niedziela, 12 kwietnia 2026

List wdzięczności w święto BOŻEGO MIŁOSIERDZIA

 Najdroższy Panie Jezu! 

Moja lista wdzięczności jest baaaaaaaardzo długa! Pan Bóg nieustannie stawia na mojej drodze ludzi, od których doświadczam dobra, od których ciągle się uczę… Dziś jednak myślę o Tobie, Najdroższy Jezu! Jesteś bowiem  najważniejszy wśród wszystkich, którym winna jestem wdzięczność! Wprawdzie jesteś Osobą Boską, ale to nie może umniejszyć rangi moich uczuć, wręcz przeciwnie – potęguje ogromną falę wdzięczności. Zdałam sobie sprawę, że ci wszyscy ludzie, którym winna jestem wdzięczność, to przecież nikt inny, jak nikły odblask Twojej Osoby! Ale przed nimi stoisz zawsze Ty, mój Najdroższy Przyjacielu, który trwasz przy mnie od ponad osiemdziesięciu pięciu lat niezmiennie, prowadzisz przez wszystkie zawiłe ścieżki życia i nigdy mnie nie opuszczasz – nawet wtedy, gdy zdarzy mi się od Ciebie oddalić. Zatem do Ciebie kieruję list z wyrazami wdzięczności.

Wiem, że nigdy nie zdołam Ci odpłacić za wielkie dobro, które otrzymuję od Ciebie każdego dnia i nigdy nie zdołam wyrazić w pełni wdzięczności, która przepełnia moje serce! Każde słowo byłoby zbyt słabe, by odzwierciedlić to, co myślę i czuję.

Nie dość bowiem, że w czasie ostatniej wieczerzy ustanowiłeś Najświętszy Sakrament, zostawiając nam swoje Ciało i Krew w postaci Komunii św., to jeszcze za pośrednictwem s. Faustyny wskazałeś ludzkości na swoje miłosierdzie w pięknym obrazie. Tej ludzkości, która jest tak niewdzięczna, która każdego dnia obraża Cię strasznymi grzechami, lekceważy Cię... A Ty, nie bacząc na nasze winy, przychodzisz i mówisz tak po prostu: „Obiecuję, że dusza, która czcić będzie ten obraz, nie zginie. Ja sam bronić jej będę jako swej chwały. Podaję ludziom naczynie, z którym mają przychodzić po łaski do źródła miłosierdzia. Tym naczyniem jest obraz z podpisem: „Jezu, ufam Tobie!”

Prawa ręka, wzniesiona w górę, nieustannie błogosławi wszystkim bez wyjątku, a Ty zdajesz się wołać: „Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni jesteście, a Ja was pokrzepię.”

Panie mój! Jak nie wyrazić Ci wdzięczności za ten cudowny obraz? Jak nie powiedzieć Ci, że kocham Cię, choć tak nieudolnie? Czy kiedykolwiek zdołam Ci się naprawdę odwdzięczyć za Twoją miłość, za nieustanne pragnienie niesienia pomocy? Wiem, ile Ci zawdzięczam w całym swoim życiu, każdego dnia; ile razy przybywasz mi z pomocą w sprawach wielkich i małych, jak strzeżesz zarówno mnie, jak i moją rodzinę, jak mnie wspierasz nieustannie, jak kierujesz moimi myślami i czynami!

Gdy doświadczam różnych przeciwności losu, Ty, Jezu, stajesz się moją jedyną „deską ratunku”; nigdy jeszcze mnie nie zawiodłeś. Nie zawsze udzielasz mi pomocy na miarę moich oczekiwań; często otrzymuję łaski, których zupełnie się nie spodziewałam, a są one potrzebne bardziej przy kształtowaniu ducha niż ciała.

Ty, Jezu, jesteś dla mnie nieustannym źródłem, z którego zawsze mogę czerpać. W Tobie znajduję wszystko, co jest mi potrzebne. Jeśli upadam na duchu, Ty podnosisz mnie, od Ciebie otrzymuję wewnętrzną siłę. Jeśli zgrzeszę, u Ciebie znajduję miłosierdzie, otrzymuję przebaczenie i odzyskuję pokój. W trudnych chwilach Ty mnie pokrzepiasz i zasilasz mocą Bożą. Jeśli potrzebuję rady, otuchy i pomocy, w Tobie ją znajduję.

Ufam Ci bezgranicznie i wierzę w nieskończoną moc Twojej miłości i miłosierdzia! Ty pozwalasz mi trwać i kroczyć po krętych ścieżkach życia, w trudnej codzienności!

Pisanie o sobie, o swych najgłębszych uczuciach, nie jest czymś łatwym! Mam jednak świadomość, że w ten sposób – przyznając się publicznie do Ciebie, Jezu, i głosząc Twoje Miłosierdzie, spłacam wobec Ciebie dług wdzięczności.

Mogę śmiało powiedzieć, że całe moje życie – chociaż niewolne od trosk, zawirowań i trudności – jest nieustannym doświadczaniem Bożej miłości i opieki. Ciebie, Panie Jezu, uważam za największego swego Przyjaciela, który nigdy mnie nie zawiódł.

 

Wpis: 12 kwietnia godz. 12:10