„Przyjacielu, słuchaj sercem, w przeciwnym razie usłyszysz tylko szmer słów, ale nie zakosztujesz ich smaku. Najgłębszym pragnieniem w sercu każdego człowieka, przed pragnieniem życia, jest pragnienie kochania i poczucie, że jest się kochanym. Tam jest prawdziwy głód człowieka.
Z perspektywy minionego życia...
piątek, 19 czerwca 2026
Michael Quist o miłości
czwartek, 18 czerwca 2026
„Gdy nasze umysły pochłania niepokój, wątpliwości
i lęk, możemy postanowić, że będziemy pamiętali, jaka jest prawda o Bogu.
Możemy myśleć o Jego bliskości.
Możemy myśleć o Jego dobroci.
Możemy myśleć o Jego opatrzności.
Możemy myśleć o Jego miłości.
Gdy pokusy podpowiadają nam, ze jesteśmy
sami na tym świecie, możemy postanowić, że naszą myślą będzie: „Duch Święty
żyje we mnie i dlatego nigdy nie jestem sama/sam. Są ludzie, którzy mnie kochają,
którzy chcą ze mną być. (…)
Gdy kuszą mnie myśli cyniczne – że życie
nie ma sensu, nasze wysiłki na nic się zdadzą, ostatecznie nic się nie liczy,
nikomu nie można ufać - możemy postanowić, że otworzymy się na otaczający nas
świat, będziemy się rozkoszować samym Bogiem i wszystkim, co dla nas uczynił..(…)
Jednym z nieprzyjaciół naszych umysłów,
szalejącym w tym pokoleniu, jest nadmuchana wizja własnego ja, serwowana
nam przez media społecznościowe, programy telewizyjne i filmy, a nawet książki o
samorozwoju. Nieustannie karmi się nas hasłami o tym, jak bardzo jesteśmy ważni
i jak wiele znaczymy – a my wierzymy w każde słowo zwodziciela.” (Źródło:
Jennie Allen, Uwolnij głowę. Str. 181)
Wpis: 18 czerwca godz. 12:o5
środa, 17 czerwca 2026
„Jezus przyszedł jako człowiek i utkwił
wzrok w przygotowanej Mu radości: radości bycia razem z nami na zawsze, radości
jednania nas z Nim. Wiedział, że krzyż jest drogą do radości, wiedział też, że
Jego życie miało służyć zbawieniu ludzkości. Miał wielką misję: zbawić świat.
Częścią tej misji było ogołocenie
samego siebie. Jej częścią była świętość i doskonałość, a także stanie się
podobnym do ludzi. Jezus uczynił to wszystko, by objawić nam Boga i pokazać nam,
w jaki sposób będziemy zbawieni. (…)
Tak często zwracamy się do Jezusa i
uznajemy Go za naszego Zbawiciela, ale nie patrzymy na Niego jako na wzór do
naśladowania. Pozwól, że powiem ci, jak to wygląda, gdy żyjesz z takim
nastawieniem, determinacją, skupiona na jednym celu. Jak to wygląda, gdy jesteś
z Nim jednego serca i dobrze przeżywasz życie.
Stajesz się sługą Pragnienia innych stawiasz ponad własne. Robisz wszystko, cokolwiek powie ci Bóg.”
(Z książki „Uwolnij
głowę” autorstwa Jennie Allen; s. 241)
Wpis: 17 czerwca godz. 13:05
wtorek, 16 czerwca 2026
Trzy sita Sokratesa
Pewnego razu do
Sokratesa przybiegł człowiek i zanim jeszcze otworzył usta i złapał oddech,
mędrzec, widząc że szykuje się długa opowieść, poprosił:
– Zanim
cokolwiek mi powiesz, przesiej to – proszę - przez trzy sita. Zastanów się
najpierw, czy to, co masz mi do powiedzenia, jest bez żadnych wątpliwości
prawdą?
–Cóż, słyszałem
jak o tym mówiono – powiedział przybysz. Ale nie mogę powiedzieć, że jest to na
pewno prawda.
–A może zatem –
zapytał Sokrates – jest to przynajmniej dobre?
– Nie, nie –
zakrzyknął przybysz – wręcz przeciwnie!
– To może
chociaż jest to przynajmniej pożyteczne? Czy jest konieczne, aby
to powiedzieć?
– Hm – nie
powiedziałbym, żeby to było pożyteczne, a tym bardziej konieczne.
– Jeśli
więc – powiedział Sokrates – nie jest to ani dobre, ani prawdziwe, ani
konieczne – to po co o tym rozmawiać?
Wpis: 16
czerwca godz. 9:20
niedziela, 14 czerwca 2026
Obejrzałam film ks. Piotra Nowaka
egzorcysty. Oto, co powiedział do niego szatan w czasie (trwającej cztery
godziny) modlitwy o uwolnienie pewnego młodego człowieka:
„Wchodzę do człowieka nie przez siłę,
ale przez zaproszenie. Nie musi to być
jakieś wielkie zaproszenie. Zaproszenie jest proste, często niewinne.
*Zaproszeniem jest przedmiot, który
przynosisz do domu, często nie wiedząc, co ono za sobą ciągnie.
*Zaproszeniem jest słowo, które
wypowiadasz w złości, przekleństwo rzucone w furii.
*Zaproszeniem jest horoskop przeczytany
niby dla zabawy.
*Zaproszeniem jest wizyta u wróżki, którą
odwiedzasz.
*Karta tarota wyjęta z czystej
ciekawości.
*Zaproszeniem jest gniew, który
pielęgnujesz latami.
*Uraza, którą nosisz w sercu jak kamień.
*Niezałatana kłótnia z córką, synem, z
mężem, bo tam, gdzie nie ma miłości, jest pusta przestrzeń.
*Amulet, bo ładnie wygląda.
*Tatuaż z symbolem.
*Figurka z dalekiego Wschodu.
*Pewnego rodzaju muzyka.
To wszystko są mało widoczne otwarte
drzwi.
Ludzie zapraszają mnie sami,
dobrowolnie.” (Źródło: Ks. Piotr Nowak, Stałem twarzą w twarz z diabłem.)
Wpis: 15 czerwca godz. 8:45
Czy jeszcze coś Cię wzrusza, Człowieku XXI wieku?
To pytanie kieruję zarówno do siebie samej, jak i do Ciebie, który czytasz te
słowa. Może trzeba je sobie zadać właśnie teraz, gdy życie toczy się na
najwyższych obrotach, gdy brak czasu na głębszą refleksję, a uznane od wieków
wartości tracą pierwotny sens!
Czy zatem jeszcze umiem się wzruszyć? Czy w ogóle
coś jeszcze potrafi poruszyć moje serce?
Pytanie niby proste, niby naiwne, ale myślę, że nie
do końca… Warto je zadać sobie od czasu
do czasu, aby ocenić stan swojego serca? Swojej duszy, swojego sumienia? Na przestrzeni
mojego długiego życia było wiele wzruszających momentów… Często były to losy bohaterów
książkowych. Bo przecież życie ukazane w literaturze jest odzwierciedleniem
rzeczywistości – czasami niezwykle brutalnej.
Dzisiaj wzrusza mnie wiele życiowych spraw
dotyczących ludzi pokrzywdzonych przez los, smutnych i nieszczęśliwych…
Pozostały też inne wzruszenia…
Zatem - co mnie wzrusza?
Dobroć i nieudawana pokora ludzi, których spotykam
na swej drodze;
niewinne oczy dzieci;
ciągle jeszcze Ania z Zielonego Wzgórza.
W naszym kościele – wzrusza mnie piękny śpiew
naszego ks. Proboszcza, Agnieszki i Piotra oraz chóru.
Zawsze błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem;
wiele dobrych słów płynących od ołtarza;
każda adoracja Pana Jezusa, ukrytego w monstrancji…
Wzruszenie sprawia, że serce jeszcze nie wyschło!
Wpis:
14 czerwca godz. 14:15
sobota, 13 czerwca 2026
Odpust św. Antoniego w naszej parafii
„Za życia zwano go młotem
na heretyków. Był jednym z najbardziej cenionych kaznodziei XIII w.;
elokwentny, ze świetną pamięcią, szeroką wiedzą i silnym, czystym głosem.(…)
Jego proces
kanonizacyjny jest najkrótszym w historii Kościoła katolickiego;
kanonizowany 30 maja 1232 roku przez papieża Grzegorza IX (ogłoszony
świętym 352 dni po śmierci).
16 stycznia 1946 papież Pius
XII ogłosił go doktorem Kościoła.
Jego święto w Kościele
katolickim obchodzone jest w rocznicę śmierci (13 czerwca) i
jest hucznie obchodzone w Lizbonie.
Na miejscu grobu św. Antoniego w Padwie
wznosi się poświęcona jego czci bazylika, jedno z najpopularniejszych
sanktuariów w Europie.”
Nasza parafia pod wezwaniem św.
Antoniego otacza Go wielką czcią. W każdy wtorek pod kierunkiem kapłana jest odprawiane
nabożeństwo do św. Antoniego. Przed dzisiejszym świętem odprawialiśmy nowennę
ku jego czci. I – co najważniejsze! – ks. Proboszcz utworzył Bractwo św. Antoniego,
które gromadzi pięćdziesiąt osób.
Kochamy św. Antoniego. Myślę, że On
również nas kocha, bo pomaga nam w różnych, czasami bardzo trudnych sprawach.
Wpis: 13 czerwca godz. 9:25
