wtorek, 26 maja 2015

Święto Matki



Matka… Nie ma piękniejszego imienia! Pisałam o niej – mojej kochanej Mamie – już wiele razy, ale ciągle wydaje mi się, że to zbyt mało! Bo słowo "Mama" ma wiele znaczeń, dostrzega się to zwłaszcza, gdy już jej nie ma wśród nas, tutaj, na ziemi. Ileż chciałoby się jej jeszcze powiedzieć, poradzić, zapytać, co sądzi, jak ona to widzi… Bo właśnie Ona miała swoją mądrość życiową, której nie doceniało się w pełni, gdy żyła!
Chciałoby się przeprosić za głupie, nieprzemyślane żarty, psoty, za różne sytuacje, które spędzały jej sen z oczu…
Chciałoby się podziękować raz jeszcze za nieprzespane noce, gdy byliśmy mali, za wspólnie odmawiany pacierz, za dobre ręce, które miały w sobie tyle matczynego ciepła, za piękny uśmiech, który towarzyszył jej aż do śmierci…
A także za to, że nauczyłaś mnie, Mamo, miłości do Chrystusa i Jego Najświętszej Matki! Jakie to ważne! I jakże cenne! To najwspanialszy testament! Dziękuję Ci, Mamusiu! 


niedziela, 24 maja 2015

Uroczystość Zesłania Ducha Świętego


Duch Święty przynosi wielką Bożą radość! Sama świadomość, że jest z nami, napełnia nas swoją mądrością, światłem i najpiękniejszymi darami, sprawia, że radujemy się! Uroczystość Zesłania Ducha Świętego przypada w najpiękniejszej porze roku, gdy przyroda jest w pełnym rozkwicie, a świeża zieleń zachwyca swą urodą. Razem z nami wielbi Ducha Świętego Maryja… To Ona wskazuje, jak Go uwielbiać i czcić. Najświętsza Matka znajdowała się w Wieczerniku wraz z apostołami w dzień Pięćdziesiątnicy, gdy wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym i zaczęli mówić różnymi językami.

Każdego roku ze szczególnym sentymentem wspominam Zielone Świątki w moich rodzinnych Pniewach. Cały rynek pachniał wtedy tatarakiem, który rwaliśmy nad jeziorem; przynosiliśmy całe naręcza, by przyozdobić okna i drzwi!

Duch Święty miał w Pniewach zawsze swoich gorliwych wielbicieli, zwłaszcza wśród uczniów - im szczególnie było potrzebne Jego światło. Droga do liceum wiodła koło kościółka Świętego Ducha. Nie było wśród nas - uczniów - osoby, która nie wstąpiłaby tutaj choć na krótką modlitwę przed lekcjami...

Przypomnę jeszcze raz (bo trzy lata temu również cytowałam) słowa ks. Remigiusza  Kobusińskiego, że autentyczna modlitwa do Ducha Świętego sprawia, że działa On w nas w nowy sposób, rozbudzając życie Boże i dary, które posiadamy. Dlatego też ważną rzeczą jest codzienna modlitwa do Ducha Świętego, aby życie Boże mogło w nas coraz bardziej się rozwijać.



     Poniżej modlitwa do Ducha Świętego, którą przekazała światu kanonizowana 17 maja br. św. Mariam Baouardy, znana jak Mała Arabka:
       

Duchu Święty, natchnij mnie!

Miłości Boża, pochłoń mnie!

Maryjo, Matko moja z Jezusem, błogosław mi! 

Na prawdziwą drogę skieruj mnie!

Od wszelkiego zła, 

od wszelkiego niebezpieczeństwa i złudzenia

zachowaj mnie. Amen


sobota, 23 maja 2015

Śmierć? Odejście?


I nagle człowiek zostaje sam

ze swoimi myślami

z pustką w głowie

w domowej przestrzeni

wypełnionej tak niedawną obecnością

z sercem zmartwiałym

z niewiedzą gdzie jesteś

czy widzisz

co czujesz

ukryty za parawanem mgły

nowej rzeczywistości

niby tak bliskiej a tak dalekiej

byłeś i cię nie ma

w zakamarkach pamięci zostałeś żywy…


Kochajmy ludzi, tak szybko odchodzą –

powtarzam za księdzem Twardowskim…

środa, 20 maja 2015

Refleksje wokół śmierci…

Śmierć. Słowo znane, pełne treści… Ale i nieznane, bo prawdziwą jej istotę poznamy dopiero wtedy, gdy sami staniemy w jej obliczu. Czy śmierć w ogóle ma oblicze? Przedstawiana bywa różnie, często nawet groteskowo. Z kosą w ręce. Chyba nikt jej nie kocha! Pan Bóg obdarował nas życiem i jakiekolwiek ono jest, kochamy je – tak całkiem po ludzku,  cieszymy się tym darem z jego wszystkimi „dodatkami”. Bywa, że są to spektakularnie piękne dary w postaci zdrowia, szczęśliwej rodziny, szczęśliwego życia… Ale bywa i tak, że to ziemskie życie niesie ze sobą wiele smutku w postaci choroby, nieszczęść… Ale wtedy – również kochamy to życie i robimy wszystko, by trwało ono jak najdłużej. Dowodem – przepełnione szpitale, przychodnie…
Wielcy święci wypatrywali śmierci, odczuwali bowiem wielką tęsknotę za Bogiem. Ta tęsknota – to wielki dar! To przede wszystkim wielkie pragnienie spotkania z Bogiem – twarzą w twarz. Do takiej tęsknoty dojrzewamy całe życie. Albo i nie dojrzewamy! Każdy ma jakieś swoje przemyślenia…
Myślę, że najważniejsze – to być przygotowanym na spotkanie z Bogiem. Pan Jezus nam to ułatwia, obiecując pomoc w godzinie przejścia. Odwołam się do mojej ukochanej lektury – „Dzienniczka” św. Faustyny. Oto, co mówi Pan Jezus: Duszom, które uciekać się będą do Mojego miłosierdzia, i duszom, które wysławiać i głosić będą innym o Moim wielkim miłosierdziu, w godzinę śmierci postąpię z nimi według nieskończonego miłosierdzia Mojego. (Dzienniczek, 379)
Odmawiaj nieustannie tę koronkę, której cię nauczyłem. Ktokolwiek będzie ją odmawiał, dostąpi wielkiego miłosierdzia w godzinę śmierci. Kapłani będą podawać grzesznikom jako ostatnią deskę ratunku; chociażby był grzesznik najzatwardzialszy, jeżeli raz tylko zmówi tę koronkę, dostąpi łaski z nieskończonego miłosierdzia Mojego. Pragnę, aby poznał świat cały miłosierdzie Moje. Niepojętych łask pragnę udzielać duszom, które ufają Mojemu miłosierdziu. (Dzienniczek, 687)
 - Córko Moja, zachęcaj dusze do odmawiania tej koronki, którą ci podałem. Przez odmawianie tej koronki podoba Mi się dać wszystko, o co Mnie prosić będą. Zatwardziali grzesznicy, gdy ją odmawiać będą, napełnię dusze ich spokojem, a godzina śmierci ich będzie szczęśliwa. Napisz to dla dusz strapionych: Gdy dusza ujrzy i pozna ciężkość swych grzechów, gdy się odsłoni przed jej oczyma duszy cała przepaść nędzy, w jakiej się pogrążyła, niech nie rozpacza, ale z ufnością niech się rzuci w ramiona Mojego miłosierdzia, jak dziecko w objęcia ukochanej matki. Dusze te mają pierwszeństwo do Mojego litościwego serca, one mają pierwszeństwo do Mojego miłosierdzia. Powiedz, że żadna dusza, która wzywała miłosierdzia Mojego, nie zawiodła się ani nie doznała zawstydzenia. Mam szczególne upodobanie w duszy, która zaufała dobroci Mojej. Napisz: Gdy tę koronkę przy konających odmawiać będą, stanę pomiędzy Ojcem a duszą konającą nie jako Sędzia sprawiedliwy, ale jako Zbawiciel miłosierny. (Dzienniczek, 1541)

środa, 13 maja 2015

13 maja

 

Matko tysiąca imion, tysiąca tytułów ,

których już zliczyć nawet nie zdołam…

Królowo naszej Ojczyzny,

Pani Jasnogórska,

Pani Ostrobramska i Pani Kodeńska,

Pani z Lichenia i z Medjugorja,

Pani z Lourdes i Pani Fatimska,

świecąca złotem z ruskiej ikony,

Królowo Nieba i Królowo Ziemi…

Pani z niebieskiej krainy…

Jakkolwiek by Cię nie nazwać,

zawsze ukochana i tak sercu bliska…

Zawsze taka piękna …

Zawsze słuchająca…

Zawsze pomocna…

Łagodna, wyrozumiała…

Wszędzie jaśniejesz,

blask złoty roztaczasz,

tulisz do serca

i błędy wybaczasz…

Bądź uwielbiona trzynastego maja,

Najświętsza Panienko,

Mateczko kochana!

 

 

poniedziałek, 11 maja 2015

Film o Bożej Mądrości



Obejrzałam piękny film! Ta informacja wystarczyłaby za wszystkie zachwyty i wyrazy pełne uznania dla twórców, ale… pragnę przybliżyć Państwu to dzieło, bo – uważam – w pełni na to zasługuje! Film nosi tytuł „Bojaźń Boża początkiem Mądrości” i jest wyborem wspaniałych tekstów o Mądrości Bożej, które pochodzą z Księgi Mądrości, Mądrości Syracha, Księgi Przysłów i z Pierwszego Listu świętego Pawła do Koryntian. Ukazują one Mądrość jako dar od Boga, o który trzeba zabiegać, a warunkiem jej jest Bojaźń Boża. 
Twórcy – pan prof. Michał Sznajder i biblista pan Adam Mazurek – dokonali czegoś niezwykle pięknego! Prawdę mówiąc, jestem pod tak ogromnym wrażeniem, że najchętniej milczałabym, bo milcząco można doskonale kontemplować piękno… Ale moim zamierzeniem jest podzielenie się z Państwem kilkoma refleksjami.

Całość jest doskonale skomponowana – jako tło muzyczne posłużyła pieśń „Ave Maryja” Szuberta.  Towarzyszy nam przez cały film, wnosząc spokój i wyciszenie. Przenosi widza w zupełnie inny świat – z dala od codziennych, często bardzo męczących spraw. Jednak – paradoksalnie – przez cały czas  przewijają się obrazy właśnie z życia wzięte – wśród ludzi żyjących na różnych kontynentach. Doskonale dobrane do tekstów obrazy z całego świata pokazują wielkość dzieła Bożego. Wzruszają obrazy z życia rodzinnego – czy to małych dzieci, czy ludzi starszych… Przez krótką chwilę pokazał się obraz kobiety dojrzałej z bukietem polnych kwiatów. Urzekł mnie swoją urodą!

A dlaczego film nosi tytuł „Bojaźń Boża początkiem Mądrości”? Bo – jak wspomniałam na początku - Bożą mądrość głosi! Najpierw należałoby powiedzieć, że Bożą mądrość odsłania, bo często tejże mądrości nie jesteśmy świadomi! Wymowa filmu jest jednoznaczna: całemu naszemu życiu towarzyszy Pan Bóg, wszechogarniający swoją Boską mądrością życie człowieka.

Nie ma tutaj natrętnej moralistyki, przekaz jest bardzo oszczędny w słowach: przekazuje tylko słowa z Biblii. Ciepły i zarazem wyrazisty głos pana Adama, czytającego fragmenty Słowa Bożego doskonale harmonizuje z całością. Wielkie wyczucie biblijnego stylu, znawstwo Biblii.

Pragnę zwrócić również uwagę na początkową sekwencję filmu, w której został ukazany nasz Ks. Proboszcz Tomasz Szukalski. Taki prawdziwy, autentyczny w swej świętości – z brewiarzem w ręce, skupiony w modlitwie. Taki, jakim go znamy w rzeczywistości. To bardzo piękne sceny!

Wszystko połączone jest w harmonijną całość. To kontemplacyjny film, którego przesłanie jest przynagleniem do ukochania Mądrości przez dzieci, młodzież i starszych. Zatem – skierowany do każdego z nas! To film, który nie nuży, wręcz przeciwnie - chce się go wielokrotnie oglądać. Najpiękniejsze teksty, profesjonalny lektor, refleksyjny podkład muzyczny oraz równoległe napisy czytanych tekstów stanowią, że film ten jest unikalnym działem sztuki.
 

niedziela, 10 maja 2015

Pan Jezus do św. Katarzyny ze Sieny o Eucharystii


Kto przystąpiłby do tego Sakramentu w stanie grzechu śmiertelnego, nie otrzyma żadnej łaski, chociaż przyjął rzeczywiście całego Boga i całego człowieka, jak ci rzekłem. Wiesz, do czego podobna jest dusza, która przyjmuje Sakrament w sposób niegodny? Do świecy, która wpadła do wody i tylko skwierczy, gdy się ją zbliży do ognia; gdy się ją chce zapalić, płomień gaśnie i pozostaje tylko swąd. Ta dusza także nosi w sobie świecę, którą otrzymała na chrzcie świętym, ale rzuciła ją do wody grzechu, który popełniła w sobie. Ta woda zmoczyła knot, to światło łaski, które dane jej było na chrzcie świętym; i dopóki świeca nie wyschnie w ogniu prawdziwej skruchy złączonej z wyznaniem grzechu, dusza przyjmuje u stołu to światło faktycznie, lecz nie duchowo.


Gdy dusza nie jest tak przygotowana, jak powinna być do tego wielkiego misterium, to wielkie światło nie trwa w niej przez łaskę, lecz gaśnie natychmiast i dusza pozostaje w większej rozterce, w większych ciemnościach i z cięższym grzechem. Z Sakramentu tego wynosi tylko zgrzyt wyrzutu sumienia nie z winy tego niezmąconego światła, lecz tej zgubnej wody, która jest w tej duszy i która udaremnia uczucie niezbędne do uczestnictwa w tym świetle. (…)


O najdroższa córko, otwórz oko intelektu, by oglądać przepaść mej miłości. Nie ma stworzenia rozumnego, którego serce nie musiałoby pęknąć z miłości, widząc po wszystkich dobrach, którymi was obsypałem, to dobrodziejstwo, które otrzymaliście w tym Sakramencie.

Jakim okiem, najdroższa córko, winniście, ty i inni, patrzeć na tę tajemnicę i dotykać jej? Nie tylko cielesnym okiem i dotykiem, które są bezsilne. Oko twoje nie widzi nic innego, tylko biel chleba, ręka nie dotyka nic innego, tylko powierzchni chleba, smak nie kosztuje nic innego, tylko smaku chleba. Wszystkie zmysły ciała mylą się, lecz zmysł duszy nie może się mylić, jeśli ona nie chce, to jest, jeśli nie zgadza się, aby przez niewiarę pozbawić się światła najświętszej wiary.

Kto kosztuje tego Sakramentu? Kto go widzi? Kto go dotyka? Zmysł ducha. Jakim okiem go widzi? Okiem intelektu, jeśli oko to uzbrojone jest źrenicą najświętszej wiary. Oko to widzi w tej białości całego Boga i całego człowieka, naturę Boską zjednoczoną z naturą ludzką, ciało, duszę, krew Chrystusa, duszę zjednoczoną z ciałem, ciało i duszę zjednoczoną z moją naturą Boską, nieoddzieloną ode Mnie.

(Fragment „Dialogu o Bożej Opatrzności czyli Księgi Boskiej Nauki; św. Katarzyna ze Sieny)