Pisałam w
ostatnim czasie o poradnikach, które pomagają nam w różnych sytuacjach życiowych.
Dzisiaj pragnę się zatrzymać przy „Dzienniczku” św. Faustyny. Przypomnę, że mój „Dzienniczek”
jest pierwszym z wydanych, pochodzi z 1983 roku. Otrzymałam go w prezencie od matki
mojej uczennicy, św. pamięci p. Marii Lehman. Wspominam o tym kolejny raz,
bowiem ten dar stał się dla mnie czymś niezwykle ważnym i cennym. Pamiętam, jak
po raz pierwszy bardzo przeżyłam zawartą w nim treść, a zwłaszcza słowa Pana Jezusa
– wprawdzie skierowane do świętej zakonnicy, ale równocześnie do każdego z nas.
Pisałam o tym wielokrotnie z największą wdzięcznością. I nadal uważam, że jest to
doskonały praktyczny przewodnik życia w świecie! Nadal „Dzienniczek” jest mi
bardzo pomocny, czerpię z niego każdego dnia.
Jego siła
polega na tym, że pokazuje, jak przeżywać zwyczajne sytuacje w perspektywie
relacji z Bogiem i z drugim człowiekiem, a także cierpienie, własne słabości,
pokusy, przebaczenie czy podejmowanie decyzji.
Szczególny
nacisk został tu położony na zaufanie Bogu w każdej sytuacji, nawet tej najbardziej
niezrozumiałej;
na miłosierdzie wobec innych, także tych, którzy
wyrządzili nam krzywdę;
wierność małym
obowiązkom zamiast szukania wyłącznie wielkich czynów;
nieustanną pracę
nad sobą, nad swoim wnętrzem;
modlitwę
połączoną z konkretnym działaniem;
dostrzeganie,
że świętość nie wymaga ucieczki od świata — można ją realizować w codzienności,
wśród ludzi i obowiązków.
Można powiedzieć,
że „Dzienniczek” jest doskonałą podpowiedzią, jak żyć po chrześcijańsku wtedy,
gdy życie jest zwyczajne, czasami bardzo trudne i pełne niedoskonałych ludzi —
włącznie ze mną samą. Cdn.
Wpis: 23 sierpnia godz. 12:50