środa, 30 września 2026

 

„Bóg jest miłością, jest celem i przewodnikiem dla zagubionej ludzkości. Chrystus jest lekarstwem dla obolałego człowieka, woda Chrztu gasi i łagodzi każdy pożar. Opieraj każdą wiedzę na Chrystusie, wszystko inne cie niszczy. (…)

Człowiek będzie żył w rozpaczy i smutku, będzie niezadowolony i wiecznie spragniony, dopóki nie zjednoczy się z sercem Boga.

Zwróćcie się do siebie nawzajem, popatrzcie na siebie, posłuchajcie się wzajemnie, pozdrówcie, pocieszcie słowami miłości i otuchy, wyjdźcie z siebie i wyruszcie do swoich braci, obejmijcie się w miłości Chrystusa.

Niech twoje modlitwy do Pana skruszą skały i sprawią, że wytrysną z nich rwące strumienie. Skały usłyszą, a strumienie przemówią, wzniosą wołanie i oddadzą chwałę Bogu.” (Źródło: Św. Charbel, Orędzia z Nieba, s. 72-73)

 

Wpis: 30 września godz. 20:30

wtorek, 29 września 2026

W imieniny św. Michała Archanioła

 

Święty Michał Archanioł od wieków jest dla nas  symbolem wiary, odwagi i zwycięstwa dobra nad złem. Jego imię „Któż jak Bóg?!” i przypomina człowiekowi, że ponad wszystkimi trudnościami i lękami zawsze jest Bóg, który daje nadzieję i siłę.

Przedstawiany jest jako niezwyciężony obrońca, który staje w walce ze złem. Jest symbolem opieki i duchowej siły. Towarzyszy nam w trudnych chwilach i w samotności, pomaga pokonać strach i zagubienie.

Szczególnie wzruszające jest to, że Bóg nie pozostawia człowieka samego w jego trudnościach. Święty Michał jest dla nas znakiem tej Bożej opieki.

Jego przykład zachęca nas, byśmy każdego dnia stawali po stronie prawdy, miłości i wiary. Niech więc jego słowa „Któż jak Bóg?” będą dla nas przypomnieniem, że z Bogiem łatwiej przejść przez każdą życiową próbę.

Znaczenie św. Michała Archanioła dla ludzi pozostaje ponadczasowe. Jest on symbolem odwagi, ochrony, nadziei i zwycięstwa dobra nad złem. Jego obecność przypomina nam, że nawet w najtrudniejszych chwilach nie jesteśmy sami. Kiedy ogarnia nas lęk, zwątpienie lub poczucie bezsilności, warto pamiętać o jego wezwaniu: „Któż jak Bóg?”. To krótkie pytanie może stać się źródłem siły i nadziei.

Święty Michał uczy nas, że warto walczyć o dobro – nie tylko w wielkich sprawach, lecz także w codziennym życiu: poprzez dobre słowo, pomoc drugiemu człowiekowi, przebaczenie i odwagę stawania po stronie prawdy. Być może właśnie dlatego jego postać od wieków pozostaje tak bliska ludzkim sercom. Przypomina, że dobro, choć czasem ciche i niewidoczne, zawsze ma sens. A człowiek, który wybiera dobro, nigdy nie przegrywa naprawdę.

 

Wpis: 29 września godz. 9:20

poniedziałek, 28 września 2026

Ważne wskazania!

 

„Nieprzerwanie czyń dobro. (…) Patrz na swojego brata tak, jak patrzysz na siebie. Nigdy nie potępiaj ani nie osądzaj na podstawie tego, co widzisz. (…)

Patrz oczami na to, co zewnętrzne, a sercem na wnętrze. Se ce nie potępia.(…)

Miłość jest większa niż rozum. Logika miłości jest wznioślejsza niż logika umysłu. Wiedza pozbawiona miłości nie ma ducha, wiec działa destrukcyjnie na człowieka. (…)

Człowiek zdobywa coraz więcej wiedzy i coraz mniej mądrości. Teorie w ludzkich umysłach stały się jak mgła otulająca szczyty gór i przykrywająca doliny. Nie pozwalają one zobaczyć niczego takim, jakim jest naprawdę. (…)

Coraz więcej mówią, a coraz mniej się modlą. Rozwijają głębokie zainteresowania i płytkie relacje.” (Źródło: Św. Charbel, Orędzia z Nieba)

 

Wpis: 28 września godz. 9:40

niedziela, 27 września 2026

Jeżeli...

 

Jeżeli kiedykolwiek zwątpisz w miłość Chrystusa

i zaczniesz robić Mu wyrzuty, że cię nie widzi,

że cię nie kocha, że opuścił w biedzie,

że nie chce ci pomóc, że cię lekceważy…

Spójrz na krzyż, a wpierw na Jego drogę

usłaną naszymi grzechami;

Spójrz na Jego ręce pokrwawione od uderzeń;

Spójrz na Jego plecy poorane biczami;

Spójrz na Jego twarz, zalaną krwawymi łzami;

Spójrz Mu prosto w oczy – szczerze, prawdziwie!

Czy nie dostrzegasz w nich miłości?

Najprawdziwszej, jaka tylko zdarzyć się może

Jaką tylko Bóg ofiarować ci pragnie?!

Twoja droga krzyżowa jest Jego drogą!

On idzie z tobą, kroczy tuż obok!

Jest zawsze przy tobie,

przy mnie,

przy każdym z nas!

sobota, 26 września 2026

 Orędzie Matki Bożej Królowej Pokoju

z 25 września 2026:

„Drogie dzieci! Niech ten czas będzie czasem

modlitwy o pokój.

Wzywam was, abyście w waszych rodzinach

odnowili modlitwę różańcową w moich intencjach,

abym mogła pomnożyć wasze modlitwy

i wstawać się za wami u Najwyższego,

aby wysłuchał waszych modlitw i by dał wam pokój.

Dziatki moje, jestem z wami

i jak nigdy [dotąd] modlę się za was i z wami.

Dziękuję wam, że odpowiedzieliście na moje wezwanie. ”

(Z zatwierdzeniem kościelnym)

 

Wpis: 26 września godz. 12:10

piątek, 25 września 2026

Jeszcze inne myśli Świętych o błogosławieniu bliźnich

 

*Najważniejszy Pan Jezus: „Błogosławcie tych, którzy was przeklinają, módlcie się za tych, którzy was oczerniają.”

„Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują.”

*Św. Paweł: „Błogosławcie tych, którzy was prześladują. Błogosławcie, a nie złorzeczcie.”

„Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj.”

*Św. Augustyn: „Boże, nie rozumiem go, może nawet nie potrafię go teraz kochać uczuciowo, ale chcę pragnąć dla niego dobra.”

*Św. Teresa z Ávili przypomina, że wielka miłość Boga przejawia się w bardzo zwyczajnych czynach: cierpliwości, łagodności, znoszeniu innych i rezygnacji z własnego egoizmu.

*Św. Faustyna Kowalska:  Człowiek, który sam doświadcza miłosierdzia Boga, jest wezwany, aby przekazywać go innym. Oznacza to także powstrzymanie się od osądzania drugiego człowieka i powierzenie go Bogu.

*Św. Ojciec Pio: „Módl się za tych, którzy sprawiają ci ból.”

*Św. Teresa z Lisieux: „Nie trzeba dokonywać wielkich czynów, żeby błogosławić bliźniego. Może to być dobre słowo, modlitwa, cierpliwość, przemilczenie urazy, pomoc, niewypominanie komuś jego. *Św. Katarzyna ze Sieny podkreślała wartość modlitwy za innych i troski o ich życie duchowe.

„Boże, prowadź tę osobę ku dobru. Daj jej światło, nawet jeśli ja nie potrafię się z nią porozumieć.”

*Św. Jan Maria Vianney:  Zamiast mówić „On jest zły.” lepiej powiedzieć: „Boże, Ty znasz jego serce. Miej go w swojej opiece.”

*Św. Ignacy Loyola daje bardzo praktyczną formę błogosławienia: Nie budować w swoim sercu oskarżenia przeciwko drugiemu człowiekowi.

*Św. Tomasz z Akwinu

W teologii chrześcijańskiej miłość (caritas) jest rozumiana jako pragnienie dobra drugiej osoby ze względu na Boga. To pozwala zrozumieć, czym naprawdę jest błogosławienie. Nie musi ono oznaczać:
„Lubię cię.” Nie musi oznaczać: „Zgadzam się z tobą.” Nie musi oznaczać: „To, co mi zrobiłeś, było w porządku.”

Może oznaczać po prostu: „Chcę, żeby spotkało cię dobro. Chcę, żeby Bóg cię prowadził. Nie chcę twojej krzywdy.”

Pomocna jest bardzo prosta modlitwa:

„Panie, błogosław tej osobie.
Daj jej to, czego najbardziej potrzebuje.
Uzdrów w niej to, co zranione.
Prowadź ją ku dobru.
A mnie uwolnij od gniewu, żalu i pragnienia odwetu.
Niech Twoje dobro będzie większe niż moje zranienie."
Amen

 

Wpis: 25 września godz.11:00

środa, 23 września 2026

 


Dzisiaj Kościół katolicki czci pamięć św. Ojca Pio, a w szczególny sposób wszystkie grupy jego imienia, wśród nich Grupa Modlitwy św. Ojca Pio w naszej parafii w Przeźmierowie.

Przypominam jego piękne i krzepiące słowa: „Jestem całkowicie oddany każdemu człowiekowi. Każdy może powiedzieć: „Ojciec Pio jest mój”. Tak bardzo kocham moich braci, żyjących [razem ze mną] na wygnaniu. Kocham moich synów duchowych na równi z moją duszą, a nawet jeszcze bardziej. Ponownie ich zrodziłem dla Pana Jezusa w bólu i miłości.

Mogę zapomnieć o sobie samym, ale nie o moich duchowych dzieciach. Co więcej - zapewniam, że kiedy Pan mnie powoła do siebie, powiem Mu: „Panie, zostaję u bram nieba; wejdę tam dopiero wtedy, gdy zobaczę, że wchodzi ostatni z moich synów duchowych.” Bardzo cierpię z tego powodu, że nie będę mógł zdobyć dla Boga wszystkich moich braci. W pewnych momentach jestem bliski śmierci z powodu bólu serca na widok tylu cierpiących dusz, którym nie mogę przynieść ulgi oraz z powodu tylu bliźnich sprzymierzonych z szatanem.”


poniedziałek, 21 września 2026

Myśli i wskazania o błogosławieniu drugiego czlowieka

 

Przypomnijmy, jak wielcy Święci realizowali błogosławienie bliźnich…

Najpierw, czego uczy Chrystus:

„Błogosławcie tych, którzy was przeklinają, módlcie się za tych, którzy was oczerniają.” (Łk 6,28)

„Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują.” (Mt 5,44)

Pan Jezus uczy, że błogosławienie bliźniego jest przeciwieństwem przeklinania go w sercu. Można być z kimś w konflikcie, nazwać zło złem, a jednocześnie powiedzieć w modlitwie: „Boże, daj mu dobro, prowadź go, uzdrów to, co w nim chore, i zbaw go.”

Duchowość św. Franciszka z Asyżu była mocno skoncentrowana na dobru drugiego człowieka. W modlitwie prosił: „Panie, uczyń mnie narzędziem Twojego pokoju”. Błogosławienie bliźniego jest więc postawą, w której zamiast odpłacać złem, stajemy się dla niego narzędziem dobra.

Św. Teresa z Ávili podkreślała, że miłość Boga sprawdza się w konkretnym stosunku do ludzi. Nie wystarczy wzniosła modlitwa — miłość ma przełożyć się na cierpliwość, życzliwość i troskę o bliźniego.

Św. Jan od Krzyża pouczał, że człowiek powinien szukać dobra drugiego, nawet gdy nie otrzymuje od niego wdzięczności. To takie błogosławienie nieprzyjaciół.

Św. Augustyn wielokrotnie wskazywał, że miłość bliźniego jest nierozdzielna od miłości Boga. Nie możemy autentycznie kochać Boga, gardząc człowiekiem stworzonym przez Niego.


niedziela, 20 września 2026

Zastanówmy się nad wartością błogosławieństwa

 

Co pewien czas słyszymy w Ewangelii o błogosławieństwie. Znamy Osiem Błogosławieństw, wierzymy, że Pan Jezus błogosławi nam we wszystkich dobrych przedsięwzięciach.

A co dla nas – chrześcijan – znaczy błogosławieństwo? Jak ono przekłada się na nasze życie i relacje z innymi ludźmi? Czy umiemy i chcemy błogosławić drugiego człowieka – nawet jeżeli wyrządził nam przykrość?

Słowo „błogosławić” kojarzy się nam głównie z modlitwą, znakiem krzyża i słowami wypowiadanymi przez kapłana. Jednak myślę, że ma ono znacznie szersze znaczenie.

A zatem – co znaczy błogosławić drugiego człowieka? Znamy to najpierw z rodzinnego domu, gdy mama robiła nam znak krzyża na czole, a żegnała nas słowami: „Idź z Bogiem!”, pragnąc dla swego dziecka Bożej opieki oraz wszelkiego dobra. Powierzała go Bogu, modliła się za niego i odprowadzała wzrokiem pełnym miłości.

A jak to przełożyć na szersze kontakty?

W Piśmie Świętym czytamy: „Błogosławcie tych, którzy was prześladują; błogosławcie, a nie złorzeczcie.” Jezus pokazuje w ten sposób, że chrześcijańska miłość nie ogranicza się do ludzi, których lubimy. Błogosławić także tych, którzy wyrządzili nam krzywdę, oznacza zrezygnować z zemsty i powierzyć ich Bogu. Jest to decyzja, aby nie pozwolić, by zło drugiego człowieka przemieniło nasze własne serce.

Błogosławieństwo jest więc wyborem dobra. Możemy odpowiedzieć na krzywdę gniewem i nienawiścią, ale możemy też powiedzieć: „Jezu, Ty znasz tego człowieka lepiej niż ja. Znasz jego historię, rany i słabości. Prowadź go ku dobru.”

Najpełniejszym przykładem jest sam Jezus. Na krzyżu, mimo ogromnego cierpienia, modlił się: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią”.

Błogosławieństwo może przybierać różne formy, na przykład poprzez codzienne, proste gesty. Możemy pomodlić się za przyjaciela, który przeżywa trudności, powiedzieć komuś: „Niech Bóg cię prowadzi”, pocieszyć osobę cierpiącą, wysłuchać jej opowieści o trudach życia i w ten sposób okazać życzliwość. Czasem właśnie takie gesty stają się dla drugiego człowieka znakiem Bożej obecności.

Błogosławić to znaczy spojrzeć na człowieka nie tylko przez jego błędy, lecz także przez jego godność i możliwość przemiany. Tak, jak to robi Pan Jezus w stosunku do każdego z nas.

Błogosławienie jest czymś więcej niż wypowiedzeniem pięknych słów. Jest postawą serca i modlitwą, w której powierzamy drugiego człowieka Bogu: Prowadź go, strzeż, uzdrawiaj jego serce i pomóż mu odnaleźć dobro, zrozumieć swoje błędy.

W świecie pełnym złych osądów, hejtu, krytykanctwa i  niechęci błogosławieństwo jest cichym świadectwem Ewangelii. To wybór dobra zamiast zemsty, modlitwy zamiast przekleństwa i nadziei zamiast potępienia. W ten sposób człowiek, który błogosławi, sam staje się dla drugiego źródłem dobra i znakiem Bożej miłości.

 

Wpis: 20 września godz. 15:55

sobota, 19 września 2026

 

„Zastanów się teraz nad Osobą naszego Boskiego Zbawiciela. Jest On prawdziwym wcieleniem – nie duszy w ciele, lecz Boga w człowieczeństwie. Jest w Nim coś widzialnego, a mianowicie doskonała ludzka natura, która może trzymać narzędzia, głaskać dzieci po głowie, odczuwać pragnienie oraz myśleć i marzyć, jak inni ludzie.

Lecz jest w Nim coś niewidzialnego, czym jest Jego Boskość. Tej Boskości nie można zobaczyć, podobnie jak nie da się zobaczyć twojej duszy; choć można zobaczyć, jak działa przez Jego ludzką naturę, podobnie, jak twoja dusza działa przez twoje ciało. Podobnie, jak twe ciało i twoja dusza łączą się w jedną osobę, tak  w nieskończenie doskonalszy sposób – ludzka natura naszego Pana i Jego Boska natura są zjednoczone w jednej osobie, Osobie Jezusa Chrystusa, Syna Boga żywego, prawdziwego Boga i prawdziwego człowieka.” (Źródło: Fulton J. Sheen, Idź do Nieba! S. 177

 

Wpis: 19 września godz. 15:50

piątek, 18 września 2026

Pan Jezus - mój Nauczyciel

 

Pan Jezus – to nie tylko postać z historii czy bohater opowieści biblijnych! To mój nauczyciel, który był przy mnie zawsze, nawet jeśli nie potrafiłam to zauważyć. Od najmłodszych lat słyszałem o Nim w domu rodzinnym, w kościele i na lekcjach religii. Z czasem zaczęłam rozumieć, że Jego nauka polega przede wszystkim na wskazaniach, jak żyć.

Jako nauczyciel Jezus nie mówił ludziom tylko tego, co chcieli usłyszeć. Czasami jego słowa były trudne, ale zawsze zmuszały do zastanowienia się nad własnym życiem. Uczył, że najważniejsze jest to, jakimi jesteśmy ludźmi, kiedy nikt na nas nie patrzy. Ta myśl szczególnie do mnie przemawia, ponieważ każdy z nas chce być akceptowany i dobrze postrzegany przez innych. Jezus przypomina jednak, że prawdziwa wartość człowieka znajduje się w jego sercu.

Jezus był nauczycielem, który nie odrzucał ludzi słabszych i zagubionych. Przeciwnie – właśnie do nich wychodził. Spotykał osoby, które inni potępiali, i dawał im nadzieję, że mogą rozpocząć inne życie. To  pokazuje nie tylko mi, że każdy może się zmienić, jeśli tylko naprawdę tego pragnie.

Najbardziej niezwykłe jest jednak to, że Jezus nie był nauczycielem tylko słowem. Sam pomagał, przebaczał, pocieszał… Jego nauka była wskazaniem mądrego życia. Można powiedzieć, że Jezus jest nauczycielem również dzisiaj. Jego słowa, mimo upływu czasu, nadal mogą pomóc współczesnemu człowiekowi.

Czasami w codzienności zdarza mi się, że zapominam o Chrystusowej nauce. Zdarza mi się źle oceniać człowieka, zanim naprawdę go poznam. W takich chwilach Jego nauka jest dla mnie jak przypomnienie, że mogę postępować inaczej.

Myślę, że Jezus jest nauczycielem, który  zawsze był obecny nie tylko w chwilach radości, ale również wtedy, gdy pojawiały się trudności, pytania i zwątpienie. Uczy mnie, że warto być dobrym człowiekiem, nawet jeśli dobro nie zawsze zostaje zauważone. Uczy mnie przebaczenia, cierpliwości, pokory i nadziei. Przede wszystkim jednak przypomina mi, że nikt nie jest bezwartościowy i że zawsze można spróbować zacząć od nowa.

Pan Jezus jest  Kimś, do kogo mogę zwrócić się w trudnych chwilach. Daje mi nadzieję i przypomina, że nie jestem sama. Nie zawsze rozumiem, dlaczego w życiu spotykają mnie trudne sytuacje, ale wiara i ufność pomagają mi przez nie przejść.

Myślę, że Jezus jest wyjątkowym nauczycielem. Jego lekcje są proste, ale nie zawsze łatwe. Wciąż uczę się od Niego miłości, cierpliwości i przebaczania. I wiem, że jest to nauka, której będę potrzebowała przez kolejne dni życia.

 

Wpis: 18 września godz. 11:55 

czwartek, 17 września 2026

Wsłuchajmy się w poniższe myśli!

 

*Ważne jest nie tyle to, co się wydarza w naszym życiu, ile to, jak reagujemy na te wydarzenia. Charakter każdej osoby można mierzyć tym, co ją wytrąca z równowagi.” (Fulton J. Sheen, Stworzeni do szczęścia. Klucz do dobrego życia)

*”Człowiek, którego dusza cierpi udrękę, może znaleźć upodobanie w słuchaniu o mękach innych ludzi albo w oglądaniu takich sytuacji na ekranie, aby choć na chwilę zapomnieć o własnym wewnętrznym piekle.” (Fulton J. Sheen, W górę serca. Droga do duchowego pokoju)

*„Dusza pokorna, świadoma swej zależności od Boga, jest zawsze duszą wdzięczną.” (Fulton J. Sheen, Siedem grzechów głównych)

*„Nigdy nie będziesz szczęśliwy robiąc rzeczy, których nie chcesz robić. Dlatego Bóg dał człowiekowi wolną wolę, aby mógł wybierać rzeczy, które lubi, zamiast zmuszać go, aby je zaakceptował.” (Fulton J. Sheen, Wstęp do religii)

*„Celuj w niebo, a zdobędziesz i ziemię!” (Fulton J. Sheen, Stworzeni do szczęścia. Klucz do dobrego życia)

„*Jest zatem kwestią najistotniejszą, byśmy przyjęli odpowiednią postawę wobec Mszy Świętej i byśmy zdali sobie sprawę z tego, że Ofiara Krzyża nie jest czymś, co zdarzyło się dziewiętnaście wieków temu. Ona wciąż się dokonuje. Nie jest ona czymś przeszłym, niczym podpisanie Deklaracji Niepodległości; jest trwającym wciąż dramatem, nad którym nie zapadła jeszcze kurtyna. Niech nikt nie sądzi, że zdarzyła się ona dawno temu i dlatego nie dotyczy nas bardziej niż jakiekolwiek wydarzenie w przeszłości. Kalwaria jest obecna w każdym miejscu i w każdym czasie.* (Fulton J. Sheen, Kalwaria i Msza Święta)

 

środa, 16 września 2026

 

Pan Jezus do Alicji Lenczewskiej i do każdego z nas:

„Ufaj!

Wszystko zależy od twojej wiary

w Moją moc i Moją miłość.

Jeśli będziesz ufać i pragnąć ku chwale Mojej,

 na pewno otrzymasz każdą łaskę."

 

Wpis: 16 września godz. 13:18

wtorek, 15 września 2026

W święto Matki Boskiej Bolesnej

 

O Matce Bożej można mówić nieskończenie! Zawsze z czcią i miłością. Zwracamy się do Niej w czułych słowach dziękczynienia.

A kim Ona jest dla mnie? Kiedy myślę o Maryi, od razu przychodzi mi na myśl słowo „Matka”. Nie tylko dlatego, że była Matką Jezusa, ale też dlatego, że dla wszystkich jest jak dobra i kochająca Mama. Jest Kimś, do kogo można przyjść z radością, smutkiem, strachem, problemami, a także powierzyć jej swoją największą tajemnicę. Ona jest blisko każdego człowieka, wyciąga ku nam swoje najczulsze ręce w geście pomocy i ratunku. Sama przeżyła wiele trudnych chwil i wielkie cierpienie. Ale zawsze  ufała Bogu. Kiedy Maryja dowiedziała się, że zostanie Matką Jezusa, nie wiedziała, co ją czeka. Nie znała przyszłości. A jednak zaufała Bogu. Jej fiat wymagało ogromnej odwagi. Ale nam przyniosło zbawienie!!!

Maryja pokazuje mi, że nie zawsze muszę znać odpowiedź. Czasami wystarczy zaufać i uwierzyć, że Bóg wie, co robi.

Wzrusza mnie jej obecność przy Jezusie aż do końca. Stała pod krzyżem, kiedy cierpiał i umierał. Jako Matka przeżywała wielki ból. Nie mogła zabrać Mu cierpienia. Mogła tylko być przy Nim. I właśnie była.

Myślę, że to jest jedna z najpiękniejszych rzeczy, których Maryja może mnie nauczyć — że czasami największym dowodem miłości jest po prostu zostać przy kimś.

Każdy człowiek ma w swoim życiu trudne chwile i jest mu źle. Czasami może nawet wydawać się, że nikt go nie rozumie. W takich momentach pamiętam o Maryi, wiem bowiem, że mogę Jej powiedzieć o tym, co mnie dręczy. Nie zawsze muszę wypowiadać długie modlitwy. Czasami wystarczy jedno „Maryjo, pomóż mi” albo „Pod Twoją obronę…”.

Maryja słucha mnie - tak jak mama słucha swojego dziecka; wierzę, że zanosi nasze prośby do Jezusa i pomaga nam być bliżej Niego.

Maryja jest dla mnie również przykładem dobroci i pokory. Nie szukała sławy. Nie chciała być najważniejsza. Po prostu kochała Boga i ludzi, i starała się wypełniać to, czego Bóg od Niej oczekiwał. Myślę, że we współczesnym świecie jest to bardzo trudne. Ale z pomocą Bożą możliwe!

Kiedy patrzę na Jej życie, widzę, że świętość nie oznacza życia bez problemów. Maryja również płakała. Bała się. Cierpiała. Musiała patrzeć na śmierć swojego Syna. To daje mi nadzieję, bo ja też nie zawsze jestem silna. Mam chwile, kiedy coś mnie przerasta lub nie znam drogi wyjścia.  Wtedy Maryja przypomina mi, że w trudnych chwilach należy ufać i nigdy nie przestać wierzyć.

Czczę Maryję i kocham Ją przede wszystkim dlatego, że czuję w Niej Matkę. Kogoś, kto nie odrzuca człowieka z jego problemami i słabościami. Kogoś, kto nie mówi: „Musisz być idealna/y”. Raczej przypomina: „Nie bój się. Zaufaj”.

 

Wpis: 15 września godz. 11:00

poniedziałek, 14 września 2026

W święto Podwyższenia Krzyża Świętego

 

Bądź pozdrowiony święty Krzyżu,

który dźwigałeś Chrystusowe Ciało!

Krzyżu koło przydrożnej kapliczki,

Krzyżu ze szkolnej klasy;

Krzyżu, co zdobisz domowe ściany,

Krzyżu z Giewontu i z Medjugorja,

co jaśniejesz przedziwnym blaskiem!

Towarzyszu  codzienności,

dni smutnych i pomyślnych;

Krzyżu, sterniku dobrych i jasnych dni!

Prowadzisz po żegludze życia.

Krzyżu smutku, udręki, przykrości,

dźwigasz me troski, cierpienie i łzy…

Krzyżu, święty znaku zbawienia,

Znaku ciszy i miłości,

Znaku nadziei!

Zawsze przychodzisz z niewiadomej strony…

I choć nieraz tak trudny do uniesienia,

wyryj w mym sercu swe święte znamię!

Bądź pozdrowiony znaku polskiej wiary!

Pomagaj strzec tego co święte!

Wskazuj drogę!

Bądź naszą siłą, oparciem,

bądź naszą nadzieją!


Wpis: 14 września godz. 9:35

 

niedziela, 13 września 2026

Gdy myślę Chrystus…

 

Gdy myślę „Chrystus”,

przedziwne ciepło rozlewa się w sercu,

wilgotnieją oczy,

rodzą się dobre pragnienia…

Gdy myślę „Chrystus”,

widzę ręce kapłańskie,

w których biały chleb przemienia się

w Najświętsze Ciało.

Gdy myślę „Chrystus”,

mam przed oczyma każdą Komunię świętą,

co krzepi i daje moc wielką

i radość życia, i siłę, i wiarę.

Gdy myślę „Chrystus”,

rodzi się we mnie ogromna wdzięczność,

dla której zwyczajnych brak słów -

za Jego obecność, za cierpliwość i miłość,

za odpuszczenie grzechów… 

Gdy myślę „Chrystus”,

staję się lepszym człowiekiem,

bo wiem, że On jest ze mną,

patrzy na mnie,

pomaga się podnieść,

pozwala cieszyć się życiem -

mimo że trudne i nieusłane różami.

sobota, 12 września 2026

Jak sobie radzić z trudami życia?

 

Nie znam gotowej recepty na pokonywanie trudności, ale spróbuję podzielić się moimi przemyśleniami.

Zacznijmy od stwierdzenia, że życie człowieka nie jest łatwe. Każdy z nas doświadcza smutku, obaw, rozczarowania czy bezradności. Nie jesteśmy sami na świecie, każdy inaczej myśli i czuje, inaczej reaguje na to, co go spotyka. A zatem problemy mogą dotyczyć relacji z innymi ludźmi, nauki, przyszłości, choroby, cierpienia, utraty bliskiej osoby i jeszcze wielu innych spraw. I wtedy zastanawiamy się, jak sobie z tym poradzić.

Niedawno pisałam, że najlepszym psychoterapeutą jest Pan Jezus. I w dalszym ciągu tak uważam. Dlatego myślę, że doskonałym antidotum na trudy życia  jest zawierzenie Bogu - zaufanie Mu i przekonanie, że nawet w trudnych chwilach nie jesteśmy sami. Nasza wiara daje człowiekowi siłę, nadzieję i wewnętrzny spokój.

Święty Jan Paweł II mocno podkreślał znaczenie wiary i zaufania Bogu. Od najmłodszych lat doświadczył wielu trudnych sytuacji. Wystarczy wymienić utratę rodziców i brata w młodym wieku, wojnę czy zamach na swoje życie. Mimo przeciwności nigdy nie utracił nadziei. Jego wiara pomagała mu stawiać czoła trudnościom i podejmować odpowiedzialność za innych ludzi. Swoją postawą pokazywał, że zawierzenie Bogu jest źródłem odwagi nawet wtedy, gdy człowiek nie  znajduje rozsądnego wyjścia.

Zawierzenie Bogu nie oznacza jednak, że problemy automatycznie znikają. Wiara sprawia, że człowiek łatwiej znosi trudy życia. Daje poczucie, że nie trzeba wszystkiego pokonywać samemu. Modlitwa, nadzieja i przekonanie o obecności Boga mogą pomóc odzyskać spokój oraz siłę do dalszego działania. Dzięki wierze człowiek może również łatwiej zaakceptować to, czego nie jest w stanie zmienić.

Zawierzenie Bogu jest zatem źródłem siły w walce z lękiem, smutkiem i trudnościami. Pomaga zachować nadzieję nawet w obliczu cierpienia. Wiara nie sprawia, że znikają problemy, ale pozwala spojrzeć na nie z większą odwagą i przekonaniem, że nawet najtrudniejsza sytuacja może mieć sens.

 

Wpis: 12 września godz. 17:35

piątek, 11 września 2026

Raz jeszcze o przebaczeniu

 

O przebaczeniu pisałam wiele razy, ale wracam do tego tematu, bo jest wciąż aktualny. Każdy z nas doświadcza krzywdy, policzka czy rozczarowania, które pozostawiają po sobie ślad w sercu. Czasami trudno pogodzić się z tym, co się wydarzyło, a jeszcze trudniej wybaczyć osobie, która nas zraniła. Przebaczenie jest bardzo trudne, ale wręcz niezbędne dla oczyszczenia człowieka!

Nie jest równoznaczne  z  zapomnieniem doznanej krzywdy. Można pamiętać o tym, co się wydarzyło, i jednocześnie zdecydować, że nie chce się dłużej żyć w gniewie i żalu.

Przebaczenie nie oznacza również usprawiedliwiania czyjegoś postępowania. Jest raczej próbą uwolnienia siebie od ciężaru złych emocji. Człowiek, który potrafi przebaczyć, nie zawsze zmienia przeszłość, ale może zmienić swój stosunek do niej.

Relacja Małego Księcia z Różą pokazuje, jak łatwo zranić kogoś, kogo się kocha. Róża bywa kapryśna i wymagająca, a Mały Książę nie zawsze potrafi zrozumieć jej zachowanie. Dopiero gdy oddala się od niej, zaczyna dostrzegać, jak bardzo jest dla niego ważna. Uczy się, że miłość wiąże się nie tylko z pięknymi chwilami, lecz także z cierpliwością, i wyrozumiałością. Przebaczenie staje się możliwe wtedy, gdy próbujemy zrozumieć drugiego człowieka, zamiast oceniać go wyłącznie przez pryzmat jego błędów.

Współczesne życie również pokazuje, jak bardzo potrzebujemy przebaczenia. Ludzie kłócą się z przyjaciółmi, dziećmi, rodzicami… Czasami jedna nieprzemyślana decyzja prowadzi do rozpadu wieloletniej relacji. Innym razem krzywda jest znacznie poważniejsza i pozostawia w człowieku trwałą ranę. W takich sytuacjach przebaczenie może wydawać się niemożliwe.

Nie zawsze jednak oznacza ono ponowne zaufanie. Można komuś wybaczyć, a jednocześnie zdecydować, że nie chce się już utrzymywać z nim bliskiej relacji. Przebaczenie może być więc aktem wewnętrznej wolności, a nie obowiązkiem powrotu do tego, co było.

Przebaczenie nie jest oznaką słabości. Wręcz przeciwnie — wymaga ogromnej  odwagi i siły, ponieważ oznacza zmierzenie się z własną krzywdą. Czasami łatwiej jest trzymać się gniewu niż go porzucić. Jednak życie w ciągłym poczuciu krzywdy może sprawić, że przeszłość zacznie mieć wpływ na naszą teraźniejszość. Przebaczenie pozwala odzyskać spokój i spojrzeć w przyszłość bez ciągłego powracania do tego, co już się wydarzyło.

Temat przebaczenia pozostaje aktualny niezależnie od czasów. Każdy człowiek potrzebuje kiedyś wybaczenia i każdy może znaleźć się w sytuacji, w której sam będzie musiał zdecydować, czy jest gotowy wybaczyć. Nie zawsze jest to łatwe i nie zawsze następuje od razu. Czasami potrzeba wielu lat, aby pogodzić się z przeszłością. Warto jednak pamiętać, że przebaczenie nie zmienia tego, co się wydarzyło, lecz może zmienić sposób, w jaki dalej będziemy z tym żyć. Być może właśnie dlatego jest ono tak ważne — daje człowiekowi szansę, aby nie pozostać na zawsze więźniem własnego bólu.

Oczywiście najdoskonalszym przykładem osoby, która przebacza, jest Pan Jezus. Każda spowiedź jest przebaczeniem, a Krzyż jej najpiękniejszym wzorem. O tym nie musimy nikogo przekonywać! (na podstawie książek: „Moc przebaczenia” i „Modlitwa przebaczenia”)

 

Wpis: 11 września godz. 11:05

czwartek, 10 września 2026

Wartość wyciągniętej ręki ku człowiekowi

 

Są gesty, które nie potrzebują słów. To także wyciągnięta ręka ku drugiemu człowiekowi. Prosty gest, a jakże wymowny! Jest wręcz symboliczny! Może być znakiem pomocy, pojednania, przyjaźni, troski, zainteresowania… Czasem jest tylko niewielkim ruchem dłoni, a jednak potrafi powiedzieć więcej niż wielkie słowa. A zatem – cóż znaczy?

Wyciągnąć rękę ku drugiemu człowiekowi to dostrzec czyjąś samotność, ból, zagubienie czy bezradność i nie odwrócić wzroku. To znak, że drugi człowiek nie jest nam obojętny.

Czasem wyciągnięta ręka może oznaczać obecność, wysłuchanie, dobre słowo, uśmiech albo zwykłe: „Możesz na mnie liczyć”. Nie zawsze możemy zmienić czyjeś życie, ale możemy sprawić, że przez chwilę będzie komuś łatwiej żyć dalej.

Niekiedy wyciągnięcie ręki wymaga odwagi. Oznacza bowiem rezygnację z własnego „ja”, z potrzeby postawienia na swoim, z pielęgnowania gniewu. Wyciągnięta ręka staje się jak most nad przepaścią, która powstała między dwojgiem ludzi. Nie przekreśla tego, co się wydarzyło, ale daje możliwość rozpoczęcia od nowa.

Czasem jedna dłoń wyciągnięta w odpowiednim momencie wystarczy, aby człowiek odzyskał równowagę.

Mały gest zaczyna żyć dalej — przechodzi z człowieka na człowieka, jak światło przekazywane z jednej dłoni do drugiej.

Wyciągnięta ręka jest więc czymś więcej niż tylko gestem. Jest wyborem. Wyborem między obojętnością a wrażliwością i otwarciem na drugiego człowieka. Pokazuje, że mimo różnic, błędów i doświadczeń łączy nas potrzeba bycia zauważonym, zrozumianym i potrzebnym.

Może dlatego warto czasem wyciągnąć rękę, nawet jeśli nie wiemy, czy zostanie przyjęta. Bo dobro nie zawsze wraca w tej samej chwili i w tej samej postaci. Czasem pozostaje tylko śladem w czyimś sercu. A jednak właśnie z takich gestów buduje się człowieczeństwo.

 

Wpis: 10 września godz. 12:30

środa, 9 września 2026

Dlaczego kochamy i czcimy Najświętszą Maryję Pannę?

 

Wczoraj świętowaliśmy narodziny Najświętszej Panienki. Zauważmy, że w ciągu roku wiele razy czcimy Ją w sposób szczególny, obdarzając różnymi tytułami. A to dlatego, że nie tylko czcimy Maryję, ale kochamy Ją!

Od wieków chrześcijanie otaczają Ją miłością, szacunkiem i modlitwą. Jest dla nas nie tylko Matką Jezusa Chrystusa, ale także Matką nas wszystkich wierzących. Jej życie pokazuje, czym są prawdziwa wiara, pokora, posłuszeństwo Bogu i bezgraniczna miłość. Dlatego właśnie kochamy i czcimy Maryję.

Maryja była zwyczajną kobietą, która żyła w Nazarecie, a jednocześnie została wybrana przez Boga do niezwykłego zadania. Kiedy anioł Gabriel oznajmił Jej, że zostanie Matką Syna Bożego, mogła się przestraszyć i odrzucić tę trudną drogę. Ona jednak zaufała Bogu i odpowiedziała: „Oto ja służebnica Pańska”. Te słowa pokazują ogrom Jej wiary. Maryja nie wiedziała, co przyniesie przyszłość, ale uwierzyła, że Bóg poprowadzi Ją właściwą drogą. Jest więc dla nas przykładem, że w trudnych i niezrozumiałych dla nas chwilach niepewności powinniśmy zaufać Bogu.

Kochamy Maryję również dlatego, że była i pozostała prawdziwą Matką. Towarzyszyła Jezusowi od chwili Jego narodzenia aż po krzyż. Cieszyła się Jego obecnością, troszczyła się o Niego, a później z ogromnym bólem patrzyła na Jego mękę. Nie opuściła Go nawet wtedy, gdy inni stchórzyli. Jej obecność pod krzyżem jest symbolem wiernej miłości, która trwa także w obliczu cierpienia.

Szczególnym powodem naszej miłości do Maryi jest również to, że Jezus dał Ją nam jako Matkę. Podczas męki na krzyżu powiedział do Niej: „Oto syn Twój”, a do ucznia: „Oto Matka twoja”. Odczytujemy te słowa jako powierzenie Maryi nas wszystkich. Możemy więc zwracać się do Niej z naszymi troskami, prośbami i radościami. Tak jak dobra matka wysłuchuje swojego dziecka, tak Maryja prowadzi nas do swojego Syna.

Maryja zawsze wskazuje na Jezusa. W Kanie Galilejskiej powiedziała: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”. Te słowa są najważniejszym przesłaniem także dla nas.

Co jeszcze urzeka w Bożej Matce? Niezwykła pokora! Mimo że została wybrana na Matkę Zbawiciela, nie szukała własnej chwały. Żyła cicho, służąc Bogu i ludziom. Jej wielkość polegała na miłości i całkowitym oddaniu Bogu. W świecie, w którym człowiek często chce być najważniejszy, Maryja przypomina nam, że prawdziwa wielkość rodzi się z pokory i służby.

Wielu ludzi na całym świecie zwraca się do Maryi w modlitwie. Odmawiamy Różaniec i prosimy Ją o wstawiennictwo. Czynimy to, wierząc, że jako Matka Jezusa może przedstawiać nasze prośby swojemu Synowi.

Szczególne miejsce Maryja zajmuje także w polskiej tradycji i historii. Od pokoleń Polacy powierzali Jej swoje rodziny, ojczyznę, radości i cierpienia. Jest dla wielu z nas znakiem nadziei i opieki.

Dlatego kochamy i czcimy Najświętszą Maryję Pannę. Kochamy Ją jako Matkę, która troszczy się o swoje dzieci, jako wzór wiary, pokory i miłości oraz jako Tę, która zawsze prowadzi nas do Jezusa. Maryja przypomina nam, że nawet zwyczajne życie może stać się wielkie, jeśli człowiek otworzy swoje serce na Boga.

Możemy więc patrzeć na Maryję nie tylko jako na postać historyczną,  ale także jako na Matkę obecną w naszym życiu. Kiedy jest nam trudno, możemy prosić Ją o pomoc. Kiedy jesteśmy szczęśliwi, możemy razem z Nią dziękować Bogu. A przede wszystkim możemy uczyć się od Niej zaufania i mówić Bogu swoim życiem: „Niech mi się stanie według słowa Twego”. Maryja pokazuje nam bowiem najpiękniejszą drogę — drogę wiary, miłości i prowadzącą zawsze do Chrystusa.

 

Wpis: 9 września godz. 13:05