wtorek, 8 września 2026

Święto Narodzin Najświętszej Panienki

 

Dziś wielka radość w domu Anny i Joachima!

Na świat przyszła śliczna kruszynka

po długich latach modlitw i próśb do Boga.

Nazwali ją Miriam.

Szczęśliwy ojciec klęczy przy małżonce,

całuje ręce ukochanej

i w górę wdzięczny do Boga wzrok wznosi.

Tyle lat…

Usłyszałeś nasze wołanie!

Wysłuchałeś nas, Boże!

Bądź uwielbiony, Panie, za to dziecię!

 

Kim ono będzie - pytają rodzice…

Maleńka istotka uśmiecha się,

wyciąga rączki do mamy i taty.

Mały promyczek,

wielki dar niebios

rozświetli ich życie.

Radość przepełnia serca rodziców

i nasze, bo jesteś,

bo wciąż na nas patrzysz,

bo wciąż się uśmiechasz,

bo zawsze nas kochasz

Maryjo!

 

Wpis: września godz. 10:10

poniedziałek, 7 września 2026

O bliskości Pana Jezusa

 

Może zapytasz, czy bliskość Pana Jezusa jest człowiekowi potrzebna… Zdecydowanie tak! Jego obecność daje mi (i nie tylko mi!) poczucie bezpieczeństwa, oraz siłę do pokonywania przeciwności. Jezus nie jest kimś odległym, lecz Tym, który pragnie być obecny w naszej codzienności — w chwilach radości, smutku, samotności i trudności.

Kiedy jesteśmy blisko Jezusa, łatwiej jest nam odnaleźć właściwą drogę i podejmować dobre decyzje. Modlitwa, czytanie Pisma Świętego, uczestnictwo we Mszy Świętej i przyjmowanie sakramentów pomagają nam budować z Nim szczególnie dobry kontakt. Dzięki temu uczymy się miłości, przebaczenia, cierpliwości i troski o drugiego człowieka.

Warto podkreślić, że ta bliskość jest ważna w trudnych chwilach. Każdy z nas przecież doświadcza cierpienia, lęku czy rozczarowania… I wtedy czuje się opuszczony i samotny. Jednak nasza wiara podpowiada nam, że Pan Jezus jest wtedy szczególnie blisko. Możemy powierzyć Mu swoje problemy i zaufać, że On nam pomoże, że jest z nami. I nigdy nas nie opuszcza!

Bliskość Jezusa przemienia nasze serce. Człowiek, który stara się żyć blisko Boga, zaczyna dostrzegać potrzeby innych i chce czynić dobro. Jezus pokazuje nam, że prawdziwe szczęście polega przede wszystkim na miłości — do Boga i do drugiego człowieka.

A zatem… szukajmy każdego dnia bliskości Pana Jezusa. To właśnie bliska z Nim więź stanie się źródłem pokoju, nadziei i wewnętrznej siły. Jezus mówi: „Ja jestem z wami przez wszystkie dni aż do skończenia świata.”

 

Wpis: 7 września godz. 16:15

 

niedziela, 6 września 2026

Dziękuję…

 

Za wszystkie dary, którymi obdarzasz

tak hojnie, szczodrze, z miłością -

    Dziękuję Ci, Panie!

Za świętą przestrzeń, co wokół mnie stwarzasz -

    Dziękuję Ci, Panie!

Za Twoją miłość tak wielką, niezmienną -

    Dziękuję Ci, Panie!

Choć zliczyć bym chciała, nie umiem,

bo dobra tego tak wiele!

Smutek się nieustannie przeplata

z Bożą radością, weselem…

Z pokorą klękam przed Tobą, Panie,

i składam ręce w pacierzach.

I ciągle jeszcze nie mogę uwierzyć,

i wołam wraz z wielkim świętym:

Czym jestem, Panie, że Ty, Bóg wielki,

troszczysz się o mnie i o wszystko pytasz.

Pytasz, doradzasz, pocieszasz, prowadzisz

i zawsze problemom potrafisz zaradzić.

Choć tyle razy już dziękowałam,

dziękuję raz jeszcze, bo to ciągle mało!

I modlę się żarliwie, by moje serce

w podzięce nigdy nie ustawało!


sobota, 5 września 2026

Wartość pierwszych sobót miesiąca

 

Istotą nabożeństwa pierwszych sobót jest wynagrodzenie Niepokalanemu Sercu Maryi za zło obecne w świecie - poprzez Różaniec, udział we Mszy świętej i przyjęcie Komunii św.

Możemy modlić się za rodziny, osoby cierpiące, ludzi zagubionych, niewierzących czy tych, którzy oddalili się od Boga.

Pierwsze soboty miesiąca są dla mnie czymś bardzo ważnym. Przypominają, że potrzebujemy czasu na modlitwę, refleksję i spotkanie z Bogiem.

Szczególne miejsce w tym nabożeństwie zajmuje Maryja. Patrzę na Nią jako na postać, która potrafiła całkowicie zaufać Bogu, nawet wtedy, gdy nie wiedziała, co przyniesie przyszłość. Jej postawa jest dla mnie ważnym wskazaniem, jak żyć. Maryja pokazuje, że wiara oznacza również zaufanie wtedy, gdy nie wszystko jest zrozumiałe.

Szczególne znaczenie ma dla mnie idea wynagrodzenia za grzechy – zarówno swoje, jak i ludzkości. O to wynagradzanie prosiła Matka Boża wielokrotnie.

Pierwsza sobota daje mi również poczucie, że nie jestem sama. Podczas modlitwy mogę powierzyć Bogu osoby, które są dla mnie ważne, ale także tych, którzy cierpią, przeżywają trudności albo oddalili się od wiary.

Wierzę, że wartość pierwszych sobót nie polega wyłącznie na wypełnieniu określonych praktyk religijnych. Najważniejsza jest przemiana, która może dokonać się w człowieku. Sama modlitwa niewiele będzie znaczyła, jeśli po jej zakończeniu wrócimy do tych samych błędów i nie spróbujemy stawać się  lepszym człowiekiem. Dlatego pierwsza sobota jest dla mnie nie tylko spotkaniem z Bogiem, ale również zobowiązaniem, aby to spotkanie miało wpływ na moje codzienne życie.

Pierwsze soboty miesiąca mają dla mnie ogromną wartość, ponieważ pomagają mi odnaleźć właściwą perspektywę. Maryja uczy mnie zaufania, nabożeństwo — wytrwałości, a refleksja nad własnym życiem — odpowiedzialności za swoje decyzje.

 

Wpis: 5 września godz. 13:30

piątek, 4 września 2026

O Boskiej terapii (4)

 

Jednocześnie warto pamiętać, że Bóg działa również przez ludzi. Psycholog, psychiatra czy psychoterapeuta mogą stać się narzędziami Jego miłości i troski. Korzystanie z ich pomocy nie oznacza braku wiary. Przeciwnie – może być wyrazem odpowiedzialności za dar własnego życia. Jezus może uzdrawiać bezpośrednio, ale może także prowadzić człowieka drogą terapii, rozmowy, wspólnoty czy mądrej opieki specjalistów.

Ostatecznie jednak tylko Chrystus potrafi odpowiedzieć na najgłębsze pragnienie ludzkiego serca. Bo człowiek nie tęskni jedynie za psychicznym spokojem. Tęskni za pełnią miłości, prawdy i życia. Święty Augustyn napisał: „Niespokojne jest serce moje, dopóki nie spocznie w Tobie.” To właśnie Jezus jest tym miejscem odpoczynku. On nie obiecuje życia bez cierpienia, ale obiecuje, że nigdy nie będziemy cierpieć sami.

Dlatego, ilekroć nasze serce jest zranione, zagubione lub zmęczone, warto usłyszeć Jego słowa: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię” (Mt 11,28). W tych słowach zawiera się najpiękniejsza obietnica Boga – że żadne serce nie jest zbyt poranione, żaden grzech zbyt wielki, żadna historia zbyt skomplikowana, aby Jego miłość nie mogła jej przemienić. Jezus jest najlepszym lekarzem duszy, ponieważ nie leczy jedynie objawów naszego cierpienia. On uzdrawia samo źródło – ludzkie serce – i prowadzi je ku pełni życia w Bogu.(Na podstawie wskazań z książki „uwolnij głowę”)

 

Wpis: 4 września godz. 11:20

czwartek, 3 września 2026

O Chrystusowej terapii (3)

 

Największym uzdrowieniem, jakie przynosi Jezus, jest doświadczenie bezwarunkowej miłości. Człowiek przez całe życie pragnie usłyszeć, że jest kochany, ważny i akceptowany. Wielu szuka tego w sukcesach, relacjach, uznaniu innych ludzi czy posiadaniu dóbr materialnych. Tymczasem Chrystus mówi: „Umiłowałem cię odwieczną miłością.” W Jego oczach nie musimy niczego udowadniać. Nie musimy zasługiwać na miłość. Możemy po prostu być.

To doświadczenie zmienia wszystko. Kiedy człowiek odkrywa, że jest bezwarunkowo kochany przez Boga, przestaje budować swoją wartość na opinii innych. Łatwiej podnosi się po upadkach, bo wie, że Ojciec nigdy nie przestaje czekać na powrót swojego dziecka.

Najpiękniejszym miejscem tej Boskiej terapii jest modlitwa. To nie tylko wypowiadanie słów, ale pozwolenie Jezusowi, aby wszedł w najgłębsze zakamarki naszego serca. To chwila, w której możemy zdjąć wszystkie maski. Przed Bogiem nie trzeba udawać silnego. Można płakać. Można powiedzieć o swoim gniewie, rozczarowaniu, lęku i bezradności. On nie jest zgorszony naszymi emocjami. Przeciwnie – pragnie je przemieniać swoją łaską.

Szczególnym miejscem uzdrowienia jest sakrament pojednania. To niezwykłe spotkanie z miłosierdziem Boga, który nie tylko przebacza grzechy, ale również leczy serce z poczucia winy, wstydu i duchowej niewoli. Wielu ludzi wychodzi od konfesjonału z pokojem, którego świat nie potrafi dać. Cdn.

 

Wpis: 3 września godz. 10:15

środa, 2 września 2026

O CHRYSTUSOWEJ terapii ciąg dalszy...

 

To jest niezwykłe w spotkaniu z Jezusem, że On patrzy na człowieka z miłością, która nie oskarża, lecz uzdrawia. Nie zawstydza, ale podnosi. Nie wypomina przeszłości, lecz otwiera przyszłość. Kiedy spotyka grzesznika, nie ocenia go przez jego grzech. Widzi w nim umiłowane dziecko Ojca, stworzone do życia w wolności i świętości.

W Ewangelii widzimy wiele takich spotkań. Jezus rozmawia z Samarytanką, która przez lata szukała miłości tam, gdzie nie mogła jej znaleźć. Nie potępia jej. Prowadzi ją do odkrycia prawdy o sobie i daje jej „wodę żywą”, która zaspokaja najgłębsze pragnienia serca.

Spotyka Zacheusza – człowieka pogardzanego przez innych – i przywraca mu godność. Staje przy kobiecie pochwyconej na cudzołóstwie i zamiast rzucać kamień, daje jej szansę na nowe życie. Płacze przy grobie Łazarza, pokazując, że Bóg nie jest obojętny wobec ludzkiego cierpienia. Dotyka trędowatych, przywraca wzrok niewidomym i podnosi sparaliżowanych. Każdy z tych cudów jest znakiem jeszcze głębszego uzdrowienia – uzdrowienia serca.

Jezus jest jedynym, który potrafi dotrzeć tam, gdzie nie sięgają ludzkie słowa. Są rany, których nie uleczy czas. Są wspomnienia, których nie da się wymazać. Są ciężary, których człowiek nie jest w stanie unieść o własnych siłach. Właśnie tam przychodzi Chrystus. Nie zawsze zabiera cierpienie natychmiast, ale zawsze daje swoją obecność. A Jego obecność ma moc przemieniać nawet największy ból w miejsce spotkania z Bogiem. Cdn.

 

Wpis: 2 września godz. 9:15