sobota, 28 lutego 2026

O mocy modlitwy wstawienniczej

 

Modlitwa wstawiennicza obecna jest w Kościele od jego początków. Apostołowie i uczniowie pamiętali ostatni nakaz Pana Jezusa, który powiedział, że głoszeniu Ewangelii ma towarzyszyć modlitwa o uzdrowienie i uwolnienie (Mk 16, 17-18).

Jest to najbardziej bezinteresowna modlitwa prośby, w której jedna osoba lub grupa osób wstawia się do Boga za drugim człowiekiem. Jest błaganiem Boga o potrzebne łaski dla innych osób, często zupełnie nieznanych.

W modlitwie wstawienniczej z wiarą powierzamy Bogu drugą osobę, z ufnością, że Bóg dokona w niej uzdrowienia oraz uwolnienia od ciężaru choroby, lęków, depresji, poczucia braku sensu życia i wielu innych zranień.

Taką funkcję pełnią święci w niebie. Modlimy się w określonych sytuacjach za różne osoby, powierzamy różne sprawy, ale chodzi o to, abyśmy nie ustawali w błaganiach i widzieli sens tych modlitw – nawet wtedy, gdy tego sensu nie widzimy.

Nowy Testament jest pełen przykładów modlitwy wstawienniczej. Jezus uzdrowił paralityka, przez wgląd na wiarę jego przyjaciół, którzy spuścili go z dachu do Mistrza. (Mk 2,1-11) Św. Paweł nieustannie wzywa do modlitwy za siebie nawzajem: „Proszę was, bracia, przez Pana naszego Jezusa Chrystusa i przez miłość Ducha, abyście udzielili mi wsparcia modłami waszymi za mnie do Boga.” (Rz 15,30).

Sam Jezus Chrystus wstawił się za nami wszystkimi umierając na krzyżu. Dlatego też każda modlitwa chrześcijańska jest jednocześnie modlitwą wstawienniczą, w której przez Chrystusa zanosimy prośby do Boga. Dlatego Eucharystia sprawowana w konkretnej intencji jest najwyższą formą modlitwy wstawienniczej. Wówczas cały Kościół z ukrzyżowanym i zmartwychwstałym Chrystusem angażuje się w modlitwę. Podczas spowiedzi powszechnej wypowiadamy słowa: „Przeto błagam Najświętszą Maryję, zawsze Dziewicę, wszystkich aniołów i świętych i was, bracia i siostry, o modlitwę za mnie do Pana Boga naszego”.

W Katechizmie Kościoła Katolickiego czytamy: (2634) „Wstawiennictwo jest modlitwą prośby, która bardzo przybliża nas do modlitwy Jezusa. To On jest jedynym wstawiającym się u Ojca za wszystkich ludzi, a w szczególności za grzeszników. On jest Tym, który „zbawiać na wieki może całkowicie tych, którzy przez Niego zbliżają się do Boga, bo zawsze żyje, aby się wstawiać za nimi” (Hbr 7, 25). Sam Duch Święty „przyczynia się za nami w błaganiach (…) zgodnie z wolą Bożą.”

(2635) (…) We wstawiennictwie ten, kto się modli, „niech ma na oku nie tylko swoje własne sprawy, ale też i drugich” do tego stopnia, aby modlił się za tych, którzy wyrządzają mu zło.”

Modlitwa wstawiennicza - to wspaniały i wyjątkowy przywilej dany nam przez Jezusa! Przynosi ona wiele łask, jednak należy pamiętać, że nie jest to żadne magiczne spełnianie próśb i życzeń. Najważniejszym skutkiem takiej modlitwy jest nawrócenie serca, głęboka przemiana wewnętrzna uczyniona mocą Jezusa Chrystusa. Uzdrowienie fizyczne czy psychiczne jest zwykle znakiem, swoistym skutkiem ubocznym uzdrowienia wewnętrznego. Należy pamiętać, że prawdziwa modlitwa wstawiennicza rodzi się z miłości, z troski o drugiego człowieka, tego, którego tu i teraz Bóg postawił na naszej drodze życia.

 

Wpis: 28 lutego godz. 14:30

piątek, 27 lutego 2026

 

Orędzie Matki Bożej

przekazane w Medjugrje 25 lutego 2026 r.

„Drogie dzieci! W tym czasie łaski

ponownie wzywam was

do ofiarowania swojego życia Bogu,

aby On prowadził was do zmartwychwstania

przez wasze osobiste nawrócenie.

Kochane dzieci,

Bóg jest blisko was

i odpowiada na wasze modlitwy,

ale wy śpicie i dlatego posłał mnie do was,

bym was obudziła i sprawiła,

że zajaśniejecie świętością jak wiosenny kwiat.

Dziękuję, że odpowiedzieliście na moje wezwanie”.

(za aprobatą Kościoła)

 

Wpis: 26 lutego godz. 9:10

czwartek, 26 lutego 2026

 

Wszyscy potrzebujemy akceptacji, miłości, dobroci… Człowiek potrzebuje człowieka! Dlaczego więc tyle zła, jadu nienawiści, na przykład w internecie! Może właśnie dlatego, że nie doświadczyliśmy miłości, mądrej tolerancji i akceptacji? Jest Wielki Post – czas szczególny, aby zajrzeć w swoje serce, sumienie i dostrzec zło, które nas uwiera!  

Dobro powiela dobro! Zło też! Nawet tym bardziej!

Dlaczego Bóg – samo Dobro i Miłość – jest taki trudny do przyjęcia?!

 

Wpis: 26 lutego godz. 9:00

środa, 25 lutego 2026

Jeszcze kilka słów o przyjaźni ze świętymi...

 

Pragnę dopowiedzieć kilka słów do wczorajszych refleksji  o przyjaźni ze świętymi. Nic szczególnie odkrywczego, ale warte uwagi!

Cóż jeszcze może oznaczać przyjaźń ze świętym? Myślę, że warto w nim odnaleźć cząstkę siebie i zapytać, jak on to robił, jak kształtował takie czy inne cechy, które też chciałabym doskonalić w sobie!

Nie tylko można, ale trzeba prosić o opiekę, pomoc, radę!

Korzystać z przykładu w różnych sytuacjach.

Wzywać pomocy w określonych sytuacjach.

Pamiętajmy, że święci chcą nam pomagać, nawet prowadzić, musimy im tylko powierzyć swoje troski, problemy, swoje życie.

Dziękujmy im za obecność i pomoc. Wzywajmy ich i módlmy się do nich!

 

Wpis: 25 lutego godz. 10:45 

wtorek, 24 lutego 2026

Przyjaźn ze Świętymi

 

Warto zaprzyjaźnić się nie tylko z Panem Jezusem, ale i ze Świętymi! Ta myśl błysnęła mi już jakiś czasu temu. Jest nadal aktualna, chciałabym zatem na ten temat napisać kilka słów. Że warto się zaprzyjaźnić, to pewne, tylko jak to zrobić?! Myślę, że nie jest to takie trudne!

Jeśli przyjaźnimy się z jakąś osobą, to z jakichś przyczyn. Mamy podobne poglądy, upodobania, i - jak to się mówi – nadajemy na tych samych falach, ufamy jej i oczekujemy zrozumienia. I jeszcze jedno, bardzo ważne! Staramy się dostrzec w nich coś dobrego, nieprzeciętnego, czego jesteśmy pozbawieni, a tak bardzo chcielibyśmy to osiągnąć. W przypadku przyjaźni ze świętymi jest podobnie.

Kim oni są? Święci to ludzie mieszkający już w niebie, ale przecież chodzili po świecie, doświadczali niekiedy różnych przeciwności. Ich życie wcale nie było usłane różami! Niekiedy były to wielkie kłody, które pokonywali z miłości do Pana Boga.

Warto się zastanowić, z jakich powodów zostali wyniesieni na ołtarze. Co ich wyróżniało spośród współczesnych?

Wśród nich jest wielu męczenników za wiarę i za Chrystusa; to bohaterowie! Nie każdemu dana jest tak wielka siła i – myślę! – Pan Jezus od nas tego wcale nie wymaga. Ale – oczekuje godnego życia i nieustannego wspinania się w Górę.

„Przez przypadek” ciekawe spostrzeżenia na ten temat przeczytałam w książce „Na rozdrożu” autorstwa abp.  Georga Ganswein’a – z podtytułem: „Jaka jest przyszłość naszej wiary”, a które to spostrzeżenia doskonale korespondują z propozycją zaprzyjaźnienia się ze świętymi.

Oto fragment: „Czcimy świętych, wzywając ich wstawiennictwa. Okazujemy tym samym ufność, którą w nich pokładamy, ponieważ oni zanoszą nasze modlitwy przed tron Wszechmogącego. Wydaje się, że Bóg niejako wyznaczył niektórych świętych do określonych zadań. (…) Jak często wzywaliśmy św. Antoniego z Padwy, gdy coś zgubiliśmy, i jak często prośba za jego wstawiennictwem pozwalała nam odnaleźć zgubiony przedmiot. (…)

Najlepszy kult świętych (a więc i przyjaźń z nimi – przyp. mój) odbywa się nie tylko poprzez rzeczy zewnętrzne, a czasami powierzchowne. Najlepsze oddanie czci świętym odbywa się poprzez naśladowanie. Oni są żywą Ewangelią. Powinniśmy brać z nich przykład. Oczywiście nie wszystko, co robili święci, nadaje się do naśladowania. Niektóre rzeczy należy podziwiać, ale już nie naśladować. (…) Warto wyruszyć w drogę ku świętości, ponieważ:

Tylko święci uleczą świat –

zniekształcony przez gnających,

zniszczony przez nienawidzących,

spustoszony przez próżniaków i zarozumiałych.

Budujący w ciszy wzniosą dom;

wyrzekający się przyozdobią go,

służący Bogu  pobłogosławią czas –

pokutując, złagodzą ból.

Przyłącz się, to twoje zadanie:

Przystąp do świętych i ulecz świat.” (Abp Georg Gansweein, Na rozdrożu, s. 183 – 185)

 

Wpis: 24 lutego godz. 13:38

poniedziałek, 23 lutego 2026

Ważne dla ducha i ciała!

 

„Dyrektor George Washington University School of Medicine przekonuje, że mózg starszej osoby jest znacznie bardziej praktyczny niż się powszechnie uważa. W tym wieku interakcja prawej i lewej półkuli mózgu staje się harmonijna, co poszerza nasze możliwości twórcze. Dlatego wśród osób po 60. roku życia można znaleźć wiele osobowości, które dopiero rozpoczynają swoją twórczą działalność.

Oczywiście mózg nie jest już tak szybki jak w młodości. Zyskuje jednak na elastyczności. Dlatego z wiekiem chętniej podejmujemy właściwe decyzje i jesteśmy mniej narażeni na negatywne emocje. Szczyt ludzkiej aktywności intelektualnej przypada na około 70. rok życia, kiedy mózg zaczyna funkcjonować na pełnych obrotach.

Z biegiem czasu wzrasta ilość mieliny w mózgu, substancji, która ułatwia szybki przepływ sygnałów między neuronami. Dzięki temu zdolności intelektualne wzrastają o 300% w stosunku do średniej.

Interesujące jest również to, że po 60 latach człowiek może używać dwóch półkul jednocześnie. Pozwala to rozwiązywać znacznie bardziej złożone problemy.

Profesor Monchi Uri z Uniwersytetu w Montrealu uważa, że ​​mózg staruszka wybiera drogę, która zużywa mniej energii, eliminuje zbędne i pozostawia tylko właściwe opcje rozwiązania problemu. Przeprowadzono badanie z udziałem różnych grup wiekowych. Młodzi ludzie byli bardzo zdezorientowani przy zdawaniu testów, a ci powyżej 60. roku życia podejmowali właściwe decyzje.

Przyjrzyjmy się teraz cechom mózgu między 60. a 80. rokiem życia. Są naprawdę różowe.

CHARAKTERYSTYKA MÓZGU OSOBY STARSZEJ.

1.Neurony w mózgu nie umierają, jak mówią wszyscy wokół. Powiązania między nimi po prostu znikają, jeśli ktoś nie angażuje się w pracę umysłową.

2.Rozproszenie uwagi i zapomnienie powstają z powodu nadmiaru informacji. Dlatego nie musisz koncentrować całego życia na niepotrzebnych drobiazgach.

3.Od 60. roku życia przy podejmowaniu decyzji człowiek nie używa tylko jednej półkuli mózgu, jak młodzi ludzie, ale obu.

4.Wniosek: jeśli człowiek prowadzi zdrowy tryb życia, porusza się, dba o aktywność fizyczną i jest w pełni aktywny umysłowo, zdolności intelektualne NIE spadają z wiekiem, po prostu ROSNĄ, osiągając szczyt w wieku 80-90 lat.

ZDROWE WSKAZÓWKI:

1) Nie bój się starości.

2) Staraj się rozwijać intelektualnie.

3) Naucz się nowych rzemiosł, twórz muzykę, naucz się grać na instrumentach muzycznych, maluj obrazy! Tańcz!

4) Interesuj się życiem, spotykaj się i komunikuj z przyjaciółmi, planuj przyszłość, podróżuj najlepiej jak potrafisz.

5) Nie zapomnij iść do sklepów, kawiarni, na pokazy.

6) Nie zamykaj się sam, to jest destrukcyjne dla każdego.

7) Bądź pozytywny, zawsze żyj z myślą: „wszystkie dobre rzeczy jeszcze przede mną!” (Źródło: New England Journal of Medicine)

 

Wpis: 23 lutego godz. 9:00

niedziela, 22 lutego 2026


Udostępnienie 22 lutego godz. 12.44

 

sobota, 21 lutego 2026

Owocny czas choroby

 

Okazuje się – nie pierwszy raz zresztą! – że czas choroby może być nawet owocny. Dopadła mnie grasująca po bezdrożach grypa i to tak nieszczęśliwie, że wyłączyła z normalnego biegu życia na prawie dwadzieścia dni. Ale przekonywałam samą siebie, że skoro tylu ludzi choruje, to muszę okazać się „solidarna” i z pokorą przyjąć to, co na mnie spadło. Zatem, acz z oporami (a momentami nawet złością) przyjęłam. Przecież całkiem niedawno napisałam w tym miejscu, cytując słowa pewnego kapłana, że „wszystko należy przyjąć”.

W zasadzie jest w tym głęboki sens. Chętnie bowiem przyjmujemy radosne wieści, radosne wydarzenia, ale znacznie gorzej jest z tym, co nas przytłacza, co nie jest miłe, co nam się nie podoba… Choroby żadnej przecież nie lubimy! I po prostu się boimy! Zaraz bowiem pojawia się pytanie, a może nawet kilka pytań: Czy dam radę to unieść? Dlaczego właśnie ja, przecież wcale tego nie chcę? I dziesiątki innych – mniej lub bardziej żałosnych pytań…

Ale… okazało się, że czas choroby można wykorzystać – mimo dolegliwości, mimo złego samopoczucia, mimo żalu nie wiadomo do kogo, że cierpimy! Właśnie doszłam do takiego wniosku! Chodzi o to, by nie zmarnować tego czasu!

Szukając książek, które pomogłyby mi przygotować się na spotkanie Duchowych Dzieci św. Ojca Pio, natknęłam się – między innymi – na postać Anny Katarzyny Emmerich. Któż jej nie zna lub o niej przynajmniej nie słyszał? Przecież na podstawie jej wizji Mel Gibson nakręcił wstrząsający film „Pasja” o męce naszego Pana Jezusa Chrystusa.

Ale nie o tym chcę teraz powiedzieć! Uderzyło mnie w jej postawie niezwykła wytrwałość w znoszeniu cierpień. Wytrwałość, podyktowana nieopisanie wielką miłością do Chrystusa!

I znowu pojawiły się pytania – tym razem mądrzejsze i bardzo ważne! Wytrwałość bowiem nie jest mocną stroną człowieka. Mam na myśli przeciętnych ludzi, w tym także siebie samą, często bowiem w porywie serca coś obiecujemy, przyrzekamy, a szara codzienność weryfikuje nasz słomiany zapał i sprowadza nas „na ziemię”. Wytrwałość bowiem - to równie piękna, co trudna cecha! I niezwykle ważna dla każdego homo sapiens – niezależnie od tego, czy wierzymy w Boga, czy też nie. Wytrwałość bowiem kształtuje nasz charakter!

Co jeszcze można powiedzieć o wytrwałości? Jest nam wszystkim bardzo potrzebna w różnych sytuacjach życiowych! Choćby w postanowieniach, w dążeniu do jakiegoś celu (niezależnie od tego czy jest on mały czy duży).

Słowo „wytrwałość” ma wiele synonimów! Wytrwałość – to konsekwencja, to zgodność własnych myśli i czynów, to cierpliwość, niestrudzoność, gorliwość, dokładność, ofiarność, pracowitość, rzetelność, uczciwość, wierność…

Jest bardzo potrzebna także w modlitwie, którą zanosimy do Pana Boga!

Przywołałam postać bł. Anny Katarzyny. Nie dlatego, aby życzyć komukolwiek tak bardzo trudnych doświadczeń w postaci heroicznego współcierpienia z męką  Chrystusa. Anna Katarzyna to piękna postać, która uczy nas cierpliwości i wielkiej wytrwałości. Ten przymiot bardzo się przydaje w codzienności, również w chorobie!

 

Wpis: 21 lutego godz. 10:30

piątek, 20 lutego 2026

Szczęście ma wiele imion

 

Czy myślisz o szczęściu? Czymże ono jest? Czy zadajesz sobie przynajmniej od czasu do czasu to pytanie? Ja – muszę przyznać – dość często pytam: Czy szczęście istnieje? Czy jest tylko iluzją? Jak je osiągnąć? Takie i podobne pytania nurtują – myślę – każdego homo sapiens… Nie jestem w tej kwestii ani odkrywcza, ani odosobniona, bo zadawali je sobie ludzie, odkąd istnieje świat. Pytali mędrcy i ludzie prości, pytali młodzi i starzy, wierzący i niewierzący… Bo prawdą jest, że każdy pragnie być szczęśliwy! Tylko trudno znaleźć drogę do tego szczęścia! Kiedyś Adam Asnyk napisał sonet, zaczynający się od słów: Siedzi ptaszek na drzewie i ludziom się dziwuje, że najmędrszy z nich nie wie, gdzie się szczęście znajduje… No, właśnie!

O szczęściu pisałam już kilkakrotnie w różnym kontekście, ale jest to temat, do którego się wraca, któż z nas bowiem nie pragnie być szczęśliwym człowiekiem! I każdy z nas ma swoje przemyślenia na ten temat. Wiem z całą pewnością, że szczęście nie jest stanem trwałym. Przecież każdy z nas doświadcza najróżniejszych przeżyć – niekoniecznie zawsze radosnych! Każdy ma swoje duże i małe szczęścia, prawda?

Gdzie zatem jest to szczęście? Tak upragnione i poszukiwane?! 

Pytam samą siebie, czy jestem człowiekiem szczęśliwym? Tak!!!! Zdecydowanie tak! Mimo życiowych perturbacji (których zresztą nikomu nie braknie!!!), mimo wielu smutków (których też nie braknie nikomu!) uważam siebie za człowieka szczęśliwego! Przeżywam piękny czas –

czas wypełniony ciekawymi pasjami, 

czas dojrzały nie tylko wiekiem,

ale przede wszystkim czas dojrzały w wierze i absolutnej pewności, że w mojej drodze towarzyszy mi Chrystus. Ta pewność dodaje skrzydeł i  odwagi, bo wiem, że KTOŚ mnie kocha największą miłością, jaką można sobie wyobrazić, miłością, która wybacza błędy i niedoskonałości,

Kto zawsze pomaga powstać,

Kto jest moim najprawdziwszym, najszczerszym i bezinteresownym Przyjacielem,

Kto nigdy mnie nie zawiódł i nie zawiedzie,

Kto pomaga przezwyciężyć trudności,

Kto rozwiewa wątpliwości związane z wiarą i tym, co robię, kształtując swoją osobowość,

Kto rozgrzesza mnie z błędów, wierząc w pragnienie mojej poprawy,

Kto swoją obecnością poprzez Komunię św. obdarowuje mnie każdego dnia pokojem serca i wewnętrzną radością…Ta Chrystusowa miłość zaowocowała właśnie tym szczęściem – jednak osiągalnym!!! Chociaż – dodajmy – wcale niełatwym  do odnalezienia!

 

Wpis: 20 lutego godz. 9:10

czwartek, 19 lutego 2026

Kilka informacji o Popielcu

 

„Środa Popielcowa to wyjątkowy dzień w kalendarzu liturgicznym, który rozpoczyna Wielki Post – czas pokuty, refleksji i przygotowania do Wielkanocy. (…) Środa Popielcowa ma swoje korzenie w starożytnych tradycjach pokutnych. Już w VIII wieku praktykowano posypywanie głów popiołem jako znak pokuty. W XI wieku papież Urban II oficjalnie wprowadził ten zwyczaj dla całego Kościoła.

*Dlaczego posypujemy głowę popiołem?

Posypywanie głowy popiołem symbolizuje przemijanie i pokutę. W Piśmie Świętym wielokrotnie pojawia się obraz popiołu jako znaku żalu za grzechy i skruchy (np. w Księdze Jonasza, gdy mieszkańcy Niniwy pokutowali).

*Skąd się bierze popiół na Środę Popielcową?

Popiół, którym posypuje się głowy wiernych, pochodzi ze spalonych palm poświęconych w Niedzielę Palmową poprzedniego roku. To podkreśla cykliczność roku liturgicznego i nawiązuje do triumfu Jezusa, który wjechał do Jerozolimy, a później oddał życie za ludzi.

*Co ksiądz mówi w czasie posypywania głowy popiołem?

Podczas obrzędu kapłan wypowiada jedno z dwóch zdań:

„Pamiętaj, że prochem jesteś i w proch się obrócisz” – przypomnienie o ludzkiej przemijalności.

„Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię” – wezwanie do duchowej przemiany i pokuty.

*Dlaczego w Środę Popielcową obowiązuje post ścisły?

Post ścisły oznacza ograniczenie liczby posiłków – można spożyć jeden pełny posiłek (do syta) oraz dwa mniejsze (nie do syta). Jest to znak umartwienia, refleksji i duchowego przygotowania do Wielkiego Postu. Obowiązuje katolików od 18. do 60. roku życia.

*Czy Środa Popielcowa jest świętem nakazanym?

Nie, Środa Popielcowa nie jest świętem obowiązkowym, co oznacza, że katolicy nie muszą tego dnia iść na Mszę Świętą. Jednak wielu wiernych uczestniczy w liturgii, aby przyjąć znak popiołu i rozpocząć czas pokuty.

*Czy popiół na głowie trzeba zmyć?

Nie ma obowiązku natychmiastowego zmywania popiołu. Wielu wiernych pozostawia go na głowie przez cały dzień jako znak swojej wiary i gotowości do nawrócenia.

*Dlaczego Środa Popielcowa wypada w różnych terminach?

Data Środy Popielcowej zależy od daty Wielkanocy, która jest świętem ruchomym. Zawsze przypada 46 dni przed Niedzielą Wielkanocną – 40 dni Wielkiego Postu plus sześć niedziel, które nie są dniami postnymi.

*Jak obchodzona jest Środa Popielcowa w innych krajach?

Aktualnie, w zależności od kraju, jest to posypanie głów popiołem – także w formie dużego znaku krzyża lub nakreślenie znaku krzyża na czole. W niektórych krajach, jak na Filipinach czy w Ameryce Łacińskiej, wierni nie tylko posypują głowy popiołem, ale także przyjmują go na czoło w formie krzyża. W niektórych miejscach w Polsce również stosuje się ten zwyczaj.

*Czy niekatolicy mogą przyjąć popiół?

Tak, posypanie głowy popiołem mogą przyjąć także osoby, które nie są katolikami, jeśli wyrażają chęć duchowej refleksji i nawrócenia. Nie jest to sakrament, lecz znak pokuty dostępny dla każdego.

Środa Popielcowa to początek ważnego okresu w życiu duchowym katolików. Jest pełna symboliki i głębokiego znaczenia, które skłaniają do refleksji nad własnym życiem i relacją z Bogiem.” (Źródło: EWTN Polska)

 

Wpis: 19 lutego godz. 14:20

 

Posypana szarym popiołem

wracam sobie z kościoła

zadumana nad własnym życiem,

skupiona nad jego biegiem,

i nicością ludzkiego bytu;

z pytaniem, co dobrem, a co jest grzechem…     

Te wszystkie poważne refleksje

radość jednak przewyższa!

Bo wracam z mym Panem do domu!

Napełniona Bożą radością,

rozglądam się wokoło,

uśmiecham się do wszystkich

także do wróbli, co skaczą po dachach

i wesoło przywołują wiosnę…

Czuję jej zapach, w wyobraźni ją witam

i z wielką tęsknotą pytam,

kiedy zawitasz!

Nie ociągaj się, Wiosno,

przyjdź, napełnij świat wesołą zielenią…

Nie pozwól, by moja radość,

radość, która jest w sercu,

przyćmiła twoją urodę!

 

Wpis: 19 lutego godz. 9:44

środa, 18 lutego 2026

Każdego roku powtarzam w tym ważnym dniu:

 

Każdy ma swój Popielec!

Dla jednych to tradycja,

dla innych stary obyczaj,

dla wszystkich – Wielkiego Postu nowy czas.

Mój Popielec ma wiele imion…

Jest aktem pokory,

aktem żalu i skruchy,

czasem rachunku sumienia,

początkiem przemiany serca,      

czasem przemyśleń i odnowy ducha,

przebaczenia wszystkim bez wyjątku!

To osobiste rekolekcje święte

przypomnienie Chrystusowej męki,

zapowiedź Drogi Krzyżowej

i nabożeństwa, co Gorzkie  żale się zwą,

pełne nostalgii i smutku.

To bardzo ważny w życiu czas!

Ale mój Popielec – ma też zapach wiosny

bo rozpoczyna czas piękny, radosny.

Wraz z wiosną niesie nowe nadzieje,

budzi do życia wszystko, co otacza wokół…

I przypomina, że u kresu Wielkiego Postu

Zmartwychwstania nadejdzie czas!

 

Wpis: 18 lutego godz. 12:05

poniedziałek, 16 lutego 2026

O Sławie Przybylskiej słów kilka

 

Wczoraj z wielką przyjemnością obejrzałam w telewizji na paśmie „Kultura” program ze Sławą Przybylską. Któż z nas – starszej generacji – nie pamięta jej pięknych piosenek, pełnych liryzmu i delikatności?

Pani Sława skończyła 93 lata i cieszy się – jak podkreśla – życiem, każdą jego chwilą. Piękna swoją życzliwością, mądrością i niezwykłą prostotą, którymi to cechami emanowała zawsze – jak tylko pamiętam. Śpiewała o różnych – pozornie małych sprawach życia, ale jakże pięknie; jej piosenki ujmowały nasze serca.

Piszę o niej z łezką w oku, bo to także kawałek mojego życia, w którym Ona uczestniczyła swoim śpiewem. Po tych słowach umieszczę jej piosenkę. Nie wiem jeszcze którą, bo wszystkie chwytały za serce i były nieprzeciętnie piękne.

Najpierw chciałabym przytoczyć jej myśl, wypowiedzianą wczoraj. Myśl, która zapewne przemówi do każdego z nas niezwykłą prostotą, ale i życiową mądrością. Oto ona: „Jeśli masz do spełnienia jakiś trudny obowiązek, zamień to na radosną konieczność!” Warto! Wtedy łatwiej będzie się nam żyło!

 

Wpis: 16 lutego godz. 11:50

17 lutego: Niestety, z przyczyn technicznych nie mogę umieścić piosenki Sławy Pzrybylskiej. 

niedziela, 15 lutego 2026

 

„Bóg jest zbyt czysty, aby mógł z aprobatą patrzeć na zło. Jest On zbyt święty, aby mieć jakiś kontakt z grzechem.

Kiedyś, nim grzech zaistniał wśród ludzi, Boga i człowieka łączyła przyjaźń. Teraz przyjaźń ta jest zerwana i wszelka łączność między Bogiem a człowiekiem jest poza Jezusem Chrystusem utracona. Tylko przez Jezusa człowiek może znów nawiązać społeczność z Bogiem.

Są tacy, którzy powiadają, że wszystkie drogi prowadzą do Boga. Jezus powiedział jednak: „Ja jestem Drogą i Prawdą, i Życiem; nikt nie przychodzi do Ojca, tylko przeze mnie.” (Jan 14, 6).

Powiedział On również: „Jeśli ktoś wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony – wejdzie i wyjdzie, i znajdzie pastwisko.” (Jan 10,9).” (Billy GrahamPokój z Bogiem)

 

Wpis: 15 lutego godz. 13:00

sobota, 14 lutego 2026

Św. Ojciec Pio o modlitwie

 „Modlitwa jest przelewaniem naszego serca do Serca Boga. Kiedy jest dobrze przeżywana, porusza Boskie Serce i skłania je coraz bardziej do wysłuchania nas. Zanosząc modlitwę do Boga, starajmy się wylać całą naszą duszę. Wówczas zostanie On pokonany naszymi błaganiami i przyjdzie nam z pomocą.

Módl się i ufaj! Nie denerwuj się! Niepokój nie służy niczemu. Bóg jest miłosierny i wysłucha twoją modlitwę.

Modlitwa jest najlepszą bronią, jaką posiadamy. Jest ona kluczem, który otwiera Serce Boga. Powinieneś mówić do Pana Jezusa również sercem, a nie tylko wargami. Co więcej, w pewnych przypadkach powinieneś mówić do Niego tylko sercem.

Poprzez książki szuka się Pana Boga; a w modlitwie myślnej znajduje się Go.” (św. Ojciec Pio)


piątek, 13 lutego 2026

Warto przemyśleć!

 Jakiś czas temu ktoś przesłał mi poniższy tekst, opublikowany w amerykańskiej prasie. Pozwolę sobie przekazać fragmenty, wydają mi się bowiem niezwykle ważne – mimo że od tamtego zamachu, który wstrząsnął światem – minęło prawie 25 lat! 

„Po katastrofie terrorystycznej w USA 11.09.01 córka pastora Billy Grahama w wywiadzie TV na pytanie: „Jak Bóg mógł pozwolić  na coś takiego?” odpowiedziała: 

Jestem przekonana, że Bóg jest do głębi zasmucony z tego powodu, podobnie jak i my, ale od wielu już lat mówimy Bogu, żeby wyniósł się z naszych szkół, z naszych rządów oraz z naszego życia, a ponieważ jest dżentelmenem, jestem przekonana, że w milczeniu wycofał się.

Jak możemy się spodziewać, że Bóg udzieli nam swojego błogosławieństwa i ochroni nas, skoro my żądamy, aby On zostawił nas w spokoju? (…)

Ja myślę, że ma to wiele wspólnego z tym, że „ZBIERAMY TO, CO ZASIALIŚMY.”

To śmieszne, jak prostym jest dla ludzi wyrzucić Boga, a potem dziwić się, dlaczego świat zmierza do piekła. 

To śmieszne, jak bardzo wierzymy w to, co napisane jest w gazetach, a poddajemy w wątpliwość to, co mówi Biblia.

To śmieszne, jak bardzo  każdy chce iść do nieba, pod warunkiem, że nie będzie musiał wierzyć,  myśleć, mówić, ani też czynić czegokolwiek, o czym mówi Biblia.

To śmieszne, jak ktoś może powiedzieć Wierzę w Boga i nadal iść za szatanem, który, tak a'propos również „wierzy” w Boga.

To śmieszne, jak łatwo osądzamy, ale nie chcemy być osądzeni.

To śmieszne, jak możesz wysyłać tysiące „dowcipów” przez e-mail, które rozprzestrzeniają się jak nieokiełzany ogień, ale kiedy zaczynasz przesłania dotyczące Pana, ludzie dwa razy zastanawiają, się czy podzielić się nimi.

To śmieszne, jak wiadomości sprośne, bezwstydne, pikantne i wulgarne swobodnie przenoszą się w cyber-przestrzeni, lecz publiczna dyskusja o Bogu w szkole i w miejscu pracy jest tłumiona.

To śmieszne, jak ktoś może być zapalony dla Chrystusa w niedzielę, a przez resztę tygodnia jest niewidzialnym  chrześcijaninem.

To śmieszne, jak bardzo mogę być przejęty tym, co inni ludzie pomyślą o mnie, zamiast tym, co Bóg pomyśli o mnie. 

Śmiejesz się?”

 

Wpis: 13 lutego godz. 12:20 

czwartek, 12 lutego 2026

O, Mądrości Koheleta, gdzie jesteś?!

 

Myślę, że przynajmniej co pewien czas warto sięgnąć do Księgi Koheleta, która to księga zawiera niezwykłą mądrość życiową dla każdego homo sapiens.  Jeżeli bowiem zagłębimy się w sens zawartych w niej słów, to odnajdziemy tam wskazania dla siebie samych, dla swojego życia! Przypomnę:

Wszystko ma swoją porę, a każde przedsięwzięcie swój czas pod niebem.

Jest czas rodzenia się i czas umierania;

jest czas sadzenia oraz czas wyrywania tego, co sadzono.

Ma swój czas (…) burzenie oraz ma swój czas budowanie.

Jest czas płaczu i czas śmiechu;

czas biadania i czas pląsania.

Czas rzucania kamieni oraz czas zbierania kamieni;

czas pieszczoty i czas oddalania się od pieszczot.

Czas szukania i czas tracenia;

czas chowania i czas odrzucania.

Czas rozdzierania i czas zszywania;

czas milczenia i czas mówienia.

Czas miłowania i czas nienawidzenia;

czas wojny i czas pokoju.

(…) W swoim czasie Bóg wszystko pięknie urządził, także wieczność złożył w ich sercu. Jednak człowiek nie jest zdolny dojść od początku do końca tego dzieła, które urządził Bóg.” (Księga Koheleta 3:1-11)

Komentarz – myślę – nie jest tu potrzebny, bo wydaje się, że we współczesnym nam świecie wszystko jakby się poplątało! I  zapanował ogólny chaos.

 

Wpis: 12 lutego godz. 10:50

poniedziałek, 9 lutego 2026

Czasami „puszczają nerwy",

gdy problemów zbyt wiele!

Opuszcza nas święty spokój,

tracimy wewnętrzną radość

i znika wesele.

I trudno się odnaleźć

wśród spraw, sprawek, spraweczek…

I trudno odkryć w sobie

choć ciszy skraweczek.

Chodzi człowiek wśród smutków,

problemów końca nie widzi!

Płacz i złość nie pomaga.

I łez własnych się wstydzi!

Bezbronna wobec spraw trudnych

staję przed Tobą, Panie!

Ręce wyciągam w nadziei,

że zawsze patrzysz na mnie.

Że nie tylko patrzysz,

lecz uśmiechasz się do mnie.

I chociaż Cię nie widzę,

wiem, że jesteś, mój Panie!

Podaj pomocną rękę,

pociesz, ratuj w potrzebie!

O to me korne modły

zanoszę dziś do Ciebie!

I niechaj nigdy nie zwątpię

w Twą obecność w mym życiu!

Niechaj wierzę, ufam i kocham

i wielbię w zachwycie!

 

Wpis:9 lutego godz. 9:15