sobota, 31 stycznia 2026

Skąd czerpać siły, pomoc i... wszystko?

 

Truizmem byłoby twierdzenie, że Jezus prawdziwie nas kocha, że tylko On uczy nas prawdziwej miłości. Bo w zasadzie wszyscy to wiemy, ale… czy w to naprawdę wierzymy?! Czy umiemy (i przede wszystkim – czy chcemy?) wnieść tę prawdę w nasze życie, w naszą codzienność?

Sytuacja w świecie – zarówno polityczna, gospodarcza, jak społeczna – nasuwają różne myśli. Niekiedy nawet bluźniercze! Pytają: Gdzie jesteś, Boże? Jeśli w ogóle jesteś!

Nie mogę mówić w imieniu Pana Boga, ale wierzę, że Bóg jest! Bóg – Stwórca wszechświata! Pięknego, dobrego i doskonałego!

I w tym momencie chciałoby się powiedzieć: To homo sapiens zniszczył i nadal niszczy to wielkie Dobro, które zostało nam podarowane u zarania świata. Niszczy przyrodę, środowisko naturalne, kulturę. Poprzez ciągły pośpiech, pędzenie ku nie wiadomo jakiemu celowi, przemoc, wojny, uprzedzenia i związane z tym konflikty ideologiczne,  niszczy relacje z drugim człowiekiem… Brak czasu i narzucony sobie pośpiech udaremnia zatrzymanie się! Człowiek niszczy nie tylko świat zewnętrzny, ale także relacje z bliźnimi, wartości duchowe, przecież tak ważne w życiu! Dopada nas stres, choroby cywilizacyjne… Gubimy się i popadamy w uzależnienia, wierząc, że narkotyki, alkohol oraz inne używki uchronią. Przed czym? Przed samym sobą?

A przecież tak niewiele trzeba, aby uzyskać pomoc! Skąd? Z Nieba! Brzmi naiwnie? Może, ale prawdziwie!

 

Wpis: 31 stycznia godz.

piątek, 30 stycznia 2026

 

Dlaczego Bóg – samo Dobro i Miłość –

 jest tak trudny do przyjęcia?!

Te słowa napisałam czternaście lat temu! Okazuje się, że nic nie straciły na aktualności. Pytam siebie i każdego z Was, dlaczego w świecie tyle nienawiści człowieka do człowieka?! Zapewne niejeden się oburzy i powie, że jego to nie dotyczy. Tak, to prawda, ale dotyczy wielu ludzi na całym świecie, w którym żyjemy! Jakie jest źródło wojen, niesprawiedliwych osądów, krzywdy? Ile jadu w różnych wypowiedziach  - choćby w internecie?!

Chciałoby się powiedzieć: Ludzie, opamiętajcie się! Sami sobie robicie krzywdę, rzucając złe słowa o innych! A może byłoby dobrze pobłogosławić, pomodlić się za osobę, która nas denerwuje i budzi w nas tyle złości?! To nie wymaga wielkiego czasu, ale skutek nadzwyczajny! Pamiętajmy, że dobro wraca – w jakiejkolwiek jest formie! Zwłaszcza, że tak gorąco Matka Boża prosi o modlitwę – nie tylko w ostatnim orędziu, ale nieustannie!

 

Wpis: 30 stycznia godz. 10:00 

czwartek, 29 stycznia 2026

O uśmiechu raz jeszcze!

 

Uśmiech - to promyczek słońca,

wysyłany z głębi serca.

Uśmiech - to znak wewnętrznej radości.

To pogoda ducha –

wbrew smutkom i zawirowaniom!

To ciepło, które ogrzewa!

To sama dobroć szczera, nieudawana!

Uśmiech – to przyjaźń, której każdy pragnie.

To znak miłości, zwyczajnej, ludzkiej.

Uśmiech - to wyraz  przyjaźni

To radość serca!

To sygnał, że jestem ci życzliwa, Człowieku,

że Cię lubię i nigdy nie zrobiłabym Ci krzywdy!

Uśmiech – to także słowo przepraszam,

taki zamiennik za przykre słowo,

którego tak bardzo żałuję!

Uśmiech to piękno duszy!

środa, 28 stycznia 2026

 

Dzisiaj swoje imieniny w niebie obchodzi św. Tomasz z Akwinu, dlatego przypominam jego słynne i wciąż aktualne słowa:

*Panie, Ty wiesz lepiej, aniżeli ja sam, że starzeję się i pewnego dnia będę stary.

*Zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.

*Odbierz mi chęć prostowania każdemu jego ścieżek.

*Uczyń mnie poważnym, lecz nie ponurym. Czynnym, lecz nie narzucającym się. Szkoda mi nie spożytkować wielkich zasobów mądrości, jakie posiadam. Ale Ty, Panie, wiesz, że chciałbym zachować do końca paru przyjaciół.

*Wyzwól mój umysł od niekończącego się brnięcia w szczegóły i dodaj mi skrzydeł, bym w lot przechodził do rzeczy. Zamknij mi usta w przedmiocie mych niedomagań i cierpień - w miarę, jak ich przybywa, a chęć ich wyliczania staje się z upływem lat coraz słodsza.

*Nie proszę o łaskę rozkoszowania się opowieściami o cudzych cierpieniach, ale daj mi cierpliwość wysłuchiwania ich.

*Nie śmiem Cię prosić o lepszą pamięć, ale proszę o większą pokorę i mniej niezachwianą pewność, gdy moje wspomnienia wydają się sprzeczne z cudzymi. Użycz mi chwalebnego poczucia, że czasem mogę się mylić.

*Zachowaj mnie dla ludzi, choć z niektórymi z nich doprawdy trudno wytrzymać. Nie chcę być świętym, ale zgryźliwi starcy to jeden ze szczytów osiągnięć szatana.

*Daj mi zdolność dostrzegania dobrych rzeczy w nieoczekiwanych miejscach i niespodziewanych zalet w ludziach… Daj, Panie, łaskę mówienia im o tym…

Dziękuję Ci, Święty Tomaszu, za Twoją mądrość!

 

Wpis: 28 stycznia godz. 10:15

wtorek, 27 stycznia 2026

O cnocie WYTRWAŁOŚCI I STAŁOŚCI, kazanie [156/200], Ks. Dawid Pietras


Udostępnienie 27 stycznia, godz. 9:04
Warto wsłuchać się w te mądre i cenne słowa, 
które na pewno pomogą nam trwać przy Panu Jezusie.

niedziela, 25 stycznia 2026

 

Orędzie Matki Bożej Królowej Pokoju

25 stycznia 2026 r. w Medjugorie 🕊️

Drogie dzieci!

Dziś wzywam was,

abyście byli modlitwą

i błogosławieństwem dla wszystkich,

którzy nie poznali miłości Boga.

Dziatki, bądźcie inni niż wszyscy

i bądźcie pozytywnymi ludźmi modlitwy

i miłości do Boga,

abyście swoim życiem byli znakiem

Bożej miłości do innych. Błogosławię was

moim macierzyńskim błogosławieństwem

i wstawiam się za każdym z was

przed moim Synem Jezusem.

Dziękuję, że odpowiedzieliście na moje wezwanie.

(Za aprobatą Kościoła)

Wpis: 26 stycznia godz. 8:59

 

Różaniec ze św. Pawłem Apostołem o nawrócenie grzeszników

sobota, 24 stycznia 2026

Wielka wartość i moc błogosławieństwa!

 

„Niech cię Pan nagrodzi szczęściem za to, co mi dziś uczyniłeś.”  (1 Sm 24, 3-21) Te słowa wypowiedział król Saul do Dawida; usłyszeliśmy je w czasie wczorajszej Mszy św.

Myślę, że warto zatrzymać się nad tym błogosławieństwem i rozważyć sens tych słów. Błogosławieństwo to wielki dar. Błogosławiła nas matka, kreśląc krzyżyk na naszym czole, błogosławił nas ksiądz – katecheta i błogosławi nadal każdy kapłan, trzymający w dłoniach monstrancję z Najświętszą Hostią. To tak, jakby błogosławił nas sam Pan Jezus!

Błogosławieństwo w potocznym znaczeniu – to nic innego, jak  dobre, z serca płynące życzenie.  

Nieraz jest nam przykro, nawet zdarza się, że pomstujemy na ludzi, którzy wyrządzili nam krzywdę, do których mamy żal z różnych powodów albo po prostu ich nie lubimy. I wtedy nasuwają się nam złe myśli… A to błąd! Przecież to nie zmieni naszych z tymże człowiekiem relacji ani nie stanie się on lepszy.

Spróbujmy wysłać ku tej osobie błogosławieństwo – w myślach, prosząc o pomoc swojego Anioła Stróża. Tak radził św. Ojciec Pio. Ja też korzystam z tej sugestii od lat. To naprawdę pomaga! Bo błogosławieństwo – to nic innego, jak życzliwe przekazanie myśli ku innej osobie. Naprawdę warto spróbować. Złe nastawienie ku komuś nikogo nie zmieni, ale życzliwe myśli – tak!

A zatem błogosławmy – nie tylko tych, którzy wyświadczyli na dobro (jak w/w Dawid królowi Saulowi), ale każdego spotkanego człowieka,  zwłaszcza tego, który nas denerwuje, który wg nas źle postępuje… Każde błogosławieństwo pomaga i zmienia tego, ku któremu je wysyłamy! Nas też, bo uczy bezinteresownej życzliwości!

 

Wpis: 24 stycznia godz. 16:10

czwartek, 22 stycznia 2026

 

W duchu wolności przyznaję się publicznie do Chrystusa! Jakże się do Niego nie przyznać, jak Go nie kochać, skoro jest samym Dobrem i Miłością, prowadzi mnie przez życie - wcale nie drogą usłaną różami, ale często wyboistą, najeżoną licznymi kolcami i cierniem… Ale wśród tej trudnej drogi ON zawsze jest ze mną – wiem to!

Czy to jest powód do chwalenia się swoją postawą, swoimi przekonaniami? I tak, i nie! Tak – bo jest wielką łaską być uczniem Chrystusa (mimo że bardzo niedoskonałym!). A nie – bo może to być mi poczytane za pychę! Trudno, każdy ma prawo do własnego osądu.

Ale czy Pan Jezus nie zasługuje, aby o Nim mówić i pisać otwarcie?! To przecież On sprawia, że dzięki Jego żywej obecności w Eucharystii stajemy się ludźmi szczęśliwymi.

Dusza żywi się tym, z czego się cieszy – mówi św. Augustyn. O miłości do Boga pisali wielcy święci, których podziwiam – Paweł, Augustyn, Tomasz z Akwinu, Jan od Krzyża, mała Tereska, Faustyna, Edyta Stein, Ojciec Pio i wielu innych… Dlaczego ja nie mam o niej napisać, mimo że jestem tylko małym człowieczkiem?!

Moja miłość wcale nie jest doskonała, bez skazy, wręcz przeciwnie – wiele w niej chropowatości, niewierności, czasami nawet buntu. Bo jest to miłość na miarę słabego człowieka, który pragnie być lepszy, a ciągle się potyka, upada, grzeszy, a potem ma wyrzuty sumienia. Ale ta miłość – choć tak nieudolna – jest we mnie! I cieszę się z tego!!!

Nie czuję się jakimś wybrańcem, wręcz przeciwnie – jestem przekonana, że każdy z nas może doświadczyć uzdrawiającej mocy i miłości Chrystusa! Wystarczy tylko chcieć! Na kolanach możemy wyprosić wszystko!

Bez tej miłości można żyć, ale czym wtedy napełnić serce?

 

 Wpis: 22 stycznia godz. 10:20

środa, 21 stycznia 2026

Smak wolności prawdziwej

Powiedzmy sobie o wolności w kontekście noworocznych postanowień. Wolność – to temat ciągle aktualny! Życie mija, a my zastanawiamy się nad różnymi jego aspektami, również nad swoją wolnością. I pytamy:

*Czy jestem człowiekiem wolnym?

*Czy chcę być człowiekiem wolnym?

*Czy w ogóle jest to dla mnie (i dla Ciebie) sprawa ważna i oczywista?

Myślę, że warto kolejny raz zatrzymać się w biegu życia i postawić sobie kilka niezbędnych pytań.

Zacznę od truizmu, który zna każdy z nas: Wolność kojarzy się ze słowem prawda. I to powinno być punktem wyjścia w rozważaniach o wolności. Trudno to nazwać rozważaniami, bo na to potrzeba więcej czasu, ale warto na pewno postawić sobie kilka kolejnych pytań, które jednoznacznie utożsamiają wolność z prawdą. A zatem:

*Czy znam prawdę o sobie? Jaki/jaka jestem w rzeczywistości – przed samym sobą/samą sobą?

*Czy moje „lustro” pokazuje mnie w prawdziwym świetle?

*Czy umiem stanąć w prawdzie wobec drugiego człowieka, wobec różnych zdarzeń, a także – wobec samej siebie…

*Czy potrafię nazwać zło złem – niezależnie, kogo to dotyczy, ludzi obcych czy najbliższych?

*Czy mówię prawdę, samą prawdę i tylko prawdę lub… nie mówię wcale?

*Czy dostrzegam prawdę o sobie, choćby bardzo bolała?

*Czy umiem dostrzec zalety w ludziach, którzy mnie ranią?

*Czy potrafię przyznać się do błędów?

*Czy dostrzegam sukcesy ludzi, których nie darzę sympatią?

*Czy umiem przyjąć krytykę i rozważyć jej zasadność?

*Czy mam odwagę wyrazić swoje zdanie na trudny temat?

*Czy w każdej sytuacji umiem przyznać się do Boga?

*Czy świadomie (i zawsze) potrafię opowiedzieć się za Chrystusem i Jego prawami?

Myślę, że taki „rachunek sumienia” jest potrzebny, by zobaczyć siebie w prawdziwym świetle – tak prawdziwie! By smak wolności najpierw odkryć w sobie i poczuć się wolnym! Bo prawdziwa wolność jest w nas!!!

 

Wpis: 21 stycznia godz. 13:15

poniedziałek, 19 stycznia 2026

Św. Józef Sebastian Pelczar o EUCHARYSTII

 

W „Rozmyślaniach o życiu kapłańskim” święty Józef Sebastian Pelczar wyraża prawdę, że poprzez przyjęcie pokarmu eucharystycznego, udziela się duszy człowieka przedziwna miłość Chrystusa. „On zapragnął być pokarmem dusz, by w nich utrzymywać i pomnażać żywot nadprzyrodzony, by je łączyć z Sobą i przemieniać w siebie. I przychodzi w Komunii Świętej, nie raz tylko w ziemskim ich życiu, ale tak często, jak one same pragną, i nie tylko w życiu, ale także przed zejściem, jako posiłek na ostatnią drogę; a za cały warunek do godnego przyjęcia tego tylko żąda, by były czyste i miały choć okruszynę miłości.

Udział szczególny w tym obdarowaniu ma sam kapłan. W związku z tym powinien rozpalać w sercach ludzkich coraz to większe pragnienie częstego przyjmowania Komunii. Jedną z pobudek tej praktyki, (…) jest życie wieczne: Skoro Eucharystia św. jest pokarmem dusz, a dusze tego pokarmu potrzebują do życia nadprzyrodzonego, jasnym jest obowiązek, by dusze ten pokarm często a godnie przyjmowały” (J.S.Pelczar 1915, s. 221).

(Źródło: Ks. Piotr Czarniecki, Eucharystia pokarmem duchowym na życie wieczne na przykładzie nauczania św. Józefa Sebastiana Pelczara)

 

Wpis: 19 stycznia godz. 10:05

niedziela, 18 stycznia 2026

Moje nieustanne potyczki ze złem

 

O potyczkach ze złem pisałam już kilkanaście lat temu. Dlaczego znowu? Bo one ciągle są, zły duch nie odpuszcza! Wręcz przeciwnie – atakuje i to w najmniej oczekiwanych momentach. Może nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy! Ale zapewniam, że warto odkryć podstępne ataki szatana, który w sposób bardzo inteligentny (i perfidny!) usiłuje nam pokazać zło jako dobro!  

A zatem – to już nie są nasze potyczki, ale niekiedy to potężna walka, porównywalna z największymi bataliami na polach świata… Warto więc zatrzymać się w biegu życia i zastanowić, jak wytoczyć walkę złu.

Zło – pod jakąkolwiek postacią – jest naszym wrogiem, choć bardzo często tego nie dostrzegamy lub… nie chcemy dostrzec… Bo - jakiekolwiek ma ono imię! – najczęściej przybiera bardzo atrakcyjną postać, prawda? To tak, jak z tym kuszeniem Ewy: Jeśli spróbujesz owoc z tego (zakazanego) drzewa, staniesz się podobna Bogu… I najczęściej dajemy temu wiarę – na różnych płaszczyznach! Jakich? To każdy z nas wie doskonale! Wystarczy sięgnąć do dziesięciu przykazań Bożych!

Na wojnie cały sztab ludzi zastanawia się nad taktyką dla pokonania wroga. Naszym polem walki jest nasza dusza. To ja jestem tą osobą decydującą o zwycięstwie lub przegranej! Ale… nigdy nie jestem sama w walce, mam wielu sprzymierzeńców i pomocników!!! To bardzo potężny sztab!

Pan Jezus! Zawsze ten sam – ukryty w małym kawałku białego Chleba! Jest ze mną i z Tobą, zawsze, kiedy tylko tego zapragniemy!

Jego Matka – Najświętsza Panienka! Podaje każdemu rękę w postaci Różańca!

Anioł Stróż! Zawsze gotowy do pomocy! Wystarczy poprosić!   

Św. Michał Archanioł! Wielki pomocnik w walce ze złem!

Modlitwa! Szczera, wytrwała i cierpliwa!

Post! Trudny? Pewnie, że trudny! Ale która walka jest łatwa?

„Post zwróci ci twoją wolność, otworzy cię na Boga, bo przyjemność nas zniewala. Nie musi to być skrajny post o chlebie i wodzie, ale wystarczy, że odmówisz sobie twoich używek, twoich nałogów, filmów, może muzyki, a może nawet smacznych pokarmów, które pochłaniasz kilogramami… Odmów sobie czegokolwiek, a pustka po tym stanie się po jakimś czasie pełna Ducha Świętego! Nie szukamy pustki dla samej pustki, lecz by uczynić miejsce Duchowi! Nie wracaj do porzuconych grzechów! Pamiętaj, że kiedy już odwrócisz się od zła, nie wolno ci spoglądać się za siebie” (o. Augustyn Pelanowski, Odejścia, s. 289)

 

Wpis: 18 stycznia godz. 16:15

sobota, 17 stycznia 2026

O sile woli raz jeszcze

 

Kiedyś napisałam, że siłą woli można pokonać swoje słabości. Jest to temat stale aktualny. Życie bowiem toczy się dalej, a my doświadczamy nieustannych pokus, często im ulegamy, a później… tego żałujemy! A zatem warto przemyśleć jeszcze raz sprawę naszej woli. Właśnie teraz – na początku Nowego Roku.

Czy w ogóle mam silną wolę? Czy pragnę ją mieć? A jeśli tak, to co chciałabym/chciałbym tą siłą woli pokonać? Jeżeli dostrzegam w sobie wiele różnych wad, to siła woli jest mi bardzo potrzebna! Myślę, że każdemu!

Pan Bóg dał nam wolną wolę, co bardzo często jest podkreślane na kartach Biblii. Możemy to przyjąć lub nie, możemy wierzyć w istnienie Boga lub nie! Mamy wolną wolę! Nikt nas do niczego nie zmusza! Ale nietrudno zauważyć, co się dzieje w otaczającym nas świecie, jeżeli Boże prawa zostają odrzucone!!!

Myślę, że siłę woli można w sobie wypracować! Jest to bardzo trudne, ale możliwe do osiągnięcia! Bo silna wola – to zarazem siła charakteru. Aby go ukształtować, trzeba niekiedy wiele wysiłku; to nie przychodzi ot, tak, samo z siebie!

Każdy z nas ma jakiś pomysł na życie i wydaje się nam, że to jest dla nas najlepsze. Ale życie nie jest baśnią; spotykają nas najróżniejsze przeszkody choćby w postaci lenistwa, pychy, zazdrości (swojej lub innych), ale także choroby…

Co zatem należy zrobić dla kształtowania silnej woli?  

Przypomnę pewne wskazania, które kiedyś  tu umieściłam, a otrzymałam od pewnej pobożnej i życiowo niezwykle mądrej osoby.

Pierwsza rada – wśród dwudziestu sześciu innych – była następująca: Wstawać codziennie o tej samej godzinie, zaraz po obudzeniu. Pierwszą myśl oddać Maryi jako Matce: Matko, weź moje serce, rozum, wolę, pragnienia, myśli i prowadź. (Takie codzienne wstawanie o tej samej godzinie wczesną porą dnia doskonale organizuje nam dzień.)

Dalsze wskazania dotyczą modlitwy, udziału we Mszy św. i naszych zachowań w różnych sytuacjach. Wskazania są bardzo pomocne w kształtowaniu siły woli… A jak ją ćwiczyć? Można w różny sposób, na przykład poprzez odmawianie sobie drobnych przyjemności, słodyczy, ograniczenie oglądania programu telewizyjnego, dobrowolne podejmowanie umartwień, postów, świadomą rezygnację z …… (to już każdy z nas wie, z czego może zrezygnować)!

Osiągnięcie siły woli w drobnych sprawach pomaga pokonać znacznie trudniejsze przeciwności, jak choćby swoje namiętności, lenistwo, nadmierne gadulstwo, krytykanctwo, niecierpliwość, wybuchowość etc. …

Nie można zapomnieć o wielkiej roli Ducha Świętego, który w dobrych sprawach zawsze pomaga, bo sami z siebie nic nie możemy osiągnąć! Ta prawda musi nam przyświecać każdego dnia – do końca życia!

 

17 stycznia godz. 11:55

piątek, 16 stycznia 2026

Być bliżej Ciebie chcę


To p. Adam Mazurek z naszej parafii tak pięknie chwali Pana Boga, 
a film jest dziełem śp. p. prof. Michała Sznajdera.

O postanowieniach noworocznych

 

Wprawdzie dzisiaj już 16. stycznia, ale myślę, że jeszcze nie jest zbyt późno, aby napisać o postanowieniach noworocznych… Bo przecież na początku Nowego Roku takie postanowienia sobie składamy! Przynajmniej powinniśmy – tak mi się wydaje, tego nauczyli mnie moi Rodzice.

Jest zatem bardzo dobra okazja, aby dokonać swoistego resume i zapytać, co w minionym roku udało mi się zrobić dobrego, a nad czym w dalszym ciągu muszę pracować. Myślę, że każdy homo sapiens ma sobie coś do wyrzucenia. Nikt z nas bowiem nie jest doskonały! I tak będzie po kres naszych dni. Ważne jest dostrzeżenie swoich błędów, bo w przeciwnym razie – nici z naszej poprawy! Trzeba dużo pokory, aby zobaczyć siebie w prawdziwym świetle. Bez retuszu, bez usprawiedliwiania, bez udawania i przekonania, że jestem wspaniały/wspaniała.

Warto zastanowić się nad tym, jak nas postrzegają ci wszyscy, z którymi się spotykamy na co dzień, co o nas myślą… Ale także – jaki/jaka ja jestem wobec nich?

Dla jasności dodam, że mój „rozrachunek” z samą sobą wcale nie jest taki przejrzysty i świetlisty. Wiem jednak, gdzie tkwi źródło takich czy innych zachowań. To już coś na dobry początek!

Ogólnie powiem tak, że warto powściągnąć niekiedy język, by źle nie ocenić i tym samym nie zrobić komuś krzywdy. Proszę mojego niezawodnego Anioła Stróża, aby strzegł mojego języka. Aby zapalił czerwone światełko, gdy moje myśli zaczną błądzić złą drogą, a później będą chciały to  wyartykułować. Słowa Matki Bożej: Nie oceniaj! Nie potępiaj! Nie posądzaj! – są zawsze aktualne.

Oczywiście grzechy języka – to tylko kropla w morzu ludzkich grzechów. Przekazałam propozycję, ale każdy musi ją uzupełnić  swoim postanowieniem, aby łatwiej się żyło!

 

Wpis: 16 stycznia godz.  14:40   

czwartek, 15 stycznia 2026

Ufna modlitwa w cierpieniu

 „Panie, do Ciebie się uciekam,

niech nigdy nie doznam zawodu,

wybaw mnie w sprawiedliwości Twojej.

Nakłoń ku mnie Twego ucha,

pośpiesz, aby mnie ocalić!

Bądź dla mnie skałą schronienia,

warownią, która ocala.

Ty bowiem jesteś moją skałą i twierdzą,

kieruj mną i prowadź przez wzgląd na swe imię.

Wydobądź z sieci zastawionej na mnie,

bo Ty jesteś moją ucieczką.

W ręce Twoje powierzam ducha mego,

Ty mnie odkupisz, Panie, wierny Boże.

Chwała Ojcu i Synowi,

i Duchowi Świętemu.

Jak była na początku, teraz i zawsze, *

i na wieki wieków. Amen” (Psalm 31, 2-6)

środa, 14 stycznia 2026

Pamięci mojej Mamy



O moich Rodzicach pisałam już w tym miejscu… Ale wracam do nich pamięcią bardzo często. To z wielkiej do nich miłości, zawdzięczam im bowiem baaaardzo wiele! Jest w tym jakiś paradoks, a mianowicie tych wartości przekazanych mi (i moim braciom) w pełni nie doceniałam, będąc w domu rodzinnym. Ale z upływem czasu wracam do nich coraz częściej. Kiedyś wskazania Rodziców wydawały się niezwykle trudne i wymagające, dziś odbieram je jako najcenniejszy skarb, który pozostał w sercu i pamięci na całe życie.

Wczoraj moja Mama skończyłaby sto trzynaście lat. Odeszła do wieczności w wieku osiemdziesięciu czterech. Niby tak dawno, ale jest wciąż żywa! W mojej pamięci i w sercu. Pamiętam jej piękne, delikatne ręce, które z taką miłością tuliły naszą trójkę. Miała w sobie tyle prawdziwej słodyczy i miłości, którą promieniowała.

I – co dzisiaj jest dla mnie najważniejsze – miała w sobie wiele mądrości – nie tej książkowej, ale takiej, która wyrosła z życiowych doświadczeń. Była to mądrość Boża. Nie skończyła studiów psychologii, ale doskonale wiedziała, jak człowiek powinien żyć – w zgodzie z samym sobą oraz z innymi ludźmi. Fundamentem był dla niej Pan Bóg. Nic nie zdołało zakłócić tej relacji! To właśnie bliskość Opatrzności sprawiła, że nie złamały jej przeciwności losu – czy to związane z wygnaniem na początku wojny, czy trudy tułaczki, czy też odebranie majątku prze komunę, trudy życia w tym czasie…

Moja Mama miała piękny uśmiech; obdarowywała nim nie tylko nas, swoje dzieci, ale każdego człowieka. To pewnie dlatego lubili ją wszyscy.

Może ten obraz wyda się komuś zbyt wyidealizowany, ale to nieprawda. Ona naprawdę taka była!  Piękna duchowo i zewnętrznie.  MOJA KOCHANA MAMA! (Powyżej zdjęcie z czasów wojny - na wygnaniu)

 

Wpis: 14 stycznia godz. 9: 45  

wtorek, 13 stycznia 2026

Piękne myśli

 

Kto traci okazję do dobrego, jest jak człowiek wypuszczający z ręki ptaka, gdyż ona już nigdy nie powróci. Św. Jan od Krzyża

 

Nie można być prawdziwie dobrym, jeśli nie jest się nim w głębi duszy. Św. Augustyn

 

Wytrwajcie w modlitwie, a Bóg – chociaż zwleka ze swymi darami, jednak nam ich nie odmówi. Św. Augustyn

 

Nieśmiertelne na świecie mogą być jedynie wiara i marzenia. Św. Tomasz z Akwinu

 

Dar uzdrawiania jest łaską. Ale łaską jest również umiejętność godnego życia, miłości bliźniego, poszanowania pracy. Nie trzeba przenosić gór, żeby dać dowody swej wiary. Paulo Coelho

 

Wpis: 13 stycznia godz. 9:50

 

poniedziałek, 12 stycznia 2026

Prośba

 

Gdy czarne chmury zasłonią nam niebo,

skrawka nadziei nie widać już wcale,

gdy duszę ciemność ogarnia zupełna,

gdy trwoga do szpiku kości przenika,

gdy serce łomocze z potwornego strachu,

gdy pytasz, jak ja to wszystko przetrzymam,

bo już nie widzisz rozwiązania końca,

gdy brak otuchy zewsząd cię oplata,

gdy zło się czai, uderza znienacka,

gdy kataklizmy pozbawiają domu

i łzy bezradności płyną strumieniami;

gdy braknie siły do dalszego życia…

 

Zwróćmy swe oczy ku Najwyższemu!

Zawierzmy mu swoje losy

i ufnie złóżmy w Jego święte ręce,

bo jeszcze nie wszystko przecież stracone,

gdy On jest z nami i podaje ramię,

pomaga krzyż nieść, by nas ocalić…

 

Ocal me życie, ocal nadzieję!

 „Prosimy Ciebie, wszechmogący Panie,

Niech płomień wiary nigdy w nas nie zgaśnie.”

 

Wpis: 12 stycznia godz. 9:40

 

niedziela, 11 stycznia 2026

Wielka moc Mszy św. (7)

 „Dzięki Mszy Świętej uwalniasz się od wielu niebezpieczeństw i nieszczęść, które mogłyby cię spotkać, gdybyś zaniedbał ten święty dar.

Każda Msza skróci twój czyściec i powiększy twoją chwałę w niebie. Podczas Mszy Aniołowie są przy tobie, otaczają ołtarz i oddają cześć Barankowi Bożemu, a ty – choć tego nie widzisz – klękasz pośród nich.

Kapłan udziela błogosławieństwa, które Bóg potwierdza w niebie. Każde słowo, każdy znak krzyża, każde „Amen” ma wartość wieczną."


Wpis: 11 tycznia godz. 14:05

sobota, 10 stycznia 2026

Wielka moc Mszy świętej (6)

 

„Jedna Msza Święta wysłuchana z wiarą ma większą wartość niż wszystkie bogactwa świata. Na końcu życia nie będzie się liczyć, ile posiadaliśmy, lecz ile razy spotkaliśmy Jezusa w Eucharystii.

Nie czekaj na później.

Idź na Mszę.

Tam czeka na ciebie żywy Bóg, twoje przebaczenie, twoja nadzieja i twoje zbawienie.

„Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym.” (J 6,54) (Alicja Lenczewska, Słowo pouczenia)

 

Wpis: 10 stycznia godz. 9:35