poniedziałek, 30 kwietnia 2012

W wiosenny poranek…

     Witam wszystkich w piękny, wiosenny poranek!

Czy zauważyliście, że gdy kwitną jabłonie, wszystko wokół pięknieje? Ludzie pogodniej patrzą na świat, uśmiechają się bez konkretnej przyczyny; Dzień dobry mówią sobie nawet całkiem nieznajomi…

A przyroda? Przywdziała świeże, zielone szaty w różnych odcieniach, wystroiła się jak panna młoda w błękitne niezapominajki, fioletowe i żółte przylaszczki, na głowie uwiła różnobarwny wianek z bratków i stokrotek…

Ptaki codziennie o świcie koncertują pod moim oknem… Płynie bogactwo  dźwięków, melodii, śpiewów… Stroją swoje skrzypeczki gile, kosy i zięby, wygrywają na cześć Pana… Hymn uwielbienia po swojemu głoszą!

A ja słucham… Słucham… Słucham…

A drzewa? Stoją sobie radosne, obsypane kwieciem… Kołyszą szumem wiatru i przyjaźnie spoglądają na przechodniów…

W bieli kwitnących kwiatów, w promieniach wiosennego słońca świat pięknieje!
Zewsząd płynie radosne Hosanna – wysoko, aż ku niebu się wznosi… 

Niech wiosna trwa w naszych sercach! Zawsze! Będzie łatwiej żyć!!!

sobota, 28 kwietnia 2012

Czy masz w sobie Bożą radość?


Czy mam w sobie Bożą radość?
Postaw sobie to pytanie…
Czy zamartwiasz się na zapas?
Czy masz życie byle jakie?
Czy choroba cię złamała?
Czy wór grzechów Cię powala?

Powiedz Bogu, co Cię gnębi,
Ufnie powierz Mu swe troski!
On pokrzepi, On pocieszy,
zajrzy do Twej duszy głębi…
On napełni Cię radością,
Nie zostawi w żadnej biedzie!

 Boża radość… Skąd ją czerpać?
Mimo smutku, mimo troski…
Od Chrystusa, bo jak głosi sama nazwa,
radość ta ma wymiar Boski!

Więc się nie martw!
Ciesz się słońcem,
ciesz się wszystkim…
Bądź radosny w swoim sercu
i na zewnątrz…

Siej pogodę pośród bliskich,
ale również pośród wrogów…
I pamiętaj zawsze o tym,
że to Chrystus kroczy z Tobą!

Idzie obok -
Twoją drogą…

Moją też!

Wiem to!


wtorek, 24 kwietnia 2012

O Księdzu Prałacie Janie Szkopku

Wiosna wiosną, a życie toczy się swoim trybem… W naszej parafii również… Wczoraj, 23 kwietnia, w uroczystość św. Wojciecha, przeżywaliśmy niecodzienne wydarzenie – wizytację Ks. Biskupa Zdzisława Fortuniaka. Pamiętam ze szkoły, że każda wizytacja zawsze budziła emocje … W przypadku parafii na pewno jednoczy wspólnotę… Padło tyle dobrych i ciepłych słów (zasłużonych!!!) pod adresem Ks. Proboszcza i Ks. Krzysztofa…
   Uświadomiłam sobie przy okazji tychże duszpasterskich odwiedzin, że dotąd nic nie napisałam o naszym poprzednim Proboszczu,  Ks. Prałacie  Janie Szkopku… Przepraszam Cię, Księże Prałacie, za to niedopatrzenie…
   Śp. Ks. Jan  włodarzył trzydzieści siedem lat w Przeźmierowie! To kawał czasu – jego i naszego życia! Został „wywołany” przez ks. Biskupa… I to przywołało pamięć zmarłego przed niespełna dwoma laty kapłana…
Ks. Jan przyszedł do naszej parafii jako młody ksiądz, pełen Bożej radości  i zapału do pracy… (Proszę się nie obawiać, życiorysu nie będę tu serwować!) Miał taki charakterystyczny lok nad czołem, który dodawał mu uroku. I ładny uśmiech! Ale niekiedy i marsowe spojrzenie! Kochał młodzież; zawsze w środy wakacyjne grał z dzieciakami w piłkę nożną na terenie przykościelnym… Zgromadził wokół siebie wielu ministrantów, wśród nich byli i moi dwaj synowie… O tym, że jeden z nich wraz z kolegami ogołocili księdzu ogródek z truskawek, dowiedziałam się po latach… Ksiądz nie naskarżył! A truskawki pewnie były smaczne, tylko że trzeba było się z tego wyspowiadać… Rozgrzeszenie dostali,  ale co było z zadośćuczynieniem?
      Ksiądz Jan z wielkim entuzjazmem zaczął działać… „Zakasał” rękawy i … rozpoczął starania na wielu frontach… Nie miał łatwej drogi! Utarło się powiedzenie, że do Urzędu Gminy wydeptał drogę… A droga wcale nie była usłana różami! Autobusem (tak, tak, nie miał samochodu!) systematycznie i cierpliwie jeździł, prosił, przekonywał, uzgadniał, załatwiał… Efekt tejże determinacji był współmierny do działań! Zostawił po sobie trwałe pomniki w postaci: dwóch kościołów – najpierw w sąsiednim Baranowie, a później w Przeźmierowie; cmentarza parafialnego i kaplicy cmentarnej oraz plebanii… Były też skromniejsze działania, równie ważne…
Pamiętam, jak kiedyś, 8 lutego, w dniu swoich imienin powiedział, że my – parafianie jesteśmy dla niego rodziną… I to było prawdą! Trzydzieści siedem lat poświęcił dla nas… Wszystkie dzieciaki znał po imieniu, troszczył się o rodziny… Bywało tak, że gdy chodził po kolędzie, nie przyjmował ofiary od tych, którym żyło się ciężko… Bardzo przeżywał gehennę rodzin alkoholików, dlatego często „grzmiał” na pijących – sprawców nieszczęść…
    Bardzo kochał Maryję – codziennie przez wiele lat można go było zobaczyć spacerującego wokół kościoła z różańcem w ręce… I takim go zapamiętaliśmy – pobożnego, oddanego bez reszty parafii i… cieszącego się dokonaniami dla naszej wspólnoty!  
Można by jeszcze wiele dobrego powiedzieć, ale niech to wystarczy…   Był z nami do końca swoich dni… Ostatnie lata posługi kapłańskiej stawały się coraz trudniejsze… Do Przeźmierowa przybył nowy ks. Proboszcz i nowy Wikariusz – ks. Krzysztof. Były więc niejako trzy pokolenia… Ksiądz Prałat został otoczony bardzo troskliwą opieką ze strony obu kapłanów. Był to bardzo wzruszający widok, gdy ks. Proboszcz sprowadzał chorego już ks. Prałata ze stopni ołtarza…
     Ks. Proboszcz Jan Szkopek zmarł w sierpniu 2010 roku… Nigdy nie zapomnę jego pogrzebu. Był niezwykle piękny, taki uroczysty, niemal królewski! Nie dlatego, że przewodził ks. Arcybiskup, a orszak składał się z wielu kapłanów! To było ważne, bo składali mu hołd swoją obecnością i modlitwą… Ale najpiękniejsze było to, że za trumną kroczyła bez mała cała parafia! Szliśmy z kościoła bocznymi ulicami Przeźmierowa, by nie zakłócać ruchu komunikacyjnego… Miałam nieodparte wrażenie, że prowadzimy naszego Pasterza prostą drogą ku niebu - my, wdzięczni parafianie za jego lata ofiarnej pracy, a Bóg czeka na niego i otwiera szeroko swe ręce, by przyjąć go do Swego królestwa!  


piątek, 20 kwietnia 2012

Nadzieja…

Gdy tylko słonko wyjrzy zza chmur,
gdy rozjaśni obłoki
i pomaluje różową farbą,
gdy kos zaśpiewa hymn uwielbienia
na cześć Pana,
gdy gromada wróbli zaćwierka od rana…
Gdy porannym pacierzem pochwalisz Boga,
gdy powierzysz Mu troski,
i ufnie spojrzysz w przyjazne oczy,
radośniejsza staje się droga
każdego dnia…

W sercu robi się cieplej i jaśniej…
Na usta cisną się dobre słowa…
I wtedy… mówisz sobie po cichu:
Może by tak zacząć wszystko od nowa?
Z nadzieją w sercu, z ufnością wielką,
na przekór złym ludziom,
wbrew klęskom wszelkim…

To nie ułuda!
Spróbuj – zobaczysz!
Może się uda?!



czwartek, 19 kwietnia 2012

Wracając z kościoła...

Wracam dzisiaj z kościoła,
a tu na samym czubku drzewa
siedzi sobie kos
i przepięknie śpiewa…

Płyną nutki z wysoka,
i w podziw wprawiają,
jak to ptaki swym głosem
Boga wychwalają…

Chwałę Boga kos głosi
i radośnie spogląda…
Główkę wysoko podnosi…
może ujrzy skraj nieba -
ciekaw, jak tam wygląda…

Śpiewaj, śpiewaj, mój ptaszku,
i głoś chwałę Pana
u schyłku dnia każdego
i z samego rana…

Przystaję, spoglądam
i słucham w zachwycie…
Ech, jednak piękne jest życie!





Tym razem niepoważnie i nie-radośnie o wiośnie…


 Jak tu radość wzbudzić w sobie,
gdyś Ty smutna i w żałobie?
Nie przytulisz, nie ogrzejesz,
zamiast szczęścia smutek siejesz…
Droga Wiosno, cóż to znaczy?
Tak Ci przecież dobrze patrzy
z Twoich ocząt lazurowych
i z sukienek kolorowych…
Zmień, o Wiosno, swe oblicze!
O to proszę, wołam, krzyczę…
Bo jak tutaj być radosnym,
gdy nie mamy naszej Wiosny
ukochanej, wytęsknionej,
tak czekanej, wymarzonej…
Porzuć gniewy, porzuć dąsy
i z humorów się otrząśnij…
Nie ma co się złościć, smucić,
czas najwyższy gniew porzucić…
I uśmiechnąć się do ludzi,
w wszystkich sercach radość wzbudzić…
Ogrzać serca ciepłem słońca,
obdarzyć blaskiem miesiąca…
Obudzić kwiaty w pąki zamknięte,
a także serca w kamień zaklęte…
Królowa Śniegu dawno wzięła swe sanie…
Już czas na Twoje królowanie!
Nie każ się już więcej prosić,
kolejnych petycji zanosić…
Po długich miesiącach zimy
wszyscy do Ciebie tęsknimy…

A tu zimno, że aż strach
I energii także brak!


środa, 18 kwietnia 2012

Odezwa Pana Jezusa do człowieka XXI wieku

Ta odezwa nie jest moim wymysłem! To autentyczne słowa Pana Jezusa do ludzkości – słowa wybrane z Dzienniczka św. Faustyny. Wstęp dopisałam sama…
Myślę, że warto sobie przypomnieć głos Chrystusa właśnie teraz, gdy trwamy w pięknej oktawie Święta Bożego Miłosierdzia…

Człowieku XXI wieku, który osiągnąłeś tak wiele na podarowanej przeze mnie Ziemi,  przypomnij sobie o Mnie, Twoim Bogu… Nie udawaj, że Mnie nie ma, że Mnie nie dostrzegasz, że nie potrzebujesz Mojej miłości… Wydaje ci się, że osiągnąłeś już tak wiele w różnych dziedzinach życia, marzeniami sięgasz gwiazd...
Pogubiłeś się w labiryncie poszukiwań…
Pamiętasz, co powiedział francuski pisarz André Malraux: Wiek XXI albo będzie wiekiem religijności, albo go nie będzie. Życie bez Chrystusa prowadzi do pustki i do rozpaczy. Co może nam zaoferować dobrobyt i postęp techniczny bez Boga lub jakby Boga nie było?

Czy nie zastanowiły cię te słowa? Patrz i zobacz rodzaj ludzki w obecnym stanie! Dusze giną mimo Mojej gorzkiej męki! Wiele kar powstrzymuję… Na ukaranie mam wieczność, a teraz przedłużam im czas miłosierdzia, ale biada im, jeżeli nie poznają czasu nawiedzenia Mego. Błogosławię ziemi! Nie chcę karać zbolałej ludzkości, ale pragnę ją uleczyć, przytulając ją do Swego miłosiernego Serca. Daję im ostatnią deskę ratunku - przed dniem sprawiedliwości posyłam dzień miłosierdzia. Jeżeli nie uwielbią miłosierdzia Mojego, zginą na wieki… Blisko jest dzień Mojej sprawiedliwości… Nie znajdzie ludzkość uspokojenia, dopóki nie zwróci się z ufnością do Mojego miłosierdzia!
Ja, Syn Boga… czekam na twoją odpowiedź na Moją miłość… Dla ciebie zstąpiłem z nieba na ziemię, dla ciebie pozwoliłem się przybić do krzyża, dla ciebie pozwoliłem otworzyć włócznią Najświętsze Serce Swoje i otworzyłem ci źródło miłosierdzia. Dlaczego tak łatwo o tym zapominasz?
Przychodź i czerp łaski z tego źródła naczyniem ufności! Czekam cierpliwie na ciebie każdego dnia… Stoję obok, pomagam ci nieść codzienny krzyż, pochylam się z miłością i uczestniczę we wszystkim, co cię spotyka. I nieustannie wołam: Pójdźcie do mnie wszyscy!
Czemuż się lękasz, dziecię Moje, Boga Miłosiernego? Nie lękaj się! Ja, Pan, jestem z tobą. Pierwszy zbliżam się do ciebie, bo wiem, że sam z siebie nie jesteś zdolny wznieść się do Mnie. Jestem z tobą zawsze i wszędzie; przy Sercu Moim nie bój się niczego! Ja cię rozumiem!
    Odsłoń mi wszystkie rany swego serca, ja je uleczę…Nie zniechęcaj się! Mów do Mnie po prostu, jak przyjaciel z przyjacielem. Czy myślisz, że zabraknie Mi wszechmocy, abym cię wspierał?
Wiem, że cierpisz, ale nie ma innej drogi do nieba prócz drogi krzyżowej!
Ja cię rozumiem we wszystkich biedach i nędzach twoich… Zdaj się całkowicie na Moją wolę… Siłę zawdzięczać będziesz częstej Komunii św. Wspieram cię zawsze… Słucham cię w każdym czasie, zawsze na ciebie czekam … Nie lękaj się niczego, nie dam ci nic ponad siły… Rozważaj cierpienia Moje, które dla ciebie poniosłem, a nic ci się wielkim nie wyda, co ty cierpisz dla Mnie…
Nie otoczyłem się ani świtą, ani strażą; masz przystęp do Mnie w każdej chwili, o każdej porze chcę z tobą rozmawiać i pragnę ci udzielić łask. Wpatruj się we Mnie i według tego żyj! 
    Człowieku XXI wieku, usłysz głos miłosiernego Boga! Jak wielką radością napełnia się Moje Serce, kiedy wracasz do Mnie… Widzę cię bardzo słabym, dlatego biorę cię na własne ramiona i niosę cię do domu Ojca. Pozwól Mojemu miłosierdziu działać w tobie, w twej biednej duszy, pozwól, niech wejdą do duszy promienie łaski, one wprowadzą światło, ciepło i życie. Żadna dusza, która wzywała Mojego miłosierdzia, nie zawiodła się ani nie doznała zawstydzenia.
    Choćby dusza była jak trup rozkładająca się i choćby po ludzku już nie było wskrzeszenia i wszystko już stracone, nie jest tak po Bożemu; cud miłosierdzia Bożego wskrzesza tę  duszę w całej pełni.
    Pragnę, aby świat cały poznał miłosierdzie Moje!

Czy pozostaniesz głuchy na takie wołanie, człowieku XXI wieku?