wtorek, 12 maja 2026

Czy umiem zaufać Bogu bezgranicznie?

 

Bardzo łatwo powiedzieć Jezu, ufam Tobie, gdy w miarę spokojnie spacerujemy sobie przez życie, gdy wszystko układa się dość dobrze – bez większych zgrzytów i bez nadzwyczajnych wydarzeń. Wtedy, może nawet codziennie odmawiamy Koronkę do Bożego Miłosierdzia, może też codziennie zapewniamy Jezusa o swojej do Niego miłości i ufności.

Ale … czy tak samo myślimy i czujemy,

gdy krzyż przyciśnie do ziemi,

gdy brak nam sił, by go unieść;

gdy czujemy się całkowicie opuszczeni i samotni w swym cierpieniu;

gdy modlitwa zdaje się odbijać od milczącego nieba, a serce wypełnia lęk i niezrozumienie.

Właśnie wtedy słowa Jezu, ufam Tobie przestają być jedynie pobożnym wyznaniem, a stają się aktem prawdziwej wiary — trudnej, dojrzewającej pośród bólu i ciemności.
Bo ufać naprawdę, to trwać przy Jezusie nie tylko wtedy, gdy prowadzi nas drogą pełną światła, lecz także wtedy, gdy przeprowadza przez noc cierpienia i prób.
I może właśnie taka ufność jest dla Niego najcenniejsza — cicha, poraniona, czasem wypowiadana przez łzy, ale mimo wszystko wierna.