niedziela, 13 września 2026

Gdy myślę Chrystus…

 

Gdy myślę „Chrystus”,

przedziwne ciepło rozlewa się w sercu,

wilgotnieją oczy,

rodzą się dobre pragnienia…

Gdy myślę „Chrystus”,

widzę ręce kapłańskie,

w których biały chleb przemienia się

w Najświętsze Ciało.

Gdy myślę „Chrystus”,

mam przed oczyma każdą Komunię świętą,

co krzepi i daje moc wielką

i radość życia, i siłę, i wiarę.

Gdy myślę „Chrystus”,

rodzi się we mnie ogromna wdzięczność,

dla której zwyczajnych brak słów -

za Jego obecność, za cierpliwość i miłość,

za odpuszczenie grzechów… 

Gdy myślę „Chrystus”,

staję się lepszym człowiekiem,

bo wiem, że On jest ze mną,

patrzy na mnie,

pomaga się podnieść,

pozwala cieszyć się życiem -

mimo że trudne i nieusłane różami.

sobota, 12 września 2026

Jak sobie radzić z trudami życia?

 

Nie znam gotowej recepty na pokonywanie trudności, ale spróbuję podzielić się moimi przemyśleniami.

Zacznijmy od stwierdzenia, że życie człowieka nie jest łatwe. Każdy z nas doświadcza smutku, obaw, rozczarowania czy bezradności. Nie jesteśmy sami na świecie, każdy inaczej myśli i czuje, inaczej reaguje na to, co go spotyka. A zatem problemy mogą dotyczyć relacji z innymi ludźmi, nauki, przyszłości, choroby, cierpienia, utraty bliskiej osoby i jeszcze wielu innych spraw. I wtedy zastanawiamy się, jak sobie z tym poradzić.

Niedawno pisałam, że najlepszym psychoterapeutą jest Pan Jezus. I w dalszym ciągu tak uważam. Dlatego myślę, że doskonałym antidotum na trudy życia  jest zawierzenie Bogu - zaufanie Mu i przekonanie, że nawet w trudnych chwilach nie jesteśmy sami. Nasza wiara daje człowiekowi siłę, nadzieję i wewnętrzny spokój.

Święty Jan Paweł II mocno podkreślał znaczenie wiary i zaufania Bogu. Od najmłodszych lat doświadczył wielu trudnych sytuacji. Wystarczy wymienić utratę rodziców i brata w młodym wieku, wojnę czy zamach na swoje życie. Mimo przeciwności nigdy nie utracił nadziei. Jego wiara pomagała mu stawiać czoła trudnościom i podejmować odpowiedzialność za innych ludzi. Swoją postawą pokazywał, że zawierzenie Bogu jest źródłem odwagi nawet wtedy, gdy człowiek nie  znajduje rozsądnego wyjścia.

Zawierzenie Bogu nie oznacza jednak, że problemy automatycznie znikają. Wiara sprawia, że człowiek łatwiej znosi trudy życia. Daje poczucie, że nie trzeba wszystkiego pokonywać samemu. Modlitwa, nadzieja i przekonanie o obecności Boga mogą pomóc odzyskać spokój oraz siłę do dalszego działania. Dzięki wierze człowiek może również łatwiej zaakceptować to, czego nie jest w stanie zmienić.

Zawierzenie Bogu jest zatem źródłem siły w walce z lękiem, smutkiem i trudnościami. Pomaga zachować nadzieję nawet w obliczu cierpienia. Wiara nie sprawia, że znikają problemy, ale pozwala spojrzeć na nie z większą odwagą i przekonaniem, że nawet najtrudniejsza sytuacja może mieć sens.

 

Wpis: 12 września godz. 17:35

piątek, 11 września 2026

Raz jeszcze o przebaczeniu

 

O przebaczeniu pisałam wiele razy, ale wracam do tego tematu, bo jest wciąż aktualny. Każdy z nas doświadcza krzywdy, policzka czy rozczarowania, które pozostawiają po sobie ślad w sercu. Czasami trudno pogodzić się z tym, co się wydarzyło, a jeszcze trudniej wybaczyć osobie, która nas zraniła. Przebaczenie jest bardzo trudne, ale wręcz niezbędne dla oczyszczenia człowieka!

Nie jest równoznaczne  z  zapomnieniem doznanej krzywdy. Można pamiętać o tym, co się wydarzyło, i jednocześnie zdecydować, że nie chce się dłużej żyć w gniewie i żalu.

Przebaczenie nie oznacza również usprawiedliwiania czyjegoś postępowania. Jest raczej próbą uwolnienia siebie od ciężaru złych emocji. Człowiek, który potrafi przebaczyć, nie zawsze zmienia przeszłość, ale może zmienić swój stosunek do niej.

Relacja Małego Księcia z Różą pokazuje, jak łatwo zranić kogoś, kogo się kocha. Róża bywa kapryśna i wymagająca, a Mały Książę nie zawsze potrafi zrozumieć jej zachowanie. Dopiero gdy oddala się od niej, zaczyna dostrzegać, jak bardzo jest dla niego ważna. Uczy się, że miłość wiąże się nie tylko z pięknymi chwilami, lecz także z cierpliwością, i wyrozumiałością. Przebaczenie staje się możliwe wtedy, gdy próbujemy zrozumieć drugiego człowieka, zamiast oceniać go wyłącznie przez pryzmat jego błędów.

Współczesne życie również pokazuje, jak bardzo potrzebujemy przebaczenia. Ludzie kłócą się z przyjaciółmi, dziećmi, rodzicami… Czasami jedna nieprzemyślana decyzja prowadzi do rozpadu wieloletniej relacji. Innym razem krzywda jest znacznie poważniejsza i pozostawia w człowieku trwałą ranę. W takich sytuacjach przebaczenie może wydawać się niemożliwe.

Nie zawsze jednak oznacza ono ponowne zaufanie. Można komuś wybaczyć, a jednocześnie zdecydować, że nie chce się już utrzymywać z nim bliskiej relacji. Przebaczenie może być więc aktem wewnętrznej wolności, a nie obowiązkiem powrotu do tego, co było.

Przebaczenie nie jest oznaką słabości. Wręcz przeciwnie — wymaga ogromnej  odwagi i siły, ponieważ oznacza zmierzenie się z własną krzywdą. Czasami łatwiej jest trzymać się gniewu niż go porzucić. Jednak życie w ciągłym poczuciu krzywdy może sprawić, że przeszłość zacznie mieć wpływ na naszą teraźniejszość. Przebaczenie pozwala odzyskać spokój i spojrzeć w przyszłość bez ciągłego powracania do tego, co już się wydarzyło.

Temat przebaczenia pozostaje aktualny niezależnie od czasów. Każdy człowiek potrzebuje kiedyś wybaczenia i każdy może znaleźć się w sytuacji, w której sam będzie musiał zdecydować, czy jest gotowy wybaczyć. Nie zawsze jest to łatwe i nie zawsze następuje od razu. Czasami potrzeba wielu lat, aby pogodzić się z przeszłością. Warto jednak pamiętać, że przebaczenie nie zmienia tego, co się wydarzyło, lecz może zmienić sposób, w jaki dalej będziemy z tym żyć. Być może właśnie dlatego jest ono tak ważne — daje człowiekowi szansę, aby nie pozostać na zawsze więźniem własnego bólu.

Oczywiście najdoskonalszym przykładem osoby, która przebacza, jest Pan Jezus. Każda spowiedź jest przebaczeniem, a Krzyż jej najpiękniejszym wzorem. O tym nie musimy nikogo przekonywać! (na podstawie książek: „Moc przebaczenia” i „Modlitwa przebaczenia”)

 

Wpis: 11 września godz. 11:05

czwartek, 10 września 2026

Wartość wyciągniętej ręki ku człowiekowi

 

Są gesty, które nie potrzebują słów. To także wyciągnięta ręka ku drugiemu człowiekowi. Prosty gest, a jakże wymowny! Jest wręcz symboliczny! Może być znakiem pomocy, pojednania, przyjaźni, troski, zainteresowania… Czasem jest tylko niewielkim ruchem dłoni, a jednak potrafi powiedzieć więcej niż wielkie słowa. A zatem – cóż znaczy?

Wyciągnąć rękę ku drugiemu człowiekowi to dostrzec czyjąś samotność, ból, zagubienie czy bezradność i nie odwrócić wzroku. To znak, że drugi człowiek nie jest nam obojętny.

Czasem wyciągnięta ręka może oznaczać obecność, wysłuchanie, dobre słowo, uśmiech albo zwykłe: „Możesz na mnie liczyć”. Nie zawsze możemy zmienić czyjeś życie, ale możemy sprawić, że przez chwilę będzie komuś łatwiej żyć dalej.

Niekiedy wyciągnięcie ręki wymaga odwagi. Oznacza bowiem rezygnację z własnego „ja”, z potrzeby postawienia na swoim, z pielęgnowania gniewu. Wyciągnięta ręka staje się jak most nad przepaścią, która powstała między dwojgiem ludzi. Nie przekreśla tego, co się wydarzyło, ale daje możliwość rozpoczęcia od nowa.

Czasem jedna dłoń wyciągnięta w odpowiednim momencie wystarczy, aby człowiek odzyskał równowagę.

Mały gest zaczyna żyć dalej — przechodzi z człowieka na człowieka, jak światło przekazywane z jednej dłoni do drugiej.

Wyciągnięta ręka jest więc czymś więcej niż tylko gestem. Jest wyborem. Wyborem między obojętnością a wrażliwością i otwarciem na drugiego człowieka. Pokazuje, że mimo różnic, błędów i doświadczeń łączy nas potrzeba bycia zauważonym, zrozumianym i potrzebnym.

Może dlatego warto czasem wyciągnąć rękę, nawet jeśli nie wiemy, czy zostanie przyjęta. Bo dobro nie zawsze wraca w tej samej chwili i w tej samej postaci. Czasem pozostaje tylko śladem w czyimś sercu. A jednak właśnie z takich gestów buduje się człowieczeństwo.

 

Wpis: 10 września godz. 12:30

środa, 9 września 2026

Dlaczego kochamy i czcimy Najświętszą Maryję Pannę?

 

Wczoraj świętowaliśmy narodziny Najświętszej Panienki. Zauważmy, że w ciągu roku wiele razy czcimy Ją w sposób szczególny, obdarzając różnymi tytułami. A to dlatego, że nie tylko czcimy Maryję, ale kochamy Ją!

Od wieków chrześcijanie otaczają Ją miłością, szacunkiem i modlitwą. Jest dla nas nie tylko Matką Jezusa Chrystusa, ale także Matką nas wszystkich wierzących. Jej życie pokazuje, czym są prawdziwa wiara, pokora, posłuszeństwo Bogu i bezgraniczna miłość. Dlatego właśnie kochamy i czcimy Maryję.

Maryja była zwyczajną kobietą, która żyła w Nazarecie, a jednocześnie została wybrana przez Boga do niezwykłego zadania. Kiedy anioł Gabriel oznajmił Jej, że zostanie Matką Syna Bożego, mogła się przestraszyć i odrzucić tę trudną drogę. Ona jednak zaufała Bogu i odpowiedziała: „Oto ja służebnica Pańska”. Te słowa pokazują ogrom Jej wiary. Maryja nie wiedziała, co przyniesie przyszłość, ale uwierzyła, że Bóg poprowadzi Ją właściwą drogą. Jest więc dla nas przykładem, że w trudnych i niezrozumiałych dla nas chwilach niepewności powinniśmy zaufać Bogu.

Kochamy Maryję również dlatego, że była i pozostała prawdziwą Matką. Towarzyszyła Jezusowi od chwili Jego narodzenia aż po krzyż. Cieszyła się Jego obecnością, troszczyła się o Niego, a później z ogromnym bólem patrzyła na Jego mękę. Nie opuściła Go nawet wtedy, gdy inni stchórzyli. Jej obecność pod krzyżem jest symbolem wiernej miłości, która trwa także w obliczu cierpienia.

Szczególnym powodem naszej miłości do Maryi jest również to, że Jezus dał Ją nam jako Matkę. Podczas męki na krzyżu powiedział do Niej: „Oto syn Twój”, a do ucznia: „Oto Matka twoja”. Odczytujemy te słowa jako powierzenie Maryi nas wszystkich. Możemy więc zwracać się do Niej z naszymi troskami, prośbami i radościami. Tak jak dobra matka wysłuchuje swojego dziecka, tak Maryja prowadzi nas do swojego Syna.

Maryja zawsze wskazuje na Jezusa. W Kanie Galilejskiej powiedziała: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”. Te słowa są najważniejszym przesłaniem także dla nas.

Co jeszcze urzeka w Bożej Matce? Niezwykła pokora! Mimo że została wybrana na Matkę Zbawiciela, nie szukała własnej chwały. Żyła cicho, służąc Bogu i ludziom. Jej wielkość polegała na miłości i całkowitym oddaniu Bogu. W świecie, w którym człowiek często chce być najważniejszy, Maryja przypomina nam, że prawdziwa wielkość rodzi się z pokory i służby.

Wielu ludzi na całym świecie zwraca się do Maryi w modlitwie. Odmawiamy Różaniec i prosimy Ją o wstawiennictwo. Czynimy to, wierząc, że jako Matka Jezusa może przedstawiać nasze prośby swojemu Synowi.

Szczególne miejsce Maryja zajmuje także w polskiej tradycji i historii. Od pokoleń Polacy powierzali Jej swoje rodziny, ojczyznę, radości i cierpienia. Jest dla wielu z nas znakiem nadziei i opieki.

Dlatego kochamy i czcimy Najświętszą Maryję Pannę. Kochamy Ją jako Matkę, która troszczy się o swoje dzieci, jako wzór wiary, pokory i miłości oraz jako Tę, która zawsze prowadzi nas do Jezusa. Maryja przypomina nam, że nawet zwyczajne życie może stać się wielkie, jeśli człowiek otworzy swoje serce na Boga.

Możemy więc patrzeć na Maryję nie tylko jako na postać historyczną,  ale także jako na Matkę obecną w naszym życiu. Kiedy jest nam trudno, możemy prosić Ją o pomoc. Kiedy jesteśmy szczęśliwi, możemy razem z Nią dziękować Bogu. A przede wszystkim możemy uczyć się od Niej zaufania i mówić Bogu swoim życiem: „Niech mi się stanie według słowa Twego”. Maryja pokazuje nam bowiem najpiękniejszą drogę — drogę wiary, miłości i prowadzącą zawsze do Chrystusa.

 

Wpis: 9 września godz. 13:05

wtorek, 8 września 2026

Święto Narodzin Najświętszej Panienki

 

Dziś wielka radość w domu Anny i Joachima!

Na świat przyszła śliczna kruszynka

po długich latach modlitw i próśb do Boga.

Nazwali ją Miriam.

Szczęśliwy ojciec klęczy przy małżonce,

całuje ręce ukochanej

i w górę wdzięczny do Boga wzrok wznosi.

Tyle lat…

Usłyszałeś nasze wołanie!

Wysłuchałeś nas, Boże!

Bądź uwielbiony, Panie, za to dziecię!

 

Kim ono będzie - pytają rodzice…

Maleńka istotka uśmiecha się,

wyciąga rączki do mamy i taty.

Mały promyczek,

wielki dar niebios

rozświetli ich życie.

Radość przepełnia serca rodziców

i nasze, bo jesteś,

bo wciąż na nas patrzysz,

bo wciąż się uśmiechasz,

bo zawsze nas kochasz

Maryjo!

 

Wpis: września godz. 10:10

poniedziałek, 7 września 2026

O bliskości Pana Jezusa

 

Może zapytasz, czy bliskość Pana Jezusa jest człowiekowi potrzebna… Zdecydowanie tak! Jego obecność daje mi (i nie tylko mi!) poczucie bezpieczeństwa, oraz siłę do pokonywania przeciwności. Jezus nie jest kimś odległym, lecz Tym, który pragnie być obecny w naszej codzienności — w chwilach radości, smutku, samotności i trudności.

Kiedy jesteśmy blisko Jezusa, łatwiej jest nam odnaleźć właściwą drogę i podejmować dobre decyzje. Modlitwa, czytanie Pisma Świętego, uczestnictwo we Mszy Świętej i przyjmowanie sakramentów pomagają nam budować z Nim szczególnie dobry kontakt. Dzięki temu uczymy się miłości, przebaczenia, cierpliwości i troski o drugiego człowieka.

Warto podkreślić, że ta bliskość jest ważna w trudnych chwilach. Każdy z nas przecież doświadcza cierpienia, lęku czy rozczarowania… I wtedy czuje się opuszczony i samotny. Jednak nasza wiara podpowiada nam, że Pan Jezus jest wtedy szczególnie blisko. Możemy powierzyć Mu swoje problemy i zaufać, że On nam pomoże, że jest z nami. I nigdy nas nie opuszcza!

Bliskość Jezusa przemienia nasze serce. Człowiek, który stara się żyć blisko Boga, zaczyna dostrzegać potrzeby innych i chce czynić dobro. Jezus pokazuje nam, że prawdziwe szczęście polega przede wszystkim na miłości — do Boga i do drugiego człowieka.

A zatem… szukajmy każdego dnia bliskości Pana Jezusa. To właśnie bliska z Nim więź stanie się źródłem pokoju, nadziei i wewnętrznej siły. Jezus mówi: „Ja jestem z wami przez wszystkie dni aż do skończenia świata.”

 

Wpis: 7 września godz. 16:15