sobota, 16 sierpnia 2014

Lubię ten wiersz, napisałam go kiedyś po Komunii św. i często powtarzam...


Mały kawałku Chleba,

jak wiele dla mnie znaczysz!

Hostio przenajświętsza,

lśniąca najczystszą bielą,

tak niepozorna a taka wielka,

lśnisz bielą na ołtarzu…

W kapłańskich dłoniach

przemieniasz się w Chleb Życia!

Jesteś moją siłą w zmaganiach…

Jesteś bezgraniczną radością…

Jesteś moją największą miłością…

Zamykam Cię w skrytości serca

i wielbię w najgłębszej ciszy…

Ciągle mnie zachwycasz

i – wierzę, że mnie słyszysz,

Jezu, ukryty w kawałku Chleba!

Wystarczy, że jesteś, że słuchasz…

Niewiele mówić potrzeba…

Za wszystko mi wystarczasz!

Bo Twoja miłość tak wielka,

Twa dobroć nieogarniona

Twa przyjaźń święta i piękna!

Kocham Cię , Jezu! 

Hostio Jezusowa

bądź uwielbiona!

 

 

 

„Zbliżam się, jak ubogi i nędzny do Pana nieba i ziemi”

Panu wystarczy nasza dobra wola, nasze pragnienia – poparte konkretnymi czynami – bycia jak najbliżej Niego. Nie na próżno powiedział nam: „Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, co się źle mają (…) Nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników.” Echem tamtych słów są rady św. Josemarii Escriva: „Przystępuj do Komunii św. – to nie jest brak szacunku. Przyjmij Komunię św. Właśnie dziś, gdy udało ci się wydobyć z owych sideł. Jezus pozostał tu dla ciebie.. Nie okazujesz Mu szacunku, wstrzymując się od Komunii, gdy do niej możesz przystąpić. Brakiem szacunku jest tylko przyjąć Go niegodnie.” ((Z książki Żyć Mszą Świętą)

czwartek, 14 sierpnia 2014

15sierpnia – uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny

 
 
 
 
 
 

I znowu w naszym kościele
Maryja stoi wśród kwiatów…
Piękna, dostojna, uśmiechnięta,
dobra i kochająca Matka…
U jej stóp –
Cynie i złote słoneczniki,
Uśmiechają się wesoło…
Kłaniają się Królowej…
 
Panienko Najświętsza,
Ukochana Matko,
która nam tyle łask wypraszasz,
zawsze z pomocą przychodzisz…
Prowadzisz…
Kochasz nas czułą miłością…
Tulisz do serca
i nigdy nie zawodzisz…
Bądź pochwalona i uwielbiona!
Prowadź do Jezusa!
Ucz nas cichej pokory,
ufności i miłości!
Chroń przed złem!


 

 

środa, 13 sierpnia 2014

Refleksje na marginesie…

Zapewne zapytacie, na marginesie czego… Oczywiście, życia! Przychodzimy na świat, rodzice się cieszą, kochają nas, wychowują najlepiej jak umieją, drżą o nas, a my – dorastamy, doroślejemy i wyruszamy w świat pełni ufności i nadziei, zapału, marzeń i wiary, że uzdrowimy świat ze zła… Ta wiara – to przywilej młodości. Myślę jednak, że nie tylko młodość pozwala z ufnością patrzeć w przyszłość… Gdyby tej ufności zabrakło w życiu dorosłym, to – cóż ono byłoby warte? Niejeden raz w tym miejscu pisałam o marzeniach, o wysokich lotach ku symbolicznemu słońcu!
A co zrobić, gdy życie tak mocno przytłacza, że trudno się podnieść i udźwignąć jego ciężar? Bo – nie czarujmy się! – nikomu z nas nie braknie problemów, trosk i krzyżyków różnego rodzaju i „kalibru”! Właśnie, co zrobić? I w tym miejscu odpowiem na zarzuty, że za dużo piszę o Panu Jezusie… Zatem odpowiadam jednoznacznie, że Pan Jezus jest MOIM NAJWIĘKSZYM PRZYJACIELEM i wcale się tego nie wstydzę! Głoszę to publicznie! Nie wyobrażam sobie życia bez tej świętej obecności! Truizmem byłoby twierdzenie, że gdyby świat choć trochę wsłuchał się w Jego głos i kochające serce, to żyłoby się nam wszystkim łatwiej…
Dlatego tak często odwołuję się do Mszy świętej, w której każdy z nas może spotkać żywego i prawdziwego Chrystusa, poczuć dotknięcie Jego miłości. Tu nie ma ludzi wybranych, może być nim każdy z nas! Wystarczy uwierzyć, a życie – mimo że często zasnute czarnymi chmurami – stanie się piękne! Tego życzę Wam Wszystkim!



     

wtorek, 12 sierpnia 2014

Przygotowanie osobiste

Z czasem dojdziesz do tego, że będziesz przygotowywać się do Mszy św. od południa mijającego dnia, ponieważ aż do tego momentu będziesz składać Bogu dziękczynienie za Komunię i Mszę św., w której już uczestniczyłeś. Cały twój dzień będzie Komunią św., a wtedy będzie ci łatwo opanować wzrok, nie słyszeć pewnych rzeczy, umartwiać inne zmysły, powściągać wyobraźnię. Gdy umieścisz Mszę św. w centrum swojego życia wewnętrznego, wszystko stanie się łatwiejsze. Św. Josemaria Escriva
Trwanie, z pomocą łaski, w tej zażyłej przyjaźni, jaką nam Pan ofiarowuje, dokonuje się dzięki naturalnemu i nadprzyrodzonemu wysiłkowi chrześcijanina. (…) Warto zwrócić w tym miejscu uwagę na pierwszych chrześcijan i podziwiać wyjątkową radość, jak wzbudzała u nich możliwość uczestnictwa w Ofierze Eucharystycznej. Z pieczołowitością przygotowywali się oni do odprawiania Mszy św., utwierdzając coraz mocniej swoją pobożność. Nie przeszkadzały im w tym coraz okrutniejsze prześladowania..” (Z książki Żyć Mszą Świętą)
 
 

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Przygotowanie do Mszy świętej

Przede wszystkim powinniśmy miłować Mszę świętą, która ma stanowić centrum naszego dnia. Jeśli dobrze przeżyjemy Mszę świętą, jakże potem przez resztę dnia nie trwać myślami przy Panu, z troską o to, by nie porzucać Jego obecności, by pracować tak, jak On pracował i kochać tak, jak Ona kochał. Św. Josemaria Escriva.
Wśród warunków owocnego przeżycia Ofiary Eucharystycznej Benedykt XVI wymienia ducha „ciągłego nawracania się, który winien charakteryzować życie wszystkich wiernych. Nie można oczekiwać czynnego uczestnictwa w liturgii eucharystycznej, jeśli przystępuje się do niej w sposób płytki, bez stawiania sobie pytań dotyczących własnego życia. Właściwej dyspozycji wewnętrznej sprzyja skupienie i cisza, chociażby chwilę przed rozpoczęciem liturgii, post oraz – gdy to konieczne – spowiedź sakramentalna. Tylko człowiek, którego serce pojednane jest z Bogiem, jest zdolny do prawdziwego uczestnictwa we Mszy św. (Z książki Żyć Mszą Świętą)

Myśli z pewnej książki...

Ostatnio dość często odwołuję się do różnych książek… Myślę, że warto, uważam bowiem, że żadne media nie zastąpią dobrej, wartościowej książki i jej przesłania! Do książki można wracać po wielokroć, gdy tylko tego zapragniemy; poza tym daje ona olbrzymie pole dla wyobraźni, pobudza myślenie, nie posługuje się schematami i obrazami, które ukazują tylko i wyłącznie to, co nadawca pragnie wtłoczyć w nasze umysły poprzez obraz medialny…
Mój Ojciec zawsze nas, dzieci, pouczał, że książkę należy szanować, nie niszcząc jej… Mam w żywej pamięci jego słowa, ale… moja książka żyje – od momentu zakupu. Jest moja, czytam z wypiekami na twarzy, chłonę ją z zaciekawieniem i… zakreślam ważne fragmenty. Może to nieładny nawyk, ale bardzo pomaga w kształtowaniu myśli i uczuć, bo wracam do tych szczególnych fragmentów, które wydają mi się bardzo ważne.
Dzisiaj pragnę przywołać piękną (innych nie czytam!) książkę Javiera Echevarria pt. Żyć Mszą świętą, jako że Msza św. nieustannie mnie fascynuje swoją wartością i Chrystusową miłością.
Oto taki mały urywek na początek… „Udział w dialogu z samym Bogiem, który nie jest bytem odległym, winien dokonywać w duszy chrześcijanina wielkiego cudu. Nieskończoność Boga nie jest dla Niego przeszkodą w nawiązaniu bliskiej i hojnej relacji z duszą, przyjaźni, która - jak mówi św. Augustyn – nie wchłonie Go w nasze biedne ja, ale nas w Niego przemieni.
Ów święty okrzyk – consummatum est (wykonało się), który otworzył nam bramy nieba, urzeczywistnia się na każdej Mszy św., dzięki czemu ostatnie słowo w życiu chrześcijanina nie należy ani do śmierci fizycznej, ani do śmierci duchowej, ale do miłosierdzia Bożego. Na Kalwarii trzy Osoby Boskie działały w swej doskonałej unii miłości dla dobra całej ludzkości. I w każdej celebracji Eucharystii, doskonałego urzeczywistnienia się Ofiary Krzyżowej w przestrzeni i czasie, ma miejsce – dla naszego  pożytku – ta sama interwencja Trójcy Przenajświętszej.”