piątek, 8 maja 2015

Piękny maj


Chwalcie łąki umajone 

wdzięczne głosy ku niebiosom się wznoszą 

kochające serca ku Bożej Matce 

majowy deszcz pełen zapachu nieba 

gromada ptaków na drzewie 

mój przyjaciel pan Kos 

znowu mi śpiewa 

w lesie wszystkie ptaki 

hymn radości głoszą 

kwitnące drzewa wiśni i jabłoni 

wabią delikatną wonią  

wszystkie zapachy wiosny 

wielka radość 

słońce w sercu 

maj w sercu 

Boża radość

niebo zeszło na ziemię

 

 

 

czwartek, 7 maja 2015

Bogactwo duchowe czy materialne?

Prawdziwą siłą człowieka jest jego duchowość. Nie ja wymyśliłam tę prawdę, ale z całym przekonaniem podpisuję się pod nią! Bogactwo duchowości stoi w opozycji do bogactwa materialnego, a raczej do nieustannej za nim pogoni. Często ta pogoń sprawia, że człowiek zatraca się w nieustannym dążeniu do posiadania jak najwięcej, zapominając o swojej duszy. We wszystkim należy zachować umiar – głosił Pitagoras, chociaż tę mądrość przypisuje się również Horacemu. Właśnie ten umiar świadczy o dojrzałości człowieka. Bo – prawdę mówiąc – do jakiegoś dobrobytu tęsknimy wszyscy lub prawie wszyscy. Trudno żyje się w biedzie, trudno zaakceptować wszystkie jej konsekwencje. Ale bywa i tak, że w dobrobycie często zapomina się o wartościach duchowych. Po prostu często ludziom bogatym przestaje zależeć na tym wszystkim, co z duchem się wiąże. Ubożeją duchowo. Nadmierne przywiązywanie wagi do zdobywania dóbr materialnych, zwane konsumpcjonizmem, wytycza tylko jeden kierunek: Mieć za wszelką cenę! Nie chodzi o skrajności w postaci wyboru życia pustelnika z jego wszystkimi konsekwencjami…

Nie jest moją intencją przekonywanie, że bogactwo szkodzi! Chodzi o to, by dobra materialne nie przysłoniły nam wartości duchowych. „Duchowość to ta sfera, w której człowiek stawia sobie pytanie o to, kim jest i po co żyje. Duchowość jest zatem zdolnością do odkrycia i zrozumienia tajemnicy człowieka i sensu jego życia. Dzięki temu duchowość może stać się centralnym systemem zarządzania życiem. Dopóki dana osoba nie rozwinie sfery duchowej, dopóty nie może zająć dojrzałej postawy wobec siebie, wobec świata i życia. Nie można przecież zająć dojrzałej postawy wobec rzeczywistości, nad którą dany człowiek nie zastanawia się i której nie rozumie. Ponadto duchowość okazuje się czymś niezastąpionym, gdyż człowiek nie może zrozumieć samego siebie z jakiejkolwiek innej perspektywy niż perspektywa duchowa” – powtarzam za ks. Markiem Dziewieckim

Bardzo łatwo zatracić się w nieustannej pogoni i stracić kontrolę nad samym sobą! Ale przede wszystkim – stracić coś niezwykle cennego, bo kontakt z samym Bogiem. To właśnie ON stanowi największe bogactwo człowieka, napełnia jego wnętrze swoją miłością i mądrością, pozwala zrozumieć wiele zawiłych spraw, które przynosi życie, a w konsekwencji – stawać się lepszym i mądrzejszym człowiekiem, otwartym na Boże działanie i Boże łaski.
Nasuwa się jeszcze jedna refleksja… Bogactwo materialne (aczkolwiek potrzebne w odpowiednich proporcjach) jest albo go nie ma, jako że - jak głosi stara maksyma – fortuna kołem się toczy. Tymczasem bogactwo duchowe trwa w nas tak długo, jak na to pozwolimy Najwyższemu! 

środa, 6 maja 2015

O moim Przyjacielu Jezusie


Jakże ubogie byłoby życie,

jakże bezbarwne i smutne,

jak żałośnie monotonne,

gdyby ON nie był wpisany

w moją codzienność,

w każdą chwilę dnia

w moje myśli,

uczucia,

we wszystko, co robię…

On jest…

Niesie nadzieję,

pociesza,

chroni…

Jest niezawodnym Przyjacielem, Bratem,

moją Miłością największą!

Jest zawsze…

Jest w drugim człowieku

może nie zawsze pięknym,

może zagubionym,

może chorym, który potrzebuje Bożej mocy,

może w tym, który cierpi…

A może i w tym, co okazuje wrogość…

 Jezus uśmiecha się do mnie,

uśmiechem rozjaśnia każdy dzień…

I pewnie zapytasz, czy nie za dużo o Nim…

Nie, zapewniam Cię!

Bo wszystko Mu zawdzięczam!

I radości, i smutki, które bierze na swe barki…

I ogrom łask niezasłużonych…

I przyjazne myśli…

I samo dobro, którego zliczyć nie umiem!

Jakże więc o Nim nie pisać?!

Jakże nie głosić Jego chwały?!  

 Wystarczy tylko poprosić,

aby stał się i Twoim Przyjacielem…

Na pewno Cię usłyszy

i… nie odmówi swojej miłości!
 

 

 

 

poniedziałek, 4 maja 2015

Pokonać samego siebie?!

Chodzi mi ta myśl po głowie od dłuższego czasu… Cóż to znaczy: Pokonać samego siebie?! Pokonuje się zło, a nie dobro! Choć – patrząc na współczesne nam czasy i wydarzenia, mam wrażenie, że to właśnie dobro niszczone jest w najróżniejszych postaciach. Ale niszczenie niekoniecznie musi być równoznaczne z pokonywaniem. Pokonuje się przeciwnika, wroga, napastnika, czy - jakkolwiek by go nazwać - kogoś, kto jest sprawcą zła. Ale można też pragnąć pokonać zło, z którym się spotykamy, które tkwi w nas. Aby coś pokonać, najpierw musimy mieć jasną świadomość, co jest tym złem. Nie można pokonać czegoś, co nie ma nazwy… Bo wtedy wydaje się, że ono nie istnieje. Sama świadomość jednak nie wystarczy! Myślę, że najważniejsze jest wielkie pragnienie dostrzeżenia tego zła, uczciwe przyznanie się (przed samym sobą) do swoich błędów. Bo czymże jest zło w nas? Właśnie błędami, skazami… Słownik podaje także inne synonimy do słowa „błąd”: pomyłka, omyłka, odstępstwo. Jeżeli więc dostrzegamy w naszym życiu pomyłki, to znaczy, że je widzimy. Ale słowo „odstępstwo” ma już większy ciężar! I może właśnie przy tym słowie należy zatrzymać się dłużej. Drogowskazem są nam przykazania Boże, dane Mojżeszowi na kamiennych tablicach. Nikt dotąd nie wymyślił (i nie wymyśli!!!) doskonalszych zasad współistnienia człowieka w świecie. Truizmem jest twierdzenie, że ich nieprzestrzeganie burzy porządek w świecie. To widzimy wszyscy! Media codziennie serwują nam wiadomości, od których przysłowiowy włos się jeży!
Wracając do sedna, uważam, że warto dostrzec zło, które tkwi w nas. Przyznać się przed samym sobą! I… dla dobra samego siebie! Na pewno pomaga w tym rachunek sumienia przed każdą spowiedzią, ale może warto go robić częściej, nawet każdego dnia, by zobaczyć siebie w prawdziwym świetle. To na pewno pozwoli pokonywać siebie i nieustannie stawać się lepszym człowiekiem.
Na straży naszego sumienia stoi sam Chrystus. Jeżeli właśnie z Nim będziemy w dobrych relacjach, jeżeli z Nim się zaprzyjaźnimy, to z pokonywaniem swoich niedoskonałości nie będzie problemu! Tak uważam! Bo „Mądrość Boża, objawiona w Słowie, udziela każdemu, kto tylko się na nią otwiera, swojej zbawczej mocy.”
 
 
 
 

niedziela, 3 maja 2015

W święto 3 Maja


Jakże Cię dziś nie wspomnieć…

Jakże nie wysławiać,

Panienko Najświętsza,

Majowa Jutrzenko!

Pełna świetlistego blasku

Panno Różańcowa!

Bądź pozdrowiona, Polski Królowo,

Ukochana Matko!

Radośniej biją dziś dzwony,

głosząc Twoją chwałę…

Sławią Cię pieśni…

Sławią piękne wiersze…

Sławią chóry ptaków i aniołów…

Sławi Cię świat cały…

Wielbi moja Ojczyzna Polska!

Nasza Królowo,

ale nade wszystko – Matko!

Dziękuję, że jesteś

zawsze, kiedy proszę…

Ale i wtedy, gdy zapominam…

Nigdy mnie nie opuszczasz,

nigdy nie potępiasz…

Nigdy nie gardzisz mą ludzką małością…

Zawsze bliska, zawsze kochająca,

pobłażliwa dla błędów,

wyrozumiała dla upadków…

Podnosisz, podajesz rękę

i patrzysz z taką miłością,

że … chcę być lepszym człowiekiem!

Dziękuję za Twą codzienną obecność!

Dziękuję za Różaniec!

Dziękuję za troskę, za opiekę,

pomoc w trudach i smutkach…

Dziękuję za Twój uśmiech,

który opromienia życie

i czyni je piękniejszym…

Bądź zawsze, nigdy nie opuszczaj!
 
 

 

sobota, 2 maja 2015

Oda do majowego deszczu


Chciałoby się wysławiać cię,

majowy deszczyku…

Jakże jesteś pachnący!

Jakże jesteś świeży!

Przypominasz mi zawsze

dzieciństwo radosne,

gdy po pniewskim rynku

biegałam boso

z gronem szczęśliwych dzieciaków,

równie radosna jak majowe słońce…

 

Po deszczu tęcza siedmiobarwna

zawisła na niebie…

Ach, jaka radość i jakie zdziwienie…

Jak to Pan Bóg zrobił,

że taka piękna

i że ją zawiesił na niebios sklepieniu …

 

Wieczorem spacer z rodzicami i braćmi do parku

na koncert słowiczy…

Do dziś go słyszę,

do dziś chowam w pamięci

te piękne chwile…

Łza w oku się kręci…

 

 

piątek, 1 maja 2015

Nadszedł MAJ!


I znowu w nasze życie

wkroczył lekkim krokiem maj…

Piękny urodą tulipanów,

pachnący niezapominajkami,

radosny białym kwieciem jabłoni,

świeży powiewem wesołego wiatru,

uśmiechnięty i radosny…

 

To Twój czas, Maryjo!

Wszystko Cię wielbi…

I mgły poranne i słońce…

I bez o liliowej woni…

I ciepły deszczyk majowy…

I groźna z błyskawicami burza…

Wszystko Ci śpiewa…

Wszystko się kłania…

Bądź pochwalona Najświętsza Panienko,

Boża Rodzicielko,

Ukochana Matko!