Z perspektywy minionego życia...
niedziela, 22 lutego 2026
sobota, 21 lutego 2026
Owocny czas choroby
Okazuje się – nie pierwszy raz zresztą!
– że czas choroby może być nawet owocny. Dopadła mnie grasująca po bezdrożach
grypa i to tak nieszczęśliwie, że wyłączyła z normalnego biegu życia na prawie
dwadzieścia dni. Ale przekonywałam samą siebie, że skoro tylu ludzi choruje, to
muszę okazać się „solidarna” i z pokorą przyjąć to, co na mnie spadło. Zatem,
acz z oporami (a momentami nawet złością) przyjęłam. Przecież całkiem niedawno
napisałam w tym miejscu, cytując słowa pewnego kapłana, że „wszystko należy
przyjąć”.
W zasadzie jest w tym głęboki sens.
Chętnie bowiem przyjmujemy radosne wieści, radosne wydarzenia, ale znacznie
gorzej jest z tym, co nas przytłacza, co nie jest miłe, co nam się nie podoba… Choroby
żadnej przecież nie lubimy! I po prostu się boimy! Zaraz bowiem pojawia się
pytanie, a może nawet kilka pytań: Czy dam radę to unieść? Dlaczego właśnie ja,
przecież wcale tego nie chcę? I dziesiątki innych – mniej lub bardziej żałosnych
pytań…
Ale… okazało się, że czas choroby można
wykorzystać – mimo dolegliwości, mimo złego samopoczucia, mimo żalu nie wiadomo
do kogo, że cierpimy! Właśnie doszłam do takiego wniosku! Chodzi o to, by nie
zmarnować tego czasu!
Szukając książek, które pomogłyby mi przygotować
się na spotkanie Duchowych Dzieci św. Ojca Pio, natknęłam się – między innymi –
na postać Anny Katarzyny Emmerich. Któż jej nie zna lub o niej przynajmniej nie
słyszał? Przecież na podstawie jej wizji Mel Gibson nakręcił wstrząsający film
„Pasja” o męce naszego Pana Jezusa Chrystusa.
Ale nie o tym chcę teraz powiedzieć!
Uderzyło mnie w jej postawie niezwykła wytrwałość w znoszeniu cierpień.
Wytrwałość, podyktowana nieopisanie wielką miłością do Chrystusa!
I znowu pojawiły się pytania – tym
razem mądrzejsze i bardzo ważne! Wytrwałość bowiem nie jest mocną stroną
człowieka. Mam na myśli przeciętnych ludzi, w tym także siebie samą, często
bowiem w porywie serca coś obiecujemy, przyrzekamy, a szara codzienność
weryfikuje nasz słomiany zapał i sprowadza nas „na ziemię”. Wytrwałość bowiem -
to równie piękna, co trudna cecha! I niezwykle ważna dla każdego homo
sapiens – niezależnie od tego, czy wierzymy w Boga, czy też nie. Wytrwałość
bowiem kształtuje nasz charakter!
Co jeszcze można powiedzieć o
wytrwałości? Jest nam wszystkim bardzo potrzebna w różnych sytuacjach
życiowych! Choćby w postanowieniach, w dążeniu do jakiegoś celu (niezależnie od
tego czy jest on mały czy duży).
Słowo „wytrwałość” ma wiele synonimów! Wytrwałość
– to konsekwencja, to zgodność własnych myśli i czynów, to cierpliwość, niestrudzoność,
gorliwość, dokładność, ofiarność, pracowitość, rzetelność, uczciwość, wierność…
Jest bardzo potrzebna także w modlitwie,
którą zanosimy do Pana Boga!
Przywołałam postać bł. Anny Katarzyny. Nie
dlatego, aby życzyć komukolwiek tak bardzo trudnych doświadczeń w postaci
heroicznego współcierpienia z męką
Chrystusa. Anna Katarzyna to piękna postać, która uczy nas cierpliwości
i wielkiej wytrwałości. Ten przymiot bardzo się przydaje w codzienności,
również w chorobie!
Wpis: 21 lutego godz. 10:30
piątek, 20 lutego 2026
Szczęście ma wiele imion
Czy myślisz o szczęściu? Czymże ono jest? Czy
zadajesz sobie przynajmniej od czasu do czasu to pytanie? Ja – muszę przyznać –
dość często pytam: Czy szczęście istnieje? Czy jest tylko iluzją? Jak je
osiągnąć? Takie i podobne pytania nurtują – myślę – każdego homo sapiens… Nie jestem w tej kwestii
ani odkrywcza, ani odosobniona, bo zadawali je sobie ludzie, odkąd istnieje
świat. Pytali mędrcy i ludzie prości, pytali młodzi i starzy, wierzący i
niewierzący… Bo prawdą jest, że każdy pragnie być szczęśliwy! Tylko trudno
znaleźć drogę do tego szczęścia! Kiedyś Adam Asnyk napisał sonet, zaczynający
się od słów: Siedzi ptaszek na drzewie i
ludziom się dziwuje, że najmędrszy z nich nie wie, gdzie się szczęście znajduje…
No, właśnie!
O szczęściu pisałam już kilkakrotnie w różnym
kontekście, ale jest to temat, do którego się wraca, któż z nas bowiem nie
pragnie być szczęśliwym człowiekiem! I każdy z nas ma swoje przemyślenia na ten
temat. Wiem z całą pewnością, że szczęście nie jest stanem trwałym. Przecież
każdy z nas doświadcza najróżniejszych przeżyć – niekoniecznie zawsze
radosnych! Każdy ma swoje duże i małe szczęścia, prawda?
Gdzie zatem jest to szczęście? Tak upragnione i poszukiwane?!
Pytam samą siebie, czy jestem człowiekiem
szczęśliwym? Tak!!!! Zdecydowanie tak! Mimo życiowych perturbacji (których
zresztą nikomu nie braknie!!!), mimo wielu smutków (których też nie braknie
nikomu!) uważam siebie za człowieka szczęśliwego! Przeżywam piękny czas –
czas wypełniony ciekawymi pasjami,
czas dojrzały nie tylko wiekiem,
ale przede wszystkim czas dojrzały w wierze i
absolutnej pewności, że w mojej drodze towarzyszy mi Chrystus. Ta pewność
dodaje skrzydeł i odwagi, bo wiem, że
KTOŚ mnie kocha największą miłością, jaką można sobie wyobrazić, miłością,
która wybacza błędy i niedoskonałości,
Kto zawsze pomaga powstać,
Kto jest moim najprawdziwszym, najszczerszym i
bezinteresownym Przyjacielem,
Kto nigdy mnie nie zawiódł i nie zawiedzie,
Kto pomaga przezwyciężyć trudności,
Kto rozwiewa wątpliwości związane z wiarą i tym, co
robię, kształtując swoją osobowość,
Kto rozgrzesza mnie z błędów, wierząc w pragnienie
mojej poprawy,
Kto swoją obecnością poprzez Komunię św. obdarowuje
mnie każdego dnia pokojem serca i wewnętrzną radością…Ta Chrystusowa miłość
zaowocowała właśnie tym szczęściem – jednak osiągalnym!!! Chociaż – dodajmy – wcale
niełatwym do odnalezienia!
Wpis:
20 lutego godz. 9:10
czwartek, 19 lutego 2026
Kilka informacji o Popielcu
„Środa Popielcowa to wyjątkowy dzień w
kalendarzu liturgicznym, który rozpoczyna Wielki Post – czas pokuty, refleksji
i przygotowania do Wielkanocy. (…) Środa Popielcowa ma swoje korzenie w starożytnych
tradycjach pokutnych. Już w VIII wieku praktykowano posypywanie głów popiołem
jako znak pokuty. W XI wieku papież Urban II oficjalnie wprowadził ten zwyczaj
dla całego Kościoła.
*Dlaczego
posypujemy głowę popiołem?
Posypywanie
głowy popiołem symbolizuje przemijanie i pokutę. W Piśmie Świętym wielokrotnie
pojawia się obraz popiołu jako znaku żalu za grzechy i skruchy (np. w Księdze
Jonasza, gdy mieszkańcy Niniwy pokutowali).
*Skąd się
bierze popiół na Środę Popielcową?
Popiół, którym
posypuje się głowy wiernych, pochodzi ze spalonych palm poświęconych w
Niedzielę Palmową poprzedniego roku. To podkreśla cykliczność roku
liturgicznego i nawiązuje do triumfu Jezusa, który wjechał do Jerozolimy, a
później oddał życie za ludzi.
*Co ksiądz mówi
w czasie posypywania głowy popiołem?
Podczas obrzędu
kapłan wypowiada jedno z dwóch zdań:
„Pamiętaj, że
prochem jesteś i w proch się obrócisz” – przypomnienie o ludzkiej
przemijalności.
„Nawracajcie
się i wierzcie w Ewangelię” – wezwanie do duchowej przemiany i pokuty.
*Dlaczego w
Środę Popielcową obowiązuje post ścisły?
Post ścisły
oznacza ograniczenie liczby posiłków – można spożyć jeden pełny posiłek (do
syta) oraz dwa mniejsze (nie do syta). Jest to znak umartwienia, refleksji i
duchowego przygotowania do Wielkiego Postu. Obowiązuje katolików od 18. do 60.
roku życia.
*Czy Środa
Popielcowa jest świętem nakazanym?
Nie, Środa
Popielcowa nie jest świętem obowiązkowym, co oznacza, że katolicy nie muszą
tego dnia iść na Mszę Świętą. Jednak wielu wiernych uczestniczy w liturgii, aby
przyjąć znak popiołu i rozpocząć czas pokuty.
*Czy popiół na
głowie trzeba zmyć?
Nie ma
obowiązku natychmiastowego zmywania popiołu. Wielu wiernych pozostawia go na
głowie przez cały dzień jako znak swojej wiary i gotowości do nawrócenia.
*Dlaczego Środa
Popielcowa wypada w różnych terminach?
Data Środy
Popielcowej zależy od daty Wielkanocy, która jest świętem ruchomym. Zawsze
przypada 46 dni przed Niedzielą Wielkanocną – 40 dni Wielkiego Postu plus sześć
niedziel, które nie są dniami postnymi.
*Jak obchodzona
jest Środa Popielcowa w innych krajach?
Aktualnie, w
zależności od kraju, jest to posypanie głów popiołem – także w formie dużego
znaku krzyża lub nakreślenie znaku krzyża na czole. W niektórych krajach, jak
na Filipinach czy w Ameryce Łacińskiej, wierni nie tylko posypują głowy
popiołem, ale także przyjmują go na czoło w formie krzyża. W niektórych
miejscach w Polsce również stosuje się ten zwyczaj.
*Czy
niekatolicy mogą przyjąć popiół?
Tak, posypanie
głowy popiołem mogą przyjąć także osoby, które nie są katolikami, jeśli
wyrażają chęć duchowej refleksji i nawrócenia. Nie jest to sakrament, lecz znak
pokuty dostępny dla każdego.
Środa
Popielcowa to początek ważnego okresu w życiu duchowym katolików. Jest pełna
symboliki i głębokiego znaczenia, które skłaniają do refleksji nad własnym
życiem i relacją z Bogiem.”
(Źródło: EWTN Polska)
Wpis: 19 lutego godz. 14:20
Posypana szarym popiołem
wracam
sobie z kościoła
zadumana
nad własnym życiem,
skupiona
nad jego biegiem,
i
nicością ludzkiego bytu;
z
pytaniem, co dobrem, a co jest grzechem…
Te
wszystkie poważne refleksje
radość
jednak przewyższa!
Bo
wracam z mym Panem do domu!
Napełniona
Bożą radością,
rozglądam
się wokoło,
uśmiecham
się do wszystkich
także
do wróbli, co skaczą po dachach
i
wesoło przywołują wiosnę…
Czuję
jej zapach, w wyobraźni ją witam
i
z wielką tęsknotą pytam,
kiedy
zawitasz!
Nie
ociągaj się, Wiosno,
przyjdź,
napełnij świat wesołą zielenią…
Nie
pozwól, by moja radość,
radość,
która jest w sercu,
przyćmiła
twoją urodę!
Wpis: 19 lutego godz. 9:44
środa, 18 lutego 2026
Każdego roku powtarzam w tym ważnym dniu:
Każdy
ma swój Popielec!
Dla
jednych to tradycja,
dla
innych stary obyczaj,
dla
wszystkich – Wielkiego Postu nowy czas.
Mój
Popielec ma wiele imion…
Jest
aktem pokory,
aktem
żalu i skruchy,
czasem
rachunku sumienia,
początkiem
przemiany serca,
czasem
przemyśleń i odnowy ducha,
przebaczenia
wszystkim bez wyjątku!
To
osobiste rekolekcje święte
przypomnienie
Chrystusowej męki,
zapowiedź
Drogi Krzyżowej
i
nabożeństwa, co Gorzkie żale się zwą,
pełne
nostalgii i smutku.
To
bardzo ważny w życiu czas!
Ale
mój Popielec – ma też zapach wiosny
bo
rozpoczyna czas piękny, radosny.
Wraz
z wiosną niesie nowe nadzieje,
budzi
do życia wszystko, co otacza wokół…
I
przypomina, że u kresu Wielkiego Postu
Zmartwychwstania
nadejdzie czas!
Wpis:
18 lutego godz. 12:05
poniedziałek, 16 lutego 2026
O Sławie Przybylskiej słów kilka
Wczoraj z wielką przyjemnością obejrzałam
w telewizji na paśmie „Kultura” program ze Sławą Przybylską. Któż z nas –
starszej generacji – nie pamięta jej pięknych piosenek, pełnych liryzmu i
delikatności?
Pani Sława skończyła 93 lata i cieszy się
– jak podkreśla – życiem, każdą jego chwilą. Piękna swoją życzliwością, mądrością
i niezwykłą prostotą, którymi to cechami emanowała zawsze – jak tylko pamiętam.
Śpiewała o różnych – pozornie małych sprawach życia, ale jakże pięknie; jej
piosenki ujmowały nasze serca.
Piszę o niej z łezką w oku, bo to także
kawałek mojego życia, w którym Ona uczestniczyła swoim śpiewem. Po tych
słowach umieszczę jej piosenkę. Nie wiem jeszcze którą, bo wszystkie chwytały
za serce i były nieprzeciętnie piękne.
Najpierw chciałabym przytoczyć jej myśl,
wypowiedzianą wczoraj. Myśl, która zapewne przemówi do każdego z nas niezwykłą
prostotą, ale i życiową mądrością. Oto ona: „Jeśli masz do spełnienia jakiś
trudny obowiązek, zamień to na radosną konieczność!” Warto! Wtedy łatwiej
będzie się nam żyło!
Wpis: 16 lutego godz. 11:50
17 lutego: Niestety, z przyczyn technicznych nie mogę umieścić piosenki Sławy Pzrybylskiej.