poniedziałek, 3 sierpnia 2026

O wartościach książki jeszcze raz…

 

Moja miłość do książki trwa… To doskonała alternatywa na upał, na smutki codzienności, na wieści (najczęściej złe) płynące ze świata…

Nie pamiętam już tytułu pierwszej książki, którą naprawdę pokochałam, ale doskonale pamiętam uczucie, jakie mi towarzyszyło. Było to coś więcej niż zwykła ciekawość. Miałam wrażenie, że ktoś otworzył przede mną drzwi do świata, którego wcześniej nie znałem. Od tamtej chwili książki przestały być dla mnie zbiorem kartek zapisanych literami. Stały się przyjaciółmi, przewodnikami i schronieniem.

Kocham książki za ich niezwykłą ciszę. W chwilach radości potrafią  pogłębić radość, a kiedy jest mi trudno, dają ukojenie. Niejednokrotnie odnajdywałam w słowach bohaterów własne lęki, marzenia i pytania, na które nie umiałam znaleźć odpowiedzi.

Czytając, mam wrażenie, że żyję wieloma życiami jednocześnie. Raz wędruję po odległych krainach, innym razem poznaję ludzi z różnych epok i kultur. Dzięki książkom uczę się patrzeć na świat oczami innych. To one nauczyły mnie, że każdy człowiek nosi w sobie własną historię i że warto słuchać, zanim wyda się osąd.

Szczególnie cenię chwile, kiedy mogę usiąść z książką w spokojnym miejscu. Wtedy czas zwalnia. Znikają codzienne obowiązki, hałas i pośpiech. Zostaję tylko ja i opowieść, która wciąga tak mocno, że zapominam o wszystkim wokół. Jest jak rozmowa z kimś, kto doskonale rozumie moje myśli, choć nigdy mnie nie spotkał.

Niektóre książki zapominam po kilku miesiącach, ale są też takie, które noszę w sercu przez całe życie. Przez lata uzbierało się ich naprawdę wiele!

Często towarzyszą mi bohaterowie, autorzy i myśli zapisane na kartach książek. Dlatego moja miłość do książek nie jest chwilową fascynacją. To cicha, wierna i niezmienna relacja, która dojrzewa razem ze mną.

 

Wpis” 3 lipca godz. 16:05