sobota, 16 maja 2026

O sile woli słów kilka…

 

Siłą woli można pokonać swoje słabości… W swoim życiu bardzo często spotykamy się z różnymi trudnościami, lękami i słabościami zarówno fizycznymi, jak psychicznymi czy moralnymi. Każdy z nas ma swoje wady, chwile zwątpienia i problemy, które utrudniają osiąganie celów i realizowanie marzeń.

 Jednak ogromną siłą, która pomaga pokonywać własne ograniczenia, jest silna wola. To właśnie dzięki niej człowiek potrafi walczyć z przeciwnościami losu, zmieniać swoje życie na lepsze i przezwyciężać własne słabości.

Siła woli to zdolność do wytrwałego dążenia do celu mimo trudności, zmęczenia czy niepowodzeń. Dzięki niej człowiek nie poddaje się po pierwszej porażce, lecz próbuje dalej.

Osoba posiadająca silną wolę potrafi kontrolować swoje emocje, zachowanie i pragnienia. Nie ulega łatwo lenistwu, strachowi ani zniechęceniu.

Siłą woli można pokonać wiele złych nawyków i przyzwyczajeń. Niektórzy walczą z lenistwem, inni z wybuchowym charakterem, a jeszcze inni z uzależnieniami… Zmiana własnego zachowania nie jest łatwa, często wymaga wielu prób i trwania w postanowieniu - mimo porażek, silna wola bowiem pomaga podnieść się po upadku i dalej pracować nad sobą. Dzięki temu człowiek staje się dojrzalszy, bardziej odpowiedzialny i silniejszy psychicznie.

Siła woli pomaga w codziennym życiu. Bez wytrwałości trudno osiągnąć sukces w jakiejkolwiek dziedzinie. Człowiek, który łatwo się poddaje, często nie wykorzystuje swoich możliwości. Natomiast osoba wytrwała, nawet jeśli początkowo ma mniej talentu, może osiągnąć więcej dzięki swojej determinacji.

Każda pokonana trudność uczy nas czegoś ważnego i przygotowuje do kolejnych wyzwań. Dzięki temu człowiek rozwija się i staje się coraz silniejszy zarówno psychicznie, jak i duchowo. Na pewno pomaga sam Bóg!

 

Wpis: 16 maja godz. 11:00

piątek, 15 maja 2026

 

Chwalcie łąki umajone!

Wdzięczne głosy ku niebiosom się wznoszą,

wdzięczne serca ku Najświętszej Panience!

Majowy deszcz pełen zapachu nieba,

gromada ptaków na drzewie;

mój przyjaciel pan Kos

znowu mi śpiewa.

W lesie wszystkie ptaki

hymn radości głoszą.

A ja stoję cicho pośród zielonych traw,
i słucham, jak ziemia modlitwą oddycha.
Każdy listek drży od światła i pokoju,
każda kropla rosy, jak pacierz ku gwiazdom wzlata.

Nad światem łagodny maj rozpościera dłonie,
a serce, choć zmęczone, znów ufa i wierzy —
że dobro powraca, jak śpiew o poranku,
i że Matka Najświętsza czuwa nad nami.

 

Wpis: 15 maja godz. 10:40

czwartek, 14 maja 2026

 

Gdy myślę Chrystus,

przedziwne ciepło rozlewa się w mym sercu,

wilgotnieją oczy,

rodzą się przyjazne myśli

wobec przyjaciół i wrogów.

Gdy myślę Chrystus,

widzę kapłańskie ręce,

w których biały chleb przemienia się

 w Chrystusowe Ciało…

Gdy myślę Chrystus,

mam przed oczyma każdą Komunię świętą,

co krzepi i daje moc tak wielką,

i radość życia, i siłę!

Gdy myślę Chrystus,

rodzi się w sercu ogromna wdzięczność,

dla której braknie zwyczajnych słów -

za Jego obecność, za dobroć i miłość,

za odpuszczenie grzechów.

Gdy myślę Chrystus,

staję się lepszym człowiekiem,

bo wiem, że On jest ze mną,

patrzy na mnie,

pomaga się podnieść,

pozwala cieszyć się życiem.

I wreszcie…

Gdy myślę Chrystus,

widzę wszystkie dzieła Boże,

co tak radują oczy i serce…

I budzącą się do życia wiosnę;

i jesień, co złotem i purpurą się mieni;

i śpiew ptaków, co budzą mnie o świcie;

i tę nadzieję – również dzieło Boga -

co nieustannie rodzi się w mym sercu!

 

Wpis: 14 maja godz. 9:15

środa, 13 maja 2026

Moja codzienna radość

 

Moja codzienna radość od świtu trwa!

Ta radość – to każde przebudzenie,

to dzięki składane Panu w porannej modlitwie;

to śpiew ptaków o wczesnej porze;

to uwielbienie Stwórcy za każdą życia chwilę;

to różaniec podarowany z dalekiej Fatimy

i ufna na jego paciorkach modlitwa…

To mój znajomy kos,

co mi śpiewa w drodze z kościoła;

to uśmiech przyjaznej osoby;

to miły telefon, co pokrzepi w smutku;

to dobre słowo ofiarowane bliźniemu;

to Mozartowe nutki, co tak pięknie brzmią;

To farby, co pachną
wszystkimi kolorami na płótnie…

I tak płyną minuty, godziny

utkane z radości,

która w sercu trwa.

 

Wpis: 13 maja godz. 9:50

wtorek, 12 maja 2026

Czy umiem zaufać Bogu bezgranicznie?

 

Bardzo łatwo powiedzieć Jezu, ufam Tobie, gdy w miarę spokojnie spacerujemy sobie przez życie, gdy wszystko układa się dość dobrze – bez większych zgrzytów i bez nadzwyczajnych wydarzeń. Wtedy, może nawet codziennie odmawiamy Koronkę do Bożego Miłosierdzia, może też codziennie zapewniamy Jezusa o swojej do Niego miłości i ufności.

Ale … czy tak samo myślimy i czujemy,

gdy krzyż przyciśnie do ziemi,

gdy brak nam sił, by go unieść;

gdy czujemy się całkowicie opuszczeni i samotni w swym cierpieniu;

gdy modlitwa zdaje się odbijać od milczącego nieba, a serce wypełnia lęk i niezrozumienie.

Właśnie wtedy słowa Jezu, ufam Tobie przestają być jedynie pobożnym wyznaniem, a stają się aktem prawdziwej wiary — trudnej, dojrzewającej pośród bólu i ciemności.
Bo ufać naprawdę, to trwać przy Jezusie nie tylko wtedy, gdy prowadzi nas drogą pełną światła, lecz także wtedy, gdy przeprowadza przez noc cierpienia i prób.
I może właśnie taka ufność jest dla Niego najcenniejsza — cicha, poraniona, czasem wypowiadana przez łzy, ale mimo wszystko wierna.

poniedziałek, 11 maja 2026

Czy wierzymy?

 

Czy wierzymy, że Jezus naprawdę żyje we Mszy św., w Hostii konsekrowanej przez kapłana, w świątyni – w tabernakulum, w każdym człowieku, który Go przyjmuje do serca.

A jeżeli wierzymy, że Jezus żyje, to…

Dlaczego nie kochamy Go dostatecznie w drugim człowieku?

Dlaczego nie pragniemy zrozumieć Jego miłości?

Dlaczego tak mało ludzi adoruje Go w Najświętszym  Sakramencie?

Dlaczego tak łatwo zapominamy, że On czeka na nas cierpliwie każdego dnia — cichy, pokorny i pełen miłości?
Dlaczego nasze serca bywają zamknięte, choć Jego Serce pozostaje zawsze otwarte?

A przecież Jezus żyje!

Żyje w Eucharystii, żyje w Słowie, żyje w drugim człowieku.
Żyje pośród naszych codziennych trosk, łez, upadków i nadziei.
Nieustannie przychodzi — mimo naszej słabości i obojętności — aby kochać, przebaczać i prowadzić nas do światła.

Może więc potrzeba nam więcej ciszy przed Nim,
więcej ufności niż lęku, więcej modlitwy niż pośpiechu,
więcej miłości niż osądzania.

Bo jeśli naprawdę wierzymy, że Jezus żyje,
to nasze serce nie może pozostać obojętne!

niedziela, 10 maja 2026

Dzień mojej I Komunii świętej

 

Maj zawsze budzi zachwyt, jest piękny świeżą zielenią, barwami kwiecia na gałęziach jabłoni i wiśni. Rozśpiewały się ptaki, zwłaszcza kos daje o sobie znać donośnym głosem. Słońce wysyła nam złociste promienie. Jaśnieje cały świat!

Każdego roku w maju wspominam dzień mojej I Komunii świętej. Tamten maj pozostał w moim sercu jak najpiękniejszy ogród dzieciństwa — pełen światła, wzruszeń i cichej radości. Pamiętam zapach białych kwiatów unoszący się w powietrzu, odświętny dźwięk kościelnego dzwonu w moich rodzinnych Pniewach i serdeczne spojrzenia najbliższych. Wszystko wydawało się wtedy takie jasne, dobre i bliskie.

Dziś, gdy znów kwitną kasztany, a wiosenny wiatr porusza gałęziami drzew, wracają tamte chwile — proste, a jednocześnie niezwykle ważne. Wracają słowa modlitwy wypowiadane dziecięcym sercem, uczucie pokoju i wdzięczności oraz przekonanie, że dobro i miłość mają w życiu największą wartość.

Maj przypomina mi, że tak jak przyroda co roku budzi się do życia, tak i w człowieku może odradzać się nadzieja, wiara i wewnętrzne światło. I może właśnie dlatego ten miesiąc jest mi tak szczególnie drogi — bo niesie ze sobą nie tylko piękno świata, lecz także piękno wspomnień, które pozostają w sercu na zawsze.

Od mojej I Komunii świętej minęło 75 lat, ale to wspomnienie wciąż trwa w moim sercu!

 

Wpis: 10 maja godz. 16:47