poniedziałek, 21 września 2026

Myśli i wskazania o błogosławieniu drugiego czlowieka

 

Przypomnijmy, jak wielcy Święci realizowali błogosławienie bliźnich…

Najpierw, czego uczy Chrystus:

„Błogosławcie tych, którzy was przeklinają, módlcie się za tych, którzy was oczerniają.” (Łk 6,28)

„Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują.” (Mt 5,44)

Pan Jezus uczy, że błogosławienie bliźniego jest przeciwieństwem przeklinania go w sercu. Można być z kimś w konflikcie, nazwać zło złem, a jednocześnie powiedzieć w modlitwie: „Boże, daj mu dobro, prowadź go, uzdrów to, co w nim chore, i zbaw go.”

Duchowość św. Franciszka z Asyżu była mocno skoncentrowana na dobru drugiego człowieka. W modlitwie prosił: „Panie, uczyń mnie narzędziem Twojego pokoju”. Błogosławienie bliźniego jest więc postawą, w której zamiast odpłacać złem, stajemy się dla niego narzędziem dobra.

Św. Teresa z Ávili podkreślała, że miłość Boga sprawdza się w konkretnym stosunku do ludzi. Nie wystarczy wzniosła modlitwa — miłość ma przełożyć się na cierpliwość, życzliwość i troskę o bliźniego.

Św. Jan od Krzyża pouczał, że człowiek powinien szukać dobra drugiego, nawet gdy nie otrzymuje od niego wdzięczności. To takie błogosławienie nieprzyjaciół.

Św. Augustyn wielokrotnie wskazywał, że miłość bliźniego jest nierozdzielna od miłości Boga. Nie możemy autentycznie kochać Boga, gardząc człowiekiem stworzonym przez Niego.


niedziela, 20 września 2026

Zastanówmy się nad wartością błogosławieństwa

 

Co pewien czas słyszymy w Ewangelii o błogosławieństwie. Znamy Osiem Błogosławieństw, wierzymy, że Pan Jezus błogosławi nam we wszystkich dobrych przedsięwzięciach.

A co dla nas – chrześcijan – znaczy błogosławieństwo? Jak ono przekłada się na nasze życie i relacje z innymi ludźmi? Czy umiemy i chcemy błogosławić drugiego człowieka – nawet jeżeli wyrządził nam przykrość?

Słowo „błogosławić” kojarzy się nam głównie z modlitwą, znakiem krzyża i słowami wypowiadanymi przez kapłana. Jednak myślę, że ma ono znacznie szersze znaczenie.

A zatem – co znaczy błogosławić drugiego człowieka? Znamy to najpierw z rodzinnego domu, gdy mama robiła nam znak krzyża na czole, a żegnała nas słowami: „Idź z Bogiem!”, pragnąc dla swego dziecka Bożej opieki oraz wszelkiego dobra. Powierzała go Bogu, modliła się za niego i odprowadzała wzrokiem pełnym miłości.

A jak to przełożyć na szersze kontakty?

W Piśmie Świętym czytamy: „Błogosławcie tych, którzy was prześladują; błogosławcie, a nie złorzeczcie.” Jezus pokazuje w ten sposób, że chrześcijańska miłość nie ogranicza się do ludzi, których lubimy. Błogosławić także tych, którzy wyrządzili nam krzywdę, oznacza zrezygnować z zemsty i powierzyć ich Bogu. Jest to decyzja, aby nie pozwolić, by zło drugiego człowieka przemieniło nasze własne serce.

Błogosławieństwo jest więc wyborem dobra. Możemy odpowiedzieć na krzywdę gniewem i nienawiścią, ale możemy też powiedzieć: „Jezu, Ty znasz tego człowieka lepiej niż ja. Znasz jego historię, rany i słabości. Prowadź go ku dobru.”

Najpełniejszym przykładem jest sam Jezus. Na krzyżu, mimo ogromnego cierpienia, modlił się: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią”.

Błogosławieństwo może przybierać różne formy, na przykład poprzez codzienne, proste gesty. Możemy pomodlić się za przyjaciela, który przeżywa trudności, powiedzieć komuś: „Niech Bóg cię prowadzi”, pocieszyć osobę cierpiącą, wysłuchać jej opowieści o trudach życia i w ten sposób okazać życzliwość. Czasem właśnie takie gesty stają się dla drugiego człowieka znakiem Bożej obecności.

Błogosławić to znaczy spojrzeć na człowieka nie tylko przez jego błędy, lecz także przez jego godność i możliwość przemiany. Tak, jak to robi Pan Jezus w stosunku do każdego z nas.

Błogosławienie jest czymś więcej niż wypowiedzeniem pięknych słów. Jest postawą serca i modlitwą, w której powierzamy drugiego człowieka Bogu: Prowadź go, strzeż, uzdrawiaj jego serce i pomóż mu odnaleźć dobro, zrozumieć swoje błędy.

W świecie pełnym złych osądów, hejtu, krytykanctwa i  niechęci błogosławieństwo jest cichym świadectwem Ewangelii. To wybór dobra zamiast zemsty, modlitwy zamiast przekleństwa i nadziei zamiast potępienia. W ten sposób człowiek, który błogosławi, sam staje się dla drugiego źródłem dobra i znakiem Bożej miłości.

 

Wpis: 20 września godz. 15:55

sobota, 19 września 2026

 

„Zastanów się teraz nad Osobą naszego Boskiego Zbawiciela. Jest On prawdziwym wcieleniem – nie duszy w ciele, lecz Boga w człowieczeństwie. Jest w Nim coś widzialnego, a mianowicie doskonała ludzka natura, która może trzymać narzędzia, głaskać dzieci po głowie, odczuwać pragnienie oraz myśleć i marzyć, jak inni ludzie.

Lecz jest w Nim coś niewidzialnego, czym jest Jego Boskość. Tej Boskości nie można zobaczyć, podobnie jak nie da się zobaczyć twojej duszy; choć można zobaczyć, jak działa przez Jego ludzką naturę, podobnie, jak twoja dusza działa przez twoje ciało. Podobnie, jak twe ciało i twoja dusza łączą się w jedną osobę, tak  w nieskończenie doskonalszy sposób – ludzka natura naszego Pana i Jego Boska natura są zjednoczone w jednej osobie, Osobie Jezusa Chrystusa, Syna Boga żywego, prawdziwego Boga i prawdziwego człowieka.” (Źródło: Fulton J. Sheen, Idź do Nieba! S. 177

 

Wpis: 19 września godz. 15:50

piątek, 18 września 2026

Pan Jezus - mój Nauczyciel

 

Pan Jezus – to nie tylko postać z historii czy bohater opowieści biblijnych! To mój nauczyciel, który był przy mnie zawsze, nawet jeśli nie potrafiłam to zauważyć. Od najmłodszych lat słyszałem o Nim w domu rodzinnym, w kościele i na lekcjach religii. Z czasem zaczęłam rozumieć, że Jego nauka polega przede wszystkim na wskazaniach, jak żyć.

Jako nauczyciel Jezus nie mówił ludziom tylko tego, co chcieli usłyszeć. Czasami jego słowa były trudne, ale zawsze zmuszały do zastanowienia się nad własnym życiem. Uczył, że najważniejsze jest to, jakimi jesteśmy ludźmi, kiedy nikt na nas nie patrzy. Ta myśl szczególnie do mnie przemawia, ponieważ każdy z nas chce być akceptowany i dobrze postrzegany przez innych. Jezus przypomina jednak, że prawdziwa wartość człowieka znajduje się w jego sercu.

Jezus był nauczycielem, który nie odrzucał ludzi słabszych i zagubionych. Przeciwnie – właśnie do nich wychodził. Spotykał osoby, które inni potępiali, i dawał im nadzieję, że mogą rozpocząć inne życie. To  pokazuje nie tylko mi, że każdy może się zmienić, jeśli tylko naprawdę tego pragnie.

Najbardziej niezwykłe jest jednak to, że Jezus nie był nauczycielem tylko słowem. Sam pomagał, przebaczał, pocieszał… Jego nauka była wskazaniem mądrego życia. Można powiedzieć, że Jezus jest nauczycielem również dzisiaj. Jego słowa, mimo upływu czasu, nadal mogą pomóc współczesnemu człowiekowi.

Czasami w codzienności zdarza mi się, że zapominam o Chrystusowej nauce. Zdarza mi się źle oceniać człowieka, zanim naprawdę go poznam. W takich chwilach Jego nauka jest dla mnie jak przypomnienie, że mogę postępować inaczej.

Myślę, że Jezus jest nauczycielem, który  zawsze był obecny nie tylko w chwilach radości, ale również wtedy, gdy pojawiały się trudności, pytania i zwątpienie. Uczy mnie, że warto być dobrym człowiekiem, nawet jeśli dobro nie zawsze zostaje zauważone. Uczy mnie przebaczenia, cierpliwości, pokory i nadziei. Przede wszystkim jednak przypomina mi, że nikt nie jest bezwartościowy i że zawsze można spróbować zacząć od nowa.

Pan Jezus jest  Kimś, do kogo mogę zwrócić się w trudnych chwilach. Daje mi nadzieję i przypomina, że nie jestem sama. Nie zawsze rozumiem, dlaczego w życiu spotykają mnie trudne sytuacje, ale wiara i ufność pomagają mi przez nie przejść.

Myślę, że Jezus jest wyjątkowym nauczycielem. Jego lekcje są proste, ale nie zawsze łatwe. Wciąż uczę się od Niego miłości, cierpliwości i przebaczania. I wiem, że jest to nauka, której będę potrzebowała przez kolejne dni życia.

 

Wpis: 18 września godz. 11:55 

czwartek, 17 września 2026

Wsłuchajmy się w poniższe myśli!

 

*Ważne jest nie tyle to, co się wydarza w naszym życiu, ile to, jak reagujemy na te wydarzenia. Charakter każdej osoby można mierzyć tym, co ją wytrąca z równowagi.” (Fulton J. SheenStworzeni do szczęścia. Klucz do dobrego życia)

*”Człowiek, którego dusza cierpi udrękę, może znaleźć upodobanie w słuchaniu o mękach innych ludzi albo w oglądaniu takich sytuacji na ekranie, aby choć na chwilę zapomnieć o własnym wewnętrznym piekle.” (Fulton J. SheenW górę serca. Droga do duchowego pokoju)

*„Dusza pokorna, świadoma swej zależności od Boga, jest zawsze duszą wdzięczną.” (Fulton J. SheenSiedem grzechów głównych)

*„Nigdy nie będziesz szczęśliwy robiąc rzeczy, których nie chcesz robić. Dlatego Bóg dał człowiekowi wolną wolę, aby mógł wybierać rzeczy, które lubi, zamiast zmuszać go, aby je zaakceptował.” (Fulton J. SheenWstęp do religii)

*„Celuj w niebo, a zdobędziesz i ziemię!” (Fulton J. SheenStworzeni do szczęścia. Klucz do dobrego życia)

„*Jest zatem kwestią najistotniejszą, byśmy przyjęli odpowiednią postawę wobec Mszy Świętej i byśmy zdali sobie sprawę z tego, że Ofiara Krzyża nie jest czymś, co zdarzyło się dziewiętnaście wieków temu. Ona wciąż się dokonuje. Nie jest ona czymś przeszłym, niczym podpisanie Deklaracji Niepodległości; jest trwającym wciąż dramatem, nad którym nie zapadła jeszcze kurtyna. Niech nikt nie sądzi, że zdarzyła się ona dawno temu i dlatego nie dotyczy nas bardziej niż jakiekolwiek wydarzenie w przeszłości. Kalwaria jest obecna w każdym miejscu i w każdym czasie.* (Fulton J. SheenKalwaria i Msza Święta)

 

środa, 16 września 2026

 

Pan Jezus do Alicji Lenczewskiej i do każdego z nas:

„Ufaj!

Wszystko zależy od twojej wiary

w Moją moc i Moją miłość.

Jeśli będziesz ufać i pragnąć ku chwale Mojej,

 na pewno otrzymasz każdą łaskę."

 

Wpis: 16 września godz. 13:18

wtorek, 15 września 2026

W święto Matki Boskiej Bolesnej

 

O Matce Bożej można mówić nieskończenie! Zawsze z czcią i miłością. Zwracamy się do Niej w czułych słowach dziękczynienia.

A kim Ona jest dla mnie? Kiedy myślę o Maryi, od razu przychodzi mi na myśl słowo „Matka”. Nie tylko dlatego, że była Matką Jezusa, ale też dlatego, że dla wszystkich jest jak dobra i kochająca Mama. Jest Kimś, do kogo można przyjść z radością, smutkiem, strachem, problemami, a także powierzyć jej swoją największą tajemnicę. Ona jest blisko każdego człowieka, wyciąga ku nam swoje najczulsze ręce w geście pomocy i ratunku. Sama przeżyła wiele trudnych chwil i wielkie cierpienie. Ale zawsze  ufała Bogu. Kiedy Maryja dowiedziała się, że zostanie Matką Jezusa, nie wiedziała, co ją czeka. Nie znała przyszłości. A jednak zaufała Bogu. Jej fiat wymagało ogromnej odwagi. Ale nam przyniosło zbawienie!!!

Maryja pokazuje mi, że nie zawsze muszę znać odpowiedź. Czasami wystarczy zaufać i uwierzyć, że Bóg wie, co robi.

Wzrusza mnie jej obecność przy Jezusie aż do końca. Stała pod krzyżem, kiedy cierpiał i umierał. Jako Matka przeżywała wielki ból. Nie mogła zabrać Mu cierpienia. Mogła tylko być przy Nim. I właśnie była.

Myślę, że to jest jedna z najpiękniejszych rzeczy, których Maryja może mnie nauczyć — że czasami największym dowodem miłości jest po prostu zostać przy kimś.

Każdy człowiek ma w swoim życiu trudne chwile i jest mu źle. Czasami może nawet wydawać się, że nikt go nie rozumie. W takich momentach pamiętam o Maryi, wiem bowiem, że mogę Jej powiedzieć o tym, co mnie dręczy. Nie zawsze muszę wypowiadać długie modlitwy. Czasami wystarczy jedno „Maryjo, pomóż mi” albo „Pod Twoją obronę…”.

Maryja słucha mnie - tak jak mama słucha swojego dziecka; wierzę, że zanosi nasze prośby do Jezusa i pomaga nam być bliżej Niego.

Maryja jest dla mnie również przykładem dobroci i pokory. Nie szukała sławy. Nie chciała być najważniejsza. Po prostu kochała Boga i ludzi, i starała się wypełniać to, czego Bóg od Niej oczekiwał. Myślę, że we współczesnym świecie jest to bardzo trudne. Ale z pomocą Bożą możliwe!

Kiedy patrzę na Jej życie, widzę, że świętość nie oznacza życia bez problemów. Maryja również płakała. Bała się. Cierpiała. Musiała patrzeć na śmierć swojego Syna. To daje mi nadzieję, bo ja też nie zawsze jestem silna. Mam chwile, kiedy coś mnie przerasta lub nie znam drogi wyjścia.  Wtedy Maryja przypomina mi, że w trudnych chwilach należy ufać i nigdy nie przestać wierzyć.

Czczę Maryję i kocham Ją przede wszystkim dlatego, że czuję w Niej Matkę. Kogoś, kto nie odrzuca człowieka z jego problemami i słabościami. Kogoś, kto nie mówi: „Musisz być idealna/y”. Raczej przypomina: „Nie bój się. Zaufaj”.

 

Wpis: 15 września godz. 11:00