wtorek, 9 czerwca 2026

Jak pokonać kryzys

 

"Kryzys rozpoczyna się wstrząsem. Zaistniała sytuacja zabiera dotychczasową równowagę i wydaje się nie dawać żadnej alternatywy. Milczy własna mądrość człowieka; milczą bliscy, jak przyjaciele Hioba; milczeć zdaje się i sam Ojciec.

Jego milczenie nie jest jednak dowodem nieobecności. (…)

Żywioły pytań, które przewalają się w tobie, nie objawią ci Ojca. Dopiero gdy przeminą i ustąpią miejsca ciszy, możliwe staje się spotkanie. Stawanie się milczącym, wchodzenie w milczenie jest naturalną reakcją, pojawiającą się spontanicznie, bez twojej woli. Gdy przebrzmią pytania, na które nie znalazłeś odpowiedzi, rodzi się w tobie przestrzeń milczenia. (…)

Poczucie zagubienia i natłoku pytań trzeba cierpliwie przeczekać, jak Eliasz przeczekał kolejne żywioły. Nie wolno wówczas podejmować żadnych istotnych decyzji prowadzących do zmian. Pamiętajmy, że czas kryzysu jest czasem głębokiego odczucia własnej nędzy oraz czasem szczególnie intensywnego działania szatana. Pragnie on przerazić cię prawdą o twojej słabości i utrwalić w postawie rezygnacji. Łatwiej mu to wówczas przyjdzie niż kiedykolwiek indziej. Nakłania zatem do wycofania się z podjętych wcześniej postanowień,  mówiąc, że nie mają szans realizacji. (…)

W natłoku pytań szatan chce przemycić do twojego serca myśl o Ojcu jako twoim rywalu, który jest ci przeciwny, który nie chce twojego szczęścia, który nie pozwala realizować ci własnej wolności. Tak przedstawił Go pierwszym ludziom w Raju. Zniszczył nić zaufania stworzenia do Stwórcy. Od tamtej chwili zaufanie jest prawdziwym trudem.

Żywioł pytań, (…) stawia ci przed oczy prawdę o tym, jak bardzo jesteś jeszcze przywiązany do własnej perspektywy widzenia, jak bardzo jesteś skoncentrowany na sobie, a nie na przewidującej mądrości Ojca. Tylko trudne momenty życia mogą odkryć ci tę prawdę. Upokorzenia, cierpienia, zmęczenie, jakiekolwiek zakwestionowanie przez innych – to wszystko pomaga ci poznać siebie. Na­wet drobne przykrości ujawniają skryty bunt, uświadamiając, jak trudno ci zgodzić się na coś, co uderza w twoje życie, co burzy plany i zamiary. Bardzo cierpimy, jeśli nie spełnia się to, co sami dla siebie wymarzyliśmy i zaplanowaliśmy. Święty Ignacy z Loyoli daje jeszcze jedną dobrą radę na ten burzliwy okres kryzysu. „Ten kogo ogarnęło strapienie niech trwa w cierpliwości, która jest przeciwna udrękom, jakie na niego przyszły i niech myśli, że wkrótce go ogarnie pociecha”. Święty chce, byś uświadomił sobie czasowość doświadczenia kryzysu i sięgnął po najważniejszy dostępny ci oręż – cierpliwość. Kłamliwe działanie szatana zmierza do wmówienia ci, że stan ten będzie trwał bardzo długo lub że nie będzie miał końca. Łatwo jest poddać się takiej sugestii. Tymczasem doświadczenie kryzysu przychodzi i odchodzi, tak jak przychodzi i odchodzi zima. Po zimie Ojciec zawsze daje wiosnę pocieszenia." Cdn. ( Źródło: karmel.pl

 

Wpis: 9 czerwca godz. 10:40

poniedziałek, 8 czerwca 2026

Modlitwa w moim życiu

 

Jakiś czas temu poproszono mnie, abym napisała o modlitwie w moim życiu i podzieliła się swoim doświadczeniem w tej sprawie. Spróbuję, chociaż nie wszystko jest „na sprzedaż”, są bowiem takie zakamarki duszy, które pragniemy zachować wyłącznie dla siebie.

Zacznę od tego, że modlitwa odgrywa bardzo ważną rolę w moim życiu codziennym. Jest dla mnie chwilą wyciszenia, rozmowy z Bogiem oraz źródłem siły i nadziei. Dzięki modlitwie wiem, że nigdy nie jestem sama, nawet w trudnych momentach życia. Nie traktuję jej jako obowiązku, lecz jako spotkanie z Panem Jezusem, który zawsze mnie słucha.

A jak to wygląda od początku? Każdy dzień rozpoczynam znakiem Krzyża świętego, dziękuję za szczęśliwie przeżytą noc i proszę o kolejny dobry dzień, o błogosławieństwo dla mnie oraz mojej rodziny. Ogarniam dobrymi myślami nie tylko bliskich i przyjaciół, ale i wrogów.

Powierzając Jezusowi kolejny dzień życia, mam pewność, że Jego święta obecność będzie mi towarzyszyć przez kolejne godziny aż do schyłku dnia.

Modlitwa daje mi poczucie bezpieczeństwa. Oddaję z ufnością Bogu swoje troski i pragnienia, proszę o pomoc w rozwiązaniu trudnych spraw. Dodaję, że zawsze zgodnie z wolą Bożą. Wielokrotnie przekonałam się, że właśnie w zgodzie na wolę Bożą tkwi najlepsze rozwiązanie życiowych spraw.

I co dalej? Pominę szczegóły, które obnażyłyby zbyt mocno intymność mojej modlitwy, dodam tylko, że w każdy mój dzień wpisana jest Msza święta oraz Różaniec. To bardzo pomaga. W czym? We wszystkim, co robię, myślę i czuję!

 Wieczorem dziękuję Bogu za dobro, które mnie spotkało, ale także za porażki, które uczą pokory i życia w świadomości, że jestem ułomnym człowiekiem i sama z siebie nic nie potrafię.

Modlitwa uczy mnie również zaufania, że nawet jeśli nie wszystko dzieje się po mojej myśli, Bóg zawsze wie, co jest dla mnie najlepsze.

Modlitwa to nie tylko prośba o pomoc. Bardziej dziękuję niż proszę. Wyrażam wdzięczność za każdy dzień, za wszystkie dobre chwile. Dzięki temu bardziej doceniam to, co mam, i uczę się dostrzegać dobro wokół siebie. Modlitwa pomaga mi także przebaczać. To  trudne – zwłaszcza wobec ludzi, którzy nas krzywdzą, ale z pomocą Bożą możliwe.

Uważam, że modlitwa jest bardzo potrzebna każdemu z nas, pomaga odnaleźć sens życia i budować wewnętrzny pokój. Modlitwa jest dla mnie niezwykle ważna! Jest wartością bezcenną!

Ps. Mam pełną świadomość, że nie napisałam niczego odkrywczego, bo zapewne wielu z Was bardzo podobnie przeżywa spotkanie z Jezusem w modlitwie. Ale to dobrze, że jest nas wielu, bo w ten sposób oddajemy hołd Najwyższemu!

 

Wpis: 8 czerwca godz. 9:30

niedziela, 7 czerwca 2026

Inne refleksje o ciszy wewnętrznej

 

Wewnętrzny spokój jest bardzo ważny w relacjach z ludźmi. W spokoju  łatwiej można okazać cierpliwość, dobroć i zrozumienie dla błędów innych ludzi; słuchać innych oraz szanować ich uczucia.

Słuchać drugiego człowieka – to wielka, godna podziwu umiejętność! Jakże trudna, ale jak bardzo dziś potrzebna, gdy ludzi przytłacza wiele spraw, z którymi sobie nie radzą. I pragną się nimi podzielić. Nie chodzi o to, aby radzić, ale po prostu wysłuchać.

Rodzi się nieodparcie pytanie, jak odnaleźć ciszę. Doskonałym nauczycielem w tej materii jest św. Faustyna, która – sama będąc wzorem istoty skupionej i wyciszonej - wiele razy podkreśla wielką wartość wewnętrznego spokoju (i ładu!) w swoim „Dzienniczku”: „Cierpliwość, modlitwa i milczenie wzmacniają duszę. Są chwile, w których dusza powinna milczeć. (…) Wtedy trzyma się całą siłą Boga, w takich chwilach żyje wyłącznie wiarą.”

Gdzie odnaleźć ciszę wewnętrzną? Możliwości jest wiele. Na pewno w modlitwie, która jest przecież niczym innym, jak rozmową z Bogiem. Także kontakt z przyrodą daje nam chwile wytchnienia, a co za tym idzie – wewnętrzną ciszę, kojącą skołatane nerwy.

 Także muzyka! Śp. pan Jerzy Waldorff akcentował niezaprzeczalną wartość muzyki w relacjach międzyludzkich. Często podkreślał, że muzyka łagodzi obyczaje.

Ciszy wewnętrznej na pewno sprzyja chwila samotności. Spacer po lesie, chwila refleksji czy ufna rozmowa z Bogiem mogą przynieść ukojenie i pomóc w uporządkowaniu myśli. I – co bardzo ważne! - w ciszy człowiek może lepiej usłyszeć własne sumienie oraz zastanowić się nad tym, co naprawdę liczy się w życiu. To właśnie wtedy rodzą się dobre decyzje, mądre przemyślenia i prawdziwa radość.

Człowiek, który potrafi się wyciszyć, łatwiej dostrzega obecność Boga i głębiej przeżywa modlitwę. W ciszy można odnaleźć odpowiedzi na trudne pytania oraz poczuć pokój, którego często brakuje w codziennym zabieganiu.

Cisza wewnętrzna zatem jest wielką wartością w życiu człowieka. Uważam, że każdy człowiek powinien znaleźć w swoim życiu czas na wyciszenie, ponieważ właśnie wtedy można odnaleźć pokój serca i prawdziwy sens życia.

 

Wpis: 7 czerwca godz. 12:25

sobota, 6 czerwca 2026

Wartość ciszy

 

O ciszy pisałam wielokrotnie… Ten temat wydaje mi się ciągle aktualny, bowiem współczesny człowiek często żyje w pośpiechu i hałasie. Każdego dnia atakuje nas mnóstwo informacji, płynących natrętnie z różnych mediów. Coraz trudniej znaleźć chwilę ciszy i zastanowić się nad sobą, nad swoim życiem.

O jaką to ciszę chodzi? Głównie o ciszę wewnętrzną. Jej wartość jest nie do przecenienia! Pozwala mi (i każdemu człowiekowi) nie tylko odpocząć, ale i lepiej zrozumieć samego siebie, zastanowić się nad sobą, swoimi wyborami życiowymi, relacją z drugim człowiekiem…

Pragnę podkreślić, że cisza wewnętrzna - to nie jedynie brak hałasu. To coś znacznie głębszego! To stan ducha, w którym człowiek odzyskuje  równowagę, spokój i harmonię.

Myślę, że można nawet pójść dalej w tym rozważaniu… Osoba, która potrafi zachować ciszę wewnętrzną, nie ulega łatwo złości, złym nastrojom czy panice, ma dystans wobec narastających problemów.

Ta cisza daje człowiekowi siłę do pokonywania trudności oraz spokojnego  podejmowania życiowych decyzji. Taka cisza – to rodzaj azylu, to schronienie. Cdn. …

 

Wpis: 6 czerwca godz. 10:20

piątek, 5 czerwca 2026

O moim przyjacielu Jezusie

 

Jakże ubogie byłoby życie,

jakże bezbarwne i smutne,

jak monotonne,

gdyby ON nie był wpisany

w moją codzienność,

w każdą chwilę dnia,

w moje myśli, uczucia,

we wszystko, co robię!

On jest!

Niesie nadzieję, pociesza, chroni,

jest niezawodnym Przyjacielem, Bratem,

moją Miłością największą!

Jest zawsze!

Jest w drugim człowieku -

może nie zawsze pięknym,

może zagubionym,

może chorym, który potrzebuje pomocy,

może w tym, który cierpi…

A także i w tym, co okazuje mi wrogość!

Jezus uśmiecha się do mnie,

uśmiechem rozjaśnia każdy dzień.

I pewnie zapytasz, czy nie za dużo o Nim?

Nie, zapewniam Cię!

Bo wszystko Mu zawdzięczam!

I radości, i smutki, które bierze na swe barki,

i ogrom łask niezasłużonych,

i przyjazne myśli;

i samo dobro, którego zliczyć nie umiem!

Jakże więc o Nim nie pisać?!

Jakże nie głosić Jego chwały?!  

 Wystarczy tylko poprosić,

aby stał się i Twoim Przyjacielem.

Na pewno Cię usłyszy

i… nie odmówi swojej miłości!

 

Wpis: 5 czerwca godz. 12:10

 

czwartek, 4 czerwca 2026


Boże Ciało - jedna z najpiękniejszych i najbardziej uroczystych tradycji naszego Kościoła. W tym wyjątkowym dniu gromadzimy się i łączymy w procesji, aby publicznie wyznać swoją wiarę w żywą obecność Pana Jezusa w  Najświętszym Sakramencie.

Procesja eucharystyczna, prowadząca ulicami miast i wsi do czterech ołtarzy, jest symbolem wędrówki Chrystusa pośród swojego ludu. Ozdobione kwiatami drogi, śpiew religijnych pieśni oraz wspólna modlitwa tworzą atmosferę skupienia, radości i duchowej jedności.

Uroczystość Bożego Ciała przypomina, że Eucharystia jest źródłem siły, miłości i nadziei dla każdego człowieka. To dzień szczególnego dziękczynienia za dar obecności Chrystusa, który nieustannie towarzyszy nam w codziennym życiu, umacnia naszą wiarę i prowadzi drogą dobra.

Niech Boże Ciało będzie dla nas czasem refleksji, pokoju serca oraz umocnienia więzi z Bogiem i drugim człowiekiem.

 

4 czerwca godz. 10:40


 

środa, 3 czerwca 2026

 

Kochać Jezusa dla Niego samego — to znaczy odnaleźć w Nim nie tylko pocieszenie, ratunek czy spełnienie własnych pragnień, ale umiłować Go całym sercem dlatego, że On jest. Nie dla darów, które daje, lecz dla Jego obecności. Nie z lęku przed samotnością ani z nadziei na nagrodę, lecz z zachwytu nad Jego miłością, łagodnością i prawdą.

To miłość, która nie stawia warunków. Taka, która trwa również wtedy, gdy modlitwa wydaje się nieusłyszana, gdy niebo milczy, a droga staje się coraz trudniejsza.

Kochać Jezusa dla Niego samego oznacza powiedzieć Mu: „Panie, nawet gdybyś nie dał mi nic poza sobą — Ty mi wystarczasz”.

Jest w tej miłości coś niezwykłego! Dusza przestaje szukać siebie, a zaczyna szukać Jego spojrzenia. Człowiek nie pyta już: „Co otrzymam?”, ale: „Jak mogę być bliżej Ciebie?”. Wtedy wiara staje się nie obowiązkiem, lecz tęsknotą. Modlitwa — nie tylko prośbą, lecz spotkaniem. A serce uczy się spoczywać w Bogu, jak dziecko w ramionach Ojca.

Kochać Jezusa dla Niego samego to także przyjąć Jego krzyż razem z Jego światłem. To pozostać wiernym nie tylko na Taborze zachwytu, ale i w ciszy i bólu Ogrodu Oliwnego. To wybierać Go każdego dnia — nie dlatego, że wszystko jest łatwe, lecz dlatego, że On jest godzien wszelkiej miłości.

I może właśnie wtedy człowiek odkrywa największą tajemnicę, że im bardziej kocha Jezusa bezinteresownie, tym bardziej sam staje się naprawdę kochany, przemieniony i wolny.

 

Wpis: 3 czerwca godz. 9:15

wtorek, 2 czerwca 2026

O czci NAJŚWIĘTSZEGO SERCA PANA JEZUSA

 

Najświętsze Serce Jezusa jest symbolem nieskończonej miłości Boga do każdego człowieka – miłości wiernej, miłosiernej i ofiarnej. To Serce, przebite na krzyżu, pozostaje otwarte dla wszystkich, którzy szukają pocieszenia, przebaczenia i pokoju.

Bóg nie jest daleki od ludzkich spraw, lecz kocha każdego człowieka bez granic. Wpatrując się w Najświętsze Serce Jezusa, uczymy się miłości pełnej dobroci, cierpliwości i przebaczenia. Ono jest źródłem nadziei dla strapionych, umocnieniem dla słabych i smutnych, schronieniem dla wszystkich, którzy pragną otuchy, miłości i pocieszenia.

Cześć oddawana Najświętszemu Sercu Jezusa wyraża się także w codziennym życiu: w życzliwości wobec bliźnich, w gotowości do niesienia pomocy potrzebującym, w przebaczeniu i wierności Bożym przykazaniom. Każdy akt dobroci i miłości jest odpowiedzią na miłość płynącą z Serca Pana Jezusa.

Niech czerwiec będzie dla nas czasem szczególnego zbliżenia do Jezusa. Niech Najświętsze Serce Pana Jezusa rozpala nasze serca gorliwością wiary, napełnia je pokojem i prowadzi drogą świętości. Z ufnością powtarzajmy słowa: „Najświętsze Serce Jezusa, ufam Tobie i poświęcam Ci całe moje życie.”

 

Wpis: 2 czerwca godz. 11:45

poniedziałek, 1 czerwca 2026

Czerwiec – miesiąc poświęcony Najświętszemu Sercu Pana Jezusa

 


Wkroczyliśmy w miesiąc czerwiec, który w tradycji Kościoła jest szczególnym czasem oddawania czci Najświętszemu Sercu Pana Jezusa.

Serce Jezusa jest symbolem nieskończonej miłości Boga do człowieka – miłości stałej, miłosiernej i ofiarnej, która obejmuje każdego z nas – niezależnie od statusu społecznego, od pełnionej w świecie funkcji, biednego i bogatego.

Wpatrując się w Najświętsze Serce, doświadczamy niezwykłego ciepła i miłości. Wiemy, że prawdziwa miłość potrafi przebaczać, cierpliwie czekać i nieustannie obdarowywać dobrem. Serce Chrystusa, przebite na krzyżu, jest otwarte dla wszystkich ludzi, zwłaszcza dla największych grzeszników. Zaprasza do zaufania, nawrócenia i życia w bliskości z Bogiem. Jest ratunkiem i kotwicą, przy której nigdy nie utoniemy!

Nabożeństwa czerwcowe z piękną litanią do Najświętszego Serca Pana Jezusa pomagają nam jeszcze bardziej zbliżyć się do naszego Pana i nieustannie odkrywać tajemnicę Bożej miłości.

W tym miesiącu powierzamy Jezusowi swoje rodziny, troski, radości i codzienne obowiązki, prosząc, aby Jego Serce przemieniało ludzkie serca na wzór swojej dobroci i pokoju.

Niech czerwiec stanie się dla nas czasem wdzięczności za bezgraniczną miłość Chrystusa oraz okazją do odnowienia wiary i zaufania.

Najświętsze Serce Pana Jezusa – zmiłuj się nad nami!

 

Wpis: 1 czerwca godz. 10:15


niedziela, 31 maja 2026

W ostatni dzień maja...

 


Żegnamy maj – miesiąc wyjątkowy, bo poświęcony Maryi. Przez trzydzieści jeden dni ku Niej wznosiły się nasze serca, czcząc Ciebie, Matko Ukochana, pod najpiękniejszymi tytułami w pieśniach i Litanii Loretańskiej. W kościołach, przy polskich kapliczkach przydrożnych rozbrzmiewały słowa miłości, wdzięczności i zawierzenia.

Maj odchodzi, pozostawia po sobie zapach kwitnących łąk, śpiew słowików i  wspomnienie wspólnych modlitw…

Żegnamy maj, ale nie Ciebie, Mateczko Najświętsza. Dziękujemy za Twoją obecność i prosimy: Nigdy nas nie opuszczaj i prowadź zawsze drogą wiary, nadziei i miłości.

Dziękujemy za ten piękny czas łaski, za chwile duchowej bliskości. Niech owoce majowych nabożeństw pozostaną w naszych sercach, a miłość do Matki Bożej umacnia nas w codziennym życiu. Nadal będziemy dzielić z Nią nasze radości, a także powierzać Jej nasze troski, nasze rodziny i przyszłość, ufając, że nadal będzie nas otaczać swoją matczyną opieką.

 

Wpis: 31 maja godz. 13:30

sobota, 30 maja 2026

Refleksje o szczęściu

 

Cóż to jest szczęście? – zapytał filozof. A co może powiedzieć zwyczajny śmiertelnik?

Szczęście nie bywa stałym elementem naszego życia, niestety! Przybiera  najróżniejsze oblicza. Bywa zachłyśnięciem, piękną chwilą, błyskiem, radością, mającą swe źródło w całkiem zwyczajnej  przyczynie! Niekiedy jest nią promyk słońca muskający twarz, trel słowika w letni wieczór czy śpiew kosa w wiosennej porze; budząca się do życia przyroda, kwitnące jabłonie, przyjazny uśmiech kogoś bliskiego, dobre słowo…

Jest zapewne jeszcze wiele powodów, dla których człowiek czuje się szczęśliwy - udane małżeństwo, narodziny dziecka, kochająca rodzina, spełnione marzenia, osiągnięcie wyznaczonego przez siebie celu… A w przypadku uczących się młodych ludzi – zdany egzamin, dobra ocena.

O szczęściu mówią filozofowie, piszą poeci i całkiem zwyczajni śmiertelnicy. Bo któż z nas nie chce być szczęśliwy, doświadczyć tego stanu?! Nawet – jeżeli jest to tylko   ulotna chwila, którą tak bardzo chciałoby się zatrzymać na dłużej.  A mija czasami bezpowrotnie.

Czy jest jakaś konkretna „recepta” na szczęście? Nie ma! Szczęście trwa w drobnych, ulotnych momentach, które tak łatwo przeoczyć w pośpiechu codzienności. I może właśnie dlatego jest ono tak cenne — bo nie da się go zatrzymać ani zamknąć w szkatułce. Można jedynie przyjąć z wdzięcznością i pozwolić mu rozświetlić choć fragment naszego życia.

Czasem trwa jedynie krótką chwilę, czasem pozostaje w sercu na długie lata jako piękne wspomnienie, do którego chętnie wracamy.

Myślę, że warto dostrzec perełki ukryte w zwyczajności, a wtedy zauważymy, że szczęście nie mieszka gdzieś daleko, w wielkich wydarzeniach, ale bardzo blisko — w codziennych chwilach, które czynią nasze życie pięknym i prawdziwym. „Kto nie umie się cieszyć z małych rzeczy, nie umie być szczęśliwy wcale” – powiada Epikur.

A oto inne spojrzenia na szczęście…

„Szczęście to być wdzięcznym za to, co masz, a nie tęsknić za tym, czego nie masz” – Rabbi Hyman Schachtel.

„Szczęście jest motylem: próbuj je złapać, a odleci. Usiądź w spokoju, a ono spocznie na twoim ramieniu” – Anthony de Mello.

„Szczęście znajduje się w tobie. Zaczyna się na dnie twojego serca, a ty możesz je wciąż powiększać, pozostając życzliwym tam, gdzie inni bywają nieżyczliwi; pomagając tam, gdzie już nikt nie pomaga; będąc zadowolonym tam, gdzie inni tylko stawiają żądania” – Phil Bosmans.

 

Wpis: 30 maja godz.9:40

piątek, 29 maja 2026

 

Orędzie Matki Bożej przekazane w Medjugorje

25 maja 2026 r.

Drogie dzieci! Niech ten czas będzie dla was

czasem modlitwy i postu.

Powróćcie, dzieci, do miłości Boga,

który jest waszym pokojem.

Jestem z wami, dzieci, i kocham was moją matczyną czułością.

Dziękuję wam,

że odpowiedzieliście na moje wezwanie.

(Za aprobatą Kościoła)

 

Wpis: 29 maja godz. 11:25

czwartek, 28 maja 2026

 

Gwiazdy już bledną

księżyc odpłynął

słonko nie może się przebić

przez chmur firanki

kolejny poranek

kolejny dzień życia

poranna modlitwa

płyną słowa z brewiarza

chwalą Boga psalmami

później paciorki różańca

nabożnie przesuwam

modlitwą ogarniam

przyjaciół i nieprzyjaciół

bo każdy z nich ważny…

 

Dzięki że jesteś Jezu kochany

daj nam dobry kolejny dzień

jasny promienny

piękny w modlitwie

i w dobrych czynach

czysty w marzeniach

daj ciszę serca

daj spokój sumienia

obdarz miłością do każdego człowieka

przykrości w samo dobro zamień

w bezsensie naucz szukać sensu

pokory płaszczem przyodziej…

środa, 27 maja 2026

 

Przeżywanie Mszy świętej - to przede wszystkim nasze osobiste spotkanie z Jezusem, który każdego dnia w różnych miejscach całego świata ponawia swoją mękę w Najświętszej Eucharystii.

To chwile, w których niebo dotyka ziemi, a człowiek — nawet pośród codziennych trosk i zmęczenia odnajduje pokój, nadzieję i światło prowadzące ku dobru.

Przeżywanie Mszy świętej — to spotkanie z Bogiem, który pragnie dotknąć ludzkiego serca swoją łaską; nauczyć pokory, skupienia i szacunku wobec sacrum. Dlatego nasze zachowanie powinno być wtedy pełne ciszy, uwagi i wewnętrznego pokoju.

W czasie Eucharystii nie jesteśmy jedynie widzami, lecz uczestnikami największej tajemnicy Miłości. Warto więc odłożyć wszystkie codzienne troski, aby sercem naprawdę być przy Chrystusie.

Bo właśnie w Eucharystii człowiek odnajduje siłę, ukojenie i nadzieję — bo tam Bóg pozostaje blisko każdego, kto przychodzi do Niego z otwartym sercem.

Każdy nasz gest, znak krzyża, postawa klęcząca czy wspólna modlitwa mają głęboki sens — są wyrazem wiary i obecności przed samym Bogiem.

 

Wpis: 27 maja godz. 13:00

wtorek, 26 maja 2026

Dzisiaj Święto Matki


                Moja Mama była kobietą niezwykłą!

Miała delikatne rysy i piękny uśmiech.

Byłam dumna, że mam taką Mamę!

Lubiłam z nią chodzić na spacery,

rozmawiać o sprawach dużych i małych,

słuchać jej opowieści o dawnych czasach,

patrzeć na nią…

Uczyła nas modlitwy, dobrego życia,

była ukojeniem i dobrocią samą,

była naszą ukochaną Mamą!

Ogarniała nas – dzieci - matczyną miłością,

była samą dobrocią, uśmiechem, czułością.

Jak wiele chciałabym jej jeszcze powiedzieć

poradzić się, poopowiadać…

Wierzę, że patrzysz na mnie z wysokiego nieba,

że wspierasz  modlitwą, gdy mi ciężko,

że jesteś ze mną, chociaż Cię nie ma

już tyle lat,

Mamo!



Wpis: 26 maja godz. 9:35


 

poniedziałek, 25 maja 2026

Marsz ku Niebu

 

Marsz ku niebu ma przedziwny kompas!

Ciągle ten sam kierunek -

jedyny, niezmienny i… bardzo żmudny!

Trudno wytrwać w tym marszu,

trudno nie zboczyć z drogi!

Wysiłek wielki, pot leci z czoła

i wcale niełatwo wszystkiemu podołać!

Bo tyle przeszkód piętrzy się na drodze;

bo droga ciągle jakby pod górę;

bo jakiś maruder kroczy z tyłu,

kulejąc na szlaku i trzeba mu pomóc.

Iluzja i głód ziemskiego szczęścia

bardzo przeszkadza w wytrwaniu!

I słońce tak mocno piecze z góry,

i deszcz niczym łzy oczy zalewa,

i wichry chłoszczą niemiłosiernie!

Ciągle trudności co niemiara.

I tak idziemy w tym marszu ku niebu -

czwórkami, parami, osobno,

w gromadzie czy solo…

Pomóż, Aniele Stróżu Kochany,

który podążasz tuż obok,

bym wytrwała

i nigdy nie zmieniła kierunku

tej drogi!

 

Wpis: 25 maja godz. 10:50

sobota, 23 maja 2026


„Owocem zaś ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie." (Ga 5,22-23)

Te piękne cechy dojrzewają w sercu człowieka otwartego na Boga; wzrastają w miarę upływu czasu. Im bardziej człowiek uczy się kochać, przebaczać, ufać i trwać w prawdzie, tym bardziej te owoce stają się widoczne w jego codzienności.

Na czele wszystkich cnót stoi miłość. To ona pozwala widzieć drugiego człowieka nie przez pryzmat jego błędów, lecz przez wartość, jaką posiada. Prawdziwa miłość nie jest tylko uczuciem — jest decyzją, by być przy kimś mimo trudności, by podnosić zamiast potępiać, by dawać dobro nawet wtedy, gdy samemu doświadcza się bólu.

Radość ducha rodzi się z wdzięczności — z dostrzegania małych cudów codzienności, z umiejętności cieszenia się obecnością drugiego człowieka, dobrym słowem, chwilą ciszy. Jest siłą, która podnosi serce wtedy, gdy wszystko wydaje się trudne. Radość nie oznacza życia pozbawionego cierpienia. To głęboka pewność, że nawet pośród burz istnieje nadzieja.

Pokój to harmonia serca, która pozwala człowiekowi nieść ukojenie tam, gdzie jest chaos. Człowiek pełen pokoju nie musi krzyczeć, by być słyszanym, ani ranić, by udowodnić swoją wartość. Jego obecność daje innym poczucie bezpieczeństwa. Pokój ducha rodzi się z zaufania — z przekonania, że nie wszystko musimy kontrolować, bo istnieje Ktoś większy od naszych lęków.

Cierpliwość jest cichą siłą ludzi dojrzałych. Uczy wytrwałości wobec trudności, łagodności wobec słabości innych i pokory wobec własnych ograniczeń. Dzięki cierpliwości człowiek potrafi czekać na dobro, nie poddając się zniechęceniu.

Uprzejmość i dobroć są językiem serca. Czasem jedno dobre słowo może uleczyć więcej niż długie rozmowy. W świecie pełnym pośpiechu i obojętności dobroć staje się czymś niezwykle cennym. To właśnie w małych gestach — w uśmiechu, pomocy, wysłuchaniu drugiego człowieka — objawia się piękno ludzkiej duszy.

Wierność oznacza trwałość mimo zmiennych okoliczności. To umiejętność pozostania wiernym wartościom, prawdzie, drugiemu człowiekowi i własnemu sumieniu. Wierność nie jest łatwa, ponieważ wymaga odwagi i wytrwałości, ale to właśnie ona buduje relacje, którym można zaufać.

Łagodność nie jest słabością. Przeciwnie — potrzeba wielkiej siły, by odpowiadać spokojem na gniew, dobrem na zło i przebaczeniem na krzywdę. Łagodny człowiek nie chce dominować nad innymi, lecz rozumieć i budować. Potrafi być stanowczy bez ranienia i prawdziwy bez poniżania. (Myśli pozbierane z różnych źródeł)

 

Wpis: Uroczystość Zesłania Ducha Świętego 24 maja godz. 7:41 

Moje dzieciństwo

 

Zatrzymane w kadrze pamięci

dzieciństwo sielskie anielskie

Mama z pięknym uśmiechem  i miłością

Ojciec surowy i wymagający

ale tak bardzo bardzo kochający

oboje piękni swoją czułością

mały braciszek z włoskami jak heban

i drugi mądry niezwykle i dobry

i dom rodzinny szczęścia ostoja

babcia Stanisława zawsze elegancka

i babcia Pelagia z pooraną twarzą

obydwie mądre i kochające

kościół tak bliski i tak wielki

że mógł ukryć wszystkie tajemnice serca

księża co nieśli i Boga i radość

szkoła pełna drogich koleżanek

nauczyciele surowi i mądrzy

co niejedną wieść umieli przemycić

i cmentarz tak wielki że mieści

tylu bliskich znajomych przyjaciół

i pamięć o nich

wspomnienia

 

Wpis: 23 maja godz. 10:50

piątek, 22 maja 2026

Promieniować Chrystusem!

 

Piękne słowa! Zastanówmy się, czy i jak przekładają się one na naszą postawę, nasze myśli, gesty, czyny – jednym słowem – na nasze życie.

A zatem – co znaczy promieniować Chrystusem, czyli być podobnym do Niego? To nie tylko mówić o miłości, ale stawać się jej cichym światłem dla drugiego człowieka. To mieć serce łagodne wobec słabych, cierpliwe wobec ludzi trudnych i wierne w najtrudniejszych chwilach życiowych doświadczeń.

Promieniować Chrystusem to nie błyszczeć własną wielkością, lecz nieść pokój tam, gdzie jest lęk, nadzieję tam, gdzie ktoś się smuci, i dobro tam, gdzie brak miłości i wieje chłodem.

To pozwolić, aby Jego światło przenikało naszą codzienność — zwyczajne rozmowy, ciche modlitwy, drobne uczynki, których nikt nie zauważa poza Bogiem.

To być jak płomień, który nie oślepia, ale ogrzewa. Jak obecność, przy której człowiek czuje się mniej samotny.

Promieniować Chrystusem znaczy kochać tak, aby inni, patrząc na nasze życie, mogli choć przez chwilę zobaczyć w nim odbicie Nieba.

Promieniować Chrystusem — to pozwolić, aby Jego miłość przeniknęła nasze myśli, spojrzenia, słowa i czyny tak głęboko, że staje się obecna wszędzie tam, gdzie jesteśmy. 

Promieniować Chrystusem to mieć serce otwarte na człowieka. To umieć dostrzec cierpienie ukryte za uśmiechem, samotność schowaną w ciszy i zmęczenie, którego nikt nie zauważa.

To być obecnością, przy której drugi człowiek odzyskuje wiarę, że nadal jest kochany, ważny i potrzebny.

To także odwaga życia w prawdzie i miłości w świecie, który często wybiera zło lub obojętność. Promieniować Chrystusem oznacza nie odpowiadać złem na zło. To codziennie wybierać dobro — nawet wtedy, gdy nikt tego nie widzi i nie docenia.

Promieniować Chrystusem to sprawiać, by ludzie po spotkaniu z nami czuli więcej dobra niż wcześniej. To nieść w sobie światło Nieba i pozostawiać jego ślad w ludzkich sercach. Bo najpiękniejszym świadectwem wiary nie są słowa — lecz życie, które swoją miłością przypomina innym, że Bóg jest blisko nas.


Wpis: 22 maja godz. 10:15