Ks. Piotr na początku zastrzega się, że
to zdarzyło się naprawdę, mimo że wydaje się tak nieprawdopodobne. „To, co
usłyszałem tamtej nocy, dotyczy bezpośrednio was, waszych domów, waszych rodzin, dzieci, wnuków. Dotyczy tego, co robicie każdego dnia, zupełnie nie wiedząc, że właśnie wtedy otwieracie drzwi
złemu.”
Kapłan przedstawia się, jest księdzem od
ponad 30 lat. Mówi, że to co zobaczył, wstrząsnęło nim do szpiku kości. „Zdarzyło
się to w styczniu, padał śnieg (w małym miasteczku na Podkarpaciu). Pewnej nocy
zadzwoniła matka, prosząco 0 przybycie do jej syna. Rodzice powiedzieli, że od
trzech tygodni coś się z nim dzieje. Lekarze, że to nerwica lub stres. Był to zwykły
pobożny dom, na ścianach święte obrazy. W swoim pokoju leżał ich syn Marcin – blady o okropnym spojrzeniu. Gdy kapłan się modlił, chłopiec przemówi nie
swoim głosem: „Wiem, po co przyszedłeś, ale ten chłopiec jest mój, zaprosił
mnie dobrowolnie." Ksiądz modlił się przez ponad 4 godziny. A diabeł cały czas
mówił, chcąc przestraszyć księdza. Mówił rzeczy, które dotyczyły nie tylko tego
księdza i chłopca, ale dotyczyły wszystkich ludzi. Ksiądz zrozumiał, jak zło
wchodzi do naszych domów i jak niszczy nasze rodziny.” Cdn. …
Wpis: 27 czerwca godz. 9:50