutny lub pości zdruzgotany cierpieniem najbliższych: „A ja, gdy chorowali, wór przywdziewałem, umartwiałem się postem, chodziłem jak w żałobie po matce sczerniały i pochylony” (Ps 35, 13-14).

Przybierając tak różne postawy, Psalmista poddaje się mocy milczenia. Pozwala, by stopiło i przekształciło wszystkie jego pretensje, żale, wszelkie wierzganie przeciw temu, co przyszło z ręki Ojca. Jest to proces, który stawia cię, tak jak postawił Psalmistę, w obliczu bolesnej, ale zarazem zbawczej prawdy: jesteś człowiekiem śmiertelnym i znikomym.

Milczenie w obliczu dostrzeżonej w sobie nędzy i słabości ma fundamentalne znaczenie dla rozwoju właściwej postawy względem Ojca. Jest to punkt wyjścia na drodze duchowego dorastania. Ma różny czas trwania. Bywa krótkie lub dłuższe, a niekiedy wieloletnie. To zależy od tego, jak twardą skałę do skruszenia znajduje w tobie Jezus. Celem tego doświadczenia jest stopniowe uwalnianie cię z wrodzonej pewności siebie i zapobiegliwości. Jest to czas rodzenia się pokory serca.

„Są chwile, – zanotowała kiedyś święta Faustyna – w których nie dowierzam sama sobie, jestem przeświadczona do dna o swojej nędzy, i poznałam, że w tych chwilach mogę wytrwać tylko ufając nieskończonemu miłosierdziu Bożemu. Cierpliwość, modlitwa i milczenie – te wzmacniają duszę. Są chwile, w których dusza powinna milczeć i nie godzi się jej rozmawiać ze stworzeniami; są to chwile niezadowolenia z samej siebie”.

Milczenie kryzysu wiedzie do miejsca, w którym doświadczasz swojej nicości, w którym widzisz siebie jako przemijający cień. Psalmista w taki oto sposób opisał to doświadczenie: „Pozwól mi poznać kres mojego życia i jaka jest miara dni moich, bym wiedział, jak jestem znikomy. Oto wymierzyłeś dni moje tylko na kilka piędzi i życie moje jak nicość przed Tobą… Człowiek jak cień przemija, na próżno tyle się niepokoi” (Ps 39, 5-7).” (źródło: karmel.pl) Cdn. …

 

Wpis: 11 czerwca godz. 13:20