sobota, 18 maja 2019


Sięgnijmy dziś do mądrości Sokratesa… Któż o nim nie słyszał, któż chociaż raz nie wypowiedział jednego z jego licznych sentencji… Jest uważany za największego filozofa starożytności – obok Platona i Arystotelesa. Żył na przełomie V i IV wieku przed Chrystusem. W Atenach.
Warto prześledzić jego życie – szerokie informacje można znaleźć w Internecie i nie tylko. Chciałabym zatrzymać się na jego niezwykle mądrych stwierdzeniach. Wiele z nich znamy, używamy nawet w potocznym języku. Wszystkie dowodzą niezwykłej mądrości filozofa (ale i skromności!). Posłuchajmy…

*Na­tura dała nam dwo­je oczu, dwo­je uszu, ale tyl­ko je­den język po to, abyśmy więcej pat­rzy­li i słucha­li, niż mówili. 
*Wiem, że nic nie wiem. 
*Szczęście jest przy­jem­nością wolną od wyrzutów sumienia. 
*Błąd jest przy­wile­jem fi­lozofów, tyl­ko głup­cy nie mylą się nigdy. 
*Odzy­waj się tyl­ko wte­dy, gdy wiesz, o co chodzi. 
*Pus­te wor­ki na­dyma wiatr, bez­myślnych ludzi - próżność. 
*Naj­gorętsza miłość ma naj­chłod­niej­sze zakończenie. 
*Najmądrzej­szy jest, który wie, cze­go nie wie. 

Wpis: 18 maja godz. 11:25

piątek, 17 maja 2019


Wsłuchajmy się w te słowa, przecież PAN JEZUS kieruje je nie tylko do Alicji, ale i do każdego z nas…
*Dlaczego smutek ogarnia twoje serce? Czyż nie jestem czule pochylony nad  tobą – jak zawsze? Dlaczego szukasz pełni tam, gdzie jej nie ma? Powróć! Przytul się do Mnie. Nasyć się Mną, uraduj. Oto jestem: twój Bóg i twój Oblubieniec – twoje Wszystko.

*Światłem, siłą i radością twoją jest Miłość – Bóg, który żyje w tobie. Który tobie i twoim braciom pragnie udzielać Siebie ciągle coraz bardziej i coraz głębiej. Nie ma drogi bez otworzenia serca dla  innych i wspomagania ich, by osiągnęli  to, co jest celem ich istnienia: życie w Bogu.

*Wszystko jest owocem modlitwy. Jaka modlitwa – takie życie: stan twojej duszy i ciała oraz twoje czyny – ich przydatność dla budowania królestwa Bożego w duszach ludzkich, dla ratowania tych, co giną w grzechach swoich. Wszystko, cokolwiek czynisz swoim sercem, umysłem lub dłońmi – aby miało sens i wartość – musi zaczynać się od modlitwy i kończyć się modlitwą; i trwać w niej.


Wpis: 17 maja godz. 9:08

czwartek, 16 maja 2019

Pan jezus mówi do Alicji:


„W tym ostatecznym czasie szatan szczególnie atakuje Kościół od wewnątrz, niszcząc i zniewalając dusze poświęcone Bogu. Uderza w pasterzy, by rozproszyć  owce. Trwaj w Sercu Moim i módl się za nich, by ocaleli i by dzięki nim ocalało wielu. Ogniową próbę przechodzi Kościół i słudzy Moi, bo trzeba, by ujawniło się, co jest zbożem, a co kąkolem, gdyż czas żniw nadchodzi.”

Wpis: 16 maja godz. 10:10

wtorek, 14 maja 2019

BYŁAM W ŁAGIEWNIKACH


Byłam w Łagiewnikach kilka razy… Każdorazowy wyjazd był bardzo ważny, chociaż moja pierwsza pielgrzymka pozostawiła niezatarty ślad w pamięci i w sercu! Czytałam codziennie Dzienniczek s. Faustyny, znałam go już prawie na pamięć. Zawarte w nim wskazania Pana Jezusa stały się istotą mojej  codzienności. Bardzo chciałam zobaczyć z bliska cudowny obraz Chrystusa Miłosiernego z bliska. Wrażenie było potężne! To ON, patrzący z tak wielką miłością na wszystkich i na każdego z osobna. Właśnie to było takie ważne: Pan Jezus ogarnia swym spojrzeniem każdego z osobna, jakby chciał powiedzieć: Dobrze, że jesteś, człowieku! Kocham cię! To przejmujące spojrzenie sięga do głębi serca. Trudno się oprzeć wzruszeniu!

Pamiętam, że pięć lat temu, po którejś „wizycie” w sanktuarium Bożego Miłosierdzia napisałam poniższe słowa. Przywołuję je kolejny raz, bo nic nie straciły na aktualności.

Klęcząc wśród niezliczonej rzeszy pątników, wpatrzonych w Twoje święte oblicze, w pełni zrozumiałam, czym jest ten cudowny obraz, co znaczy on dla mnie i dla całego świata. Moje serce zalała ogromna fala wdzięczności wobec Ciebie, mój Ukochany Jezu. Dziękuję Ci z całego serca, że pozwoliłeś mi przybyć do Twego sanktuarium, które z woli św. Jana Pawła II stało się światowym Centrum Bożego Miłosierdzia.

Wiem, że nigdy nie zdołam wyrazić w pełni ogromnej wdzięczności, która przepełnia moje serce! Każde słowo byłoby zbyt słabe, by odzwierciedlić to, co myślę i czuję. Nie dość, że w czasie ostatniej wieczerzy ustanowiłeś Najświętszy Sakrament, zostawiając nam swoje Ciało i Krew w postaci Komunii św., to jeszcze za pośrednictwem s. Faustyny wskazałeś ludzkości na swoje miłosierdzie. Tej ludzkości, która jest tak niewdzięczna, pełna złości i nienawiści, która każdego dnia obraża Cię strasznymi grzechami, lekceważy Cię... A Ty, nie bacząc na nasze winy, przychodzisz i mówisz tak po prostu: „Obiecuję, że dusza, która czcić będzie ten obraz, nie zginie. Ja sam bronić jej będę jako swej chwały. Podaję ludziom naczynie, z którym mają przychodzić po łaski do źródła miłosierdzia. Tym naczyniem jest obraz z podpisem: „Jezu, ufam Tobie!”

     Długo wpatrywałam się w Twoje święte oblicze... Wraz z upływem czasu moje serce przepełniała coraz większa wdzięczność wobec Ciebie, mój Jezu! Spoglądasz na korzących się u Twych stóp z tak wielką miłością i czułością; uśmiechasz się delikatnie, jakbyś chciał nas zachęcić do ufnej modlitwy. Obraz przedstawia Cię w prawie naturalnej wielkości; cała Twoja postać jakby podąża w kierunku człowieka, ofiarując mu miłość i pomoc. Prawa ręka, wzniesiona w górę, nieustannie błogosławi wszystkim bez wyjątku, a Ty zdajesz się wołać: „Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni jesteście, a ja was pokrzepię.” Z kolei lewa ręka wskazuje na serce – źródło Bożej miłości.

     Panie mój! Jak nie wyrazić Ci wdzięczności za Twoją miłość? Jak nie powiedzieć Ci, że kocham Cię, choć tak nieudolnie? Czy kiedykolwiek zdołam Ci się naprawdę odwdzięczyć za Twoją miłość, za Twoje nieustanne pragnienie niesienia pomocy? Właśnie tam, u Twych stóp, uświadomiłam sobie, ile Ci zawdzięczam w całym swoim życiu, każdego dnia; ile razy przybywasz mi           z pomocą w sprawach wielkich i małych, jak strzeżesz zarówno mnie, jak i moją rodzinę, jak kierujesz moimi myślami i czynami...

    Panie Mój! Czyż zdołam wyliczyć to wszystko, co otrzymuję od Ciebie, klęcząc przed Twoim obliczem? Codziennie uparcie wpatruję się w Twój święty wizerunek, w Twoją postać na obrazie z podpisem „Jezu, ufam Tobie!” i codziennie odkrywam coś nowego, śledzę Twój uśmiech, Twój - pełen miłości gest, wskazujący na serce – źródło miłości. I – coraz bardziej upewniam się, że kochasz mnie bezinteresowną miłością. W Twoim zranionym sercu znajduję ofiarną miłość, której tak bardzo potrzebuje dzisiejszy świat. Z miłości ku nam pozwoliłeś się biczować, przebyłeś drogę na Golgotę, rozciągnąłeś swoje ręce na krzyżu, umierałeś za nas w straszliwych mękach, pozwoliłeś przebić swoje Boskie Serce...

     Gdy doświadczam różnych przeciwności losu, Ty, Jezu, stajesz się moją jedyną „deską ratunku”, nigdy jeszcze mnie nie zawiodłeś. Nie zawsze udzielasz mi pomocy na miarę moich oczekiwań; często otrzymuję łaski, których zupełnie się nie spodziewałam, a są one potrzebne bardziej przy kształtowaniu ducha niż ciała.

Cóż mogę Ci ofiarować Jezu w zamian za Twoje bezgraniczne miłosierdzie i miłość? Cóż mogę zrobić dla Ciebie, Drogi Jezu, jak mam okazać Ci moją ogromną wdzięczność? Pragnę Ci złożyć hołd całym swoim życiem! Comiesięczne pierwsze piątki, które praktykuję, niech staną się aktem wynagradzającym za zniewagi ludzkości wobec Twego Najświętszego Serca.

Proszę Cię pokornie, abyś panował w mojej rodzinie jako najwspanialszy Król!  Pragnę Ci zawierzyć siebie samą i moją rodzinę. Wołam do Ciebie, Jezu, z sercem przepełnionym ogromną wdzięcznością: „(...) Chcę odtąd żyć Twoim życiem, za które już tutaj na ziemi obiecałeś pokój, chcę odeprzeć złego ducha tego świata! Panuj więc nad moim rozumem poprzez prostotę wiary, panuj też przez swą miłość nad moim sercem. Chcę je utrzymać w Twej żarliwej miłości przez częste przyjmowanie Komunii św. Racz, Boskie Serce, przewodzić naszemu życiu, błogosław nasze duchowe i doczesne przedsięwzięcia, rozpraszaj nasze troski, uświęcaj nasze pociechy i łagodź nasze cierpienia. Amen”

Ty, Jezu, jesteś dla mnie nieustannym źródłem wszelkich dóbr, z którego zawsze mogę czerpać. Tu znajduję wszystko, co jest mi potrzebne i pożyteczne. Jeśli upadam na duchu, Ty podniesiesz mnie, od Ciebie otrzymuję wewnętrzną siłę. Jeśli zgrzeszę, u Ciebie znajduję miłosierdzie, otrzymuję przebaczenie i odzyskuję pokój. W trudnych chwilach Ty mnie pokrzepisz, uzmocnisz i zasilisz mocą Bożą. Jeśli potrzebuję rady, otuchy i pomocy, tutaj ją znajduję. U Ciebie znajduję też prawdziwą radość. Cokolwiek może służyć memu  prawdziwemu szczęściu, Ty, mój Przyjacielu, mi dajesz.

W Tobie znajduję nie tylko przeogromną miłość, ale i wewnętrzną siłę, radość, spokój ducha oraz wszystko, co dobre i piękne! Ufam Ci bezgranicznie  i wierzę w nieskończoną moc Twojej miłości i miłosierdzia! Ty pozwalasz mi trwać i kroczyć po krętych ścieżkach życia, w trudnej codzienności.

Pisanie o sobie, o swych najgłębszych uczuciach, nie jest czymś łatwym. Mam jednak świadomość, że w ten sposób – przyznając się publicznie do Ciebie, Jezu, i głosząc Twoje Miłosierdzie, spłacam wobec Ciebie dług wdzięczności. Mogę śmiało powiedzieć, że całe moje życie – chociaż niewolne od trosk, zawirowań i trudności – jest nieustannym doświadczaniem Bożej miłości i opieki. Ciebie, Panie Jezu, uważam za największego swego Przyjaciela, który nigdy mnie nie zawiódł.

Powyższe słowa napisałam kilka lat temu, ale nadal nic nie straciły ze swej aktualności! Byłam na audiencji u PANA JEZUSA kilka dni temu! Wróciłam pokrzepiona Jego miłością i nieustannym pragnieniem niesienia pomocy. Komu? Każdemu człowiekowi!

poniedziałek, 13 maja 2019

O czci NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY


„Trzeba,  abyś chwalebną Królową, Matkę naszego Pana, otaczał zawsze najgłębszym uczuciem czci i we wszystkich potrzebach oraz trudnościach zwracał się do Niej jako do Tej, która jest najbezpieczniejszym schronieniem.
Gorąco błagaj Ją o pomoc i opiekę, uznaj Ją za swoją Orędowniczkę, z całym zaufaniem i oddaniem polecaj Jej swoje sprawy, gdyż Ona jest Matką Miłosierdzia, i staraj się okazać Jej codziennie specjalną i szczególną cześć. Aby jednak twoje nabożeństwo zasługiwało na przyjęcie, a cześć Jej była miła, staraj się naśladować blask Jej czystości całą mocą swojej duszy i ciała, zachowując ją nienaruszoną w sobie, oraz wiernie wstępując w ślady Jej pokory i łagodności.”  Sługa Boży o. Wenanty Katarzyniec

sobota, 11 maja 2019

Gdy myślę Chrystus…


Gdy myślę „Chrystus”,
przedziwne ciepło rozlewa się w sercu,
wilgotnieją oczy,
rodzą się dobre pragnienia…

Gdy myślę „Chrystus”,
widzę ręce kapłańskie,
w których biały chleb przemienia się
w Jezusowe Ciało…

Gdy myślę „Chrystus”,
mam przed oczyma każdą Komunię świętą,
co krzepi i daje tak wielką moc
i radość życia, i siłę, i dobroć…

Gdy myślę „Chrystus”,
rodzi się we mnie ogromna wdzięczność,
dla której zwyczajnych braknie słów -
za Jego obecność, za cierpliwość i miłość,
za odpuszczenie grzechów…

Gdy myślę „Chrystus”,
staję się lepszym człowiekiem,
bo wiem, że On jest ze mną,
patrzy na mnie,
pomaga się podnieść,
pozwala cieszyć się życiem,
mimo że trudne i nieusłane różami…

Wpis: 11 maja godz. 10:10

piątek, 10 maja 2019

Dziękczynienie

O dziękczynieniu już pisałam, ale myślę, że warto sobie o nim częściej przypominać! Czym zatem ono jest? Dziękczynienie jest oddaniem chwały Panu Bogu i jest zupełnie bezinteresowne. Gdy prosimy – czy to dla siebie, czy dla innych – to mamy w tym cel, ale dziękujemy bezinteresownie. Dziękczynienie jest zatem o wiele trudniejsze! Za co powinniśmy Panu Bogu dziękować – zarówno każdego dnia, jak i w całym swoim życiu? Mówić Bogu „dziękuję”, to mówić Mu „tak” jako Dawcy, jako Stwórcy. Jest to zaakceptowanie tego, kim jesteśmy, czyli że jesteśmy Jego stworzeniem, że jesteśmy także Jego dłużnikami. „Co masz, czego byś nie otrzymał od Boga?” – mówi św. Paweł. Przyjęcie takiej postawy wobec Boga winno być dobrowolne i pełne ufności.
Uświadommy sobie, że w dziękowaniu przeszkadza nam pycha. „Ludzie, którzy odziedziczyli po Lucyferze postawę pychy, mają duże kłopoty z dziękowaniem. Mają także bardzo krótką i wybiórczą pamięć. Ambicja i pycha zabiła w nich poczucie wdzięczności. Dziękowanie jest więc owocem pokory i wielkoduszności. W dziękowaniu uznajemy nasze potrzeby i hojność innych.”
Za co mamy Bogu dziękować? Motywów jest wiele. Każdy może mieć swoje. Jakie są wspólne nam wszystkim?  „Dziękujmy Bogu za to, że jesteśmy. Mogło nas przecież nie być, a oto jesteśmy; jesteśmy akurat w takim czasie dziejów, w takim miejscu geograficznym; akurat tu w Polsce. Dziękujmy za Kościół, który jest także naszą matką, zatroskaną o nasz wieczny los. Dziękujmy za nasze powołanie, które wypełniamy. Niech ono nam się podoba, niech nas cieszy i napawa wdzięcznością. Każdy bowiem został przez Boga do czegoś powołany.”
Niewdzięczność jest grzechem niewiary. Wynika ona z ludzkiej pychy i głupoty. Pycha każe człowiekowi wierzyć, że sam sobie wszystko zawdzięcza: własnej pracy, przemyślności, inteligencji. Głupota natomiast każe człowiekowi sądzić, że wszystko bierze się „samo z siebie” i wszystko mu się należy. „Duch żądania i pretensji zawsze sprzeciwia się duchowi wdzięczności. Są to dwa wrogie sobie duchy.”
Dziękczynienie wypływa z wewnętrznego przekonania, że wszystko pochodzi od Boga oraz że Bóg jest źródłem wszelkiego dobra. Stąd św. Paweł w swych listach zachęca do częstej modlitwy dziękczynnej: „Wszystko czyńcie, dziękując Bogu Ojcu przez Chrystusa." (Kol 38, 17) „W każdym położeniu dziękujcie, taka jest wola Boża.” (1 Tes 5, 18) „Dziękujcie zawsze za wszystko Bogu w imię Jezusa.” (Ef 5, 20)
Dziękczynienie winno być postawą, która towarzyszy nam każdego dnia we wszystkich naszych doświadczeniach. Jeżeli nosimy w sobie ukryte postawy żądania i pretensji, to wówczas zamiast dziękować, sami domagamy się dla siebie uznania i wdzięczności, czujemy się ważni i niezastąpieni. I nawet jeśli te postawy nie ujawniają się wyraźnie w naszych słowach, to jednak niepostrzeżenie pojawiają się w naszych myślach, uczuciach a przede wszystkim w naszym działaniu. Kształtowanie w sobie ducha wdzięczności wymaga walki z duchem pretensjonalności. Wdzięczność każe nam wszystko uznać za Boży dar, każe nam czuć się ubogimi w duchu, każe nam stwierdzić z pokorą, że „bez Niego nic uczynić nie możemy”. Dziękczynienie pozwala nam doświadczać, że „więcej szczęścia jest w dawaniu niż w braniu. Fragmenty ze strony Mateusz.pl

Wpis: 10 maja godz. 12:59