piątek, 24 kwietnia 2026

Myślę, że nie tylko mnie wzrusza Hymn o miłości św. Pawła! Nie bez powodu uważany jest za najpiękniejszą pieśń wszech czasów – pieśń poświęconą miłości. O jaką tu miłość chodzi? Miłość zarówno w relacji Bożej, jak i czysto ludzkiej!

Piękne słowa, nabrzmiałe najprawdziwszym uczuciem, budzą pragnienie bycia kochanym! A także refleksję, czy jestem zdolna(-y) do takiej miłości, która „cierpliwa jest, wszystkiemu wierzy, nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma.” O, Miłości, jaka jesteś piękna!

Któż z nas nie pragnie jej doświadczyć, któż nie pragnie być kochany?  To tylko retoryczne pytanie, bowiem miłości pragnie każdy! Począwszy od chwili swych narodzin.

Miłość potrzebna jest nam jak promyki słońca, które nie tylko rozświetlają ponury dzień, ale ogrzewają nasze serca, dając im siłę, by przetrwać nawet najchłodniejsze chwile. Miłość - to największy dar, jaki może otrzymać człowiek! Miłość – to szczęście o różnych obliczach!

Bywa zachłyśnięciem,

bywa porażeniem,

bywa wielką radością,

szczęściem,

olśnieniem,

słońcem i wiatrem,

deszczem i śniegiem,

radością i smutkiem,

harmonią i niepokojem,

pewnością i zwątpieniem,

burzą i ciszą,

łzą i uśmiechem,

wzlotem i upadkiem,

śmiechem i cierpieniem…

I… samym dobrem równocześnie!

 

A… jeśli ta miłość błądzi gdzieś daleko

i nie chce zapukać do naszych drzwi?

Tuła się gdzieś po bezdrożach,

z dala od naszych domów;

krąży obojętnie i trudno ją zaprosić

mimo otwartych drzwi?!

Bo i tak bywa…

To co wtedy?

 

Zawsze jest z nami nasz Pan,

który niezależnie od czasu,

niezależnie od stanu naszego ducha,

niezależnie od pory roku – zawsze woła –

wprawdzie nie-głośno, ale bardzo delikatnie:

JA CIEBIE KOCHAM! 

I ta miłość niechaj ci wystarczy za wszystkie inne!

Za te, do których tęsknisz,

o których marzysz,

których pragniesz

i o których śnisz…

 

Usłysz ten głos, smutny Człowieku!

Głos pełen zachęty, dobroci i miłosierdzia!

Ten głos jest w każdym z nas – wsłuchajmy się!

 

Wpis: 24 kwietnia godz. 9:20


czwartek, 23 kwietnia 2026

 

Jak dobrze móc klęczeć przed Tobą, Jezu,

ukryty w małej hostii w złotej monstrancji!

Stanąć przed Tobą - twarzą w twarz,

patrzeć na Ciebie,

dziękować za Twą obecność,

opowiedzieć Ci o swoich radościach i troskach,

i po prostu… być z Tobą!

Oddalić zgiełk hałaśliwego świata,

wyciszyć swe serce…

 

Wystarczy tylko patrzeć!

Nawet nie trzeba wiele mówić;

wystarczy, że to Ty przemawiasz do nas

słowem, natchnieniem, łagodnym spojrzeniem!

I… także – milczeniem!

Dobrze mi z Tobą, Jezu!

Po adoracji niosę tę ciszę w sercu i trwam w niej.

 

Wpis: 23 kwietnia godz. 10:35

środa, 22 kwietnia 2026

 

Czyżbyś Go dostrzec nie umiał?

W całym wszechświecie,

w gwiazdach, co świecą na niebie,

w przyrodzie, co zachwyca barw tysiącem,

w każdym kwiecie, co rośnie radośnie;

w słoneczniku, co obraca się ku słońcu,

i w fiołku maleńkim, co ukrył się w trawie,

i w róży, co królową kwiatów się mieni,

i w kwitnącym wiosną jaśminie

pachnącym zawsze tak wdzięcznie!

I w astrach, chociaż jesienne,

chwalą Boga niezmiennie!

I w wiośnie, co niesie radość i odradza życie!

I w lecie, choć nieraz nadmiar gorące,

wysyła na ziemię promienie przyjazne.

A także w urokliwej jesieni,

co szeroką gamą kolorów się mieni!

A w mroźnej zimie,

gdy niebo ziemię białym płaszczem okrywa?

Czyżbyś Go dostrzec nie umiał

w nieogarnionej przestrzeni,

w darach rozlicznych, którymi obdarował

wielkich mistrzów pędzla, dłuta czy pióra…

Czyżbyś Go dostrzec nie umiał?

Naprawdę?

By dostrzec Boga, wystarczy tylko trochę wiary!

 

Wpis: 22 kwietnia godz. 13.25

wtorek, 21 kwietnia 2026

Jeszcze kilka cennych myśli z "Dzienniczka" św. Faustyny

 

„Bóg przyobiecał wielką łaskę (…) wszystkim, którzy głosić będą o tym wielkim miłosierdziu moim. Ja sam bronić ich będę w godzinę śmierci, jako swej chwały, i chociażby grzechy dusz czarne były jak noc, kiedy grzesznik zwraca się do miłosierdzia mojego, oddaje mi największą chwałę i jest zaszczytem męki mojej. Kiedy dusza wysławia moją dobroć, wtenczas szatan drży przed nią i ucieka na samo dno piekła.

*Duszom, które uciekać się będą do mojego miłosierdzia, i duszom, które wysławiać i głosić będą innym o moim wielkim miłosierdziu, w godzinę śmierci postąpię z nimi według nieskończonego miłosierdzia mojego.

*Wspomnijcie na mękę moją i jeżeli nie wierzycie słowom moim, wierzcie przynajmniej ranom moim.

*Wszelka dusza wierząca i ufająca miłosierdziu mojemu dostąpi go.

*O, gdyby dusze chciały słuchać głosu mego, kiedy przemawiam w głębi ich serca, w krótkim czasie doszłyby do szczytu świętości.

*Odmawiaj nieustannie tę koronkę, której cię nauczyłem. Ktokolwiek będzie ją odmawiał, dostąpi wielkiego miłosierdzia w godzinę śmierci. Kapłani będą podawać grzesznikom jako ostatnią deskę ratunku; chociażby był grzesznik najzatwardzialszy, jeżeli raz tylko odmówi tę koronkę, dostąpi łaski z nieskończonego miłosierdzia mojego. Pragnę, aby poznał świat cały miłosierdzie moje; niepojętych łask pragnę udzielać duszom, które ufają mojemu miłosierdziu.

*Kto ufa miłosierdziu mojemu, nie zginie, bo wszystkie sprawy jego moimi są, a nieprzyjaciele rozbiją się u stóp podnóżka mojego.

*Miłosierdzie masz okazywać zawsze i wszędzie bliźnim, nie możesz się od tego usunąć ani wymówić, ani uniewinnić.

*Podaję ci trzy sposoby czynienia miłosierdzia bliźnim: pierwszy - czyn, drugi - słowo, trzeci - modlitwa; w tych trzech stopniach zawiera się pełnia miłosierdzia i jest niezbitym dowodem miłości ku mnie.

*Dusze, które odmawiać będą tę koronkę, miłosierdzie moje ogarnie je w życiu, a szczególnie w śmierci godzinie.

*Tak, córko moja, cokolwiek czynisz bliźniemu - mnie czynisz.

*Niechaj się nie lęka do mnie zbliżyć dusza słaba, grzeszna, a choćby miała więcej grzechów niż piasku na ziemi, utonie wszystko w otchłani miłosierdzia mojego.

*Palą mnie płomienie miłosierdzia, pragnę je wylewać na dusze ludzkie. O, jaki mi ból sprawiają, kiedy ich przyjąć nie chcą.

*Powiedz, córko moja, że jestem miłością i miłosierdziem samym. Kiedy dusza zbliża się do mnie z ufnością, napełniam ją takim ogromem łaski, że sama w sobie tej łaski pomieścić nie może, ale promieniuje na inne dusze.

*Najboleśniej ranią mnie grzechy nieufności.

*Rozkosz mi sprawiają dusze, które się odwołują do mojego miłosierdzia. Takim duszom udzielam łask ponad ich życzenia. Nie mogę karać, choćby ktoś był największym grzesznikiem, jeżeli on się odwołuje do mej litości, ale usprawiedliwiam go w niezgłębionym i niezbadanym miłosierdziu swoim. Napisz: Nim przyjdę jako Sędzia sprawiedliwy, otwieram wpierw na oścież drzwi miłosierdzia mojego. Kto nie chce przejść przez drzwi miłosierdzia, ten musi przejść przez drzwi sprawiedliwości mojej...
Na ukaranie mam wieczność, a teraz przedłużam im czas miłosierdzia, ale biada im, jeżeli nie poznają czasu nawiedzenia mego.

 

Wpis: 21 kwietnia godz. 12:15 

poniedziałek, 20 kwietnia 2026

Z "Dzienniczka" św. Faustyny

 

*„O, jak bardzo mnie rani niedowierzanie duszy. Taka dusza wyznaje, że jestem święty i sprawiedliwy, a nie wierzy, że jestem miłosierdziem, nie dowierza dobroci mojej. I szatani wielbią sprawiedliwość moją, ale nie wierzą w dobroć moją.

*Raduje się serce moje tym tytułem miłosierdzia.

*Powiedz, że miłosierdzie jest największym przymiotem Boga. Wszystkie dzieła rąk moich są ukoronowane miłosierdziem.

*Nie w piękności farby ani pędzla jest wielkość tego obrazu, ale w łasce mojej.

*Modlitwa duszy pokornej i miłującej rozbraja zagniewanie Ojca mojego i ściąga błogosławieństw morze

Spojrzenie moje z tego obrazu jest takie jako spojrzenie z krzyża.

*Podaję ludziom naczynie, z którym mają przychodzić po łaski do źródła miłosierdzia. Tym naczyniem jest ten obraz z podpisem: Jezu, ufam Tobie.

*Pragnę, ażeby było w was więcej wiary w obecnych chwilach.

*Jedna godzina rozważania mojej bolesnej męki większą zasługę ma aniżeli cały rok biczowania się aż do krwi.”

Wpis: 20 kwietnia godz. 12:45

niedziela, 19 kwietnia 2026

Z "Dzienniczka" św. Faustyny

 

„Upokorzenia to pokarm codzienny. Rozumiem, że oblubienica przybiera wszystko, co się tyczy jej oblubieńca, a więc szata zelżywości Jego musi okryć i mnie. W chwilach, kiedy bardzo cierpię, staram się milczeć, ponieważ nie dowierzam językowi, który w takich chwilach jest skłonny do mówienia o sobie, a przecież on ma mi służyć do chwalenia Boga za tyle dobrodziejstw i darów użyczonych.

Kiedy przyjmuję Jezusa w Komunii św. proszę Go gorąco, aby raczył uleczyć język mój, bym nim nie obrażała ani Boga, ani bliźnich. Pragnę, aby język mój nieustannie wysławiał Boga. Wielkie są błędy języka. Dusza nie dojdzie do świętości, jeżeli nie będzie uważać na język swój.” (Dz. 92)

 

Wpis: 19 kwietnia godz. 12:15  

sobota, 18 kwietnia 2026

Cytaty z "Dzienniczka" św. Faustyny

 

*Miłość moja nikogo nie zawodzi.

*Jakim jest Bóg w istocie swojej, nikt nie zgłębi, ani umysł anielski, ani ludzki. Poznawaj Boga przez rozważanie przymiotów Jego.

*Nie lękaj się, Ja jestem z tobą.

*Umacniaj się do walki.

*Pragnę, abyś głębiej poznała moją miłość, jaką pała moje serce ku duszom, a zrozumiesz to, kiedy będziesz rozważać moją mękę. Wzywaj mojego miłosierdzia dla grzeszników, pragnę ich zbawienia. Kiedy odmówisz tę modlitwę za jakiego grzesznika z sercem skruszonym i wiarą, dam mu łaskę nawrócenia. Modlitewka ta jest następująca: O Krwi i Wodo, któraś wytrysnęła z Serca Jezusowego, jako zdrój miłosierdzia dla nas - ufam Tobie.

*Te dwa promienie oznaczają krew i wodę- blady promień oznacza wodę, która usprawiedliwia dusze; czerwony promień oznacza krew, która jest życiem dusz... Te dwa promienie wyszły z wnętrzności miłosierdzia mojego wówczas, kiedy konające serce moje zostało włócznią otwarte na krzyżu. Te promienie osłaniają dusze przed zagniewaniem Ojca mojego. Szczęśliwy, kto w ich cieniu żyć będzie, bo nie dosięgnie go sprawiedliwa ręka Boga. Pragnę, ażeby pierwsza niedziela po Wielkanocy była świętem Miłosierdzia.

Proś wiernego sługę mojego, żeby w dniu tym powiedział światu całemu o tym wielkim miłosierdziu moim, że kto w dniu tym przystąpi do Źródła Życia, ten dostąpi zupełnego odpuszczenia win i kar.

*Nie znajdzie ludzkość uspokojenia, dopokąd się nie zwróci z ufnością do miłosierdzia mojego.

piątek, 17 kwietnia 2026

Z "Dzienniczka" św. Faustyny (4)

 

„Napisz to: nim przyjdę jako Sędzia sprawiedliwy, przychodzę wpierw jako Król miłosierdzia. Nim nadejdzie dzień sprawiedliwy, będzie dany ludziom znak na niebie taki. Zgaśnie wszelkie światło na niebie i będzie wielka ciemność po całej ziemi. Wtenczas ukaże się znak Krzyża na niebie, a z otworów, gdzie były ręce i nogi przebite Zbawiciela, będą wychodziły wielkie światła, które jakiś czas będą oświecać ziemię. Będzie to na krótki czas przed dniem ostatecznym.” (Dz. 83)

środa, 15 kwietnia 2026

Z "Dzienniczka" św Faustyny (3)

 

Milczenie jest mieczem w walce duchowej; nie dojdzie do świętości nigdy dusza gadatliwa. Ten miecz milczenia obetnie wszystko, co by się przyczepić do duszy chciało. Jesteśmy wrażliwi na mowę i zaraz wrażliwi chcemy odpowiadać, a nie zważamy na to, czy jest w tym wola Boża, żebyśmy mówili. Dusza milcząca jest silna, wszystkie przeciwności nie zaszkodzą jej, jeżeli wytrwa w milczeniu. Dusza milcząca jest zdolna do najgłębszego zjednoczenia się z Bogiem, ona żyje prawie zawsze pod natchnieniem Ducha Świętego. Bóg w duszy milczącej działa bez przeszkody. (Dz. 478)

 

Wpis: 16 kwietnia godz. 8:35

Z "Dzienniczka" sw. Faustyny (2)

 

„Powiedział mi dziś Jezus: - pragnę, abyś głębiej poznała Moją miłość, jaką pała Moje serce ku duszom, a zrozumiesz to, kiedy będziesz rozważać Moją Mękę. Wzywaj Mojego miłosierdzia dla grzeszników, pragnę ich zbawienia. Kiedy odmówisz tę modlitwę za jakiego grzesznika z sercem skruszonym i wiarą, dam mu łaskę nawrócenia. Modlitewka ta jest następująca:

- O Krwi i Wodo, któraś wytrysnęła z Serca Jezusowego, jako zdrój Miłosierdzia dla nas - ufam Tobie.” (Dz.187)

 

Wpis: 15 kwietnia godz. 9:00

wtorek, 14 kwietnia 2026

Z "Dzienniczka" św. Faustyny

 

„O jak wielki jest Pan i Bóg nasz i niepojęta jest świętość Jego. Nie będę się kusić opisywać tej wielkości, bo niedługo ujrzymy Go wszyscy jakim jest. Zaczęłam błagać Boga za światem słowami wewnętrznie zasłyszanymi.

Kiedy tak się modliłam, ujrzałam bezsilność Anioła i nie mógł wypełnić sprawiedliwej kary, która się słusznie należała za grzechy. Z taką mocą wewnętrzną jeszcze się nigdy nie modliłam jako wtenczas. Słowa, którymi błagałam Boga są następujące: Ojcze Przedwieczny, ofiaruję Ci Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo najmilszego Syna Twojego, a Pana naszego Jezusa Chrystusa za grzechy nasze i świata całego; dla Jego bolesnej Męki miej Miłosierdzie dla nas.

Na drugi dzień rano, kiedy weszłam do naszej kaplicy, usłyszałam te słowa wewnętrznie: -Ile razy wejdziesz do kaplicy - odmów zaraz tę modlitwę, której cię nauczyłem wczoraj. Kiedy odmówiłam tę modlitwę, usłyszałam w duszy te słowa: - Modlitwa ta jest na uśmierzenie gniewu Mojego, odmawiać ją będziesz przez dziewięć dni na zwykłej cząstce różańca w sposób następujący: najpierw odmówisz jedno Ojcze nasz i Zdrowaś Maryjo i Wierzę w Boga, następnie, na paciorkach Ojcze nasz mówić będziesz następujące słowa:

Ojcze Przedwieczny, ofiaruję Ci Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo najmilszego Syna Twojego, a Pana naszego Jezusa Chrystusa na przebłaganie za grzechy nasze i świata całego;

na paciorkach Zdrowaś Maryjo, będziesz odmawiać następujące słowa:

Dla Jego bolesnej Męki miej miłosierdzie dla nas i świata całego.

Na zakończenie odmówisz trzykrotnie te słowa:

Święty Boże, Święty Mocny, Święty Nieśmiertelny - zmiłuj się nad nami i nad całym światem." [Dz., 474-476]


Wpis: 14 kwietnia godz. 10:55

poniedziałek, 13 kwietnia 2026

Krzepiące słowa z "Dzienniczka" św. Faustyny

 

Im większy grzesznik, tym ma większe prawa do miłosierdzia Mojego." (Dz. 723)

Niech się nie lęka zbliżyć do Mnie żadna dusza, chociażby grzechy jej były jako szkarłat. (Dz. 699)

Niechaj się nie lęka do Mnie zbliżyć dusza słaba, grzeszna, a choćby miała więcej grzechów niż piasku na ziemi, utonie wszystko w otchłani miłosierdzia Mojego. (Dz.1059)

Niech pokładają nadzieję w miłosierdziu Moim najwięksi grzesznicy. Oni mają prawo przed innymi do ufności w przepaść miłosierdzia Mojego. Córko Moja, pisz o Moim miłosierdziu dla dusz znękanych. Rozkosz sprawiają Mi dusze, które się odwołują do Mojego miłosierdzia. Takim duszom udzielam łask ponad ich życzenia. Nie mogę karać, choćby był największym grzesznikiem, jeżeli on się odwołuje do Mej litości, ale usprawiedliwiam go w niezgłębionym i niezbadanym miłosierdziu swoim. (Dz. 1146)

Duszo w ciemnościach pogrążona, nie rozpaczaj, nie wszystko jeszcze stracone, wejdź w rozmowę z Bogiem swoim, który jest miłością i miłosierdziem samym. (Dz. 1486).  

Choćby dusza była jak trup rozkładająca się i choćby po ludzku już nie było wskrzeszenia, i wszystko już stracone - nie tak jest po Bożemu, cud miłosierdzia Bożego wskrzesza tę duszę w całej pełni. (Dz. 1448)

 

Wpis: 13 kwietnia godz. 9:00

niedziela, 12 kwietnia 2026

List wdzięczności w święto BOŻEGO MIŁOSIERDZIA

 Najdroższy Panie Jezu! 

Moja lista wdzięczności jest baaaaaaaardzo długa! Pan Bóg nieustannie stawia na mojej drodze ludzi, od których doświadczam dobra, od których ciągle się uczę… Dziś jednak myślę o Tobie, Najdroższy Jezu! Jesteś bowiem  najważniejszy wśród wszystkich, którym winna jestem wdzięczność! Wprawdzie jesteś Osobą Boską, ale to nie może umniejszyć rangi moich uczuć, wręcz przeciwnie – potęguje ogromną falę wdzięczności. Zdałam sobie sprawę, że ci wszyscy ludzie, którym winna jestem wdzięczność, to przecież nikt inny, jak nikły odblask Twojej Osoby! Ale przed nimi stoisz zawsze Ty, mój Najdroższy Przyjacielu, który trwasz przy mnie od ponad osiemdziesięciu pięciu lat niezmiennie, prowadzisz przez wszystkie zawiłe ścieżki życia i nigdy mnie nie opuszczasz – nawet wtedy, gdy zdarzy mi się od Ciebie oddalić. Zatem do Ciebie kieruję list z wyrazami wdzięczności.

Wiem, że nigdy nie zdołam Ci odpłacić za wielkie dobro, które otrzymuję od Ciebie każdego dnia i nigdy nie zdołam wyrazić w pełni wdzięczności, która przepełnia moje serce! Każde słowo byłoby zbyt słabe, by odzwierciedlić to, co myślę i czuję.

Nie dość bowiem, że w czasie ostatniej wieczerzy ustanowiłeś Najświętszy Sakrament, zostawiając nam swoje Ciało i Krew w postaci Komunii św., to jeszcze za pośrednictwem s. Faustyny wskazałeś ludzkości na swoje miłosierdzie w pięknym obrazie. Tej ludzkości, która jest tak niewdzięczna, która każdego dnia obraża Cię strasznymi grzechami, lekceważy Cię... A Ty, nie bacząc na nasze winy, przychodzisz i mówisz tak po prostu: „Obiecuję, że dusza, która czcić będzie ten obraz, nie zginie. Ja sam bronić jej będę jako swej chwały. Podaję ludziom naczynie, z którym mają przychodzić po łaski do źródła miłosierdzia. Tym naczyniem jest obraz z podpisem: „Jezu, ufam Tobie!”

Prawa ręka, wzniesiona w górę, nieustannie błogosławi wszystkim bez wyjątku, a Ty zdajesz się wołać: „Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni jesteście, a Ja was pokrzepię.”

Panie mój! Jak nie wyrazić Ci wdzięczności za ten cudowny obraz? Jak nie powiedzieć Ci, że kocham Cię, choć tak nieudolnie? Czy kiedykolwiek zdołam Ci się naprawdę odwdzięczyć za Twoją miłość, za nieustanne pragnienie niesienia pomocy? Wiem, ile Ci zawdzięczam w całym swoim życiu, każdego dnia; ile razy przybywasz mi z pomocą w sprawach wielkich i małych, jak strzeżesz zarówno mnie, jak i moją rodzinę, jak mnie wspierasz nieustannie, jak kierujesz moimi myślami i czynami!

Gdy doświadczam różnych przeciwności losu, Ty, Jezu, stajesz się moją jedyną „deską ratunku”; nigdy jeszcze mnie nie zawiodłeś. Nie zawsze udzielasz mi pomocy na miarę moich oczekiwań; często otrzymuję łaski, których zupełnie się nie spodziewałam, a są one potrzebne bardziej przy kształtowaniu ducha niż ciała.

Ty, Jezu, jesteś dla mnie nieustannym źródłem, z którego zawsze mogę czerpać. W Tobie znajduję wszystko, co jest mi potrzebne. Jeśli upadam na duchu, Ty podnosisz mnie, od Ciebie otrzymuję wewnętrzną siłę. Jeśli zgrzeszę, u Ciebie znajduję miłosierdzie, otrzymuję przebaczenie i odzyskuję pokój. W trudnych chwilach Ty mnie pokrzepiasz i zasilasz mocą Bożą. Jeśli potrzebuję rady, otuchy i pomocy, w Tobie ją znajduję.

Ufam Ci bezgranicznie i wierzę w nieskończoną moc Twojej miłości i miłosierdzia! Ty pozwalasz mi trwać i kroczyć po krętych ścieżkach życia, w trudnej codzienności!

Pisanie o sobie, o swych najgłębszych uczuciach, nie jest czymś łatwym! Mam jednak świadomość, że w ten sposób – przyznając się publicznie do Ciebie, Jezu, i głosząc Twoje Miłosierdzie, spłacam wobec Ciebie dług wdzięczności.

Mogę śmiało powiedzieć, że całe moje życie – chociaż niewolne od trosk, zawirowań i trudności – jest nieustannym doświadczaniem Bożej miłości i opieki. Ciebie, Panie Jezu, uważam za największego swego Przyjaciela, który nigdy mnie nie zawiódł.

 

Wpis: 12 kwietnia godz. 12:10

sobota, 11 kwietnia 2026

Dziedzictwo po Rodzicach

 

W kontekście wczorajszych wspomnień o kwietniowych datach nasunęły mi się refleksje o moich śp. Rodzicach… Wracam do nich pamięcią, ciągle przypominają mi się ich wskazania, ich postawa w różnych (nie zawsze łatwych!) okolicznościach. Ogołoceni z wszelkiego dobra materialnego przez komunistyczny ustrój – zawsze niezłomnie trwali przy Bogu i  Jego przykazaniach! Otrzymałam od nich niezwykle bogatą spuściznę – w postaci wartości duchowych. Nauczyli mnie tak wiele! A czego mnie nie nauczyli? Okazuje się, że bardzo wielu rzeczy!

Zatem… nie nauczyli mnie lekceważenia Bożych praw;

obojętności na krzywdę;

odporności na zło;

braku wrażliwości;

przebiegłości i cwaniactwa;

kłamstwa i obłudy;

tchórzostwa;

lekceważenia człowieka, kimkolwiek on jest;

udawania kogoś, kim nie jestem;

kamuflowania uczuć;

rozpychania się łokciami…

 Z tym „posagiem” żyje się trudniej, ale na pewno piękniej i ciekawiej!!! Zwłaszcza, gdy podobne „braki” dostrzeże się u jakiejś bratniej duszy! 

 

Wpis: 11 kwietnia godz. 9:50

czwartek, 9 kwietnia 2026

Moje kwietniowe kalendarium

 

Kwiecień nabrzmiały jest różnymi ważnymi datami w mojej rodzinie – począwszy od pierwszego dnia, w którym to odszedł nasz ukochany wujek Jasiu, brat mojego ojca. Mówiliśmy, że spłatał nam prima-aprilis(owego) figla, zawsze bowiem promieniował radością, która udzielała się nam wszystkim. Z wykształcenia nauczyciel. Krok po kroku osiągał coraz wyższe stopnie – aż do kuratora Poznańskiego Okręgu Szkolnego. Wielka postać! Ale nie ze względu na pełnione funkcje! Śp. Jan Stoiński był wielkim przyjacielem nie tylko młodzieży, ale i każdego człowieka!

Po dwóch tygodniach od jego śmierci zmarła jego żona Helena – nasza kochana ciocia Lena. Piękna kobieta, piękny człowiek!  

Kolejne dni kwietnia – to także ważne rocznice, które wspominam z rozrzewnieniem… 4 kwietnia urodził się mój drugi syn Zbyszek.

12 kwietnia przypada 88. rocznica ślubu moich rodziców.  

14 kwietnia 1976 r. odszedł do wieczności mój ukochany Ojciec Stefan. Jak wiele mu zawdzięczam! Zarówno jemu, jak i Mamie, z którą tworzyli wspaniały związek małżeński! Moja wdzięczność wciąż trwa; nieustannie czerpię z ich wskazań i przykładu. Bo moi Rodzice – to niewyczerpane źródło miłości i mądrości!

17 kwietnia zmarła moja kochana bratowa Teresa.

18 kwietnia  - wiele, wiele lat później urodziła się moja wnuczka Martusia; a 28 kwietnia jej mama Ania.

I jeszcze jedna ważna data w moim życiu: 29 kwietnia 1967 roku – mój ślub z Józefem Pelczarem, z którym dane mi było przeżyć 48 lat.


Jak widać – kwiecień nabrzmiały jest ważnymi datami w moim życiu. Wspomnienia wciąż chowam w sercu!

 

Wpis: 9 kwietnia godz. 9:30

środa, 8 kwietnia 2026

Radość wielkanocna trwa!

 

Trwamy w oktawie wielkanocnej…

O czym można pisać, gdy ona trwa – w sercach ludzi na całym świecie? Tylko o radości!

O wielkiej radości, bo pusty grób jednoznacznie mówi o zwycięstwie Chrystusa!

O radości płynącej z wiary, że Chrystus, który pokonał śmierć, pokona wszelkie zło!

O radości w naszych sercach, bo zamieszkał w nich żywy Jezus!

O radości w naszym kościele, bo jego mury drżą od donośnego śpiewu na cześć Zmartwychwstałego!

O radości w rodzinach, bo gromadzimy się przy wspólnym stole!

O radości w przyrodzie, bo i ona głosi chwałę Pana!

O wielkanocnej radości głoszą nasi kapłani. 

Czym zatem jest wielkanocna radość?

Jest dziękczynieniem, wdzięcznością Bogu za cud zmartwychwstania.

Jest nadzieją.

Jest uśmiechem, którym obdarowujemy bliźnich.

Radość płynie z życia w łasce uświęcającej!

Św. Tomasz z Akwinu głosił: Każdy, kto chce postępować duchowo, musi posiadać radość!

 

Wpis: 8 kwietnia godz. 10:45

wtorek, 7 kwietnia 2026

Moja wielkanocna radość

Moja wielkanocna radość, to:

wspomnienie najszczęśliwszych lat dzieciństwa;

to złocista forsycja – symbol rodzącego się życia;

to zapach wiosny w domu i ogrodzie;

to gałązki bukszpanu na świątecznym stole;

To dom pachnący pieczonym plackiem…

 

To nasz kościół wypełniony po brzegi;

to ciepły, przyjazny uśmiech

naszego Ks. Proboszcza do wszystkich bez wyjątku;

to Boży entuzjazm Ks. Dawida;

to piękny śpiew Agnieszki i Piotra oraz chórzystów…

 

To CHRYSTUS – BÓG, który powstał z martwych

To wiara, że moje życie nie skończy się wraz ze śmiercią;

To ja - napełniona Bożą mocą, miłością i pokojem.

 

Tą radością dzielę się z Wszystkimi, kimkolwiek jesteście i gdziekolwiek mieszkacie…

PAN ZMARTWYCHWSTAŁ!!! Alleluja!!!

 

Wpis: 7 kwietnia godz. 9:45


sobota, 4 kwietnia 2026

 


Nasz  PAN JEZUS CHRYSTUS 

ZMARTWYCHWSTAŁ!

 PRAWDZIWIE ZMARTWYCHWSTAŁ!

Z życzeniami pięknęgo świętowania ZMARTWYCHWSTANIA naszego PANA JEZUSA CHRYSTUSA

 

DESYDERATA

    Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu - pamiętaj, jaki pokój może być w ciszy. Tak dalece, jak to możliwe nie wyrzekając się siebie, bądź w dobrych stosunkach z innymi ludźmi. Prawdę swą głoś spokojnie i jasno, słuchaj też tego, co mówią inni, nawet głupcy i ignoranci, oni też mają swoją opowieść. Jeśli porównujesz się z innymi, możesz stać się próżny lub zgorzkniały, albowiem zawsze będą lepsi i gorsi od ciebie.

Ciesz się zarówno swymi osiągnięciami jak i planami. Wykonuj z sercem swą pracę, jakakolwiek by była skromna. Jest ona trwałą wartością w zmiennych kolejach losu. Zachowaj ostrożność w swych przedsięwzięciach - świat bowiem pełen jest oszustwa. Lecz niech ci to nie przesłania prawdziwej cnoty; wielu ludzi dąży do wzniosłych ideałów i wszędzie życie pełne jest heroizmu.
     Bądź sobą, a zwłaszcza nie zwalczaj uczuć: nie bądź cyniczny wobec miłości, albowiem w obliczu wszelkiej oschłości i rozczarowań jest ona "wieczna" jak trawa. Przyjmuj pogodnie to, co lata niosą, bez goryczy wyrzekając się przymiotów młodości. Rozwijaj siłę ducha, by w nagłym nieszczęściu mogła być tarczą dla ciebie. Lecz nie dręcz się tworami wyobraźni. Wiele obaw rodzi się ze znużenia i samotności.

Jesteś dzieckiem wszechświata, nie mniej niż gwiazdy i drzewa, masz prawo być tutaj i czy jest to dla ciebie jasne czy nie, nie wątp, że wszechświat jest taki, jaki być powinien.

Tak więc bądź w pokoju z Bogiem, cokolwiek myślisz i czymkolwiek się zajmujesz i jakiekolwiek są twe pragnienia: w zgiełku ulicznym, zamęcie życia, zachowaj pokój ze swą duszą. Z całym swym zakłamaniem, znojem i rozwianymi marzeniami ciągle jeszcze ten świat jest piękny. Bądź uważny, staraj się być szczęśliwy. Autor: Max Ehrmann

 

Wpis: 4 kwietnia godz. 9:45

piątek, 3 kwietnia 2026

Wielki Piątek! Pan Jezus umiera na krzyżu.





Pasja wg objawień bł. Anny Katarzyny Emmerich. 

Fragment:

„Pod ciężarem korony cierniowej opadła najświętsza głowa na piersi; krew, sącząca się z mnóstwa ran, napływała do jam ocznych, oblewała włosy, brodę i spragnione otwarte usta. Szeroka korona cierniowa przeszkadzała Jezusowi podnieść twarz najświętszą, bez narażenia się na nowy, straszny ból. Pierś wydęta była gwałtownie i naprężona, pachy nasiąknięte strasznie, zapadłe, łokcie i piszczele u rąk jak powyrywane ze stawów. Pod wzdętą piersią widać było głęboką jamę; to brzuch tak zapadł się i naciągnął, niknąc prawie. Jak ręce, tak samo nogi i uda naciągnięte były straszliwie, że kości prawie się rozchodziły. Mięśnie i poraniona skóra tak boleśnie były naciągnięte, że można było wszystkie kości policzyć. Krew sączyła spod potężnego gwoździa, przykuwającego najświętsze nogi, i spływała po krzyżu na ziemię. Całe ciało pokryte było ranami, czerwonymi pręgami, guzami, siniakami, plamami brunatnymi, żółtymi i sinymi, miejscami skóra była zdarta i przeświecało żywe, krwawe ciało. Zaschłe rany otwarły się na nowo wskutek gwałtownego naprężenia i krwawiły obficie. (…) Mimo jednak tak ohydnego sponiewierania, niewypowiedzianie szlachetnym i wzruszającym był widok tego Najświętszego Ciała naszego Pana na krzyżu; co więcej, Syn Boży, odwieczna Miłość, ofiarująca się w czasie, był pięknym, czystym i świętym, nawet w tym pogruchotanym ciele Baranka wielkanocnego, obciążonego grzechami wszystkich ludzi.”

 

Wpis 3 kwietnia godz. 9:30