Największym uzdrowieniem, jakie
przynosi Jezus, jest doświadczenie bezwarunkowej miłości. Człowiek przez całe
życie pragnie usłyszeć, że jest kochany, ważny i akceptowany. Wielu szuka tego
w sukcesach, relacjach, uznaniu innych ludzi czy posiadaniu dóbr materialnych.
Tymczasem Chrystus mówi: „Umiłowałem cię odwieczną miłością.” W Jego oczach nie
musimy niczego udowadniać. Nie musimy zasługiwać na miłość. Możemy po prostu
być.
To doświadczenie zmienia wszystko.
Kiedy człowiek odkrywa, że jest bezwarunkowo kochany przez Boga, przestaje
budować swoją wartość na opinii innych. Łatwiej podnosi się po upadkach, bo
wie, że Ojciec nigdy nie przestaje czekać na powrót swojego dziecka.
Najpiękniejszym miejscem tej Boskiej
terapii jest modlitwa. To nie tylko wypowiadanie słów, ale pozwolenie Jezusowi,
aby wszedł w najgłębsze zakamarki naszego serca. To chwila, w której możemy
zdjąć wszystkie maski. Przed Bogiem nie trzeba udawać silnego. Można płakać.
Można powiedzieć o swoim gniewie, rozczarowaniu, lęku i bezradności. On nie
jest zgorszony naszymi emocjami. Przeciwnie – pragnie je przemieniać swoją
łaską.
Szczególnym miejscem uzdrowienia jest sakrament
pojednania. To niezwykłe spotkanie z miłosierdziem Boga, który nie tylko
przebacza grzechy, ale również leczy serce z poczucia winy, wstydu i duchowej
niewoli. Wielu ludzi wychodzi od konfesjonału z pokojem, którego świat nie
potrafi dać. Cdn.
Wpis: 3 września godz. 10:15