sobota, 14 sierpnia 2021

Jeżeli...

 

Jeżeli kiedykolwiek zwątpisz w miłość Chrystusa

i zaczniesz robić Mu wyrzuty, że cię nie widzi,

że cię nie kocha, że opuścił w biedzie,

że nie chce ci pomóc, że cię lekceważy…

 

Spójrz na krzyż, a wpierw na Jego drogę

usłaną naszymi grzechami;

Spójrz na Jego ręce pokrwawione od uderzeń;

Spójrz na Jego plecy poorane biczami;

Spójrz na Jego twarz, zalaną krwawymi łzami;

Spójrz Mu prosto w oczy – szczerze, prawdziwie!

Czy nie dostrzegasz w nich miłości?

Najprawdziwszej, jaka tylko zdarzyć się może

Jaką tylko Bóg ofiarować ci pragnie?!

 

Twoja droga krzyżowa jest Jego drogą!

On idzie z tobą, kroczy tuż obok!

Jest zawsze przy tobie,

przy mnie,

przy każdym z nas!

 

Wpis: 14 sierpnia godz. 10:10

 

piątek, 13 sierpnia 2021

Radości też nigdy za wiele!

  

Idąc wczorajszym tropem, chciałoby się powiedzieć: Radości też nigdy za wiele! To prawda! Bo smutki chodzą sobie różnymi drogami i jakże często trafiają na drogi naszego życia, chociaż nikt ich ani nie zaprasza, ani nie pragnie! Przybierają najróżniejsze formy – czy to choroby, czy to zmartwienia, czy też różnych trudności… Po prostu są i już! Mimo że nieproszone ani niechciane!

Ale… przecież nie samymi smutkami usłane jest nasze życie! Z tym się na pewno zgodzicie. Trzeba tylko postarać się, aby je odnaleźć! Naprawdę warto! Aby nie popaść w totalny smutek lub jeszcze bardziej przygnębiające uczucie. Gdzie zatem ich szukać? Wszędzie, od samego rana. Budzisz się – ciesz się! Pan Bóg podarował Ci jeszcze jeden dzień życia! Spróbuj uwierzyć i przekonać samego siebie, że będzie to piękny czas, który wypełnisz modlitwą, ciekawymi rozmowami, niebanalnymi pomysłami, które podpowie Ci Twój anioł stróż,  interesującymi pracami, które ubogaci twój umysł, rozwiązaniem krzyżówki, co pobudzi do intensywnego myślenia. Że zmobilizujesz się do wykonania prac, które od dawna odkładasz „na jutro”. Dzisiaj jest właśnie to „jutro”!

I co dalej? Dzień przecież jest dostatecznie długi, by cieszyć się nim jeszcze wiele godzin. Zachwyć się błękitem nieba, słońcem, które nie tylko ogrzewa Ziemię, ale wnosi tyle pogody, tyle radości.

Rozejrzyj się dookoła… Zieleń drzew jest taka soczysta; a jakże różna ich kolorystyka: inne są brzozy w swej krasie, inne potężne dęby, które trwają od wieków, a jeszcze inne małe krzewinki… Zauważ, że świat jest naprawdę piękny!

Uwielbij Boga – Stwórcę, który to wszystko stworzył dla człowieka – dla mnie i dla Ciebie!

Porzuć smutek! Ciesz się każdą chwilą! Dzisiaj będzie piękny dzień! Carpe diem! – mówi Horacy.

Pomódl się za smutnych, którzy cierpią i stracili już nadzieję! Przecież dla nich też świeci słońce!

 

Wpis: 13 sierpnia godz. 9:00     

czwartek, 12 sierpnia 2021

 

Pokory nigdy za wiele! Nieustannie dochodzę do tego wniosku. Pokora nigdy nie była i nie jest łatwa. Przekonuję się o tym każdego dnia. Pisałam o niej już wiele razy, ale myślę, że to ciągle za mało. Bo zdecydowanie łatwiej być niepokornym niż pokornym! Odkrycia nie zrobiłam, ale uświadamiam to sobie niemal każdego dnia! Najpokorniejszą z pokornych była Najświętsza Panienka – niedościgniony Wzór! I co warto zauważyć – najwięksi święci byli niezwykle pokorni. Im większy – tym pokorniejszy! Dlaczego? Bo bliższy Panu Bogu i widzący lepiej i jaśniej swoją małość wobec wszechmocy Stwórcy. Nie musimy daleko szukać! To cały orszak postaci jaśniejących pokorą: św. Faustyna, św. Ojciec Pio, św. Jan od Krzyża, obydwie święte Teresy – i ta Mała, i ta Wielka. A św. Jan Chrzciciel? A św. Teresa Benedykta od Krzyża? A św. Franciszek i św. Klara? Ta „ewidencja” jest bardzo chaotyczna, ale bardzo wymowna. Na pewno jest ich w historii Kościoła ogrom! Myślę, że należałoby tu dodać jeszcze Łotra, który w obliczu śmierci uznał swoją grzeszność i zasłużoną karę za swe nędzne życie. Otrzymał natychmiastową nagrodę: „Dziś jeszcze będziesz ze Mną w raju.”  

Chciałoby się powiedzieć, że my przecież to wszystko wiemy, bo słyszymy w różnych okolicznościach. Wiemy, ale czy jesteśmy pokorni? Tak naprawdę? To pytanie stawiam sobie bardzo często i odpowiedź jest – no, powiedzmy – nie zawsze korzystna dla mnie! Znacznie łatwiej pisać o pokorze, niż stosować ją w życiu, w różnych, nieprzewidzianych sytuacjach, gdy nagle ktoś nas zaatakuje, skrytykuje, wyrazi odmienny od naszego sąd na ważny (lub mało ważny) temat…

Postawa pokory nie jest równoznaczna z płaszczeniem się! Św. Faustyna, moja wielka Przyjaciółka, od której ciągle się uczę, mówi:  

„Nie ma w prawdziwej pokorze płaszczenia się" (Dz. 1502). Co zatem jest ważnego w postawie pokory? Na pewno zgoda na wolę Bożą, przyjmowanie jej w cichości serca, szacunek dla drugiego człowieka, kimkolwiek on jest, przyznanie się do swoich błędów, umiejętność przeproszenia… I tysiące sytuacji, w których to można sobie uświadomić.

Zakończę słowami św. Faustyny: „Jeżeli jest na ziemi dusza prawdziwie szczęśliwa, to tylko dusza prawdziwie pokorna; w początku wiele cierpi z tego powodu miłość własna, ale Bóg po mężnym potykaniu się udziela duszy wiele światła, w którym ona poznaje, jak nędzne jest wszystko i pełne złudy. (...) Dusza pokorna nie dowierza sama sobie, ale ufność swoją w Bogu pokłada. Bóg broni duszy pokornej i sam się wtajemnicza w sprawy jej, a wtenczas dusza pozostaje w największym szczęściu, jakiego nikt pojąć nie może (Dz. 593). 

 

Wpis: 12 sierpnia godz. 10:00

środa, 11 sierpnia 2021

Przyglądając się życiu…

 

Przyglądam się życiu już tyle lat,

patrzę, rozmyślam, snuję refleksje…

I nieustannie zadziwia mnie świat,

odkrywam na nowo prawdy oczywiste,

odkrywam dobro, co drzemie w ludziach,

ich mądrość, dojrzałość i piękno,

ciągle się uczę słów prostych i jasnych,

prawdziwych i szczerych.

I gdy mi się zdaje,

że już nic mnie zaskoczyć nie może,

odkrywam nowe płaszczyzny -

niby znane a wciąż nieznane…

I z największą pokorą wołam,

że ciągle się uczę Ciebie, Boże!

 

Wpis: 11 sierpnia godz. 9:40

wtorek, 10 sierpnia 2021

Odczytać swoje powołanie...

 

Odczytać swoje powołanie. Czy to trudne? Na pewno ważne, nawet bardzo ważne! Być może, gdy jesteśmy młodzi, to nie zdajemy sobie z tego sprawy, rozpiera nas młodzieńcza pewność, że świat do nas należy, a my jesteśmy gotowi pokonać wszelkie zło, wszystkie przeszkody; jesteśmy silni swoim zapałem, swoją wiarą w przyszłość, że będzie ona piękna, radosna, wolna od błędów i porażek. Bo młodość uskrzydla i uwzniośla nasze zamysły, poglądy, idee… I tak być powinno, abyśmy właśnie z tego okresu życia mogli czerpać siły do niesienia brzemienia, które przyniesie nam życie. Abyśmy mieli siłę stawić czoła przeciwnościom.

Kiedy zatem przychodzi refleksja o swoim powołaniu? Myślę, że nie ma tutaj jakiejś konkretnej daty. Ale na pewno wtedy, gdy człowiek dojrzeje do pewnych przemyśleń, wniosków… A to wszystko staje się z wiekiem. Najlepiej widać to z perspektywy czasu, gdy analizujemy swoje życie i zastanawiamy się, co zostało nam dane, byśmy tym życiem kierowali w sposób rozumny i godny. Abyśmy umieli przyjąć dobrowolnie, bez szemrania najróżniejsze doświadczenia.

Czy trudno odczytać swoje powołanie? Thomas Merton mówi tak: „Każdy  nas ma jakieś powołanie. Wszyscy jesteśmy wezwani przez Boga do udziału w Jego życiu i Jego Królestwie. Każdy z nas jest wyznaczony do zajęcia określonego miejsca w tym Królestwie. Jeżeli je znajdziemy, to będziemy szczęśliwi. Jeżeli nie znajdziemy – nie możemy mieć pełnego szczęścia. Dla każdego z nas tylko jedna rzecz jest niezbędna: wypełnić nasze własne przeznaczenie zgodnie z wolą Bożą, być tym, czym Bóg nam być przeznaczył. (…)

Nasze przeznaczenie jest w naszych rękach, ponieważ Bóg je w nich złożył i dał nam łaskę dokonania rzeczy niemożliwych. Nie pozostaje nam więc nic innego jak tylko podjąć odważnie i bez wahania wyznaczone nam przez Boga zadanie, które polega na przeżyciu naszej egzystencji tak, jak Chrystus przeżywałby ja w nas. Trzeba niezłomnej odwagi, ażeby żyć według prawdy; dlatego w życiu chrześcijańskim jest coś z męczeństwa.”

 

Wpis: 10 sierpnia godz. 10:00

poniedziałek, 9 sierpnia 2021

 

Zaufaj Bogu,

nawet kiedy daje Ci trudne zadania!

Ks. Piotr Pawlukiewicz.

Poniżej umieściłam tekst, który przepisałam z kazania śp. Ks. Piotra Pawlukiewicza. Zachwyciłam się nim, bo jest niezwykle ważny dla każdego z nas. Jest odpowiedzią na trudne pytania, które nurtują każdego, gdy dotyka nas jakieś zło. Naprawdę warto go przeczytać i wziąć sobie do serca! Całość można odnaleźć w internecie pod powyższym tytułem.

"Pan Bóg dał nam wolność, która wzywa do rozwoju. Troszczcie się, tylko nie przesadźcie w tej trosce. Rozwijajcie się materialnie, duchowo emocjonalnie. Rozwijajcie się w swojej wolności i odpowiedzialności. Ciągle mamy z tym kłopoty i ciągle z Panem Bogiem taki niepisany spór toczymy, że ten świat nie jest taki, jak nam się podoba, bo my bardzo byśmy chcieli mieć świat bezpieczny, w którym bylibyśmy wolni od trosk utrapień. A świat jest to poligon do rozwoju. Żołnierze byliby szczerze zdziwieni, gdyby pojechali na poligon, a tam stoliki z lodami ustawione, leżaki, kocyki… (…) Ale Pan Bóg nie popuści, będzie zamieniał nasze życie w poligon – nie dlatego, że jest jakimś sadystą, ale pragnie naszego rozwoju. Świat nie jest po to, żebyśmy my mieli bezpiecznie. Świat jest po to, byśmy my byli wielcy, a jeśli my mamy być wielcy, to mamy dokonać wielkich rzeczy. A żebyśmy mogli dokonać wielkich rzeczy, potrzebujemy wielkich zadań. (…) Kiedy Pan Bóg stawia przed nami trudne zadania, rozklejamy się, protestujemy. Ktoś kiedyś powiedział: „Broniąc się przed lękiem, budujemy sobie bezpieczne życie, znajdujemy sobie miejsca, gdzie jesteśmy lubiani albo przynajmniej potrzebni. Kłopot z opancerzeniem się przed trudami rzeczywistości polega na tym, że ta sama stal, która chroni nas przed utratą życia, uniemożliwia otwarcie się na przemiany.” My się tak zabezpieczymy, że nie możemy się potem rozwijać. (…) Ktoś się broni zawsze taką swoją chłodną, marsową miną, tym się broni przed światem – że on jest zamknięty, powściągliwy, małomówny. Ale gdyby potrafił się otworzyć, wejść w relację z kimś nowym… (…) System zamknięty się degeneruje…

Bóg się troszczy o nas, tylko Bóg nie jest firmą ochroniarską, Bóg jest przewodnikiem po górach, Bóg jest pasterzem, który prowadzi nas na łąki życia wiecznego, a ta doga jest ekscytująca!

Pod koniec życia zdarzy się coś takiego, że na całe dotychczasowe swoje życie spojrzymy inaczej, że Pan Jezus powie, że Ja musiałem cię doświadczyć, (trudne dzieciństwo, choroby, doświadczenia), że to musiało się stać, żebyś coś osiągnął, żebyś coś osiągnął pod koniec, żebyś nie pobłądził. Bóg nam daje poligon, Bóg nam daje trudne życie. Niekiedy ci, którzy pracują dla Boga, mogą się nam wydać nieznośni, a ci, którzy pracują dla królestwa ciemności, mogą nam się wydać za fantastycznych ludzi. Postawmy sobie pytanie, dla kogo ja pracuję. Czy mnie spotkać – to jest błogosławieństwo? Czy mnie spotkać – to jest przekleństwo? Czy ja roznoszę woń błogosławieństwa, czy roznoszę woń przekleństwa? Bóg nam daje takie zagadki, byśmy stali się wielcy. To są bardzo trudne zagadki i często wobec nich stajemy bezradni. „Im bardziej docieka się Bożej mądrości, tym bardziej oddala się ona od nas. Staraj się poznać Boga nie za pomocą wielosłowia, ale przez doskonałość życia. Nie przez słowa, ale przez wiarę, która pochodzi z prostego serca. Nie z dociekań uczonej niezbożności. Jeśli postanowisz szukać tego, co jest niewyrażalne, odejdzie to dalej od ciebie. Jeśli natomiast przez wiarę, mądrość  pozostanie tam, gdzie jest u twoich bram. Osiągamy ją naprawdę wówczas, gdy wierzymy w Niewidzialnego, nawet nie rozumiejąc. Bóg jest niewidzialny i dlatego trzeba weń wierzyć, chociaż w pewien sposób można go dostrzec przez czyste serce.” (św. Kolumban) (…)

Nie zwalajmy wszystkiego na Pana Boga! (…) Pan Bóg bardzo często naprawia nasze błędy. Pan Bóg opiekuje się nami bardzo dobrze, tylko dla naszego rozwoju, a nie dla poczucia naszego bezpieczeństwa."

 

Wpis: 9 sierpnia godz. 9:40

niedziela, 8 sierpnia 2021

 

„Szczęście polega na dokładnym oznaczeniu, co w naszym życiu ma być tą jedyną rzeczą naprawdę potrzebną i na pogodnej rezygnacji z całej reszty. Wtedy bowiem przekonamy się, że mocą Bożego paradoksu wraz z tą jedną rzeczą wszystko inne zostało nam przydane.

A jeśli zdobędziemy się na odwagę wyrzeczenia się wszystkiego innego, to prawdopodobnie uda nam się osiągnąć jedyną rzecz naprawdę potrzebną – czymkolwiek bym ona była. A wysilając się, ażeby posiąść wszystko, z pewnością i ją także utracimy.

Szczęście nie jest sprawą intensywnego przeżywania, ale sprawą równowagi, ładu, rytmu i harmonii.” (Thomas Merton, którego mądrością się zachwycam.)

 

Wpis: 8 sierpnia godz. 11:45