sobota, 19 września 2026

 

„Zastanów się teraz nad Osobą naszego Boskiego Zbawiciela. Jest On prawdziwym wcieleniem – nie duszy w ciele, lecz Boga w człowieczeństwie. Jest w Nim coś widzialnego, a mianowicie doskonała ludzka natura, która może trzymać narzędzia, głaskać dzieci po głowie, odczuwać pragnienie oraz myśleć i marzyć, jak inni ludzie.

Lecz jest w Nim coś niewidzialnego, czym jest Jego Boskość. Tej Boskości nie można zobaczyć, podobnie jak nie da się zobaczyć twojej duszy; choć można zobaczyć, jak działa przez Jego ludzką naturę, podobnie, jak twoja dusza działa przez twoje ciało. Podobnie, jak twe ciało i twoja dusza łączą się w jedną osobę, tak  w nieskończenie doskonalszy sposób – ludzka natura naszego Pana i Jego Boska natura są zjednoczone w jednej osobie, Osobie Jezusa Chrystusa, Syna Boga żywego, prawdziwego Boga i prawdziwego człowieka.” (Źródło: Fulton J. Sheen, Idź do Nieba! S. 177

 

Wpis: 19 września godz. 15:50

piątek, 18 września 2026

Pan Jezus - mój Nauczyciel

 

Pan Jezus – to nie tylko postać z historii czy bohater opowieści biblijnych! To mój nauczyciel, który był przy mnie zawsze, nawet jeśli nie potrafiłam to zauważyć. Od najmłodszych lat słyszałem o Nim w domu rodzinnym, w kościele i na lekcjach religii. Z czasem zaczęłam rozumieć, że Jego nauka polega przede wszystkim na wskazaniach, jak żyć.

Jako nauczyciel Jezus nie mówił ludziom tylko tego, co chcieli usłyszeć. Czasami jego słowa były trudne, ale zawsze zmuszały do zastanowienia się nad własnym życiem. Uczył, że najważniejsze jest to, jakimi jesteśmy ludźmi, kiedy nikt na nas nie patrzy. Ta myśl szczególnie do mnie przemawia, ponieważ każdy z nas chce być akceptowany i dobrze postrzegany przez innych. Jezus przypomina jednak, że prawdziwa wartość człowieka znajduje się w jego sercu.

Jezus był nauczycielem, który nie odrzucał ludzi słabszych i zagubionych. Przeciwnie – właśnie do nich wychodził. Spotykał osoby, które inni potępiali, i dawał im nadzieję, że mogą rozpocząć inne życie. To  pokazuje nie tylko mi, że każdy może się zmienić, jeśli tylko naprawdę tego pragnie.

Najbardziej niezwykłe jest jednak to, że Jezus nie był nauczycielem tylko słowem. Sam pomagał, przebaczał, pocieszał… Jego nauka była wskazaniem mądrego życia. Można powiedzieć, że Jezus jest nauczycielem również dzisiaj. Jego słowa, mimo upływu czasu, nadal mogą pomóc współczesnemu człowiekowi.

Czasami w codzienności zdarza mi się, że zapominam o Chrystusowej nauce. Zdarza mi się źle oceniać człowieka, zanim naprawdę go poznam. W takich chwilach Jego nauka jest dla mnie jak przypomnienie, że mogę postępować inaczej.

Myślę, że Jezus jest nauczycielem, który  zawsze był obecny nie tylko w chwilach radości, ale również wtedy, gdy pojawiały się trudności, pytania i zwątpienie. Uczy mnie, że warto być dobrym człowiekiem, nawet jeśli dobro nie zawsze zostaje zauważone. Uczy mnie przebaczenia, cierpliwości, pokory i nadziei. Przede wszystkim jednak przypomina mi, że nikt nie jest bezwartościowy i że zawsze można spróbować zacząć od nowa.

Pan Jezus jest  Kimś, do kogo mogę zwrócić się w trudnych chwilach. Daje mi nadzieję i przypomina, że nie jestem sama. Nie zawsze rozumiem, dlaczego w życiu spotykają mnie trudne sytuacje, ale wiara i ufność pomagają mi przez nie przejść.

Myślę, że Jezus jest wyjątkowym nauczycielem. Jego lekcje są proste, ale nie zawsze łatwe. Wciąż uczę się od Niego miłości, cierpliwości i przebaczania. I wiem, że jest to nauka, której będę potrzebowała przez kolejne dni życia.

 

Wpis: 18 września godz. 11:55 

czwartek, 17 września 2026

Wsłuchajmy się w poniższe myśli!

 

*Ważne jest nie tyle to, co się wydarza w naszym życiu, ile to, jak reagujemy na te wydarzenia. Charakter każdej osoby można mierzyć tym, co ją wytrąca z równowagi.” (Fulton J. SheenStworzeni do szczęścia. Klucz do dobrego życia)

*”Człowiek, którego dusza cierpi udrękę, może znaleźć upodobanie w słuchaniu o mękach innych ludzi albo w oglądaniu takich sytuacji na ekranie, aby choć na chwilę zapomnieć o własnym wewnętrznym piekle.” (Fulton J. SheenW górę serca. Droga do duchowego pokoju)

*„Dusza pokorna, świadoma swej zależności od Boga, jest zawsze duszą wdzięczną.” (Fulton J. SheenSiedem grzechów głównych)

*„Nigdy nie będziesz szczęśliwy robiąc rzeczy, których nie chcesz robić. Dlatego Bóg dał człowiekowi wolną wolę, aby mógł wybierać rzeczy, które lubi, zamiast zmuszać go, aby je zaakceptował.” (Fulton J. SheenWstęp do religii)

*„Celuj w niebo, a zdobędziesz i ziemię!” (Fulton J. SheenStworzeni do szczęścia. Klucz do dobrego życia)

„*Jest zatem kwestią najistotniejszą, byśmy przyjęli odpowiednią postawę wobec Mszy Świętej i byśmy zdali sobie sprawę z tego, że Ofiara Krzyża nie jest czymś, co zdarzyło się dziewiętnaście wieków temu. Ona wciąż się dokonuje. Nie jest ona czymś przeszłym, niczym podpisanie Deklaracji Niepodległości; jest trwającym wciąż dramatem, nad którym nie zapadła jeszcze kurtyna. Niech nikt nie sądzi, że zdarzyła się ona dawno temu i dlatego nie dotyczy nas bardziej niż jakiekolwiek wydarzenie w przeszłości. Kalwaria jest obecna w każdym miejscu i w każdym czasie.* (Fulton J. SheenKalwaria i Msza Święta)

 

środa, 16 września 2026

 

Pan Jezus do Alicji Lenczewskiej i do każdego z nas:

„Ufaj!

Wszystko zależy od twojej wiary

w Moją moc i Moją miłość.

Jeśli będziesz ufać i pragnąć ku chwale Mojej,

 na pewno otrzymasz każdą łaskę."

 

Wpis: 16 września godz. 13:18

wtorek, 15 września 2026

W święto Matki Boskiej Bolesnej

 

O Matce Bożej można mówić nieskończenie! Zawsze z czcią i miłością. Zwracamy się do Niej w czułych słowach dziękczynienia.

A kim Ona jest dla mnie? Kiedy myślę o Maryi, od razu przychodzi mi na myśl słowo „Matka”. Nie tylko dlatego, że była Matką Jezusa, ale też dlatego, że dla wszystkich jest jak dobra i kochająca Mama. Jest Kimś, do kogo można przyjść z radością, smutkiem, strachem, problemami, a także powierzyć jej swoją największą tajemnicę. Ona jest blisko każdego człowieka, wyciąga ku nam swoje najczulsze ręce w geście pomocy i ratunku. Sama przeżyła wiele trudnych chwil i wielkie cierpienie. Ale zawsze  ufała Bogu. Kiedy Maryja dowiedziała się, że zostanie Matką Jezusa, nie wiedziała, co ją czeka. Nie znała przyszłości. A jednak zaufała Bogu. Jej fiat wymagało ogromnej odwagi. Ale nam przyniosło zbawienie!!!

Maryja pokazuje mi, że nie zawsze muszę znać odpowiedź. Czasami wystarczy zaufać i uwierzyć, że Bóg wie, co robi.

Wzrusza mnie jej obecność przy Jezusie aż do końca. Stała pod krzyżem, kiedy cierpiał i umierał. Jako Matka przeżywała wielki ból. Nie mogła zabrać Mu cierpienia. Mogła tylko być przy Nim. I właśnie była.

Myślę, że to jest jedna z najpiękniejszych rzeczy, których Maryja może mnie nauczyć — że czasami największym dowodem miłości jest po prostu zostać przy kimś.

Każdy człowiek ma w swoim życiu trudne chwile i jest mu źle. Czasami może nawet wydawać się, że nikt go nie rozumie. W takich momentach pamiętam o Maryi, wiem bowiem, że mogę Jej powiedzieć o tym, co mnie dręczy. Nie zawsze muszę wypowiadać długie modlitwy. Czasami wystarczy jedno „Maryjo, pomóż mi” albo „Pod Twoją obronę…”.

Maryja słucha mnie - tak jak mama słucha swojego dziecka; wierzę, że zanosi nasze prośby do Jezusa i pomaga nam być bliżej Niego.

Maryja jest dla mnie również przykładem dobroci i pokory. Nie szukała sławy. Nie chciała być najważniejsza. Po prostu kochała Boga i ludzi, i starała się wypełniać to, czego Bóg od Niej oczekiwał. Myślę, że we współczesnym świecie jest to bardzo trudne. Ale z pomocą Bożą możliwe!

Kiedy patrzę na Jej życie, widzę, że świętość nie oznacza życia bez problemów. Maryja również płakała. Bała się. Cierpiała. Musiała patrzeć na śmierć swojego Syna. To daje mi nadzieję, bo ja też nie zawsze jestem silna. Mam chwile, kiedy coś mnie przerasta lub nie znam drogi wyjścia.  Wtedy Maryja przypomina mi, że w trudnych chwilach należy ufać i nigdy nie przestać wierzyć.

Czczę Maryję i kocham Ją przede wszystkim dlatego, że czuję w Niej Matkę. Kogoś, kto nie odrzuca człowieka z jego problemami i słabościami. Kogoś, kto nie mówi: „Musisz być idealna/y”. Raczej przypomina: „Nie bój się. Zaufaj”.

 

Wpis: 15 września godz. 11:00

poniedziałek, 14 września 2026

W święto Podwyższenia Krzyża Świętego

 

Bądź pozdrowiony święty Krzyżu,

który dźwigałeś Chrystusowe Ciało!

Krzyżu koło przydrożnej kapliczki,

Krzyżu ze szkolnej klasy;

Krzyżu, co zdobisz domowe ściany,

Krzyżu z Giewontu i z Medjugorja,

co jaśniejesz przedziwnym blaskiem!

Towarzyszu  codzienności,

dni smutnych i pomyślnych;

Krzyżu, sterniku dobrych i jasnych dni!

Prowadzisz po żegludze życia.

Krzyżu smutku, udręki, przykrości,

dźwigasz me troski, cierpienie i łzy…

Krzyżu, święty znaku zbawienia,

Znaku ciszy i miłości,

Znaku nadziei!

Zawsze przychodzisz z niewiadomej strony…

I choć nieraz tak trudny do uniesienia,

wyryj w mym sercu swe święte znamię!

Bądź pozdrowiony znaku polskiej wiary!

Pomagaj strzec tego co święte!

Wskazuj drogę!

Bądź naszą siłą, oparciem,

bądź naszą nadzieją!


Wpis: 14 września godz. 9:35

 

niedziela, 13 września 2026

Gdy myślę Chrystus…

 

Gdy myślę „Chrystus”,

przedziwne ciepło rozlewa się w sercu,

wilgotnieją oczy,

rodzą się dobre pragnienia…

Gdy myślę „Chrystus”,

widzę ręce kapłańskie,

w których biały chleb przemienia się

w Najświętsze Ciało.

Gdy myślę „Chrystus”,

mam przed oczyma każdą Komunię świętą,

co krzepi i daje moc wielką

i radość życia, i siłę, i wiarę.

Gdy myślę „Chrystus”,

rodzi się we mnie ogromna wdzięczność,

dla której zwyczajnych brak słów -

za Jego obecność, za cierpliwość i miłość,

za odpuszczenie grzechów… 

Gdy myślę „Chrystus”,

staję się lepszym człowiekiem,

bo wiem, że On jest ze mną,

patrzy na mnie,

pomaga się podnieść,

pozwala cieszyć się życiem -

mimo że trudne i nieusłane różami.