poniedziałek, 13 kwietnia 2026

Krzepiące słowa z "Dzienniczka" św. Faustyny

 

Im większy grzesznik, tym ma większe prawa do miłosierdzia Mojego." (Dz. 723)

Niech się nie lęka zbliżyć do Mnie żadna dusza, chociażby grzechy jej były jako szkarłat. (Dz. 699)

Niechaj się nie lęka do Mnie zbliżyć dusza słaba, grzeszna, a choćby miała więcej grzechów niż piasku na ziemi, utonie wszystko w otchłani miłosierdzia Mojego. (Dz.1059)

Niech pokładają nadzieję w miłosierdziu Moim najwięksi grzesznicy. Oni mają prawo przed innymi do ufności w przepaść miłosierdzia Mojego. Córko Moja, pisz o Moim miłosierdziu dla dusz znękanych. Rozkosz sprawiają Mi dusze, które się odwołują do Mojego miłosierdzia. Takim duszom udzielam łask ponad ich życzenia. Nie mogę karać, choćby był największym grzesznikiem, jeżeli on się odwołuje do Mej litości, ale usprawiedliwiam go w niezgłębionym i niezbadanym miłosierdziu swoim. (Dz. 1146)

Duszo w ciemnościach pogrążona, nie rozpaczaj, nie wszystko jeszcze stracone, wejdź w rozmowę z Bogiem swoim, który jest miłością i miłosierdziem samym. (Dz. 1486).  

Choćby dusza była jak trup rozkładająca się i choćby po ludzku już nie było wskrzeszenia, i wszystko już stracone - nie tak jest po Bożemu, cud miłosierdzia Bożego wskrzesza tę duszę w całej pełni. (Dz. 1448)

 

Wpis: 13 kwietnia godz. 9:00

niedziela, 12 kwietnia 2026

List wdzięczności w święto BOŻEGO MIŁOSIERDZIA

 Najdroższy Panie Jezu! 

Moja lista wdzięczności jest baaaaaaaardzo długa! Pan Bóg nieustannie stawia na mojej drodze ludzi, od których doświadczam dobra, od których ciągle się uczę… Dziś jednak myślę o Tobie, Najdroższy Jezu! Jesteś bowiem  najważniejszy wśród wszystkich, którym winna jestem wdzięczność! Wprawdzie jesteś Osobą Boską, ale to nie może umniejszyć rangi moich uczuć, wręcz przeciwnie – potęguje ogromną falę wdzięczności. Zdałam sobie sprawę, że ci wszyscy ludzie, którym winna jestem wdzięczność, to przecież nikt inny, jak nikły odblask Twojej Osoby! Ale przed nimi stoisz zawsze Ty, mój Najdroższy Przyjacielu, który trwasz przy mnie od ponad osiemdziesięciu pięciu lat niezmiennie, prowadzisz przez wszystkie zawiłe ścieżki życia i nigdy mnie nie opuszczasz – nawet wtedy, gdy zdarzy mi się od Ciebie oddalić. Zatem do Ciebie kieruję list z wyrazami wdzięczności.

Wiem, że nigdy nie zdołam Ci odpłacić za wielkie dobro, które otrzymuję od Ciebie każdego dnia i nigdy nie zdołam wyrazić w pełni wdzięczności, która przepełnia moje serce! Każde słowo byłoby zbyt słabe, by odzwierciedlić to, co myślę i czuję.

Nie dość bowiem, że w czasie ostatniej wieczerzy ustanowiłeś Najświętszy Sakrament, zostawiając nam swoje Ciało i Krew w postaci Komunii św., to jeszcze za pośrednictwem s. Faustyny wskazałeś ludzkości na swoje miłosierdzie w pięknym obrazie. Tej ludzkości, która jest tak niewdzięczna, która każdego dnia obraża Cię strasznymi grzechami, lekceważy Cię... A Ty, nie bacząc na nasze winy, przychodzisz i mówisz tak po prostu: „Obiecuję, że dusza, która czcić będzie ten obraz, nie zginie. Ja sam bronić jej będę jako swej chwały. Podaję ludziom naczynie, z którym mają przychodzić po łaski do źródła miłosierdzia. Tym naczyniem jest obraz z podpisem: „Jezu, ufam Tobie!”

Prawa ręka, wzniesiona w górę, nieustannie błogosławi wszystkim bez wyjątku, a Ty zdajesz się wołać: „Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni jesteście, a Ja was pokrzepię.”

Panie mój! Jak nie wyrazić Ci wdzięczności za ten cudowny obraz? Jak nie powiedzieć Ci, że kocham Cię, choć tak nieudolnie? Czy kiedykolwiek zdołam Ci się naprawdę odwdzięczyć za Twoją miłość, za nieustanne pragnienie niesienia pomocy? Wiem, ile Ci zawdzięczam w całym swoim życiu, każdego dnia; ile razy przybywasz mi z pomocą w sprawach wielkich i małych, jak strzeżesz zarówno mnie, jak i moją rodzinę, jak mnie wspierasz nieustannie, jak kierujesz moimi myślami i czynami!

Gdy doświadczam różnych przeciwności losu, Ty, Jezu, stajesz się moją jedyną „deską ratunku”; nigdy jeszcze mnie nie zawiodłeś. Nie zawsze udzielasz mi pomocy na miarę moich oczekiwań; często otrzymuję łaski, których zupełnie się nie spodziewałam, a są one potrzebne bardziej przy kształtowaniu ducha niż ciała.

Ty, Jezu, jesteś dla mnie nieustannym źródłem, z którego zawsze mogę czerpać. W Tobie znajduję wszystko, co jest mi potrzebne. Jeśli upadam na duchu, Ty podnosisz mnie, od Ciebie otrzymuję wewnętrzną siłę. Jeśli zgrzeszę, u Ciebie znajduję miłosierdzie, otrzymuję przebaczenie i odzyskuję pokój. W trudnych chwilach Ty mnie pokrzepiasz i zasilasz mocą Bożą. Jeśli potrzebuję rady, otuchy i pomocy, w Tobie ją znajduję.

Ufam Ci bezgranicznie i wierzę w nieskończoną moc Twojej miłości i miłosierdzia! Ty pozwalasz mi trwać i kroczyć po krętych ścieżkach życia, w trudnej codzienności!

Pisanie o sobie, o swych najgłębszych uczuciach, nie jest czymś łatwym! Mam jednak świadomość, że w ten sposób – przyznając się publicznie do Ciebie, Jezu, i głosząc Twoje Miłosierdzie, spłacam wobec Ciebie dług wdzięczności.

Mogę śmiało powiedzieć, że całe moje życie – chociaż niewolne od trosk, zawirowań i trudności – jest nieustannym doświadczaniem Bożej miłości i opieki. Ciebie, Panie Jezu, uważam za największego swego Przyjaciela, który nigdy mnie nie zawiódł.

 

Wpis: 12 kwietnia godz. 12:10

sobota, 11 kwietnia 2026

Dziedzictwo po Rodzicach

 

W kontekście wczorajszych wspomnień o kwietniowych datach nasunęły mi się refleksje o moich śp. Rodzicach… Wracam do nich pamięcią, ciągle przypominają mi się ich wskazania, ich postawa w różnych (nie zawsze łatwych!) okolicznościach. Ogołoceni z wszelkiego dobra materialnego przez komunistyczny ustrój – zawsze niezłomnie trwali przy Bogu i  Jego przykazaniach! Otrzymałam od nich niezwykle bogatą spuściznę – w postaci wartości duchowych. Nauczyli mnie tak wiele! A czego mnie nie nauczyli? Okazuje się, że bardzo wielu rzeczy!

Zatem… nie nauczyli mnie lekceważenia Bożych praw;

obojętności na krzywdę;

odporności na zło;

braku wrażliwości;

przebiegłości i cwaniactwa;

kłamstwa i obłudy;

tchórzostwa;

lekceważenia człowieka, kimkolwiek on jest;

udawania kogoś, kim nie jestem;

kamuflowania uczuć;

rozpychania się łokciami…

 Z tym „posagiem” żyje się trudniej, ale na pewno piękniej i ciekawiej!!! Zwłaszcza, gdy podobne „braki” dostrzeże się u jakiejś bratniej duszy! 

 

Wpis: 11 kwietnia godz. 9:50

czwartek, 9 kwietnia 2026

Moje kwietniowe kalendarium

 

Kwiecień nabrzmiały jest różnymi ważnymi datami w mojej rodzinie – począwszy od pierwszego dnia, w którym to odszedł nasz ukochany wujek Jasiu, brat mojego ojca. Mówiliśmy, że spłatał nam prima-aprilis(owego) figla, zawsze bowiem promieniował radością, która udzielała się nam wszystkim. Z wykształcenia nauczyciel. Krok po kroku osiągał coraz wyższe stopnie – aż do kuratora Poznańskiego Okręgu Szkolnego. Wielka postać! Ale nie ze względu na pełnione funkcje! Śp. Jan Stoiński był wielkim przyjacielem nie tylko młodzieży, ale i każdego człowieka!

Po dwóch tygodniach od jego śmierci zmarła jego żona Helena – nasza kochana ciocia Lena. Piękna kobieta, piękny człowiek!  

Kolejne dni kwietnia – to także ważne rocznice, które wspominam z rozrzewnieniem… 4 kwietnia urodził się mój drugi syn Zbyszek.

12 kwietnia przypada 88. rocznica ślubu moich rodziców.  

14 kwietnia 1976 r. odszedł do wieczności mój ukochany Ojciec Stefan. Jak wiele mu zawdzięczam! Zarówno jemu, jak i Mamie, z którą tworzyli wspaniały związek małżeński! Moja wdzięczność wciąż trwa; nieustannie czerpię z ich wskazań i przykładu. Bo moi Rodzice – to niewyczerpane źródło miłości i mądrości!

17 kwietnia zmarła moja kochana bratowa Teresa.

18 kwietnia  - wiele, wiele lat później urodziła się moja wnuczka Martusia; a 28 kwietnia jej mama Ania.

I jeszcze jedna ważna data w moim życiu: 29 kwietnia 1967 roku – mój ślub z Józefem Pelczarem, z którym dane mi było przeżyć 48 lat.


Jak widać – kwiecień nabrzmiały jest ważnymi datami w moim życiu. Wspomnienia wciąż chowam w sercu!

 

Wpis: 9 kwietnia godz. 9:30

środa, 8 kwietnia 2026

Radość wielkanocna trwa!

 

Trwamy w oktawie wielkanocnej…

O czym można pisać, gdy ona trwa – w sercach ludzi na całym świecie? Tylko o radości!

O wielkiej radości, bo pusty grób jednoznacznie mówi o zwycięstwie Chrystusa!

O radości płynącej z wiary, że Chrystus, który pokonał śmierć, pokona wszelkie zło!

O radości w naszych sercach, bo zamieszkał w nich żywy Jezus!

O radości w naszym kościele, bo jego mury drżą od donośnego śpiewu na cześć Zmartwychwstałego!

O radości w rodzinach, bo gromadzimy się przy wspólnym stole!

O radości w przyrodzie, bo i ona głosi chwałę Pana!

O wielkanocnej radości głoszą nasi kapłani. 

Czym zatem jest wielkanocna radość?

Jest dziękczynieniem, wdzięcznością Bogu za cud zmartwychwstania.

Jest nadzieją.

Jest uśmiechem, którym obdarowujemy bliźnich.

Radość płynie z życia w łasce uświęcającej!

Św. Tomasz z Akwinu głosił: Każdy, kto chce postępować duchowo, musi posiadać radość!

 

Wpis: 8 kwietnia godz. 10:45

wtorek, 7 kwietnia 2026

Moja wielkanocna radość

Moja wielkanocna radość, to:

wspomnienie najszczęśliwszych lat dzieciństwa;

to złocista forsycja – symbol rodzącego się życia;

to zapach wiosny w domu i ogrodzie;

to gałązki bukszpanu na świątecznym stole;

To dom pachnący pieczonym plackiem…

 

To nasz kościół wypełniony po brzegi;

to ciepły, przyjazny uśmiech

naszego Ks. Proboszcza do wszystkich bez wyjątku;

to Boży entuzjazm Ks. Dawida;

to piękny śpiew Agnieszki i Piotra oraz chórzystów…

 

To CHRYSTUS – BÓG, który powstał z martwych

To wiara, że moje życie nie skończy się wraz ze śmiercią;

To ja - napełniona Bożą mocą, miłością i pokojem.

 

Tą radością dzielę się z Wszystkimi, kimkolwiek jesteście i gdziekolwiek mieszkacie…

PAN ZMARTWYCHWSTAŁ!!! Alleluja!!!

 

Wpis: 7 kwietnia godz. 9:45


sobota, 4 kwietnia 2026

 


Nasz  PAN JEZUS CHRYSTUS 

ZMARTWYCHWSTAŁ!

 PRAWDZIWIE ZMARTWYCHWSTAŁ!