sobota, 20 czerwca 2026

Przedziwna Boża radość

„Absolutnie konieczne jest, abyśmy wierzyli, że Bóg nas kocha i raduje się nami. Wtedy będziemy w stanie przyjąć to, że wszelkie okoliczności w naszym życiu w końcu okażą się wolą naszego kochającego Ojca względem nas. Wyjdziemy z naszej pustyni, opierając się na kochającym ramieniu Jezusa. On też zamieni nasz smutek w radość. Jego łaska mnie zawsze przeprowadzała…

Kiedyś tam w chwale mój Ojciec objawi mi piękny plan, jaki miał dla mnie przez cały czas.

Pokaże mi, w jaki sposób zdobyłem cierpliwość poprzez wszystkie moje doświadczenia;

jak nauczyłem się współczucia dla innych;

jak Jego siła okazywała się mocna w mojej słabości;

jak poznawałem Jego doskonałą wierność dla mnie;

jak pragnąłem być bardziej podobny do Jezusa.

Możemy nadal pytać: dlaczego mnie spotyka nieszczęście? – ale to wszystko pozostanie tajemnicą. Jestem przygotowany, aby to zaakceptować dotąd, aż Jezus przyjdzie po mnie. Nie widzę końca moich doświadczeń i ucisków… Jednak poprzez to wszystko nadal otrzymuję coraz większą miarę siły Chrystusowej. Właściwie największe objawienie Jego chwały otrzymywałem podczas najtrudniejszych przeżyć. W podobny sposób, w twoich najtrudniejszych chwilach Jezus wyzwoli w tobie najpełniejszą miarę Jego siły.

Może nigdy nie zrozumiemy naszego bólu, depresji i niewygody. Może nigdy nie dowiemy się, dlaczego nasze modlitwy o uzdrowienie nie zostały wysłuchane. Ale nie musimy wiedzieć, dlaczego… Nasz Bóg już nam odpowiedział: Masz Moją łaskę – i to jest wszystko, czego potrzebujesz, Moje ukochane dziecko. Wystarczy ci mojej łaski!

Poświęciłem dużo czasu na szukanie Pana i Jego mądrości w tym, jak odpowiedzieć tym wierzącym, którzy cierpią. Modlę się „Panie, Ty znasz życie Twoich dzieci. Wielu z nich, to naprawdę oddani Tobie, napełnieni Duchem wierzący, ale pomimo to nie mają Twojego zwycięstwa. Nie znają wolności. Co się dzieje?”

Studiowałem fragmenty Biblii, które zawierają Boże obietnice dla tych ludzi. Przypomniałem sobie, że Pan obiecał zachować nas od upadku i przedstawić nas bez skazy, usprawiedliwić nas przez wiarę, uświęcić przez wiarę, zachować nas świętymi przez wiarę. On obiecuje, że nasz stary człowiek jest ukrzyżowany przez wiarę i że zostaliśmy przeniesieni do Jego królestwa przez wiarę.

Jedną rzeczą wspólną dla tych wszystkich obietnic jest ten zwrot: przez wiarę. Doszedłem do jedynego oczywistego wniosku w sprawie problemów tych zmagających się wierzących: gdzieś korzeniem ich związania jest niewiara. To wszystko bierze się z braku wiary.

Czy zmagasz się, aby odnosić zwycięstwo poprzez siłę własnej woli? Czy prowadzisz walkę w swojej starej naturze? Twoje zwycięstwo nie może wynikać z płaczu i zmagania się, ale poprzez wiarę, że Jezus Chrystus wywalczył dla ciebie zwycięstwo.

Paweł mówi, że do Bożych obietnic jest dołączony tylko jeden warunek: „Jeśli tylko wytrwacie w wierze, ugruntowani i stali, i nie zachwiejecie się w nadziei, opartej na Ewangelii, którą usłyszeliście…” (List do Kolosan 1:23).

Chrystus poddał wszystko Swojemu Ojcu, żeby być całkowicie posłusznym Synem. My mamy czynić tak samo. Mamy być całkowicie oddani Ojcu, tak jak Chrystus.

Jesteśmy tak zajęci sprawdzaniem Boga, że nie przygotowaliśmy naszych serc na te wielkie sprawdziany życia, przez które Bóg doświadcza człowieka.

Często, pracując dla Pana, sługa Boży czuje się zapomniany – doświadczany do granic wytrzymałości i pozostawiony samemu sobie w walce z mocami piekła. Każdy człowiek, którego Bóg błogosławił, był doświadczany w taki sam sposób.

Czy znajdujesz się w dziwnych okolicznościach? Czy czujesz się zapomniany i samotny? Czy prowadzisz walkę i przegrywasz z nieprzewidywalnym wrogiem? To są znaki wskazujące na proces doświadczania.

Jezus obiecał, że nigdy nas nie porzuci ani nie opuści, ale historie biblijne pokazują nam, że są takie chwile, kiedy Ojciec wycofuje Swoją obecność, aby nas doświadczyć. Nawet Chrystus przeżywał te chwile osamotnienia na krzyżu. Właśnie w takich chwilach nasz błogosławiony Zbawiciel współczuje najbardziej nam w naszych słabościach i szepce: Modlę się o ciebie, aby nie ustała twoja wiara.

Jezus mówi, że mamy brać swój krzyż codziennie i naśladować Go (Mat. 16:24). Czym jest ten krzyż? Jest to ciało z jego kruchościami i słabościami. Weź to teraz, idź z wiarą, a Jego siła okaże się mocna w tobie. Czy twój krzyż własnego ja i grzechu jest zbyt ciężki? Więc weź swój krzyż i naśladuj Go. On rozumie i jest koło ciebie, aby dźwigać to ciężkie brzemię!” (Źródło: David Wilkerson, Krzyż i sztylet)

 

Wpis: 20 czerwca godz. 14:46  

piątek, 19 czerwca 2026

Michael Quist o miłości

 

„Przyjacielu, słuchaj sercem, w przeciwnym razie usłyszysz tylko szmer słów, ale nie zakosztujesz ich smaku.
Najgłębszym pragnieniem w sercu każdego człowieka, przed pragnieniem życia, jest pragnienie kochania i poczucie, że jest się kochanym. Tam jest prawdziwy głód człowieka.
Nadejdzie dzień, gdy zrozumiesz, że umrzeć to nie znaczy przestać żyć, ale zaprzestać kochać.
Otóż nikt nie może objawić się przed sobą, jeśli nie objawi się przed kimś innym uważnym i kochającym.
Miłość jest pierwsza w sercu człowieka i człowiek jest zdolny do poświęcenia swojego życia, aby żyła miłość. Gdy ty, obolały i zamknięty w swojej wieży z kości słoniowej, znosisz burze, to dlatego, że jesteś sam niezdolny do mówienia, okrutnie pozbawiony miłości.
Może przyjdzie dzień, że nie będę mógł długo rozmawiać z tobą. Wtedy ci powiem. Ale zapamiętaj, że nigdy mi nie przeszkadzasz. Czas, który ci daję, będzie czasem dla ciebie. Trochę mojego życia dla ciebie!
Zabijając miłość, zabijamy życie.”
 
Wpis:19 czerwca godz. 13:05

czwartek, 18 czerwca 2026

 

„Gdy nasze umysły pochłania niepokój, wątpliwości i lęk, możemy postanowić, że będziemy pamiętali, jaka jest prawda o Bogu. Możemy myśleć o Jego bliskości.

Możemy myśleć o Jego dobroci.

Możemy myśleć o Jego opatrzności.

Możemy myśleć o Jego miłości.

Gdy pokusy podpowiadają nam, ze jesteśmy sami na tym świecie, możemy postanowić, że naszą myślą będzie: „Duch Święty żyje we mnie i dlatego nigdy nie jestem sama/sam. Są ludzie, którzy mnie kochają, którzy chcą ze mną być. (…)

Gdy kuszą mnie myśli cyniczne – że życie nie ma sensu, nasze wysiłki na nic się zdadzą, ostatecznie nic się nie liczy, nikomu nie można ufać - możemy postanowić, że otworzymy się na otaczający nas świat, będziemy się rozkoszować samym Bogiem i wszystkim, co dla nas uczynił..(…)

Jednym z nieprzyjaciół naszych umysłów, szalejącym w tym pokoleniu, jest nadmuchana wizja własnego ja, serwowana nam przez media społecznościowe, programy telewizyjne i filmy, a nawet książki o samorozwoju. Nieustannie karmi się nas hasłami o tym, jak bardzo jesteśmy ważni i jak wiele znaczymy – a my wierzymy w każde słowo zwodziciela.” (Źródło: Jennie Allen, Uwolnij głowę. Str. 181)

 

Wpis: 18 czerwca godz. 12:o5

środa, 17 czerwca 2026

 

„Jezus przyszedł jako człowiek i utkwił wzrok w przygotowanej Mu radości: radości bycia razem z nami na zawsze, radości jednania nas z Nim. Wiedział, że krzyż jest drogą do radości, wiedział też, że Jego życie miało służyć zbawieniu ludzkości. Miał wielką misję: zbawić świat.

Częścią tej misji było ogołocenie samego siebie. Jej częścią była świętość i doskonałość, a także stanie się podobnym do ludzi. Jezus uczynił to wszystko, by objawić nam Boga i pokazać nam, w jaki sposób będziemy zbawieni. (…)

Tak często zwracamy się do Jezusa i uznajemy Go za naszego Zbawiciela, ale nie patrzymy na Niego jako na wzór do naśladowania. Pozwól, że powiem ci, jak to wygląda, gdy żyjesz z takim nastawieniem, determinacją, skupiona na jednym celu. Jak to wygląda, gdy jesteś z Nim jednego serca i dobrze przeżywasz życie.

Stajesz się sługą Pragnienia innych stawiasz ponad własne. Robisz wszystko, cokolwiek powie ci Bóg.” 

(Z książki „Uwolnij głowę” autorstwa Jennie Allen; s. 241)

 

Wpis: 17 czerwca godz. 13:05

wtorek, 16 czerwca 2026

Trzy sita Sokratesa

 

Pewnego razu do Sokratesa przybiegł człowiek i zanim jeszcze otworzył usta i złapał oddech, mędrzec, widząc że szykuje się długa opowieść, poprosił:

–  Zanim cokolwiek mi powiesz, przesiej to – proszę - przez trzy sita. Zastanów się najpierw, czy to, co masz mi do powiedzenia, jest bez żadnych wątpliwości prawdą? 

–Cóż, słyszałem jak o tym mówiono – powiedział przybysz. Ale nie mogę powiedzieć, że jest to na pewno prawda.

–A może zatem – zapytał Sokrates –  jest to przynajmniej dobre? 

– Nie, nie – zakrzyknął przybysz – wręcz przeciwnie!

– To może chociaż jest to przynajmniej pożyteczne? Czy jest konieczne, aby to powiedzieć?

– Hm – nie powiedziałbym, żeby to było pożyteczne, a tym bardziej konieczne.

– Jeśli więc – powiedział Sokrates – nie jest to ani dobre, ani prawdziwe, ani konieczne – to po co o tym rozmawiać?

 

Wpis: 16 czerwca godz. 9:20

niedziela, 14 czerwca 2026

 

Obejrzałam film ks. Piotra Nowaka egzorcysty. Oto, co powiedział do niego szatan w czasie (trwającej cztery godziny) modlitwy o uwolnienie pewnego młodego człowieka:

„Wchodzę do człowieka nie przez siłę, ale przez  zaproszenie. Nie musi to być jakieś wielkie zaproszenie. Zaproszenie jest proste, często niewinne.

*Zaproszeniem jest przedmiot, który przynosisz do domu, często nie wiedząc, co ono za sobą ciągnie.

*Zaproszeniem jest słowo, które wypowiadasz w złości, przekleństwo rzucone w furii.

*Zaproszeniem jest horoskop przeczytany niby dla zabawy.

*Zaproszeniem jest wizyta u wróżki, którą odwiedzasz.

*Karta tarota wyjęta z czystej ciekawości.

*Zaproszeniem jest gniew, który pielęgnujesz latami.

*Uraza, którą nosisz w sercu jak kamień.

*Niezałatana kłótnia z córką, synem, z mężem, bo tam, gdzie nie ma miłości, jest pusta przestrzeń.

*Amulet, bo ładnie wygląda.

*Tatuaż z symbolem.

*Figurka z dalekiego Wschodu.

*Pewnego rodzaju muzyka.

To wszystko są mało widoczne otwarte drzwi.

Ludzie zapraszają mnie sami, dobrowolnie.” (Źródło: Ks. Piotr Nowak, Stałem twarzą w twarz z diabłem.)

 

Wpis: 15 czerwca godz. 8:45

 

Czy jeszcze coś Cię wzrusza, Człowieku XXI wieku? To pytanie kieruję zarówno do siebie samej, jak i do Ciebie, który czytasz te słowa. Może trzeba je sobie zadać właśnie teraz, gdy życie toczy się na najwyższych obrotach, gdy brak czasu na głębszą refleksję, a uznane od wieków wartości tracą pierwotny sens!

Czy zatem jeszcze umiem się wzruszyć? Czy w ogóle coś jeszcze potrafi poruszyć moje serce?

Pytanie niby proste, niby naiwne, ale myślę, że nie do końca… Warto je  zadać sobie od czasu do czasu, aby ocenić stan swojego serca? Swojej duszy, swojego sumienia? Na przestrzeni mojego długiego życia było wiele wzruszających momentów… Często były to losy bohaterów książkowych. Bo przecież życie ukazane w literaturze jest odzwierciedleniem rzeczywistości – czasami niezwykle brutalnej.

Dzisiaj wzrusza mnie wiele życiowych spraw dotyczących ludzi pokrzywdzonych przez los, smutnych i nieszczęśliwych… Pozostały też inne wzruszenia…

Zatem - co mnie wzrusza?

Dobroć i nieudawana pokora ludzi, których spotykam na swej drodze;

niewinne oczy dzieci;

ciągle jeszcze Ania z Zielonego Wzgórza.

W naszym kościele – wzrusza mnie piękny śpiew naszego ks. Proboszcza, Agnieszki i Piotra oraz chóru.

Zawsze błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem;

wiele dobrych słów płynących od ołtarza;

każda adoracja Pana Jezusa, ukrytego w monstrancji…

Wzruszenie sprawia, że serce jeszcze nie wyschło!

 

Wpis: 14 czerwca godz. 14:15