czwartek, 17 września 2026

Wsłuchajmy się w poniższe myśli!

 

*Ważne jest nie tyle to, co się wydarza w naszym życiu, ile to, jak reagujemy na te wydarzenia. Charakter każdej osoby można mierzyć tym, co ją wytrąca z równowagi.” (Fulton J. SheenStworzeni do szczęścia. Klucz do dobrego życia)

*”Człowiek, którego dusza cierpi udrękę, może znaleźć upodobanie w słuchaniu o mękach innych ludzi albo w oglądaniu takich sytuacji na ekranie, aby choć na chwilę zapomnieć o własnym wewnętrznym piekle.” (Fulton J. SheenW górę serca. Droga do duchowego pokoju)

*„Dusza pokorna, świadoma swej zależności od Boga, jest zawsze duszą wdzięczną.” (Fulton J. SheenSiedem grzechów głównych)

*„Nigdy nie będziesz szczęśliwy robiąc rzeczy, których nie chcesz robić. Dlatego Bóg dał człowiekowi wolną wolę, aby mógł wybierać rzeczy, które lubi, zamiast zmuszać go, aby je zaakceptował.” (Fulton J. SheenWstęp do religii)

*„Celuj w niebo, a zdobędziesz i ziemię!” (Fulton J. SheenStworzeni do szczęścia. Klucz do dobrego życia)

„*Jest zatem kwestią najistotniejszą, byśmy przyjęli odpowiednią postawę wobec Mszy Świętej i byśmy zdali sobie sprawę z tego, że Ofiara Krzyża nie jest czymś, co zdarzyło się dziewiętnaście wieków temu. Ona wciąż się dokonuje. Nie jest ona czymś przeszłym, niczym podpisanie Deklaracji Niepodległości; jest trwającym wciąż dramatem, nad którym nie zapadła jeszcze kurtyna. Niech nikt nie sądzi, że zdarzyła się ona dawno temu i dlatego nie dotyczy nas bardziej niż jakiekolwiek wydarzenie w przeszłości. Kalwaria jest obecna w każdym miejscu i w każdym czasie.* (Fulton J. SheenKalwaria i Msza Święta)

 

środa, 16 września 2026

 

Pan Jezus do Alicji Lenczewskiej i do każdego z nas:

„Ufaj!

Wszystko zależy od twojej wiary

w Moją moc i Moją miłość.

Jeśli będziesz ufać i pragnąć ku chwale Mojej,

 na pewno otrzymasz każdą łaskę."

 

Wpis: 16 września godz. 13:18

wtorek, 15 września 2026

W święto Matki Boskiej Bolesnej

 

O Matce Bożej można mówić nieskończenie! Zawsze z czcią i miłością. Zwracamy się do Niej w czułych słowach dziękczynienia.

A kim Ona jest dla mnie? Kiedy myślę o Maryi, od razu przychodzi mi na myśl słowo „Matka”. Nie tylko dlatego, że była Matką Jezusa, ale też dlatego, że dla wszystkich jest jak dobra i kochająca Mama. Jest Kimś, do kogo można przyjść z radością, smutkiem, strachem, problemami, a także powierzyć jej swoją największą tajemnicę. Ona jest blisko każdego człowieka, wyciąga ku nam swoje najczulsze ręce w geście pomocy i ratunku. Sama przeżyła wiele trudnych chwil i wielkie cierpienie. Ale zawsze  ufała Bogu. Kiedy Maryja dowiedziała się, że zostanie Matką Jezusa, nie wiedziała, co ją czeka. Nie znała przyszłości. A jednak zaufała Bogu. Jej fiat wymagało ogromnej odwagi. Ale nam przyniosło zbawienie!!!

Maryja pokazuje mi, że nie zawsze muszę znać odpowiedź. Czasami wystarczy zaufać i uwierzyć, że Bóg wie, co robi.

Wzrusza mnie jej obecność przy Jezusie aż do końca. Stała pod krzyżem, kiedy cierpiał i umierał. Jako Matka przeżywała wielki ból. Nie mogła zabrać Mu cierpienia. Mogła tylko być przy Nim. I właśnie była.

Myślę, że to jest jedna z najpiękniejszych rzeczy, których Maryja może mnie nauczyć — że czasami największym dowodem miłości jest po prostu zostać przy kimś.

Każdy człowiek ma w swoim życiu trudne chwile i jest mu źle. Czasami może nawet wydawać się, że nikt go nie rozumie. W takich momentach pamiętam o Maryi, wiem bowiem, że mogę Jej powiedzieć o tym, co mnie dręczy. Nie zawsze muszę wypowiadać długie modlitwy. Czasami wystarczy jedno „Maryjo, pomóż mi” albo „Pod Twoją obronę…”.

Maryja słucha mnie - tak jak mama słucha swojego dziecka; wierzę, że zanosi nasze prośby do Jezusa i pomaga nam być bliżej Niego.

Maryja jest dla mnie również przykładem dobroci i pokory. Nie szukała sławy. Nie chciała być najważniejsza. Po prostu kochała Boga i ludzi, i starała się wypełniać to, czego Bóg od Niej oczekiwał. Myślę, że we współczesnym świecie jest to bardzo trudne. Ale z pomocą Bożą możliwe!

Kiedy patrzę na Jej życie, widzę, że świętość nie oznacza życia bez problemów. Maryja również płakała. Bała się. Cierpiała. Musiała patrzeć na śmierć swojego Syna. To daje mi nadzieję, bo ja też nie zawsze jestem silna. Mam chwile, kiedy coś mnie przerasta lub nie znam drogi wyjścia.  Wtedy Maryja przypomina mi, że w trudnych chwilach należy ufać i nigdy nie przestać wierzyć.

Czczę Maryję i kocham Ją przede wszystkim dlatego, że czuję w Niej Matkę. Kogoś, kto nie odrzuca człowieka z jego problemami i słabościami. Kogoś, kto nie mówi: „Musisz być idealna/y”. Raczej przypomina: „Nie bój się. Zaufaj”.

 

Wpis: 15 września godz. 11:00

poniedziałek, 14 września 2026

W święto Podwyższenia Krzyża Świętego

 

Bądź pozdrowiony święty Krzyżu,

który dźwigałeś Chrystusowe Ciało!

Krzyżu koło przydrożnej kapliczki,

Krzyżu ze szkolnej klasy;

Krzyżu, co zdobisz domowe ściany,

Krzyżu z Giewontu i z Medjugorja,

co jaśniejesz przedziwnym blaskiem!

Towarzyszu  codzienności,

dni smutnych i pomyślnych;

Krzyżu, sterniku dobrych i jasnych dni!

Prowadzisz po żegludze życia.

Krzyżu smutku, udręki, przykrości,

dźwigasz me troski, cierpienie i łzy…

Krzyżu, święty znaku zbawienia,

Znaku ciszy i miłości,

Znaku nadziei!

Zawsze przychodzisz z niewiadomej strony…

I choć nieraz tak trudny do uniesienia,

wyryj w mym sercu swe święte znamię!

Bądź pozdrowiony znaku polskiej wiary!

Pomagaj strzec tego co święte!

Wskazuj drogę!

Bądź naszą siłą, oparciem,

bądź naszą nadzieją!


Wpis: 14 września godz. 9:35

 

niedziela, 13 września 2026

Gdy myślę Chrystus…

 

Gdy myślę „Chrystus”,

przedziwne ciepło rozlewa się w sercu,

wilgotnieją oczy,

rodzą się dobre pragnienia…

Gdy myślę „Chrystus”,

widzę ręce kapłańskie,

w których biały chleb przemienia się

w Najświętsze Ciało.

Gdy myślę „Chrystus”,

mam przed oczyma każdą Komunię świętą,

co krzepi i daje moc wielką

i radość życia, i siłę, i wiarę.

Gdy myślę „Chrystus”,

rodzi się we mnie ogromna wdzięczność,

dla której zwyczajnych brak słów -

za Jego obecność, za cierpliwość i miłość,

za odpuszczenie grzechów… 

Gdy myślę „Chrystus”,

staję się lepszym człowiekiem,

bo wiem, że On jest ze mną,

patrzy na mnie,

pomaga się podnieść,

pozwala cieszyć się życiem -

mimo że trudne i nieusłane różami.

sobota, 12 września 2026

Jak sobie radzić z trudami życia?

 

Nie znam gotowej recepty na pokonywanie trudności, ale spróbuję podzielić się moimi przemyśleniami.

Zacznijmy od stwierdzenia, że życie człowieka nie jest łatwe. Każdy z nas doświadcza smutku, obaw, rozczarowania czy bezradności. Nie jesteśmy sami na świecie, każdy inaczej myśli i czuje, inaczej reaguje na to, co go spotyka. A zatem problemy mogą dotyczyć relacji z innymi ludźmi, nauki, przyszłości, choroby, cierpienia, utraty bliskiej osoby i jeszcze wielu innych spraw. I wtedy zastanawiamy się, jak sobie z tym poradzić.

Niedawno pisałam, że najlepszym psychoterapeutą jest Pan Jezus. I w dalszym ciągu tak uważam. Dlatego myślę, że doskonałym antidotum na trudy życia  jest zawierzenie Bogu - zaufanie Mu i przekonanie, że nawet w trudnych chwilach nie jesteśmy sami. Nasza wiara daje człowiekowi siłę, nadzieję i wewnętrzny spokój.

Święty Jan Paweł II mocno podkreślał znaczenie wiary i zaufania Bogu. Od najmłodszych lat doświadczył wielu trudnych sytuacji. Wystarczy wymienić utratę rodziców i brata w młodym wieku, wojnę czy zamach na swoje życie. Mimo przeciwności nigdy nie utracił nadziei. Jego wiara pomagała mu stawiać czoła trudnościom i podejmować odpowiedzialność za innych ludzi. Swoją postawą pokazywał, że zawierzenie Bogu jest źródłem odwagi nawet wtedy, gdy człowiek nie  znajduje rozsądnego wyjścia.

Zawierzenie Bogu nie oznacza jednak, że problemy automatycznie znikają. Wiara sprawia, że człowiek łatwiej znosi trudy życia. Daje poczucie, że nie trzeba wszystkiego pokonywać samemu. Modlitwa, nadzieja i przekonanie o obecności Boga mogą pomóc odzyskać spokój oraz siłę do dalszego działania. Dzięki wierze człowiek może również łatwiej zaakceptować to, czego nie jest w stanie zmienić.

Zawierzenie Bogu jest zatem źródłem siły w walce z lękiem, smutkiem i trudnościami. Pomaga zachować nadzieję nawet w obliczu cierpienia. Wiara nie sprawia, że znikają problemy, ale pozwala spojrzeć na nie z większą odwagą i przekonaniem, że nawet najtrudniejsza sytuacja może mieć sens.

 

Wpis: 12 września godz. 17:35

piątek, 11 września 2026

Raz jeszcze o przebaczeniu

 

O przebaczeniu pisałam wiele razy, ale wracam do tego tematu, bo jest wciąż aktualny. Każdy z nas doświadcza krzywdy, policzka czy rozczarowania, które pozostawiają po sobie ślad w sercu. Czasami trudno pogodzić się z tym, co się wydarzyło, a jeszcze trudniej wybaczyć osobie, która nas zraniła. Przebaczenie jest bardzo trudne, ale wręcz niezbędne dla oczyszczenia człowieka!

Nie jest równoznaczne  z  zapomnieniem doznanej krzywdy. Można pamiętać o tym, co się wydarzyło, i jednocześnie zdecydować, że nie chce się dłużej żyć w gniewie i żalu.

Przebaczenie nie oznacza również usprawiedliwiania czyjegoś postępowania. Jest raczej próbą uwolnienia siebie od ciężaru złych emocji. Człowiek, który potrafi przebaczyć, nie zawsze zmienia przeszłość, ale może zmienić swój stosunek do niej.

Relacja Małego Księcia z Różą pokazuje, jak łatwo zranić kogoś, kogo się kocha. Róża bywa kapryśna i wymagająca, a Mały Książę nie zawsze potrafi zrozumieć jej zachowanie. Dopiero gdy oddala się od niej, zaczyna dostrzegać, jak bardzo jest dla niego ważna. Uczy się, że miłość wiąże się nie tylko z pięknymi chwilami, lecz także z cierpliwością, i wyrozumiałością. Przebaczenie staje się możliwe wtedy, gdy próbujemy zrozumieć drugiego człowieka, zamiast oceniać go wyłącznie przez pryzmat jego błędów.

Współczesne życie również pokazuje, jak bardzo potrzebujemy przebaczenia. Ludzie kłócą się z przyjaciółmi, dziećmi, rodzicami… Czasami jedna nieprzemyślana decyzja prowadzi do rozpadu wieloletniej relacji. Innym razem krzywda jest znacznie poważniejsza i pozostawia w człowieku trwałą ranę. W takich sytuacjach przebaczenie może wydawać się niemożliwe.

Nie zawsze jednak oznacza ono ponowne zaufanie. Można komuś wybaczyć, a jednocześnie zdecydować, że nie chce się już utrzymywać z nim bliskiej relacji. Przebaczenie może być więc aktem wewnętrznej wolności, a nie obowiązkiem powrotu do tego, co było.

Przebaczenie nie jest oznaką słabości. Wręcz przeciwnie — wymaga ogromnej  odwagi i siły, ponieważ oznacza zmierzenie się z własną krzywdą. Czasami łatwiej jest trzymać się gniewu niż go porzucić. Jednak życie w ciągłym poczuciu krzywdy może sprawić, że przeszłość zacznie mieć wpływ na naszą teraźniejszość. Przebaczenie pozwala odzyskać spokój i spojrzeć w przyszłość bez ciągłego powracania do tego, co już się wydarzyło.

Temat przebaczenia pozostaje aktualny niezależnie od czasów. Każdy człowiek potrzebuje kiedyś wybaczenia i każdy może znaleźć się w sytuacji, w której sam będzie musiał zdecydować, czy jest gotowy wybaczyć. Nie zawsze jest to łatwe i nie zawsze następuje od razu. Czasami potrzeba wielu lat, aby pogodzić się z przeszłością. Warto jednak pamiętać, że przebaczenie nie zmienia tego, co się wydarzyło, lecz może zmienić sposób, w jaki dalej będziemy z tym żyć. Być może właśnie dlatego jest ono tak ważne — daje człowiekowi szansę, aby nie pozostać na zawsze więźniem własnego bólu.

Oczywiście najdoskonalszym przykładem osoby, która przebacza, jest Pan Jezus. Każda spowiedź jest przebaczeniem, a Krzyż jej najpiękniejszym wzorem. O tym nie musimy nikogo przekonywać! (na podstawie książek: „Moc przebaczenia” i „Modlitwa przebaczenia”)

 

Wpis: 11 września godz. 11:05