„Upokorzenia to pokarm codzienny.
Rozumiem, że oblubienica przybiera wszystko, co się tyczy jej oblubieńca, a
więc szata zelżywości Jego musi okryć i mnie. W chwilach, kiedy bardzo cierpię,
staram się milczeć, ponieważ nie dowierzam językowi, który w takich chwilach
jest skłonny do mówienia o sobie, a przecież on ma mi służyć do chwalenia Boga
za tyle dobrodziejstw i darów użyczonych.
Kiedy przyjmuję Jezusa w Komunii św.
proszę Go gorąco, aby raczył uleczyć język mój, bym nim nie obrażała ani Boga,
ani bliźnich. Pragnę, aby język mój nieustannie wysławiał Boga. Wielkie są
błędy języka. Dusza nie dojdzie do świętości, jeżeli nie będzie uważać na język
swój.” (Dz. 92)
Wpis: 19 kwietnia godz. 12:15