środa, 20 maja 2026

 

Czasami warto wyjść „na pustynię”, poza sferę codziennych spraw, często bardzo trudnych;

nabrać dystansu do życia, do tego wszystkiego, co męczy i przytłacza;

pomilczeć, pobyć z sobą samym;

wsłuchać się w rytm własnego serca, którego na co dzień prawie nie słyszymy pośród pośpiechu, obowiązków i nieustannego hałasu świata.

Dopiero wtedy człowiek zaczyna rozumieć, jak bardzo jest zmęczony i jak bardzo potrzebuje oddechu dla duszy.

Na tej wewnętrznej pustyni nie ma masek, nie ma udawania ani konieczności spełniania cudzych oczekiwań. Jest tylko cisza, która początkowo może niepokoić, lecz z czasem staje się kojąca jak ciepłe światło słońca. To właśnie w ciszy dojrzewają najważniejsze pytania i rodzą się najprawdziwsze odpowiedzi. Tam można na nowo odnaleźć siebie — tego zagubionego pomiędzy obowiązkami, troskami i codzienną walką o przetrwanie.

Człowiek odkrywa wtedy, że nie musi być zawsze silny, że ma prawo do słabości, do łez, do chwili zatrzymania. I że czasem największą odwagą jest pozwolić sobie odpocząć. Bo dusza, podobnie jak ziemia, potrzebuje chwili ciszy, aby znów mogło na niej wyrosnąć coś pięknego.

 

Wpis: 20 maja godz. 9:45