Nasz
PAN JEZUS CHRYSTUS
ZMARTWYCHWSTAŁ!
PRAWDZIWIE ZMARTWYCHWSTAŁ!
DESYDERATA
Krocz spokojnie
wśród zgiełku i pośpiechu - pamiętaj, jaki pokój może być w ciszy. Tak dalece, jak to możliwe nie wyrzekając się siebie, bądź w dobrych stosunkach z innymi
ludźmi. Prawdę swą głoś spokojnie i jasno, słuchaj też tego, co mówią inni,
nawet głupcy i ignoranci, oni też mają swoją opowieść. Jeśli porównujesz się z
innymi, możesz stać się próżny lub zgorzkniały, albowiem zawsze będą lepsi i
gorsi od ciebie.
Ciesz się zarówno swymi osiągnięciami
jak i planami. Wykonuj z sercem swą pracę, jakakolwiek by była skromna. Jest
ona trwałą wartością w zmiennych kolejach losu. Zachowaj ostrożność w swych
przedsięwzięciach - świat bowiem pełen jest oszustwa. Lecz niech ci to nie
przesłania prawdziwej cnoty; wielu ludzi dąży do wzniosłych ideałów i wszędzie
życie pełne jest heroizmu.
Bądź sobą, a zwłaszcza nie zwalczaj uczuć: nie
bądź cyniczny wobec miłości, albowiem w obliczu wszelkiej oschłości i
rozczarowań jest ona "wieczna" jak trawa. Przyjmuj pogodnie to, co lata niosą, bez
goryczy wyrzekając się przymiotów młodości. Rozwijaj siłę ducha, by w nagłym
nieszczęściu mogła być tarczą dla ciebie. Lecz nie dręcz się tworami wyobraźni.
Wiele obaw rodzi się ze znużenia i samotności.
Jesteś dzieckiem wszechświata, nie
mniej niż gwiazdy i drzewa, masz prawo być tutaj i czy jest to dla ciebie jasne
czy nie, nie wątp, że wszechświat jest taki, jaki być powinien.
Tak więc bądź w pokoju z Bogiem,
cokolwiek myślisz i czymkolwiek się zajmujesz i jakiekolwiek są twe pragnienia:
w zgiełku ulicznym, zamęcie życia, zachowaj pokój ze swą duszą. Z całym swym
zakłamaniem, znojem i rozwianymi marzeniami ciągle jeszcze ten świat jest piękny. Bądź
uważny, staraj się być szczęśliwy. Autor: Max Ehrmann
Wpis: 4 kwietnia godz. 9:45
Pasja wg objawień bł. Anny Katarzyny Emmerich.
Fragment:
„Pod ciężarem korony cierniowej opadła
najświętsza głowa na piersi; krew, sącząca się z mnóstwa ran, napływała do jam
ocznych, oblewała włosy, brodę i spragnione otwarte usta. Szeroka korona
cierniowa przeszkadzała Jezusowi podnieść twarz najświętszą, bez narażenia się
na nowy, straszny ból. Pierś wydęta była gwałtownie i naprężona, pachy
nasiąknięte strasznie, zapadłe, łokcie i piszczele u rąk jak powyrywane ze
stawów. Pod wzdętą piersią widać było głęboką jamę; to brzuch tak zapadł się i
naciągnął, niknąc prawie. Jak ręce, tak samo nogi i uda naciągnięte były
straszliwie, że kości prawie się rozchodziły. Mięśnie i poraniona skóra tak
boleśnie były naciągnięte, że można było wszystkie kości policzyć. Krew sączyła
spod potężnego gwoździa, przykuwającego najświętsze nogi, i spływała po krzyżu
na ziemię. Całe ciało pokryte było ranami, czerwonymi pręgami, guzami, siniakami, plamami brunatnymi, żółtymi i sinymi, miejscami skóra była zdarta i
przeświecało żywe, krwawe ciało. Zaschłe rany otwarły się na nowo wskutek
gwałtownego naprężenia i krwawiły obficie. (…) Mimo jednak tak ohydnego
sponiewierania, niewypowiedzianie szlachetnym i wzruszającym był widok tego
Najświętszego Ciała naszego Pana na krzyżu; co więcej, Syn Boży, odwieczna
Miłość, ofiarująca się w czasie, był pięknym, czystym i świętym, nawet w tym
pogruchotanym ciele Baranka wielkanocnego, obciążonego grzechami wszystkich
ludzi.”
Wpis 3 kwietnia godz. 9:30
„Tu, w Sakramencie Ołtarza jesteś Ty
cały obecny Bóg mój i człowiek Chrystus Jezus, tu też obfity pozyskuje owoc
wiecznego zbawienia każdy, ilekroć przyjmuje Cię godnie i nabożnie. Do tego zaś
nie nakłania ani lekkomyślność, ani ciekawość, ani zmysłowość; lecz silna
wiara, pobożna nadzieja i szczera a serdeczna miłość. (…)
O, cudowna i ukryta łasko Sakramentu,
którą znają tylko wierni Chrystusowi, a której niewierni i słudzy grzechu
doznać nie mogą! Przez ten Sakrament zlewa się na nas łaska Ducha Świętego, a
dusza odzyskuje cnotę i piękność, którą przez grzech utraciła. Moc tej łaski
bywa niekiedy tak wielka, że z obfitości nabożeństwa udzielonego duszy nie tylko
serce, ale i mdłe ciało odczuwa, że wzrasta na siłach. (…)
Ubolewać przeto i litować się należy
nad niedbalstwem i oziębłością naszą w przyjmowaniu Chrystusa, w którym
spoczywa cała nadzieja, cała zasługa tych, którzy zbawieni być mają. On bowiem
jest uświęceniem i odkupieniem naszym. On pocieszycielem pielgrzymów ziemskich,
On wiekuistą szczęśliwością Świętych. Jakże niezmiernie boleć należy, że wielu
tak mało zważa na tę tajemnicę zbawienia, która niebo radością napełnia i
zachowuje świat cały. Co za ślepota i zatwardziałość serca ludzkiego, iż tego
niewysłowionego daru nie ceni sobie coraz więcej, nawet ulega zobojętnieniu.
Gdyby bowiem ten Najświętszy Sakrament
w jednym tylko miejscu się spełniał i przez jednego tylko kapłana na świecie
był ofiarowany, z jakim to pożądaniem ludzie cisnęliby się do tego miejsca, i
do takiego kapłana, aby mogli być świadkami spełniania tajemnic Bożych! Lecz
mamy wielu kapłanów i na wielu miejscach spełnia się Ofiara Chrystusa, ażeby
łaska i miłość Boga ku ludziom tym bardziej się okazywała, im obficiej Komunia
święta rozszerza się po świecie.
Dzięki Tobie, Jezu dobry, Pasterzu
przedwieczny, który nas, nędznych wygnańców raczysz posilać Przenajświętszym
Ciałem i Krwią Swoją, i do przyjmowania tych świętych tajemnic sam własnymi ustami
nas wzywasz, mówiąc: Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy spracowani i
obciążeni jesteście, a Ja was ochłodzę.
Wielbię Cię, Boże mój, i wysławiam na
wieki. (…) Otoś Ty, Święty nad Świętymi, a ja, skalany grzechami. Oto Ty
skłaniasz się ku mnie, który nie jestem godzien wznieść oczu ku Tobie. Oto Ty
przychodzisz do mnie, Ty chcesz być ze mną, Ty wzywasz mię do stołu Twojego. Ty
mi podajesz do pożywania pokarm Niebieski, Chleb Aniołów, który nie jest niczym
innym, jeno Tobą samym: Chleb Boży, który z nieba zstąpił — i daje żywot światu.
(…) Rzecz cudowna i dla ludzkiego
rozumu niepojęta, a godna najgłębszej wiary, że Ty, Panie i Boże mój, prawdziwy
Bóg i człowiek pod najmniejszą cząstką postaci chleba i wina mieścisz się cały.
Ty, Panie wszech rzeczy, który nikogo nie potrzebujesz, a chciałeś przez Twój
Sakrament zamieszkać w nas, zachowaj od wszelkiej zmazy ciało moje i duszę moją,
ażebym z czystym sumieniem mógł częściej święcić i dla wiecznego zbawienia
mojego przyjmować tajemnice Twoje, któreś Ty ku czci Twojej i ku wiecznej
pamiątce miłości Twojej uświęcił i ustanowił.
Wesel się, duszo moja, a dziękuj Bogu
za dar tak szlachetny, za tak szczególną i drogą pociechę, zostawioną ci na tym
padole płaczu. Albowiem, ilekroć rozpamiętywasz tę tajemnicę, ilekroć
przyjmujesz Ciało Chrystusowe, tylekroć stajesz się uczestnikiem wszystkich
zasług Chrystusa. (…)
A przeto z nową zawsze świeżością serca
powinieneś się do przyjmowania tego Sakramentu przygotowywać i tę wielką
tajemnicę zbawienia ludzkiego z pilną uwagą roztrząsać. Ofiara ta, tak dla
ciebie wielką, nową i radosną być powinna, jak żeby w tej chwili Chrystus, teraz
wisząc na Krzyżu, cierpiał i umierał dla zbawienia ludzi.
Pożytecznie jest często przystępować do
Stołu Pańskiego.(…)
Pragnę Cię teraz pobożnie i ze czcią
przyjąć (…). Dusza moja tęskni za Ciałem Twoim, serce moje pragnie połączyć się
z Tobą. Daj mi Siebie, bo poza Tobą niczym jest wszelka pociecha. Bez Ciebie
być nie zdołam, ani żyć bez nawiedzenia Twojego. I dlatego potrzeba mi, abym
często przystępował do Ciebie i przyjmował Cię ku ratunkowi zbawienia(…) Ty
jesteś słodkim pokarmem duszy, a kto Cię godnie pożywa, ten staje się
uczestnikiem i dziedzicem wiekuistej chwały.” (Tomasz a Kempis, O naśladowaniu
Chrystusa, S. 302-306)
Wpis: 2 kwietnia godz. 9:50
*Szybkość w posłuszeństwie, radość w
cierpieniu, umartwienie wzroku, nie
chcieć wiedzieć o niczym , milczenie i nadzieja.
*Panuj nad językiem i myślami, uczucie
twoje niech trwa w Bogu i rozpalaj się w ten sposób duchem Bożym.
*Kto się skarży i szemrze, nie jest
doskonały.
*Ten jest łagodny, kto umie znosić bliźnich
i siebie samego.
*Lepsze jest opanowanie języka, niż
post o chlebie i wodzie.
*Kto gardzi modlitwą, gardzi wszelkim
dobrem.
Wpis: 1 kwietnia godz. 11:25
Z Dzienniczka św. Faustyny: „Trzy cnoty
niech cię zdobią szczególnie: pokora, czystość intencji i miłość. Nic
więcej nie czyń, tylko to, czego żądam od ciebie, i przyjmij wszystko, co
ci podaje Moja ręka; staraj się żyć w skupieniu, abyś słyszała głos Mój, który
jest cichy tak, że tylko dusze skupione go słyszeć mogą.” (Dz. 1779)
Wpis:
31 marca godz. 8:41
Nie odrzucajmy człowieka, który nas boli i drażni. Uczymy się przyjmować go z tym „jarzmem”, z jakim staje przed nami.
Jarzmem jest życie codzienne, sytuacje, jakich się nie spodziewaliśmy, porażki, które bardzo bolą, odkrycie po latach tego, że nie dorastamy do zadań, jakie w imię Boga podjęliśmy. Pokrzepić nas może zgoda na życie w takim świecie, jakim on jest. Pokrzepia nas szacunek dla tych, którzy nas otaczają, bez względu na to, jak się do nas odnoszą. (Ks. Józef Pierzchalski)
Wpis: 30 marca godz. 9:30