Są gesty, które
nie potrzebują słów. To także wyciągnięta ręka ku drugiemu człowiekowi. Prosty
gest, a jakże wymowny! Jest wręcz symboliczny! Może być znakiem pomocy,
pojednania, przyjaźni, troski, zainteresowania… Czasem jest tylko niewielkim
ruchem dłoni, a jednak potrafi powiedzieć więcej niż wielkie słowa. A zatem –
cóż znaczy?
Wyciągnąć rękę
ku drugiemu człowiekowi to dostrzec czyjąś samotność, ból, zagubienie czy
bezradność i nie odwrócić wzroku. To znak, że drugi człowiek nie jest nam obojętny.
Czasem wyciągnięta ręka może oznaczać
obecność, wysłuchanie, dobre słowo, uśmiech albo zwykłe: „Możesz na mnie
liczyć”. Nie zawsze możemy zmienić czyjeś życie, ale możemy sprawić, że przez
chwilę będzie komuś łatwiej żyć dalej.
Niekiedy wyciągnięcie ręki wymaga
odwagi. Oznacza bowiem rezygnację z własnego „ja”, z potrzeby postawienia na
swoim, z pielęgnowania gniewu. Wyciągnięta ręka staje się jak most nad
przepaścią, która powstała między dwojgiem ludzi. Nie przekreśla tego, co się
wydarzyło, ale daje możliwość rozpoczęcia od nowa.
Czasem jedna dłoń wyciągnięta w
odpowiednim momencie wystarczy, aby człowiek odzyskał równowagę.
Mały gest zaczyna żyć dalej —
przechodzi z człowieka na człowieka, jak światło przekazywane z jednej dłoni do
drugiej.
Wyciągnięta ręka jest więc czymś więcej
niż tylko gestem. Jest wyborem. Wyborem między obojętnością a wrażliwością i
otwarciem na drugiego człowieka. Pokazuje, że mimo różnic, błędów i doświadczeń
łączy nas potrzeba bycia zauważonym, zrozumianym i potrzebnym.
Może dlatego warto czasem wyciągnąć
rękę, nawet jeśli nie wiemy, czy zostanie przyjęta. Bo dobro nie zawsze wraca w
tej samej chwili i w tej samej postaci. Czasem pozostaje tylko śladem w czyimś
sercu. A jednak właśnie z takich gestów buduje się człowieczeństwo.
Wpis: 10 września godz. 12:30