Pamiętam ich dokładnie – zarówno z
imienia, jak i nazwiska; widzę siedzących w ławkach, żywo dyskutujących na
lekcjach języka polskiego… Widzę uśmiechnięte, łobuzerskie buzie, które
potrafiły rozbroić największy smutek nauczyciela. Pamiętam niesforne sylwetki, które w żaden
sposób nie chciały się wpisać w ramy szkolnych wymogów i nieraz spędzały sen z
oczu.
Ilu z nich odeszło! Jest ich już
potężna „armia”, która stanęła na progach wieczności! Bogdan, Romek, Maryś,
Marek, Paweł, Hirek, Zbyszek, Staszek, Rafał, Tomek, Zosia, Genek, Agnieszka,
Róża, Bożenka… Jakże chciałoby się cofnąć czas, porozmawiać, razem
przeprowadzić lekcję jubileuszową, na której pani była uczniem, a wybrany uczeń
– nauczycielem! Jakże chciałoby się posłuchać recytacji Koncertu Wojskiego
czy Jankiela lub Zachodu słońca w Waszym wykonaniu!
Posłuchać argumentów przeciw wybranej
lekturze…
Poczytać fragment ulubionej książki,
przy której płakałam razem z Wami…
Zabawić się w inscenizację sądu nad
Jackiem Soplicą czy inną postacią literacką…
Zrobić
kolejną Szopkę Noworoczną i pękać ze śmiechu...
Poddać się surowej ocenie w myśl
pouczeń Janusza Korczaka…
Jakże chciałoby się!
Modlę się za Was wszystkich… Wieczny
odpoczynek racz im dać Panie!
Do zobaczenia w niebie, Kochani!
Wpis: 2 listopada, Dzień Zaduszny,
godz. 9:43