Czy myślisz o szczęściu? Czymże ono jest? Czy
zadajesz sobie przynajmniej od czasu do czasu to pytanie? Ja – muszę przyznać –
dość często pytam: Czy szczęście istnieje? Czy jest tylko iluzją? Jak je
osiągnąć? Takie i podobne pytania nurtują – myślę – każdego homo sapiens… Nie jestem w tej kwestii
ani odkrywcza, ani odosobniona, bo zadawali je sobie ludzie, odkąd istnieje
świat. Pytali mędrcy i ludzie prości, pytali młodzi i starzy, wierzący i
niewierzący… Bo prawdą jest, że każdy pragnie być szczęśliwy! Tylko trudno
znaleźć drogę do tego szczęścia! Kiedyś Adam Asnyk napisał sonet, zaczynający
się od słów: Siedzi ptaszek na drzewie i
ludziom się dziwuje, że najmędrszy z nich nie wie, gdzie się szczęście znajduje…
No, właśnie!
O szczęściu pisałam już kilkakrotnie w różnym
kontekście, ale jest to temat, do którego się wraca, któż z nas bowiem nie
pragnie być szczęśliwym człowiekiem! I każdy z nas ma swoje przemyślenia na ten
temat. Wiem z całą pewnością, że szczęście nie jest stanem trwałym. Przecież
każdy z nas doświadcza najróżniejszych przeżyć – niekoniecznie zawsze
radosnych! Każdy ma swoje duże i małe szczęścia, prawda?
Gdzie zatem jest to szczęście? Tak upragnione i poszukiwane?!
Pytam samą siebie, czy jestem człowiekiem
szczęśliwym? Tak!!!! Zdecydowanie tak! Mimo życiowych perturbacji (których
zresztą nikomu nie braknie!!!), mimo wielu smutków (których też nie braknie
nikomu!) uważam siebie za człowieka szczęśliwego! Przeżywam piękny czas –
czas wypełniony ciekawymi pasjami,
czas dojrzały nie tylko wiekiem,
ale przede wszystkim czas dojrzały w wierze i
absolutnej pewności, że w mojej drodze towarzyszy mi Chrystus. Ta pewność
dodaje skrzydeł i odwagi, bo wiem, że
KTOŚ mnie kocha największą miłością, jaką można sobie wyobrazić, miłością,
która wybacza błędy i niedoskonałości,
Kto zawsze pomaga powstać,
Kto jest moim najprawdziwszym, najszczerszym i
bezinteresownym Przyjacielem,
Kto nigdy mnie nie zawiódł i nie zawiedzie,
Kto pomaga przezwyciężyć trudności,
Kto rozwiewa wątpliwości związane z wiarą i tym, co
robię, kształtując swoją osobowość,
Kto rozgrzesza mnie z błędów, wierząc w pragnienie
mojej poprawy,
Kto swoją obecnością poprzez Komunię św. obdarowuje
mnie każdego dnia pokojem serca i wewnętrzną radością…Ta Chrystusowa miłość
zaowocowała właśnie tym szczęściem – jednak osiągalnym!!! Chociaż – dodajmy – wcale
niełatwym do odnalezienia!
Wpis:
20 lutego godz. 9:10