Truizmem byłoby twierdzenie, że Jezus
prawdziwie nas kocha, że tylko On uczy nas prawdziwej miłości. Bo w zasadzie
wszyscy to wiemy, ale… czy w to naprawdę wierzymy?! Czy umiemy (i przede
wszystkim – czy chcemy?) wnieść tę prawdę w nasze życie, w naszą codzienność?
Sytuacja w świecie – zarówno
polityczna, gospodarcza, jak społeczna – nasuwają różne myśli. Niekiedy nawet
bluźniercze! Pytają: Gdzie jesteś, Boże? Jeśli w ogóle jesteś!
Nie mogę mówić w imieniu Pana Boga, ale
wierzę, że Bóg jest! Bóg – Stwórca wszechświata! Pięknego, dobrego i
doskonałego!
I w tym momencie chciałoby się
powiedzieć: To homo sapiens zniszczył i nadal niszczy to wielkie Dobro,
które zostało nam podarowane u zarania świata. Niszczy przyrodę, środowisko
naturalne, kulturę. Poprzez ciągły pośpiech, pędzenie ku nie wiadomo jakiemu
celowi, przemoc, wojny, uprzedzenia i związane z tym konflikty ideologiczne, niszczy relacje z drugim człowiekiem… Brak
czasu i narzucony sobie pośpiech udaremnia zatrzymanie się! Człowiek niszczy
nie tylko świat zewnętrzny, ale także relacje z bliźnimi, wartości duchowe, przecież
tak ważne w życiu! Dopada nas stres, choroby cywilizacyjne… Gubimy się i popadamy
w uzależnienia, wierząc, że narkotyki, alkohol oraz inne używki uchronią. Przed
czym? Przed samym sobą?
A przecież tak niewiele trzeba, aby
uzyskać pomoc! Skąd? Z Nieba! Brzmi naiwnie? Może, ale prawdziwie!
Wpis: 31 stycznia godz.
