sobota, 24 stycznia 2026

Wielka wartość i moc błogosławieństwa!

 

„Niech cię Pan nagrodzi szczęściem za to, co mi dziś uczyniłeś.”  (1 Sm 24, 3-21) Te słowa wypowiedział król Saul do Dawida; usłyszeliśmy je w czasie wczorajszej Mszy św.

Myślę, że warto zatrzymać się nad tym błogosławieństwem i rozważyć sens tych słów. Błogosławieństwo to wielki dar. Błogosławiła nas matka, kreśląc krzyżyk na naszym czole, błogosławił nas ksiądz – katecheta i błogosławi nadal każdy kapłan, trzymający w dłoniach monstrancję z Najświętszą Hostią. To tak, jakby błogosławił nas sam Pan Jezus!

Błogosławieństwo w potocznym znaczeniu – to nic innego, jak  dobre, z serca płynące życzenie.  

Nieraz jest nam przykro, nawet zdarza się, że pomstujemy na ludzi, którzy wyrządzili nam krzywdę, do których mamy żal z różnych powodów albo po prostu ich nie lubimy. I wtedy nasuwają się nam złe myśli… A to błąd! Przecież to nie zmieni naszych z tymże człowiekiem relacji ani nie stanie się on lepszy.

Spróbujmy wysłać ku tej osobie błogosławieństwo – w myślach, prosząc o pomoc swojego Anioła Stróża. Tak radził św. Ojciec Pio. Ja też korzystam z tej sugestii od lat. To naprawdę pomaga! Bo błogosławieństwo – to nic innego, jak życzliwe przekazanie myśli ku innej osobie. Naprawdę warto spróbować. Złe nastawienie ku komuś nikogo nie zmieni, ale życzliwe myśli – tak!

A zatem błogosławmy – nie tylko tych, którzy wyświadczyli na dobro (jak w/w Dawid królowi Saulowi), ale każdego spotkanego człowieka,  zwłaszcza tego, który nas denerwuje, który wg nas źle postępuje… Każde błogosławieństwo pomaga i zmienia tego, ku któremu je wysyłamy! Nas też, bo uczy bezinteresownej życzliwości!

 

Wpis: 24 stycznia godz. 16:10