sobota, 22 lutego 2014

Początki wiosny...


Do Przeźmierowa zawitała wiosna,

jeszcze przedwczesna,

ale już radosna…

Przyniosła słonecznych uśmiechów tuzin,

do życia ogrody uśpione budzi…

Ptakom poważnie przykazała,

aby głosiły Bożą chwałę,

a one w ptasim posłuszeństwie

śpiewają z wielkim nabożeństwem…

Trele, ćwirkania na cztery głosy,

dźwięki płyną aż pod niebiosa…

Idzie wiosna tanecznym krokiem,

pełna radości, tu mrugnie okiem,

tu się uśmiechnie, tam rzuci słowo

pewna, że będzie królować na nowo…

Od jednej wiosny do drugiej wiosny

i będzie to czas niezwykle radosny!  
 
 
 
 

 

 

piątek, 21 lutego 2014

O uśmiechu raz jeszcze...


O uśmiechu pisałam już wiele razy…

To nic, napiszę raz jeszcze!

Bo jakże o nim nie pisać,

skoro do mnie tyle uśmiechów

pięknych, radosnych, życzliwych

wysyła człowiek, którego spotykam w drodze…

I słonko wysyła z wysoka wesoły uśmiech…

I gromada wróbli, co skaczą po trawie…

Uśmiecha się chłopiec, co biegnie do szkoły…

I pani, co ze sklepu wraca…

Dzisiaj nad moją głową leciały dzikie gęsi…

Czy się uśmiechały? Tego nie wiem,

ale na pewno pozdrawiały mnie bardzo radośnie!

 

Pan Jezus się do mnie uśmiecha!

Codziennie – nie tylko do mnie, do każdego z nas!

Odwzajemniam te wszystkie uśmiechy

i wysyłam do Ciebie, Człowieku, Przyjacielu,

który jesteś po drugiej stronie i czytasz…

Może się stukasz po głowie i pytasz,

czy nie mam żadnych zmartwień,

że tylko o radości opowiadam…

Mam – owszem! – ale noszę w sobie

wielką radość, której codziennie użycza mi Chrystus!
 
 
 
 
 

 

Czwartkowa adoracja Najświętszego Sakramentu


Adoracji piękny czas

błogosławiona cisza

kochające oczy Chrystusa

serdeczny uśmiech

miłujące serce

święte oblicze

ukryte w białym kawałku Chleba

wielka skarbnica łask

ukojenie duszy

muzyka uroczystej ciszy

tak pięknej nigdzie nie usłyszysz


 

czwartek, 20 lutego 2014

Pan Mozart? Mój codzienny gość...


Pan Mozart znów odwiedza mnie codziennie,


towarzyszy w każdej chwili dnia…


Jego muzyki słucham tak chętnie,

zachwycam się wszystkim, co stworzył…

Wyobrażam sobie, jak w niebieskiej krainie

piękna muzyka płynie… płynie… płynie…

Rozlewa się po niebieskich ścieżkach,

po wszystkich rajskich zakątkach,

gdzie mistrz - skupiony na swych nutkach - stąpa…

I płynie muzyka, jak marzenie piękna,

tysiące dobrych myśli i uczuć rodzi…

 

Płynie melodia jedna za drugą…

A ja odpływam w daleką krainę,

błądzę po jasnych łąkach i polach,

wśród lasów zielonych, przy pięknych symfoniach…

Słucham koncertów, urzeczona brzmieniem

fagotów, fletów, klarnetów i… ze zdumieniem

odkrywam swą obecność w wiedeńskiej operze…

Zasiadam wygodnie w operowej loży

i „czarodziejskiego fletu” słucham pięknych dźwięków

i wciąż zachwycam się nieodmiennie

Twoją muzyką, Mistrzu Mozarcie!
 

 

 
 

W oczekiwaniu na wiosnę...


Lubię ten czas

czas oczekiwania na wiosnę

niebo już coraz bardziej błękitne

poranki radosne

gwar ptaków wesoły

przekrzykują się wróble zięby wrony

trawy źdźbła zielenieją 

słońce puszcza wesoło oko

chmurki w różowych sukienkach tańczą na niebie

wiosna wysyła sygnały

tylko patrzeć jak przyjdzie w błękitnej sukience


każde oczekiwanie niesie z sobą

nutkę niepokoju

ale i dreszczyk emocji

wysyłam cichy szept ku wiośnie

przyjdź nie zwlekaj

czas się zieleni

zielenieją marzenia

o wiośnie 

 

 

 

środa, 19 lutego 2014

Czas dla Pana Boga… Kiedy? Gdzie?

Jeżeli myślisz, że trzeba specjalnego czasu dla Pana Boga, to jesteś w wielkim błędzie! A może wcale tak nie myślisz? Nie wiem, kim jesteś, nie widzę Cię, ale wiem, że czytasz to, co piszę! Zatem kimkolwiek jesteś, pragnę się z Tobą podzielić moimi refleksjami, dotyczącymi czasu dla Chrystusa… Jeżeli się kogoś kocha, lubi czy pragnie się z nim przyjaźnić, to jest to równoznaczne z pragnieniem częstego z nim przebywania lub przynajmniej rozmowy… Ta osoba w jakiś sposób wypełnia nasze myśli… Pragniemy się z nią kontaktować… Kiedy? Powiedzmy: często! Bardzo podobnie jest w przypadku kontaktu z Panem Jezusem! Czy On wymaga specjalnego czasu? Nie! Bo jest w naszych myślach, w naszym sercu! Jest tuż obok – mimo że Go nie widzimy! Jest zawsze! I nigdy nam nie przeszkadza swoją obecnością!!! Wręcz przeciwnie – ta obecność dodaje skrzydeł, umacnia w smutku, uświadamia, że jesteśmy dla Niego ważni – każdy z nas! Jeżeli odkryjemy tę prawdę, to zapragniemy tejże świętej obecności, tego najzwyczajniejszego bycia razem… Bo być z Chrystusem,
to wielka radość,
to świadomość ofiarowanej nam przyjaźni – bezwarunkowej i nieustannej,
przekonanie o Jego opiece,
to absolutna pewność Jego miłości;
to ratunek dla nas w najtrudniejszych sytuacjach…
 
Nasuwa się jeszcze jedno pytanie… W jaki sposób można doświadczyć tego czasu z Panem Jezusem? To bardzo proste! Zawsze w modlitwie… Zawsze we Mszy świętej i Komunii świętej… A jeżeli nie mamy czasu pójść do kościoła, to co wtedy? Wtedy On przyjdzie do Ciebie, a Ty Mu opowiesz o swoich radościach, o swych problemach, które wydają się nie do rozwiązania i nie do udźwignięcia… Będzie słuchał z wielką uwagą i… pomoże, bo jest mocniejszy ponad wszystko zło!
 
 
 
    
 
 

Moje nieustanne dziękczynienie…


Za Chrystusową obecność w moim życiu…

Za wszystkie łaski, co zsyła codziennie…

Za każdą Mszę świętą,

za ten maleńki kawałek Chleba

który umacnia i daje siłę…

Za świadomość upadków,

co tak nieodmiennie

niszczą nam życie…

Za radość, co pozwala z nadzieją

patrzeć w nieznaną przyszłość…

Co czyni życie bardziej pogodne i jasne…

Co nie boi się nowych wyzwań,

choć trudna wydaje się droga…

Za odwagę – choć nieraz mało odważna! –

do przyznania się do Ciebie,

Ukochany Panie Jezu!