środa, 12 kwietnia 2023

 

Od Wielkiego Piątku trwa Nowenna do Miłosierdzia Bożego. Nowenna, której odprawienie polecił s. Faustynie sam Pan Jezus, mówiąc: „Pragnę, abyś przez te dziewięć dni sprowadzała dusze do zdroju mojego miłosierdzia, by zaczerpnęły siły i ochłody, i wszelkiej łaski, jakiej potrzebują na trudy życia, a szczególnie w śmierci godzinie. W każdym dniu przyprowadzisz do serca mego odmienną grupę dusz i zanurzysz je w tym morzu miłosierdzia mojego. A ja te wszystkie dusze wprowadzę w dom Ojca mojego. Czynić to będziesz w tym życiu i przyszłym. I nie odmówię żadnej duszy niczego, którą wprowadzisz do źródła miłosierdzia mojego. W każdym dniu prosić będziesz Ojca mojego przez gorzką mękę Moją o łaski dla tych dusz”.

Pan Jezus nie pominął nikogo! Każdy może się tu odnaleźć – czy to w grupie ludzi pobożnych, kapłanów, czy też wśród heretyków i odszczepieńców, oziębłych czy też grzeszników. Grzesznikami jesteśmy wszyscy – nie ujmując nikomu!

Jakże wielka jest moc miłości CHRYSTUSOWEJ!

 

Wpis: 12 kwietnia godz. 10:00

wtorek, 11 kwietnia 2023

Refleksje po Świętach

 

No i… skończyły się Święta! Piękne, słoneczne, promienne. Wciąż trwamy w radości wielkanocnej. Pan Jezus w sercu, ludzie wokół pełni spokoju, życzliwości i przedziwnej pogody ducha… To wszystko płynie od pustego grobu, bo nasz Pan pokonał śmierć i zwyciężył zło ludzkiej nienawiści, ukrzyżowanej na Golgocie. Prawdziwie zmartwychwstał!

Trwajmy w tej Bożej radości, nie pozwólmy, aby zło dotknęło naszych serc i umysłów! Niech w nas rozbrzmiewa najradośniejsze Alleluja!

 

Wpis: 11 kwietnia godz. 11:00

sobota, 8 kwietnia 2023


Kochani Przyjaciele z Polski i różnych stron świata!

Niech Zmartwychwstały nasz Pan Jezus Chrystus

umocni w nas wiarę

i wzbudzi nową nadzieję, że dobro zawsze zwycięży.

Zaufajmy Mu , bo On jest Drogą, Prawdą i Życiem.

Naszym życiem!

Życzę błogosławionych Świąt i Bożej radości w sercu!

Janina Pelczar


 

piątek, 7 kwietnia 2023

Kolejny Wielki Piątek w naszym życiu…

 

Na krzyżu umiera Bóg – Człowiek!

Wielki Piątek

zatrzymany czas pod krzyżem

i cisza

wielka nieogarniona uroczysta

na drzewie nasz Pan

ręce rozpięte na krzyżu

ociekające krwią

przybite zardzewiałym gwoźdźmi

wyginają się w konwulsjach bolesnych skurczów

szeroko otwarte ramiona

serce przebite grzechem

moim i Twoim

zalane krwią oczy

nieopisany ból

wielkie cierpienie

odrzucenie i ludzka nienawiść

Chrystusowe przebaczenie

mój rachunek sumienia

wyrzuty i skrucha

cisza trwa

ukrzyżowana Miłość.

 

Wielki Piątek, godz. 17:10

 

Co mogę ofiarować Panu Bogu oprócz modlitwy, dobrych uczynków i tego, co jest oczywiste? Co będzie wyrazem mojej miłości a nie wyrazem mojego obowiązku?

Bogu można oddać wszelkie problemy, choroby, bóle, cierpienia (szczególnie te niesprawiedliwe i losowe), jałmużny, posty, wszelką pracę na rzecz drugiego człowieka, czy - co bardzo ważne! - walkę z pokusami. Ludzie zamiast wykorzystywać te problemy, to proszą tylko Boga, aby ich nie mieć w życiu. Zapominają, że wszystko można ofiarować Bogu. Tak samo ludzie często zapominają, że Bogu można, a nawet należy ofiarować i spowiedź, i Mszę świętą (ze swoją intencją).

Pomyśl o tym, w czym jesteś dobry, co lubisz/chcesz/umiesz robić, czy możesz w bezinteresowny sposób rozszerzać to dobro wśród ludzi. Może masz jakiś dar, talent od Boga, który posiadasz i który chciałbyś na Bożą chwałę rozwijać? Może jest ktoś, komu możesz ofiarować odrobinę swojego czasu?

A może chwila samotnej milczącej adoracji Krzyża lub Najświętszego Sakramentu? Można ofiarować Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo Jego Jedynego Syna Pana naszego Jezusa Chrystusa na przebłaganie za grzechy nasze i świata całego.

Tak naprawdę, całe dobro, które otrzymujemy, jest darem od Boga (nawet jeśli przez ręce ludzi) i dokładnie w taki sam sposób możemy się sobą (swoimi zdolnościami, życzliwością, czasem) dzielić, przekazywać to dobro - przedmiotowe oraz duchowe innym. Na tyle, na ile pozwala, sytuacja finansowa, umiejętności. (Źródło: katoloik.pl)

 

Wpis: 7 kwietnia godz. 12:45

czwartek, 6 kwietnia 2023

 

Ojciec Pio uczy nas nowego spojrzenia na cierpienie. Pokazuje, że może ono być okazywaniem miłości – tak, jak Pan Jezus w imię miłości do człowieka cierpiał i umarł na krzyżu. Pokazuje nam nowy sens życia, umierania, cierpienia, przekraczania ludzkich ograniczeń w kierunku podążania ku Niebu.

Każdy z nas chce być zadowolony z życia, czerpać z niego „pełnymi garściami”. A w momencie, gdy niespodziewanie dotknie nas  cierpienie, wtedy stajemy się bezradni. Bywa i tak, że to trudne doświadczenie miażdży nas i nie potrafimy sobie z nim poradzić, bo jest niezrozumiałe i złe.

Ojciec Pio uczy innego spojrzenia na cierpienie. Swoim życiem pokazuje, że przyjęcie go może stać się wyrazem miłości do Chrystusa. Taka miłość daje życie wieczne, nieskończone. Ofiarowane z miłością cierpienie otwiera niebo.

Chodzi o to, abyśmy zapragnęli w pewien sposób uczestniczyć w męce Pana Jezusa, wynagradzając Mu w ten sposób za grzechy swoje i całego świata. Abyśmy chcieli przyjąć cierpienie, chociaż to bardzo trudne!

Ojciec Pio nie był odosobniony w takiej postawie! Wielu ludzi (mniej lub bardziej znanych) dało dowód rozumienia takiej miłości do Chrystusa! Wystarczy przypomnieć choćby św. Maksymiliana Kolbe, a w Libanie – św. Rafkę.

Pamiętamy również z literatury wielkie postacie – choćby Prometeusza czy Antygonę, która powiedziała dobitnie: „Współkochać przyszłam, a nie współnienawidzić.” To wprawdzie tylko postaci z mitologii, ale jakże ważne w swej postawie!

 

Wpis: 6 kwietnia godz. 9:00

środa, 5 kwietnia 2023

 

Doskonałym wzorem uczestniczenia w męce naszego Pana jest św. Ojciec Pio, który przez pięćdziesiąt lat współcierpiał z Chrystusem, doświadczając stygmatów na rękach, nogach i boku.

Do współbraci mówił: „Proszę sobie wyobrazić, jakiej udręki (…) doświadczam ciągle prawie każdego dnia. Rana serca broczy krwią, zwłaszcza od czwartku wieczorem aż do soboty. (…) Umieram z bólu z powodu udręki i zamieszania, których doświadczam w swej duszy. Boję się, że umrę z wykrwawienia.” A to opinia lekarza: „Ręce są przebite na wylot; otwór jest taki, że można przez niego zobaczyć to, co znajduje się na drugiej stronie. Dłoń można tylko przymknąć z wielkim wysiłkiem i nie całkowicie. Na stopach są okrągłe rany. Ciągle sączy się z nich krew, która moczy buty. Naciśnięcie tych ran palcem sprawia bardzo silny ból. Na lewym boku klatki piersiowej jest zranienie w formie odwróconego krzyża. Dłuższy odcinek ma siedem centymetrów, a krótszy pięć. Z tej rany sączy się więcej krwi aniżeli z innych. Ojciec ma ją zawsze zabandażowaną i co parę godzin zmienia opatrunek, który przemięka krwią”.

Stygmaty nie dały się zaleczyć, nie ropiały; wydawały delikatny zapach róży lub fiołków. Pozostały otwarte i krwawiły przez pół wieku. Całkowicie zamknęły się dopiero po śmierci.

Ojciec Pio uczestniczył w sposób heroiczny w męce Zbawiciela.  Upodabniając się stale do Chrystusa Ukrzyżowanego, uzmysławiał trudną dla nas prawdę, że wielkie cierpienie może być też wielką radością. Cierpiał, ale równocześnie był szczęśliwy, że mógł cierpieć podobnie jak Chrystus, który przez mękę i ofiarowanie swojego życia stał się zbawicielem świata.

W wywiadzie zawartym w książce „Serce Ojca Pio” mówi o cierpieniach, jakie przeżywa w czasie Mszy świętej: „Wszystko, co wycierpiał Jezus podczas swojej męki, ja także – choć w niewspółmiernie mniejszym stopniu – przeżywam, na ile jest to możliwe dla ludzkiej istoty. A to wszystko dzieje się nie dzięki moim zasługom, lecz jedynie dzięki Jego dobroci.”

 

Wpis: 5 kwietnia godz. 9:30