Warto zaprzyjaźnić się nie tylko z Panem
Jezusem, ale i ze Świętymi! Ta myśl błysnęła mi już jakiś czasu temu. Jest
nadal aktualna, chciałabym zatem na ten temat napisać kilka słów. Że warto się
zaprzyjaźnić, to pewne, tylko jak to zrobić?! Myślę, że nie jest to takie
trudne!
Jeśli przyjaźnimy się z jakąś osobą, to
z jakichś przyczyn. Mamy podobne poglądy, upodobania, i - jak to się mówi –
nadajemy na tych samych falach, ufamy jej i oczekujemy zrozumienia. I jeszcze
jedno, bardzo ważne! Staramy się dostrzec w nich coś dobrego, nieprzeciętnego,
czego jesteśmy pozbawieni, a tak bardzo chcielibyśmy to osiągnąć. W przypadku
przyjaźni ze świętymi jest podobnie.
Kim oni są? Święci to ludzie
mieszkający już w niebie, ale przecież chodzili po świecie, doświadczali
niekiedy różnych przeciwności. Ich życie wcale nie było usłane różami! Niekiedy
były to wielkie kłody, które pokonywali z miłości do Pana Boga.
Warto się zastanowić, z jakich powodów
zostali wyniesieni na ołtarze. Co ich wyróżniało spośród współczesnych?
Wśród nich jest wielu męczenników za
wiarę i za Chrystusa; to bohaterowie! Nie każdemu dana jest tak wielka siła i –
myślę! – Pan Jezus od nas tego wcale nie wymaga. Ale – oczekuje godnego życia i
nieustannego wspinania się w Górę.
„Przez przypadek” ciekawe spostrzeżenia
na ten temat przeczytałam w książce „Na rozdrożu” autorstwa abp. Georga Ganswein’a – z podtytułem: „Jaka jest
przyszłość naszej wiary”, a które to spostrzeżenia doskonale korespondują z propozycją
zaprzyjaźnienia się ze świętymi.
Oto fragment: „Czcimy świętych, wzywając
ich wstawiennictwa. Okazujemy tym samym ufność, którą w nich pokładamy,
ponieważ oni zanoszą nasze modlitwy przed tron Wszechmogącego. Wydaje się, że
Bóg niejako wyznaczył niektórych świętych do określonych zadań. (…) Jak często wzywaliśmy
św. Antoniego z Padwy, gdy coś zgubiliśmy, i jak często prośba za jego
wstawiennictwem pozwalała nam odnaleźć zgubiony przedmiot. (…)
Najlepszy kult świętych (a więc i przyjaźń
z nimi – przyp. mój) odbywa się nie tylko poprzez rzeczy zewnętrzne, a czasami
powierzchowne. Najlepsze oddanie czci świętym odbywa się poprzez naśladowanie.
Oni są żywą Ewangelią. Powinniśmy brać z nich przykład. Oczywiście nie
wszystko, co robili święci, nadaje się do naśladowania. Niektóre rzeczy należy
podziwiać, ale już nie naśladować. (…) Warto wyruszyć w drogę ku świętości,
ponieważ:
Tylko święci uleczą świat –
zniekształcony przez gnających,
zniszczony przez nienawidzących,
spustoszony przez próżniaków i
zarozumiałych.
Budujący w ciszy wzniosą dom;
wyrzekający się przyozdobią go,
służący Bogu pobłogosławią czas –
pokutując, złagodzą ból.
Przyłącz się, to twoje zadanie:
Przystąp do świętych i ulecz świat.”
(Abp Georg Gansweein, Na rozdrożu, s. 183 – 185)
Wpis: 24 lutego godz. 13:38