Co pewien czas
słyszymy w Ewangelii o błogosławieństwie. Znamy Osiem Błogosławieństw,
wierzymy, że Pan Jezus błogosławi nam we wszystkich dobrych przedsięwzięciach.
A co dla nas –
chrześcijan – znaczy błogosławieństwo? Jak ono przekłada się na nasze życie i
relacje z innymi ludźmi? Czy umiemy i chcemy błogosławić drugiego człowieka –
nawet jeżeli wyrządził nam przykrość?
Słowo
„błogosławić” kojarzy się nam głównie z modlitwą, znakiem krzyża i słowami
wypowiadanymi przez kapłana. Jednak myślę, że ma ono znacznie szersze
znaczenie.
A zatem – co znaczy
błogosławić drugiego człowieka? Znamy to najpierw z rodzinnego domu, gdy mama
robiła nam znak krzyża na czole, a żegnała nas słowami: „Idź z Bogiem!”, pragnąc
dla swego dziecka Bożej opieki oraz wszelkiego dobra. Powierzała go Bogu, modliła
się za niego i odprowadzała wzrokiem pełnym miłości.
A jak to przełożyć
na szersze kontakty?
W Piśmie
Świętym czytamy: „Błogosławcie tych, którzy was prześladują; błogosławcie, a
nie złorzeczcie.” Jezus pokazuje w ten sposób, że chrześcijańska miłość nie
ogranicza się do ludzi, których lubimy. Błogosławić także tych, którzy
wyrządzili nam krzywdę, oznacza zrezygnować z zemsty i powierzyć ich Bogu. Jest
to decyzja, aby nie pozwolić, by zło drugiego człowieka przemieniło nasze
własne serce.
Błogosławieństwo
jest więc wyborem dobra. Możemy odpowiedzieć na krzywdę gniewem i nienawiścią,
ale możemy też powiedzieć: „Jezu, Ty znasz tego człowieka lepiej niż ja. Znasz
jego historię, rany i słabości. Prowadź go ku dobru.”
Najpełniejszym
przykładem jest sam Jezus. Na krzyżu, mimo ogromnego cierpienia, modlił się:
„Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią”.
Błogosławieństwo może przybierać różne
formy, na przykład poprzez codzienne, proste gesty. Możemy pomodlić się za
przyjaciela, który przeżywa trudności, powiedzieć komuś: „Niech Bóg cię
prowadzi”, pocieszyć osobę cierpiącą, wysłuchać jej opowieści o trudach życia i
w ten sposób okazać życzliwość. Czasem właśnie takie gesty stają się dla
drugiego człowieka znakiem Bożej obecności.
Błogosławić to znaczy spojrzeć na człowieka
nie tylko przez jego błędy, lecz także przez jego godność i możliwość
przemiany. Tak, jak to robi Pan Jezus w stosunku do każdego z nas.
Błogosławienie jest czymś więcej niż
wypowiedzeniem pięknych słów. Jest postawą serca i modlitwą, w której
powierzamy drugiego człowieka Bogu: Prowadź go, strzeż, uzdrawiaj jego serce i
pomóż mu odnaleźć dobro, zrozumieć swoje błędy.
W świecie pełnym złych osądów, hejtu, krytykanctwa i niechęci błogosławieństwo jest cichym świadectwem
Ewangelii. To wybór dobra zamiast zemsty, modlitwy zamiast przekleństwa i
nadziei zamiast potępienia. W ten sposób człowiek, który błogosławi, sam staje
się dla drugiego źródłem dobra i znakiem Bożej miłości.
Wpis: 20
września godz. 15:55